Fizjoterapia zaczyna się w gabinecie, ale działa w codzienności – Wywiad z Małgorzatą Mazurowską o tym, jak wspierać rozwój dziecka w domu

Wady postawy, chodzenie na palcach, brak ruchu czy zaburzenia integracji sensorycznej – to tylko niektóre z wyzwań, z jakimi mierzą się dziś dzieci. O tym, jak je rozpoznać, kiedy szukać pomocy i dlaczego fizjoterapia nie kończy się w gabinecie, rozmawiamy z Małgorzatą Mazurowską – fizjoterapeutką dziecięcą i twórczynią kursów online, które pomagają rodzicom wspierać rozwój dzieci także w domowych warunkach.

Redakcja: Co sprawiło, że zdecydowała się Pani poświęcić swoją pracę zawodową przede wszystkim dzieciom?

Małgorzata Mazurowska: Zaczęłam pracę z dziećmi, ponieważ fizjoterapia pozwala mi realnie wpływać na ich rozwój ruchowy i komfort życia. Fascynuje mnie, jak poprzez odpowiednie techniki możemy wspierać układ nerwowy, poprawiać postawę, koordynację i funkcjonowanie całego ciała.
Każde dziecko to dla mnie osobna historia i wyzwanie, które pokazuje, jak ogromny potencjał drzemie w terapii prowadzonej z uważnością i sercem.

Z jakimi najczęstszymi problemami ruchowymi i posturalnymi trafiają do Pani najmłodsi pacjenci?

W ostatnim czasie coraz częściej trafiają do mnie dzieci i młodzież, które praktycznie cały dzień chodzą na palcach.
Jest to częsty problem, ale też bardziej złożony, niż się początkowo wydaje. Podczas wywiadu z rodzicem okazuje się często, że przyczyną są emocje dziecka, pewne wydarzenia, ale zdarza się też, że jest to problem nawykowy — związany typowo z fizjoterapią.
Jestem specjalistką od wad postawy i skolioz, więc często trafiają do mnie także dzieci zmagające się z tym wyzwaniem.

Coraz częściej mówi się o „dzieciach siedzących” – czy brak ruchu w codziennym życiu przekłada się na większe problemy wymagające fizjoterapii?

Zdecydowanie tak. Coraz częściej widzę w gabinecie dzieci, których trudności wynikają właśnie z braku ruchu. Długie siedzenie, ograniczona aktywność na świeżym powietrzu czy zbyt dużo czasu spędzanego przy ekranach sprawiają, że ciało dziecka nie rozwija się tak, jak powinno.
Pojawiają się wady postawy, obniżone lub wzmożone napięcie mięśniowe, trudności z koordynacją, a czasem także problemy z koncentracją czy emocjami.

Czy w fizjoterapii dzieci wystarczą same ćwiczenia, czy ważne są także zmiany w codziennych nawykach – np. sposób siedzenia, aktywność ruchowa w domu?

Same ćwiczenia to często za mało. Oczywiście terapia w gabinecie jest ważna, ale to, co dzieje się na co dzień — w domu, w szkole, podczas zabawy — ma ogromne znaczenie dla efektów.
Nawet najlepiej dobrane ćwiczenia nie przyniosą trwałych rezultatów, jeśli dziecko przez resztę dnia siedzi w złej pozycji, ma mało ruchu albo korzysta z urządzeń w sposób, który obciąża jego ciało.

Dlatego w pracy z dziećmi zawsze podkreślam rolę codziennych nawyków. Czasem drobne zmiany — sposób siedzenia przy stole, wysokość biurka, zachęcanie do wspólnej zabawy ruchowej — potrafią zrobić ogromną różnicę. Fizjoterapia to proces, który powinien przenikać codzienne życie dziecka, bo to właśnie w tych małych, powtarzalnych momentach kształtuje się jego postawa, siła i świadomość ciała.

Zdarza się, że rodzice przychodzą z dzieckiem „za późno”? Jakie sygnały powinny zaniepokoić ich najwcześniej?

Tak, zdarza się, że rodzice trafiają do mnie dopiero wtedy, gdy trudności są już wyraźne — np. gdy dziecko ma utrwaloną wadę postawy, chodzi na palcach albo skarży się na bóle. A wiele z tych problemów można byłoby wychwycić dużo wcześniej.

