Stawianie granic bez poczucia winy. Dlaczego to wciąż takie trudne?
Ile razy powiedziałaś „tak”, choć w środku czułaś „nie”? Ile razy brałaś odpowiedzialność za emocje, potrzeby i oczekiwania innych, zapominając o sobie? Stawianie granic wciąż budzi w wielu z nas lęk, poczucie winy i obawę przed odrzuceniem. Tymczasem granice nie oddalają nas od ludzi. One pomagają budować zdrowe relacje i odzyskać spokój we własnym życiu.
Skąd bierze się poczucie winy?
Zanim przejdziemy do granic, zacznijmy od poczucia winy. W życiu czujemy się winni z różnych powodów. Nie zawsze jednak się nad tym zastanawiamy, bo też nie wiemy, że często nasze poczucie winy jest nieadekwatne do sytuacji. Co to znaczy? Znaczy to, że jest ono związane z naszą nieodpowiednią reakcją, niewłaściwą w odniesieniu do kontekstu sytuacji. Można powiedzieć, że nasze poczucie winy jest niekompatybilne z wydarzeniem. Często jest wynikiem naszej niskiej samooceny, braku poczucia własnej wartości oraz odpowiedzialności, którą przejmujemy za innych, bo chcemy być przez nich lubiani i akceptowani, a także dlatego, że boimy się odrzucenia, krytyki, oceny i samotności. Wydaje nam się, że to dobry sposób, który być może stosujemy już tak długo, iż stał się naszym nawykiem, i traktujemy takie własne zachowanie jak coś normalnego, codziennego, ale tak nie jest.
Skąd bierze się poczucie winy?
Nasze zachowanie wynika też z faktu, że jesteśmy poddawani manipulacji i zastraszaniu ze strony innych – bliskich czy współpracowników. Być może w twoim gronie są takie osoby, być może jest w nim także osoba narcystyczna, która taką strategię wręcz kocha.
Ważna wiadomość dla ciebie: narcyz nie wybiera słabych jednostek, bo zwycięstwo w takiej sytuacji nie daje mu wystarczającej satysfakcji. Za to zniszczenie i uzależnienie od siebie kogoś równie silnego – jak najbardziej. Dlatego pomyśl o swoich mocnych stronach i z nich skorzystaj. Tu przy okazji przydadzą się granice i oczywiście konsekwencja w ich utrzymywaniu, co wzbudza szacunek. To najlepsza strategia radzenia sobie w takiej trudnej sytuacji.
Jak wygląda manipulacja?
Jakiej manipulacji możemy być poddani?
Najprostszej:
„Ja zrobiłam dla ciebie…, a ty dla mnie nie”.
„Ja ci pomagam w różnych sytuacjach…, a ty mi nie. Jesteś egoistką”.
„Moi rodzice przychodzą specjalnie dla nas, w niedzielę zmieniając swoje plany, bo wiedzą, że pracujemy, a ty wybierasz spotkanie z koleżankami?”.
A może także dochodzić do szantażu emocjonalnego związanego z dziećmi albo z tym, jak bardzo ktoś bez ciebie sobie nie poradzi i że jego życie się skończy, gdy ciebie nie będzie. Często nawet z wypowiedzianym dodatkiem: „I to będzie twoja wina”.
Zastanów się, czy twoje poczucie winy jest adekwatne do sytuacji, czy nie. To pierwsza ważna granica do postawienia w kontekście dbania o siebie. Bo w ogóle granice, które stawiamy, mają na celu zapewnić nam bezpieczeństwo, komfort sytuacji, realizację własnych potrzeb i pragnień w zgodzie ze swoimi wartościami oraz elementami, które są dla nas ważne w życiu. Czy ktoś powie, że jesteś egoistką myślącą o sobie? Na pewno. Czy powinnaś się tym przejmować? Myślę, że znasz już odpowiedź.
Kiedy cudze problemy stają się naszym ciężarem
Kolejny moment, w którym możesz czuć nieadekwatne poczucie winy, to sytuacja, gdy ty sobie dobrze radzisz, a ktoś z twoich bliskich ma kłopoty. Ty masz dobrą pracę, dobrze ci się układa, stać cię na wymarzone wakacje, a np. twoja siostra nie radzi sobie dobrze. Nie stać jej na wiele rzeczy, na które stać ciebie. Myślisz więc, że to twoja wina, że jej się źle układa, i musisz coś z tym zrobić. Oczywiście nie ma nic złego w pomocy siostrze czy komuś bliskiemu. Znaczenie ma jednak intencja, z jaką to robisz, oraz ładunek emocjonalny, jaki stoi za twoim działaniem. Zastanów się, jak możesz pomóc, nie poświęcając siebie.
Zdrowe i toksyczne poczucie winy
W końcu dochodzimy do adekwatnego poczucia winy, które ma miejsce w sytuacji, gdy naprawdę kogoś skrzywdziliśmy. To po prostu zdrowa reakcja człowieka na realne przekroczenie zasad, wyrządzenie komuś krzywdy lub szkody, niedotrzymanie danego słowa czy zaniechanie pomocy. Reakcja ta motywuje do naprawy własnego błędu – zranienia kogoś, złamania własnych wartości lub norm społecznych. Ten naturalny rodzaj poczucia winy ma charakter konstruktywny i odchodzi po naprawieniu sytuacji.
