Historie Kobiet: Sylwia Krzemińska – Opowieść o upadku i podnoszeniu się z kolan

Miałam momenty, w których wątpiłam we wszystko, ale dziś mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że każdy dzień jest nową szansą na zmianę.Pisze Sylwia Krzemińska, mieszkająca od kilku lat w Wielkiej Brytanii.

Trudna lekcja życia

Chcę, byś wiedziała, że nie istnieje coś takiego, jak zbyt późne podjęcie walki o własne szczęście i dobre życie. Moje życie w Polsce zaczęło się sypać, gdy prowadzony przeze mnie biznes (niegdyś dobrze prosperujący), upadł w wyniku trudnej sytuacji gospodarczej. Pojawiły się długi, których wysokość przerażała mnie każdego dnia coraz bardziej. Wtedy zrozumiałam, że jedyną szansą na wyjście z finansowego dołka jest wyjazd do Wielkiej Brytanii.

Nie miałam pojęcia, co mnie czeka na miejscu. Emigracja okazała się trudniejsza, niż mi się wydawało. Zdarzały się dni, kiedy brakowało mi pieniędzy na chleb, a wsparcie zupełnie obcych ludzi ratowało mnie przed głodem i bezdomnością. Tęsknota za rodziną i poczucie winy sprawiały, że wciąż zadawałam sobie pytanie, czy nie lepiej będzie wrócić. Wiedziałam jednak, że w Polsce nie mam przyszłości i czeka mnie tam tylko spirala zadłużenia.

Pierwsze kroki w Anglii

W Anglii poznałam Krzysztofa — mojego przyszłego męża. Dał mi poczucie bezpieczeństwa i wszystko zaczynało się stabilizować. Ciężka praca dawała mi możliwość spłacania długów, a weekendowe wyjścia z przyjaciółmi były dobrą okazją do tego, by się odstresować.

Z czasem tłumione problemy emocjonalne zaczęły mnie przerastać. Lampka wina do kolacji stała się codziennym rytuałem, a dodatkowe kilogramy pojawiały się szybciej, niż mogłam się tego spodziewać. Trwało to do momentu, gdy zaszłam w kolejna ciążę. Wtedy odstawiłam wszystkie używki, by skupić się wyłącznie na zdrowiu dziecka.

Niestety, pandemia i lockdown sprawiły, że powrót do dawnego stylu życia nastąpił błyskawicznie. Wieczorny drink dawał mi poczucie relaksu, a waga przekroczyła 100 kilogramów. Wstydziłam się swojego odbicia w lustrze, unikałam spotkań ze znajomymi i coraz bardziej zamykałam się w sobie. W tamtym czasie „kobiecość” była słowem, o którym zapomniałam na dobre. Nie sądziłam, że kiedykolwiek doprowadzę się do takiego stanu.

Nowa rzeczywistość i czas decyzji

Zbliżały się moje 40-ste urodziny. Przeglądając profile kobiet w mediach społecznościowych, uświadomiłam sobie, że nie jestem sama z takim problemem. To był „błysk”, który spowodował pozytywne zmiany w moim życiu. Zaczęłam obserwować osoby, które zmieniały swoje nawyki i imponowały mi sylwetką i siłą mentalną. Otworzyłam się na rozwój i pracę nad sobą. Czułam, że muszę to zrobić dla siebie, mojego męża i dzieci. To był ostatni moment.

W tamtym okresie trafiłam do społeczności WellU dzięki mojej koleżance Uli. Poznałam wielu wspaniałych ludzi i otrzymałam dużo dobrej energii. Stały kontakt ze wspierającym środowiskiem, edukacja z zakresu zdrowia i urody, to było coś, czego potrzebowałam, by w pełni zrozumieć pewne rzeczy. Stopniowo zaczęłam wprowadzać zdrowe nawyki. Na moim talerzu zagościły wysokiej jakości zdrowe produkty, a jedną z moich regularnych aktywności stał się trening na siłowni.

To jednak nie wszystko, bo pracę nad ciałem połączyłam z intensywnym treningiem swojej głowy. Wiedziałam, że jeśli nastawię się tylko na „zmianę sylwetki”, lub „odstawienie alkoholu”, to tak naprawdę nic się nie zmieni. Musiałam gruntownie przebudować swój sposób myślenia, przestać się karać za dawne porażki i iść dalej naprzód z nowymi celami.

Zawsze warto walczyć o siebie

Z perspektywy czasu mogę śmiało powiedzieć: pokonałam 31 kilogramów nadwagi i pożegnałam się z alkoholem. W miejsce butelki z whisky weszła butelka wody i silna motywacja, wspierana miłością mojej rodziny.

Wciąż zmagam się z wyzwaniami, ale teraz już nie uciekam, tylko stawiam im czoła. Gdy dopada mnie zwątpienie, słyszę słowa moich bliskich: „Kto, jak nie ty?” i przypominam sobie, dlaczego w ogóle zaczęłam tę drogę.

Moje cele na nadchodzący rok wciąż są wysokie: kolejne kilogramy do zrzucenia, nowe projekty biznesowe do zrealizowania, dalsze poszerzanie horyzontów. Wierzę, że dzięki ciężkiej pracy, konsekwencji i zaufaniu do samej siebie mogę osiągnąć wszystko, co sobie postanowię.

Dziś, patrząc w lustro, nie widzę już przygnębionej kobiety uciekającej w kieliszek wina. Widzę kogoś, kto wybrał pełne, prawdziwe życie i pragnie dzielić się nadzieją z innymi. Bo jeśli ja potrafiłam się podnieść, to i Ty możesz!

Autorka: Sylwia Krzemińska – Prowadzi swój gabinet kosmetyczny w Salisbury, gdzie z pasją dba o urodę swoich klientów. Zdrowy styl życia to Jej pasja i misja. Jest ambasadorką marek Larens i Nutrivi (firmy WellU) oraz Liderką Akademii Kreatywnych Kobiet. Bohaterka książki „HER POWER” autorstwa Kamili Kroczak. Jako pomysłodawczyni i CEO projektu „Razem Silniejsze” angażuje się w działania wspierające inne kobiety. Dodatkowo organizuje event „Różowy Październik” w UK we współpracy z fundacją Macmillan. Prywatnie mama dwóch wspaniałych synów oraz szczęśliwa mężatka.

Więcej informacji o działaniach Sylwii znajdziesz na Facebooku.

iKobiece.pl
Author: iKobiece.pl