Niepokoić powinny przede wszystkim sygnały takie jak:

  • dziecko unika ruchu, szybko się męczy lub niechętnie uczestniczy w aktywnościach fizycznych,
  • często się potyka, ma trudności z utrzymaniem równowagi,
  • widać różnice w ustawieniu barków, łopatek czy miednicy,
  • siedzi w nieprawidłowych pozycjach, np. z nogami w literę „W”,
  • ma bardzo wiotkie lub przeciwnie — zbyt napięte ciało,
  • skarży się na bóle nóg, pleców, głowy,
  • albo po prostu coś w jego ruchu „nie wygląda naturalnie”.

Rodzice często czują intuicyjnie, że coś jest nie tak — i warto tej intuicji zaufać. Im szybciej dziecko trafi do specjalisty, tym łatwiej pomóc jego ciału wrócić do równowagi i uniknąć poważniejszych konsekwencji w przyszłości.

Jak szybko rodzice mogą zauważyć efekty fizjoterapii i od czego to zależy?

To bardzo indywidualne — tempo zmian zależy od wielu czynników: rodzaju trudności, wieku dziecka, regularności ćwiczeń i zaangażowania rodziców w proces terapeutyczny.

Czasem pierwsze efekty widać już po kilku spotkaniach — dziecko zaczyna się swobodniej poruszać, ma lepszą równowagę czy chętniej uczestniczy w aktywnościach ruchowych. W innych przypadkach potrzeba więcej czasu, bo ciało i układ nerwowy muszą „nauczyć się” nowych wzorców.

Najważniejsze jest to, że terapia nie kończy się w gabinecie. Kiedy rodzice włączają elementy terapii do codziennych zabaw, ruchu i aktywności w domu, postępy pojawiają się znacznie szybciej i są trwalsze. Fizjoterapia to proces, który wymaga cierpliwości, ale każdy mały krok naprawdę ma znaczenie.

Skąd wziął się pomysł na przeniesienie swojej wiedzy i doświadczenia do formy kursów online?

W swojej pracy zawsze miałam poczucie, że nie jestem w stanie wszystkim pomóc. Są osoby, które nie mogą pozwolić sobie na wizytę, nie są mobilne.
Kursy online pozwalają mi przekazać wiedzę w przystępnej formie — tak, by rodzic mógł zrozumieć, dlaczego dziecko zachowuje się w określony sposób i jak można mu pomóc w codziennym życiu. Dzięki temu więcej rodzin ma szansę działać świadomie, zanim problemy się pogłębią.

To dla mnie sposób na połączenie praktyki gabinetowej z edukacją — bo wierzę, że im więcej wiedzy mają rodzice i nauczyciele, tym skuteczniej możemy wspierać rozwój dzieci.

Do kogo kieruje Pani swoje kursy – czy są one tylko dla specjalistów, czy także dla rodziców?

Temat kursów jest u mnie w początkowej fazie, ale tak — moje kursy kieruję zarówno do rodziców, jak i do specjalistów pracujących z dziećmi — fizjoterapeutów, terapeutów integracji sensorycznej, nauczycieli czy opiekunów.

Dla rodziców to przede wszystkim źródło praktycznej wiedzy o tym, jak wspierać dziecko w codziennym życiu — jak rozumieć jego zachowanie, reagować na trudności i włączać elementy terapii do zabawy i rutyny dnia.

Dla specjalistów to z kolei możliwość pogłębienia wiedzy z zakresu rozwoju sensoryczno–motorycznego, pracy z odruchami czy roli dotyku w terapii. Staram się, by każdy kurs łączył teorię z praktyką i był napisany przystępnym językiem, tak by każdy — niezależnie od doświadczenia — mógł z niego wynieść coś wartościowego.
Oprócz kursów prowadzę na Facebooku swoją grupę dla rodziców dzieci z wadami postawy, gdzie dzielę się wiedzą w postaci live’ów lub webinarów.

Jakie tematy cieszą się największym zainteresowaniem wśród uczestników?

Największym zainteresowaniem cieszą się tematy związane z rozwojem sensorycznym dziecka — szczególnie te, które pomagają rodzicom i nauczycielom lepiej zrozumieć, dlaczego dzieci reagują w określony sposób i co można z tym zrobić na co dzień.

