Być. Czuć. Zrozumieć. Magia, która mieszka w Tobie!
Zawsze fascynowały mnie energia i umysł. Te dwa zjawiska – niewidzialne, a jednak tak potężne – splatają się w naszym istnieniu jak wstęgi dymu, jak wiatr, który przechodzi przez pole traw. Widzimy skutki, ale nie sam ruch. Czujemy dotyk, lecz nie dostrzegamy palców. To, co niewidzialne, często bywa bardziej realne niż to, co możemy zważyć, zmierzyć i nazwać.
Jako dziecko wierzyłam w magię. Nie tę z książek o czarodziejach, ale tę prawdziwą – cichą i nieuchwytną. Wierzyłam, że słowa mają moc. Że można spojrzeć komuś w oczy i przesłać mu spokój. Że woda, gdy się jej dotknie z intencją, smakuje inaczej. Że świat oddycha razem ze mną.
Z czasem nauczyłam się, że świat dorosłych ma swoje słowniki: coś jest „naukowe” albo „nienaukowe”, „prawdziwe” albo „zmyślone”. Ale nikt nie tłumaczył, czym właściwie jest prawda. Czy to tylko to, co można zapisać wzorem? Czy może prawda to również cisza między dźwiękami – ta, która wzrusza bez powodu?
Gdzie kończy się nauka, a zaczyna magia?
W dzisiejszym świecie słowo „magia” bywa traktowane z pobłażaniem. Przylgnęło do niej coś dziecięcego, nierealnego. Ale jeśli zatrzymasz się na chwilę – naprawdę zatrzymasz – i weźmiesz oddech, coś w tobie szeptem przypomni ci, że nie zawsze było to tak oczywiste. Przez wieki to, co dziś nazywamy nauką, było kiedyś magią.
Alchemicy poszukiwali kamienia filozoficznego nie tylko po to, by przemieniać ołów w złoto, ale by zrozumieć naturę przemiany. Szamani uzdrawiali nie dlatego, że znali receptury, ale dlatego, że rozumieli więź między umysłem a ciałem, między duszą a ziemią. Druidzi słuchali drzew. Mnisi tybetańscy potrafili rozgrzać ciało w śniegu – nie zaklęciem, ale umysłem.
Dziś nauka potrafi wytłumaczyć wiele z tych zjawisk – wpływ medytacji na ciało, neuroplastyczność mózgu, pole elektromagnetyczne człowieka. Ale czy to odbiera im magię?
Magia jako język odczuwania
W zen nie chodzi o to, by wiedzieć. Chodzi o to, by być. Gdy patrzysz na liść i nie nazywasz go, nie kategoryzujesz – jesteś bliżej prawdy. Magia jest właśnie tym: czuciem świata, zanim go zinterpretujemy. To uważność. To to, co dzieje się, gdy spoglądasz na kogoś ukochanego i czujesz drżenie – mimo że nic się nie wydarzyło. To moment, w którym oddech staje się modlitwą, a dotyk – rozmową bez słów.
Zadaj sobie pytanie: czy magia naprawdę nie istnieje, jeśli jej nie da się zmierzyć? Czy raczej nasze narzędzia pomiaru są zbyt grube, zbyt toporne, by uchwycić delikatność istnienia?
Nauka też ma serce
Nieporozumieniem jest myśleć, że nauka i magia są w opozycji. Dobrze pojmowana nauka to także zachwyt. To kontemplacja. To zadawanie pytań, których odpowiedzi mogą nigdy nie nadejść – ale samo pytanie zmienia świat.
Einstein mówił, że najpiękniejszym doświadczeniem, jakie możemy mieć, jest tajemnica. To źródło wszelkiej sztuki i nauki. Naukowiec, który nie doświadcza tajemnicy, który nie potrafi się zdziwić, jest jak świeca bez ognia.
Nauka i magia są jak dwa skrzydła tego samego ptaka. Magia pyta: „Co czujesz?”, nauka pyta: „Jak to działa?”. Ale obie prowadzą w to samo miejsce – do głębszego rozumienia.
Energia intencji
Są miejsca na świecie, w których jeszcze dziś ludzie leczą dotykiem. Mówią, że ręka potrafi przekazać intencję, że modlitwa potrafi zmienić wodę, że myśl potrafi wpływać na ciało. Dla wielu to herezja – przecież to nie „racjonalne”. Ale czy wiesz, że intencja zmienia strukturę mózgu? Że modlitwa wpływa na rytm serca – nawet jeśli się nie wierzy? Czy to jeszcze magia, czy już nauka?
W zen mówi się: „To, co jest, jest wystarczające.” Energia nie potrzebuje imienia. Wystarczy, że ją czujesz.
Magia codzienności
W moim życiu magią jest moment, w którym cisza siada obok mnie jak przyjaciel. Gdy herbata stygnie, a ja czuję, że jestem tu – dokładnie teraz. Gdy idę lasem i mam wrażenie, że drzewa mnie znają. Gdy rozmowa z kimś milknie, ale między nami rośnie obecność. Gdy ktoś mówi: „Dziękuję” – i wiem, że to słowo zawiera całe jego serce.
Nie potrzebuję różdżki, by wiedzieć, że świat jest pełen cudów. Potrzebuję tylko uważnych oczu i spokojnego umysłu.
Na granicy niewidzialnego
Najwięksi mistycy wszystkich kultur mówili o tej samej przestrzeni: o obecności, o nieopisywalnym, o Jedni. Nauka zaczyna tam, gdzie kończą się słowa. Magia kończy się tam, gdzie zaczynają się etykiety. Ale obie dotykają tej samej tajemnicy.
Czy to nie jest piękne, że człowiek może wpatrywać się w gwiazdy – i jednocześnie czuć się ich częścią?
Magia to Ty!
Jeśli dziś rano obudziłeś się i pomyślałeś o kimś z czułością – to jest magia. Jeśli zamknąłeś oczy i poczułeś wdzięczność – to jest magia. Jeśli w twoim sercu jest przestrzeń na zachwyt – nie musisz szukać dalej.
Magia nie jest czymś, co się „dzieje”. To coś, co się „czuje”. Co się „jest”. A nauka? Nauka to droga, która prowadzi przez pytania – aż do tej samej bramy.
I być może, kiedy tam dotrzesz, znajdziesz starą kartkę przybitą gwoździem do drzewa. A na niej słowa:
„Witaj. Szukałeś odpowiedzi. A to, co znalazłeś – to życie.”
Autorka: Anila Ben Taleb
Więcej informacji o działaniach Anily znajdziesz na www.anilatarotangelscardreadings.co.uk oraz www.katarzynabentaleb.co.uk


