Jak przejąć stery w momentach chaosu i niepewności? Kroki do odzyskania kontroli nad swoim życiem.
Nadszedł czas, aby sobie potańczyć, przećwiczyć kroki transformacji. Uwolnić swoją zastałą ekspresję, poruszyć energię, otrzepać się z pewnych zastałości. Twoje życie czeka na Ciebie, czeka, aby wziąć siebie w ramiona i zatańczyć swoją melodię zwycięstwa – zwycięstwa nad odzyskaniem siebie. I tak jak w tańcu, trzeba nauczyć się kroków, aby powstała pewna rytmiczność, tak życie posiada swoją instrukcję, aby można było je nazwać spełnionym. Nie zastanawiamy się nad nim, ot nagle się pojawiamy i funkcjonujemy, zazwyczaj nie będąc świadomym, co tak naprawdę nami kieruje. Przecież wszyscy są w tym przejawie, z tą różnicą, że nie wszyscy przeżywają to życie tak, jakby chcieli.
Zauważyłam, że często przyjmujemy postawę osoby, która tłumaczy się ze swoich poczynań, usprawiedliwiając swoje zachowanie, jest niepewna, czuje się atakowana i obserwowana. Na wszystko ma wytłumaczenie, broniąc swojego stanowiska. Nie potrafimy być otwarci i spontaniczni. Jednak nasza natura jest zupełnie inna, ale została ograniczona w swojej formie. Nie pozwalamy sobie na naturalność i życzliwość, zaciskamy swoją autentyczność, zniekształcając wzajemne relacje. Nasuwa się pytanie: dlaczego pomimo wewnętrznego rozdźwięku nadal nie potrafimy zmienić swojej postawy? Nie potrafimy stanąć za sobą? Nie chcemy ryzykować. Nie chcemy tracić.
Głównym problemem jest to, że wychodzimy do życia z braku, wiecznie za czymś goniąc. Boimy się zmian, niestałego. Nasze życie sprowadziło się do zaspokajania podstawowych potrzeb i pilnowania, aby nie pojawiło się coś, na co nie jesteśmy przygotowani. Jesteśmy w trybie gotowości odparcia potencjalnego zagrożenia, które jest wytworem naszego umysłu, niż realnego ryzyka. Tu tracimy najwięcej energii.
Zamiast zastanowić się, z czym tak naprawdę się mierzę w tej swojej codzienności, w dobie łatwego dostępu do mediów jesteśmy przebodźcowani. Zaciera się granica realności z iluzją, przenikają się światy, w których gubimy się, nie wiedząc, co jest prawdziwe. Jesteśmy poddawani hipnotycznym obrazom, które zabierają nas z naszego życia, do pozornego życia wolnego od bólu, barwniejszego, gdzie na chwilę możemy oderwać się od szarej rzeczywistości. Utykamy zamiast budować jakość swojego życia. To nas oddala od nas samych. Nie dość, że jesteśmy uwarunkowani na start życia, które cały czas jest zniekształcane przez otaczający nas system, narzucający pewien rytm naszej postawie, to następnie fundujemy sobie sami oderwanie się od naturalności, poddając się treściom, które tylko ogłupiają.
Stworzyliśmy cywilizację, a brakuje nam wciąż umiejętności wejrzenia w głąb siebie.
Wciąż rządzą nami pierwotne instynkty: przetrwania i pożądania. Przestaliśmy racjonalnie myśleć. Gdybyśmy się dziś zatrzymali nas sobą, nie jeden by się przeraził. Dlatego nie chcemy się ze sobą konfrontować, a jest to jeden z kluczowych kroków do odzyskania kontroli nad swoim życiem. Możemy to jednak zmienić. Rozwiązaniem jest Stan Bycia, proces rozpoznania siebie.
Z każdego miejsca, już teraz, możemy rozpocząć swoją zmianę.
Gdy nie mamy wystarczających zasobów, czas zmiany się wydłuży, ale wciąż warto. Gdy zasoby mamy, to skok kwantowy jest zapewniony. Kolejna sprawa to czas decyzji. Nie musimy czekać, aż wydarzy się coś niepożądanego, co bardziej nas dociąży, ale zmian powinniśmy dokonywać w tzw. dobrych czasach, jako naturalne następstwo rozwoju. Więc w jaki sposób stać się twórcą swojego życia i ujarzmić momenty chaosu i niepewności?
Gdy zrozumiesz siebie, zrozumiesz swój świat.
Potrzebujemy się zatrzymać i określić swoje położenie emocjonalne, bo za pomocą emocji eksplorujemy otoczenie. Głęboko zapisane w nas programy, czyli mechanizmy, dzięki którym przetrwaliśmy, tworzą pewną matrycę, wzór, wg którego się poruszamy. One nie są nasze, ale nam służą na pewnym etapie życia jako automatyzmy, które sobie wykształciliśmy na etapie ewolucji.