Dużo uwagi przyciąga temat zmysłu dotyku — jego roli w rozwoju ruchowym, emocjonalnym i społecznym dziecka. Rodzice często mówią, że dopiero po kursie zaczynają rozumieć, dlaczego ich dziecko nie lubi niektórych ubrań, unika przytulania albo ma trudności z koncentracją.

Sporym zainteresowaniem cieszą się też zagadnienia dotyczące odruchów pierwotnych, wad postawy, a także praktycznych sposobów wspierania dziecka w domu i przedszkolu.

Czy kursy online mogą być realnym wsparciem dla rodziców, którzy nie mają możliwości regularnych wizyt w gabinecie?

Zdecydowanie tak. Kursy online mogą być ogromnym wsparciem dla rodziców, którzy z różnych powodów nie mają możliwości regularnie korzystać z terapii w gabinecie.
Oczywiście są przypadki i sytuacje, gdzie nie zastąpią one indywidualnej pracy ze specjalistą, ale mogą dać bardzo solidne podstawy — zrozumienie, co dzieje się z dzieckiem, dlaczego reaguje w określony sposób i jak można mu pomóc w domu.

Wiedza to pierwszy krok do zmiany. Kiedy rodzic wie, na co zwrócić uwagę, jak dobierać aktywności ruchowe czy jak wspierać rozwój zmysłów w codziennych sytuacjach — już samo to potrafi znacząco poprawić funkcjonowanie dziecka.

Dlatego w moich kursach stawiam na praktyczne wskazówki i proste rozwiązania, które można wdrożyć bez specjalistycznego sprzętu — w domu, w zabawie, w codziennych relacjach. Dzięki temu rodzic staje się aktywną częścią terapii swojego dziecka, a nie tylko obserwatorem.

Jakie reakcje uczestników kursów najbardziej zapadły Pani w pamięć?

Najbardziej zapadają mi w pamięć te momenty, gdy uczestnicy dzielą się, że nagle „zrozumieli” swoje dziecko — dlaczego unika pewnych bodźców, dlaczego trudno mu usiedzieć w przedszkolu albo dlaczego reaguje emocjonalnie w konkretnych sytuacjach.

Często rodzice mówią też, że dzięki mojej wiedzy poczuli ulgę i pewność siebie — że w końcu wiedzą, co mogą zrobić, zamiast bezradnie obserwować trudności dziecka.
Te historie, kiedy wprowadzają drobne zmiany w codziennych nawykach i widzą realne efekty w ruchu, postawie czy samopoczuciu dziecka, są dla mnie najbardziej satysfakcjonujące.

To momenty, które przypominają mi, że wiedza przekazana w prosty, praktyczny sposób naprawdę może zmieniać życie całej rodziny.

Jak widzi Pani przyszłość swojej pracy – bardziej w gabinecie, czy w świecie edukacji online?

Raczej widzę swoją przyszłość jako połączenie obu tych obszarów. Praca stacjonarna daje mi bezpośredni kontakt z dzieckiem, możliwość indywidualnej pracy i obserwacji w realnym czasie — to jest fundament, który daje mi doświadczenie i wiedzę praktyczną.

Jednocześnie edukacja online pozwala dotrzeć do znacznie większej liczby rodziców i specjalistów, którzy nie zawsze mają możliwość regularnych wizyt w gabinecie. To daje szansę, by moja wiedza i doświadczenie realnie wspierały rozwój dzieci na szerszą skalę.
Zależy mi też, by stworzyć balans pomiędzy życiem zawodowym a czasem dla rodziny.

W mojej pracy zawsze staram się łączyć te dwa światy: indywidualną terapię z praktycznym wsparciem edukacyjnym online. To połączenie pozwala, by więcej dzieci mogło korzystać z mojej wiedzy i doświadczenia, a rodzice oraz opiekunowie stali się aktywnymi uczestnikami procesu rozwoju dziecka.



Wywiadu udzieliła Małgorzata Mazurowska – fizjoterapeutka dziecięca i terapeutka integracji sensorycznej z ponad 15-letnim doświadczeniem. Specjalizuje się we wspieraniu dzieci z zaburzeniami postawy, nadwrażliwością dotykową i wyzwaniami sensorycznymi. Twórczyni kursów online dla rodziców i specjalistów, w których łączy wiedzę terapeutyczną z praktycznym podejściem. Prywatnie żona i mama Frania.






Fot. Unsplash

iKobiece.pl
Author: iKobiece.pl