Dlaczego Polacy, Niemcy i Hiszpanie nie dogadują się w jednym zespole?
Praca w międzynarodowym zespole to czasem jak wspólne gotowanie bez przepisu. Każdy ma inne składniki, inny styl i inne tempo – a na końcu trzeba podać jedno danie. Problem zaczyna się wtedy, gdy zamiast różnice nazwać i wykorzystać, pozwalamy im wywołać frustrację i nieporozumienia.
Wyobraź sobie:
Polak mówi: „Zróbmy to jakoś, będzie dobrze”.
Niemiec: „Najpierw plan, potem wykonanie – punkt po punkcie”.
Hiszpan: „Ale po co tak się spinać? Zróbmy to razem przy kawie”.
Efekt? Chaos, frustracja, milczenie.
Nie dlatego, że ktoś jest zły, głupi czy leniwy.
Tylko dlatego, że mówią różnymi językami komunikacyjnymi – nawet jeśli mówią po angielsku.
Problem nie leży w języku. Leży w głowie.
Wielu menedżerów myśli:
„Zróbmy jeden onboarding, dajmy regulamin po angielsku i się dogadają”.
Tylko że… nie.
Bo każdy naród (i człowiek) ma inne podejście do:
– zadań,
– terminów,
– przełożonego,
– kolegów z zespołu,
– konfliktu,
– mówienia „nie wiem” albo „to nie działa”.
I teraz wyobraź to sobie w jednym pokoju:
Polak, Niemiec, Hiszpan, Rumun, Holender i Ukrainiec.
Z tym samym celem, ale z innym myśleniem o pracy, lojalności, presji i luzie.
Praca międzynarodowa to nie tylko języki. To różne „style życia”.
Niemcy: „Zasady są po to, żeby się ich trzymać”.
- Lubią jasne ramy, terminy, regulacje.
- Słowo „około” to dla nich pułapka.
- Jeśli masz być o 8:00, a jesteś o 8:07 – to nie jest „prawie to samo”.
Dla Polaka: przesada.
Dla Niemca: szacunek i odpowiedzialność.
Polacy: „Damy radę, jakoś to ogarniemy”.
- Elastyczni, sprytni, kreatywni.
- Potrafią działać „na skróty”, jeśli trzeba.
- Ale czasem nie mówią wprost, jeśli coś nie działa – liczą, że „jakoś się uda”.
Dla Niemca: nieprofesjonalne.
Dla Hiszpana: imponujące.
Dla Ukraińca: normalne.
Hiszpanie: „Relacja najpierw. Potem robota”.
- Praca to też relacje.
- Zanim zrobimy projekt, wypijmy kawę, pogadajmy, poznajmy się.
- Lubią improwizację, luz i bycie razem.
Dla Niemca: chaos.
Dla Polaka: luz.
Dla koordynatora: ból głowy (i telefonu).
Skąd biorą się konflikty?
Nie z różnic.
Z tego, że nikt ich nie nazywa i nie tłumaczy.
Więc Polak myśli, że Niemiec to robot.
Niemiec myśli, że Polak jest niepoważny.
Hiszpan myśli, że wszyscy się tu spinają, jakby mieli operować serce.
A wystarczyłoby zrobić jedną prostą rzecz: nauczyć ludzi mówić o stylach.
- Nie tylko „co robimy”, ale „jak to robimy”.
- Nie tylko „co było źle”, ale „jak możemy to zmienić”.
- Nie tylko „masz pracować”, ale „masz wpływ i prawo do bycia sobą”.
Bo komunikacja to nie język narodowy. To język podejścia.
A jeśli jesteś liderem?
Zrób trzy rzeczy, które zmienią zespół międzynarodowy w drużynę:
- Nazwij różnice, zanim ktoś je obróci w konflikt.
- Daj ludziom słownik stylów – niech wiedzą, z kim mają do czynienia.
- Zmieniaj polecenia w pytania.
Zamiast: „Zrób to tak”.
Powiedz: „Jak ty byś to zrobił?”.
I patrz, jak zespół rośnie w oczach.
Na koniec:
Jeśli myślisz, że Twój zespół „po prostu się nie lubi” – to być może po prostu nie rozumieją się na poziomie stylu pracy, a nie osobowości.
Chcesz to naprawić?
Poznaj Kod Porozumienia – system komunikacji, który działa między narodami, pokoleniami i osobowościami.
Sprawdź, jak uczymy tego w międzynarodowych firmach i agencjach pracy:
www.niemieckizsercem.pl/kod-porozumienia
Autorka: Małgorzata Serafin – pomaga ludziom dogadać się w życiu, biznesie i pracy. Jest twórczynią „Kodu Porozumienia” — projektu, który uczy, jak rozmawiać skutecznie, bez zbędnych nerwów i nieporozumień. Jako lektorka niemieckiego, tłumaczka i koordynatorka międzynarodowych zespołów doskonale rozumie, jak kluczowa jest efektywna komunikacja — zarówno w obcym języku, jak i w codziennych relacjach zawodowych.