Nieadekwatne poczucie winy ma natomiast charakter toksyczny. Towarzyszy ci wtedy ciągłe i nieustające poczucie winy, które prowadzi do kryzysów emocjonalnych, wyczerpania, paraliżuje twoje działania i może prowadzić do stanów depresyjnych. Tu potrzebna jest nasza własna praca oraz wsparcie, aby skutecznie poradzić sobie z tym stanem.
Dlatego raz jeszcze zadam to pytanie: jakie poczucie winy ci towarzyszy?
Gdy już znasz odpowiedź, przejdźmy do stawiania granic. Tak jak pisałam, są one dla ciebie – po to, aby cię chronić. Pomagają ci, dbając o siebie, lepiej wspierać innych. Stawianie granic pozwala ci zachować spokój i harmonię w relacjach także (a może przede wszystkim) ze sobą. Niestety w tej najważniejszej dla nas relacji często łamiemy zasady, naginamy się, bo trzeba, bo powinniśmy, a jedyne, co zyskujemy, to konflikt wewnętrzny prowadzący do wypalenia, nadmiernego stresu, frustracji, złości, żalu i smutku.
Dlaczego tak trudno stawiać granice?
Nie stawiamy granic innym, bo boimy się dezaprobaty ze strony innych, wybuchu złości, agresji czy konfliktu. Zastanów się nad konsekwencjami braku akceptacji siebie z własnej strony, złości na siebie, jaką kumulujesz w ciele, oraz konfliktu, jaki wywołujesz w swoim organizmie, swoim życiu, zdrowiu psychicznym, emocjonalnym, fizycznym i duchowym.
Nie ma granic ważnych i mniej ważnych. Każde zaniechanie kosztuje, i to często są koszty, które nas przytłaczają. Wiemy o nich, nie chcemy ich ponosić, więc unikamy stawiania granic. Niestety pętla się zaciska i jest coraz trudniej. Ignorujesz siebie, swoje potrzeby, swoje priorytety, swoje pragnienia i swoje życie. Pomyśl, czy warto.
Życie to nie próba generalna. Ono po prostu dzieje się każdego dnia. Granice to też sposób na to, aby nie przyjmować do siebie tego, co ci nie służy. To sposób na budowanie siebie i własnej przestrzeni, która wierz mi jest ci potrzebna choćby po to, by się zatrzymać, odpocząć i wejść w refleksję. To sposób, aby przestać rozpaczać i poczuć własną sprawczość. Stawiając granice, potrzebujesz pamiętać, aby jasno je komunikować, bo przecież nikt nie czyta w twoich myślach. Potrzebujesz wzmocnić swoją asertywność, która naprawdę związana jest z szacunkiem do siebie i innych oraz świadomością własnej wartości i wartości innych ludzi. To sprowadza nas także do tego, że nie możesz przekraczać granic innych i potrzebujesz nauczyć się je szanować. Nie możesz oczekiwać od kogoś czegoś, czego nie oczekujesz od siebie.
Co zyskujesz, stawiając granice?
Pamiętaj: Stawiając granice, odzyskujesz kontrolę nad własnym życiem. Żyjesz swoim życiem, realizujesz swoje potrzeby, pragnienia i wartości, lepiej radzisz sobie z trudnymi sytuacjami. Nie zalewa cię nieadekwatne poczucie winy, nie przejmujesz emocji innych, wiesz, co jest dla ciebie dobre, a co nie. Nie dajesz się wykorzystywać i nie działasz kosztem siebie.
Dokonujesz świadomych wyborów. Pomagasz, bo jest to dla ciebie ważne. Dbając o siebie, doceniasz siebie, uczysz się konsekwencji i wytrwałości w działaniu, budujesz swoją odporność psychiczną. Uczysz się odmawiać, co przywraca porządek w twoim życiu, pozwala ci realizować zadania i doprowadzać je do końca. Zyskujesz spokój i harmonię, a chaos oraz dylematy znikają. Czy jest to łatwe? Jak każda rzecz w naszym życiu – łatwe staje się wtedy, gdy jest nam już znane i staje się naszym wspierającym nawykiem. Trudne bywa wtedy, gdy zaczynasz i robisz coś po raz pierwszy. To ważna zmiana w życiu każdego z nas, którą naprawdę warto zaprosić i pozwolić jej się rozgościć, skupiając się na korzyściach, jakie przynosi nam każdego dnia.
Autorka: Katarzyna Szymecka – coach, mentorka, terapeutka Polarity oraz instruktorka rekreacji ruchowej Qigong. Jest także autorką książki „Życiowa Rozgrywka” oraz twórczynią marki rozwojowej, którą stworzyła z pasji do świadomego życia i wewnętrznej równowagi. W swojej pracy wspiera kobiety zmagające się ze stresem, presją i poczuciem utknięcia, pomagając im odzyskać spokój, energię do działania i pewność siebie. Łączy coaching, mentoring oraz pracę z ciałem i emocjami, tworząc autorskie podejście do rozwoju osobistego, które realizuje poprzez indywidualne procesy, warsztaty i kursy online. Marka Katarzyna Szymecka powstała w 2018 roku jako efekt jej osobistej transformacji i dziś jest przestrzenią wspierającą kobiety w odkrywaniu autentyczności, wewnętrznej siły oraz odwagi do życia na własnych zasadach. Pracuje w oparciu o wartości takie jak szacunek, zaufanie, partnerstwo i harmonia, zachęcając do życia w zgodzie ze sobą i własnym rytmem.
Więcej informacji o działaniach Katarzyny znajdziesz na Facebooku, Instagramie i LinkedIn.


