Jak kobieca energia i medycyna naturalna wpływają na zdrowie? – Wywiad z Karoliną Szymańską
Są takie historie, które przypominają, że prawdziwe powołanie może przez lata cicho czekać na swoją kolej, aż w końcu przemówi tak wyraźnie, że nie sposób go zignorować. Karolina Szymańska to przykład kobiety, która mimo oczekiwań narzuconych przez otoczenie, postanowiła wsłuchać się w siebie. Dziś prowadzi gabinet medycyny naturalnej, wspiera ludzi w odkrywaniu emocjonalnych przyczyn chorób i przypomina, że ciało zawsze mówi prawdę. W wywiadzie dla iKobiece.pl opowiada o swojej nieoczywistej drodze, sile kobiecej energii, znaczeniu pracy z emocjami oraz o tym, jak nowoczesna technologia może współgrać z odwieczną mądrością natury. Jej historia inspiruje do odwagi, zaufania sobie i życia w zgodzie z własną prawdą – nawet jeśli oznacza to zejście z utartego szlaku.
Karolina Dąbrowska: Karolino, mówiłaś, że od dziecka czułaś powołanie, by pomagać innym, choć otoczenie miało wobec Ciebie inne plany. Twoja historia pokazuje, że życie potrafi napisać nieoczekiwany scenariusz. Jak wyglądała Twoja droga od studiów w administracji i marketingu do prowadzenia gabinetu medycyny naturalnej i odnalezienia własnej ścieżki — mimo tych oczekiwań?
Karolina Szymańska: Od dziecka jestem obserwatorką ludzkich zachowań. Zawsze miałam wokół siebie grono ludzi, którzy przychodzili, by po prostu się wygadać, a ja — nie wiedząc czemu — potrafiłam ich wesprzeć i znaleźć wspólne rozwiązanie. Mówiłam głośno, że będę ulepszać świat, a w odpowiedzi wciąż słyszałam: „Świata nie uleczysz, zajmij się czymś istotnym” — jeśli wiesz, co mam na myśli…
Tak też uczyniłam, idąc na początku swojej dorosłości tradycyjną ścieżką kariery. Skończyłam Studium Administracji Państwowej, magisterskie studia na Wydziale Zarządzania i Marketingu oraz podyplomowe na kierunku Wycena Nieruchomości. A jeśli chodzi o powołanie, o którym wspominasz — to jest taka cząstka Ciebie, którą czujesz głęboko schowaną pod powierzchnią. Ukryta, ale wiesz, że tam jest. Ta cząstka przeobraża się w Twoją największą moc, gdy jesteś na to gotowa.
Co było przełomowym momentem, który sprawił, że zaczęłaś zgłębiać naturalne metody pracy ze zdrowiem i emocjami?
Odkąd sięgam pamięcią, takich przełomowych momentów było naprawdę wiele. Jeśli jednak mam wskazać ten najistotniejszy, to myślę, że był nim pogarszający się stan mojego zdrowia po pobytach w szpitalu. Zrozumiałam wtedy, że nasze ciało nie robi nic przeciwko nam samym, a żeby zaistniała choroba, do jej uruchomienia potrzebny jest istotny czynnik, np. długotrwały stres.
Pracujesz z totalną biologią, radykalnym wybaczaniem, numerologią, a teraz studiujesz homeopatię. Co łączy te wszystkie ścieżki?
Wspólnym mianownikiem tych metod jest siła życiowa, która w subtelny sposób przenika każdą komórkę naszego ciała. Jej moc i potencjał uzależnione są od wielu czynników — zarówno emocjonalnych, jak i fizycznych.
Totalna Biologia wraz z Radykalnym Wybaczaniem pokazują nam zakopane emocje, by na nowo móc otworzyć drzwi do naszych serc i zaprosić do nich z powrotem najpotężniejszą we wszechświecie emocję — miłość (przede wszystkim do siebie).
Numerologia to narzędzie znane od starożytności, które pokazuje potencjał i możliwości, pomaga zrozumieć siebie i innych. Przypomina, że podlegamy tym samym prawom co Natura. Natomiast wybór doświadczania zależy od nas samych, a klucz do wiedzy znajduje się w każdym z nas.