Ty też działasz według jakiegoś wzoru. Trzeba ustalić, jaki to wzór, czym on jest? W nim kryją się nasze przekonania, prawdy, wierzenia, filozofie, wszelkie racje, wszystko to, na co reagujemy i skupiamy energię. Pojawia się fundamentalne pytanie: czemu jesteśmy wierni? Komu uwierzyliśmy tak, że poszliśmy za innym głosem, porzucając siebie? Nie musisz odpowiadać, tu nie chodzi o natychmiastowe odpowiedzi, a o proces. One się pojawią we właściwym czasie. Teraz poruszasz siebie do zmiany swojego stanu, że jest coś innego niż to, w co uwierzyliśmy.
Zrozumienie siebie oznacza zobaczenie siebie bez masek, które nakładamy każdego dnia, aby odgrywać role społeczne, udajemy kogoś, kim nie jesteśmy. W świecie przynależności odgrywamy taki teatr wzajemnej akceptacji, ale na warunku, min. w celu ochrony siebie, bo pokazanie siebie innym niż wszyscy mogłoby stanowić dla nas zagrożenie. Poza tym nie umiemy być sobą, nie potrafimy tego zrobić, ponieważ musielibyśmy zgodzić się na to, że przejawiamy takie same postawy, które negujemy w świecie zewnętrznym i w każdym innym człowieku.
Jeśli poukładasz siebie, ułoży się Twój świat.
Twoje widzenie otoczenia to Twój subiektywny odbiór. Od nas zależy, co przyciągamy i jak reagujemy. Ile ludzi na Ziemi, tyle opinii na temat jednego wydarzenia. Przyciągamy do siebie to, z czym rezonujemy, czyli mamy w sobie jakąś informację, którą wyświetlamy jako projekcję na zewnątrz i dostajemy ją w postaci doświadczenia – po to, aby zmienić swoje podejście do danego tematu. Coś nas porusza emocjonalnie i jest to okazja do przyjrzenia się sobie oraz zmiany tego, co wymaga transformacji, co da nam poczucie pozytywniejszego podejścia do życia. Mniej ograniczeń, więcej wolności.
Uświadomienie siebie jest jednym z najważniejszych momentów. Poczuj: jesteś Ty, a świat na chwilę nieruchomieje, zatrzymuje się, abyśmy mogli dotknąć siebie, doświadczyć siebie. Ten moment refleksji uruchamia nowy sposób widzenia rzeczywistości. Budzisz się z głębokiego snu i od tego momentu rzeczywistość – wszystko to, co obejmuje – zaczyna się poruszać zupełnie inaczej niż dotychczas, tworząc ścieżkę nowego rozpoznania, nowych okoliczności, nowych zjawisk.
Podsumujmy:
Krok pierwszy – gotowość w nas na zobaczenie i określenie siebie, bez poczucia winy czy oceny. Czysta informacja. Prawda o nas samych zawsze chce się ujawnić, jest zawsze przy nas i albo okoliczności wymuszą na nas tę konfrontację, albo możemy sami do niej stanąć, będąc przygotowani na to spotkanie.
Kolejny krok to zgoda na zmiany i świadomość, że droga ta na początku będzie niekomfortowa, ale konieczna, aby za jakiś czas osiągnąć pożądany efekt. Zmiana zainicjuje szereg naszych postaw i doświadczeń, na które musimy być przygotowani. Wciąż warto. Przeszłam cały ten proces. Moja wiedza nie opiera się tylko na informacjach – to mądrość tych doświadczeń, którymi dzielę się teraz z Tobą.
Określając swoje życiowe parametry, możemy powiedzieć, że już poniekąd jesteśmy w domu. Wiem, co mam, kim jestem, i na bazie tego fundamentu mogę się rozwijać, wzrastać, udoskonalać, uczyć się od innych czy mieć wsparcie u swoich nauczycieli, aby za jakiś czas wyjść do świata z pozycji swojej mądrości, stając się przewodnikiem dla początkujących.
Jeśli zrozumiem, że to ja jestem kreatorem swojego życia, to cokolwiek się nie wydarzy, będę potrafił tym zarządzać. Nie będę biernym uczestnikiem, lecz reżyserem danego doświadczenia, który ma wpływ na jego wynik.
Kolejnym krokiem jest: Ja i moja rzeczywistość. Przystanek: moja przytomność.
Tu uświadamiamy sobie, że jesteśmy dorosłymi osobami – tzn. powinniśmy być. Dorosła osoba powinna wyróżniać się cechami jej przypisanymi i reagować jak taka osoba.
Kolejne: SKUPIENIE – jest bardzo ważne, gdyż to, na czym się skupiasz, to Twoje życie. Tam właśnie ono się wydarza.
