Historie Kobiet: Agnieszka Kowalska – Kobieta, która wierzy w inne kobiety. Jak wspieram klientki w odzyskiwaniu zawodowej mocy?

Jestem kobietą. Jestem mamą. Jestem wsparciem. Ale przede wszystkim – jestem sobą.
Z krwi, kości i emocji. Z chwil zwątpienia i momentów olśnienia. Z nieprzespanych nocy i poranków pełnych nadziei. Przeszłam drogę, którą zna wiele kobiet – próbując nie zatracić siebie w wirze obowiązków, oczekiwań, powinności.

A potem pojawiła się Zosia – najmłodsza z mojej trójki dzieci. Maleńka, a jednocześnie potężna, jak iskra, która potrafi rozpalić cały świat. To właśnie ona, choć jeszcze nie zna słów, przypomniała mi o sile, którą noszę w sobie. I o tym, że mogę – a nawet powinnam – dzielić się tą siłą z innymi kobietami.

Bo kiedy kobieta wierzy w kobiety, dzieje się coś niezwykłego. Coś, co zmienia nie tylko życie, ale też sposób, w jaki patrzymy na siebie nawzajem.

Moja droga do świadomego mentoringu

Moja droga nie zaczęła się od idealnego biurka w świetnie oświetlonym biurze. Zaczęła się od stosu pieluch, kubków niekapków i wiecznie zimnej kawy. Zaczęła się w chaosie – tym pięknym, ale i totalnie wymagającym świecie macierzyństwa, gdzie czas przestaje mieć logiczną strukturę, a każda godzina jest rozciągnięta pomiędzy karmieniem, tuleniem, uspokajaniem i… próbą bycia sobą.

Macierzyństwo nie tylko zmieniło moje ciało – przemeblowało mi głowę. Każde dziecko przynosiło nowe pytania, nowe granice do przesunięcia, nowe pokłady cierpliwości i siły, o których nie miałam pojęcia, że we mnie istnieją. Trójka dzieci to szkoła życia bardziej intensywna niż jakikolwiek kurs czy studia podyplomowe. Uczyłam się zarządzania kryzysowego, kiedy jedno dziecko miało gorączkę, drugie płakało, a trzecie akurat chciało, żebym „tylko na chwilę” pomogła mu z zadaniem domowym. Uczyłam się empatii, słuchania między słowami, czytania emocji z tonu głosu. I uczyłam się sztuki negocjacji – tej najprawdziwszej, bez wyjścia ewakuacyjnego.

W tym wszystkim nie chciałam zrezygnować z pracy. Nie chciałam odłożyć siebie na później, na kiedyś, na nigdy. Wiedziałam, że pogodzenie macierzyństwa z rozwojem zawodowym to nie bajka, ale wiedziałam też, że nie jestem jedyną kobietą z tym dylematem. I właśnie wtedy zaczęło kiełkować we mnie coś więcej niż potrzeba pracy – zaczęła się rodzić misja.

Z potrzeby znalezienia równowagi narodziła się pasja. Z potrzeby działania – zawód. Dziś jestem mentorką, która nie mówi z teorii, tylko z życia. Pomagam kobietom odzyskiwać moc – tę zawodową, tę osobistą, tę uśpioną. Bo sama wiem, jak łatwo ją zgubić w wirze codzienności. Ale wiem też, jak pięknie można ją odzyskać.

Dlaczego wspieram kobiety – i dlaczego to ma znaczenie

W pewnym momencie zaczęłam to widzieć bardzo wyraźnie – kobiety znikają. Nie fizycznie. One są. Działają, robią, ogarniają, wspierają, tworzą. Ale często znikają same dla siebie. Jakby ich potrzeby były czymś opcjonalnym, jakby ich ambicje mogły poczekać, jakby ich głos był zbyt cichy, żeby miał znaczenie.

W rozmowach z innymi kobietami – przy kawie, na placu zabaw, w wiadomościach o drugiej w nocy – słyszałam to samo echo: „Nie wiem, czy dam radę”, „Może już za późno”, „Nie jestem wystarczająco dobra”. I choć każda z nas miała inną historię, łączyło nas coś wspólnego: zestaw niewidzialnych blokad. Społeczne schematy, które mówią, że kobieta powinna być skromna, cicha, nie wychylać się. Strach przed oceną, przed porażką, przed sukcesem nawet – bo przecież „czy wypada się tak afiszować?”.

Wiem, jak to jest, bo też byłam w tym miejscu. Też zapomniałam, czego chcę. Też wątpiłam, czy mam prawo mówić głośno o swoich marzeniach. Ale w pewnym momencie coś się we mnie przebudziło – może to był szept intuicji, może bunt serca. Wrócił mój głos. Nie był idealny, ale był mój. I zaczął nosić inne głosy.

Wspieram kobiety, bo każda z nas zasługuje na to, by wrócić do siebie. By odzyskać siłę – nie przez bycie „superbohaterką”, ale przez bycie autentyczną. Przez uznanie, że jesteśmy ważne. Że nasze marzenia się liczą. Że możemy iść swoją drogą – nie samotnie, ale razem. Bo kiedy kobiety się wspierają, dzieją się rzeczy naprawdę wielkie.

Jak to robię – mój styl pracy i filozofia wsparcia

Pracuję z kobietami tak, jak sama chciałabym być wspierana – z empatią, ale bez usprawiedliwień. Słucham, rozumiem, ale też przypominam: masz wpływ, masz wybór, masz moc.

Łączę mentoring z coachingiem, organizuję warsztaty, szkolenia, kursy, prowadzę rozmowy, które często są pierwszym krokiem do zmiany. Nie mam gotowych recept, bo każda kobieta to inna opowieść. Dlatego stawiam na autentyczność, uważność i partnerskie podejście – bo tylko wtedy wsparcie ma realną moc.

Nie udaję, że wiem wszystko ani że mam odpowiedzi na każde pytanie. Ale wiem, jak słuchać. Jak być obok, gdy ktoś odzyskuje wiarę w siebie. Wspieram ramię w ramię – nie z góry, tylko z serca.

Jeśli czujesz, że coś w Tobie czeka na przebudzenie – marzenie, pomysł, potrzeba zmiany – porozmawiajmy. Może to właśnie ten moment, by zrobić pierwszy krok. Nie musisz wiedzieć wszystkiego. Wystarczy, że chcesz zacząć.


Agnieszka Kowalska to mentorka kobiet, edukatorka i założycielka marki „Pracownik z Pasją”, która pomaga kobietom budować życie zawodowe z sensem i na własnych warunkach. Tworzy przestrzeń, w której wypalenie nie jest końcem, ale początkiem zmiany. Wspiera kobiety w odkrywaniu ich potencjału, rozwijaniu konkretnych kompetencji i przechodzeniu od etatu lub braku satysfakcji – do świadomej pracy w zgodzie ze sobą. Na jej kursach kobiety uczą się m.in. zarządzania projektami, strategii komunikacyjnych, obsługi narzędzi online, planowania działań i budowania swojej marki. Nie daje pustych haseł – daje praktykę, konkret i realne wsparcie. Agnieszka wierzy, że każda kobieta może pracować skutecznie, odważnie i z pasją – pod warunkiem, że najpierw nauczy się ufać samej sobie

Więcej informacji o działaniach Agnieszki znajdziesz w mediach społecznościowych:

Instagram

Facebook

LinkedIn

TikTok

iKobiece.pl
Author: iKobiece.pl