A homeopatia? Cóż — nie jestem w stanie opisać jej fenomenu w kilku zdaniach. Tak po krótce: przywraca zdrowie poprzez pobudzenie uzdrawiającej mocy życia, „wewnętrznego lekarza”, w myśl teorii, że skoro choroba przyszła — w taki sam sposób może odejść. Na całym świecie pacjenci doświadczają „samoistnego uzdrowienia”. W wielu krajach homeopatia została oficjalnie uznana przez rząd jako specjalizacja lub terapia medyczna, a leki homeopatyczne są refundowane.
Z jakimi problemami najczęściej przychodzą do Ciebie osoby — a przede wszystkim kobiety?
Do gabinetu przychodzą kobiety, mężczyźni oraz dzieci w każdym wieku. Są to zazwyczaj osoby bardzo świadome co do wyboru metody terapii, wiedzące, że zdrowie — zarówno fizyczne, jak i psychiczne — są ze sobą całkowicie połączone.
Odpowiadając na drugą część Twojego pytania, dotyczącego samych kobiet: są to problemy zdrowotne, zaczynające się od zwykłych infekcji, poprzez wsparcie w chorobach autoimmunologicznych, a kończąc na terapiach związanych z traumatycznymi przeżyciami. Warto w tym miejscu również dodać, że zanim kobieta zdecyduje się na terapię dla samej siebie, najpierw przyprowadza całą rodzinę, a swoje zdrowie odkłada „na później”.
Wspominasz, że sama przeszłaś poważne problemy zdrowotne. Jak to doświadczenie zmieniło Twoje podejście do życia i zdrowia?
Myślę, że odpowiedź na to pytanie jest banalna, ponieważ każda choroba — a przede wszystkim przewlekła — zmienia całkowicie nasze życie. Dla jednych oznacza wycofanie, zamknięcie się w swoim wewnętrznym świecie, a nawet zmianę tożsamości. Dla innych natomiast staje się drogowskazem, by zacząć żyć na „własnych warunkach”.
W moim przypadku zaistniały te dwa czynniki — jeden po drugim. Dziś wiem, że choroba przyszła po to, żeby zawrócić mnie z nieswojej ścieżki życiowej.
Medycyna chińska i akupunktura to wciąż mało znane obszary. Czy spotykasz się ze sceptycyzmem? Jak na to reagujesz?
Naprawdę? Mało znane? Mam wrażenie, że nie ma osoby, która mogłaby nie słyszeć o medycynie chińskiej i akupunkturze.
A tak poważnie — rozumiem, dlaczego zadałaś to pytanie. Na początku swojej drogi związanej z medycyną naturalną myślałam, że złapałam przysłowiowego „Pana Boga za nogi” i że każdy napotkany człowiek będzie chciał skorzystać z możliwości medycyny zwanej „niekonwencjonalną”. Oczywiście, czas szybko zweryfikował mój optymizm.
Zrozumiałam, że większość ludzi chce powierzyć opiekę nad swoim zdrowiem innym — poprzez otrzymanie „gotowych” rozwiązań. A nawet gdy po latach takich terapii ich stan się pogarsza, to i tak nie poszukują innej drogi. To chyba była najtrudniejsza lekcja na mojej zawodowej ścieżce — zrozumieć, że każdy ma wybór. Że być może nigdy taki człowiek nie będzie poszukiwać innego rozwiązania, bo tak od lat funkcjonuje system, i „nie można inaczej, trzeba na coś umrzeć”.
Dziś ubolewam jedynie nad agresywną narracją w kierunku osób, które pomagają pielęgnować zdrowie. Medycyna naturalna nie odrzuca medycyny konwencjonalnej. A jak to wygląda w drugą stronę?
Moim marzeniem jest połączenie tych dwóch nurtów — żeby tam, gdzie możliwości jednego „kierunku” zostały wyczerpane, można było skorzystać z alternatywnych działań.
W tym miejscu z całego serca pragnę podziękować cudownym lekarzom, którzy pojawili się w moim życiu i są w nim do dziś, dzieląc się ze mną swoim ogromnym doświadczeniem.