Dlatego musimy wybierać to, co jest dla nas ważne i rozwojowe. Nie możesz kontrolować wszystkiego – nie da się – ale możesz kontrolować siebie, stawać się lepszym, ubarwiając swoje życie. Do tej pory żyłeś dla innych. Czas zabrać tę energię i przekierować ją na siebie. Możesz kontrolować swoje ciało, działania, myśli – jest co robić. Z czasem zobaczysz, jak bardzo oddawałeś się czemuś zewnętrznemu, uszczuplając swoje zasoby.
Poczuj, jak osadzasz się w swojej przestrzeni, w sobie. Moje życie to Ja, a Ja jestem moim życiem.
Mój syn powiedział mi kiedyś, że najtrudniej jest być samemu ze sobą, wytrzymać swoją obecność – tylko ja i nikt więcej, żadnych towarzyszy i wypełniaczy w postaci myśli.
Śmiem stwierdzić, że miejsce w nas jest mało odwiedzane – a może nawet wcale. To tu prowadzą nas drogi rozwoju osobistego – do naszego pulpitu zarządzania, do naszego Centrum Istoty, gdzie zbiegają się nasze jakości. Tu jest Twój ster. Kiedy go weźmiesz w swoje ręce, poczujesz tę moc. Nie straszne będą już wyzwania, bo odzyskamy nad sobą kontrolę i będziemy potrafili zarządzić danym żywiołem.
Czy potrafisz chwycić za ster swojego życia? Zacisnąć dłonie tak mocno, aby poczuć siebie – całą swoją istotę, którą teraz trzymasz w swoich rękach? To bardzo wzruszający moment. Moment, kiedy mama wzięła Cię po raz pierwszy w ramiona wraz z tatą i – niezależnie od okoliczności – poczuliśmy bezpieczeństwo, moje miejsce w świecie.
Po czym poznać, że trzymamy stery? Po tym, że nie trzęsie Tobą wewnątrz. Jesteś spokojny pomimo wyzwań na zewnątrz. Jesteś stabilny, osadzony, przewidywalny, bo już wiesz, potrafisz oszacować swoje zamiary i adekwatnie zareagować. Musisz być konsekwentny, wytrwały i praktykować swoje umiejętności.
Gdy pojawiają się czasy chaosu, Ty po prostu mocno trzymasz stery w rękach. Potrafisz stanąć na wysokości zadania i zarządzić, ponieważ masz kompetencje. Nie zawsze mamy wpływ na siły zewnętrzne. Jakkolwiek byśmy się nie przygotowywali, i tak przyjdzie nam się mierzyć z czymś niespodziewanym i niezależnym od nas – te okoliczności są wpisane w cykl naszego życia. Mamy być ogarnięci, otwarci na zmiany, do których się również wraz z postępem dopasowujemy. Panika nie jest dobrym sprzymierzeńcem.
Wyobraź sobie, że nagle dopadasz stery, nie mając umiejętności – robisz więcej szkód niż pożytku. Czasami zewnętrzne okoliczności nie są burzowe, ale nasz brak odpowiedniej postawy do danej sytuacji robi więcej zamieszania niż owa burza. Wniosek? Szkodzimy sobie sami – z powodu zwykłej niewiedzy.
Jeśli jestem w danym miejscu, muszę posiąść wiedzę na temat otaczającej mnie rzeczywistości. Inaczej stanowię dla siebie zagrożenie i jestem totalnym głupcem, zgadzając się na coś, czego nie sprawdziłem.
Każdy ma swój czas. Niczego nie przyśpieszymy, nie przeskoczymy, nie oszukamy. Nic w energii nie ginie.
Uświadomienie sobie, że mamy wpływ na zmianę swojego postrzegania rzeczy zewnętrznych, zabiera nas z roli poszkodowanego, ofiary, nieszczęśnika, któremu w życiu nie wyszło, a stawia nas w swoim potencjale.
Nie zapomnij, kim jesteś i kto trzyma stery Twojego statku zwanego życiem.
Gdziekolwiek mnie zniosło, zawsze mogę nastawić kurs i obrać nowy kierunek, a potem, gdy się uspokoi, zastanowić się, dlaczego tak się wydarzyło, i nanieść na mapę te informacje.
Nie wspominasz, nie utykasz, nie narzekasz – patrzysz na nowe horyzonty, bo kurs już wyznaczony.
Jestem na swoim miejscu i to ja decyduję o sobie – nikt inny.
Dobrego wiatru i kierunku Ci życzę.
Autorka: Renata Suszwedyk – Mentorka w podnoszeniu świadomości. Pełni rolę przewodniczki, pomagającej ludziom odkrywać siebie i zrozumieć ich miejsce w świecie. Uzdrowicielka dusz – pomaga ludziom w uzdrowieniu ich wewnętrznego świata. Przewodniczka w zarządzaniu rzeczywistością i cieszeniu się życiem. Pomaga ludziom przejść przez trudną, często niechcianą barierę, która stoi między nimi, a ich prawdziwym, pełnym życiem.
Więcej informacji o działaniach Renaty znajdziesz na www.przystanekzycie.pl oraz na Facebooku i Instagramie.