Na czym polega działanie urządzenia Trikombin oraz bioelektrod LifeWave, z których korzystasz na co dzień?
To takie proste — jeśli zrozumiemy, że wszystko jest energią. Za pomocą urządzenia Trikombin można korygować częstotliwości i likwidować zakłócenia meridianów poprzez bezbolesną i bezinwazyjną, energetyczną akupunkturę. To harmonizacja organizmu.
Po 15 latach badań w dziedzinie częstotliwości, w 2010 roku pan Alan Baklayan odkrył, że system energetyczny człowieka i jego funkcje odpowiadają dokładnie tym, które przedstawiali zwolennicy Pitagorasa w swoich tezach harmonijnych.
Natomiast bioelektrody to genialna i jedyna w swoim rodzaju technologia, która pochłonęła mnie całkowicie. Stała się dla mnie dopełnieniem tego, czym zajmuję się każdego dnia. Najpierw doświadczyłam jej pozytywnego działania na własnym ciele, a dziś obserwuję, jak setki ludzi wokół mnie odczuwa podobne korzyści.
Te dwie metody są dla mnie odpowiedzią na potrzeby dzisiejszych czasów i śmiało mogę je nazwać medycyną informacyjną, ponieważ żadna substancja chemiczna nie wchłania się do organizmu, a mózg decyduje, w jaki sposób pobudzić nasze ciało do samoregeneracji.
Na portalu iKobiece.pl często poruszamy temat odwagi w byciu sobą. Co powiedziałabyś kobietom, które czują, że chcą zmienić coś w swoim życiu, ale się boją?
Że wartość, jaką sobie przypisują, zazwyczaj odpowiada wyłącznie tej, jaką inni im przypisują. I że nie ma znaczenia, z jakiego poziomu zaczynają. Strach to tylko niewłaściwe ukierunkowanie wiary. Trzeba wierzyć w rzeczy, których pragniemy — a nie odwrotnie.
Czym jest dla Ciebie kobieca energia i jak wpływa na zdrowie i relacje?
Dziś kobieca energia nabiera dla mnie coraz więcej barw i smaku. To odkryte wewnętrzne piękno, siła, a przede wszystkim niebywała moc tworzenia. Kobieca energia, jak każda z nas, zmienną jest — raz nostalgiczna, refleksyjna, a niekiedy burzliwa i chimeryczna. Często nieodkryta, niezrozumiana i zawstydzona.
Jest dla mnie drogowskazem do wartościowych relacji, intuicją, szeptem podświadomości, by dokonywać autentycznych wyborów. Kobieca energia potrzebuje zaopiekowania i wzrostu, żeby nasze ciało mogło w pełni wykorzystać swój potencjał zdrowia.
Gdybyś mogła zostawić naszym czytelniczkom jedno dowolne przesłanie — co by to było?
Zrób coś, co uważasz za niemożliwe. Nie spinaj się, lecz podejmij działanie. Ograniczenia są tylko w Twoim zaprogramowanym umyśle. Dlatego nie czekaj — wyjdź z własnego więzienia. Zacznij żyć tu i teraz.

Wywiadu udzieliła: Karolina Szymańska – naturoterapeutka z ponad 10-letnim doświadczeniem, prowadzi Gabinet Medycyny Naturalnej w Łodzi. Konsultant Totalnej Biologii, Trener Radykalnego Wybaczania, Numerolog, studentka homeopatii w brytyjskiej szkole.
Jej praca koncentruje się na wspieraniu zdrowia i równowagi emocjonalnej poprzez medycynę informacyjną, akupunkturę bezigłową oraz nowoczesne technologie, takie jak urządzenie Trikombin i bioelektrody LifeWave, z którą współpracuje jako dyrektor i ambasadorka marki.
Prywatne doświadczenia zdrowotne stały się impulsem do zmiany zawodowej ścieżki – od administracji i zarządzania do pracy z ludźmi na poziomie ciała, umysłu i ducha. W swojej praktyce pomaga odkrywać emocjonalne źródła dolegliwości, towarzysząc klientom w procesie zmiany i samopoznania.
Fot. Unsplash


