Jak strata może stać się szansą?
Doznałaś straty i świat nie jest już taki, jaki był kiedyś. Nie chcesz tej zmiany. Czujesz opór i najchętniej uciekłabyś, gdzie pieprz rośnie. Jednak wiesz, że nie możesz uciec przed samą sobą. Jesteś z tym wszystkim i cierpisz. Oczywiście, tak może zostać, ale możesz też wybrać inaczej. Możesz zanurzyć się głęboko w tą „niechcianą” zmianę po stracie i zacząć szukać odpowiedzi w swoim wnętrzu. Możesz przetransformować swój ból, odkryć sens swojej straty i ją w pełni zaakceptować, a po przejściu tej drogi świętować siebie jako zupełnie innego człowieka. Sprawdziłam tę drogę i działa. – Pisze Małgorzata Fabricius.
Jest takie chińskie powiedzenie: Kiedy zaczynasz grę, to już na samym początku musisz zadecydować o trzech rzeczach – jak chcesz grać, ile chcesz zainwestować i kiedy skończysz tę grę.
Jak chcesz grać w swoim życiu?
Wiem, że życie nie jest grą planszową, a stratę, której doświadczyłaś, nie zaplanowałaś z góry. Twoja decyzja zaopiekowania się sobą w najciemniejszym momencie Twojego życia, jest równocześnie największym aktem miłości wobec siebie samej. W obliczu bólu brzmi to trochę nierealnie, ale pierwszą medycynę jaką powinnaś sobie zapodać, to bliskość i przytulenie siebie.
Często słyszę – „Ale to jest trudne. To boli. To się nigdy nie uda”. Wszystko się uda, jeśli tego pragniesz. Daj sobie czas i nie rób niczego na siłę. Najważniejsze jest, koncertować się na tym, czego się chce, a nie na tym, co jest trudne.
Ja osobiście wierzę, że każdy z nas jest kreatorem własnego życia. Że możemy wykreować każdą emocję – tą radosną i tą bolesną. Od nas zależy, jak reagujemy na sytuacje w naszym życiu, nawet w momencie, kiedy nie mamy na nie wpływu. W każdym momencie naszego życia mamy wybór – kim chcemy być albo jak chcemy się czuć. Nie mam na myśli kontroli, ale bardzo świadomy wybór naszych myśli i emocji.
Dokładnie tak samo jest z Twoją decyzją po stracie. Chcesz poczuć ulgę, to Twoje pragnienie wyjścia na prostą jest kluczem do Twojej wewnętrznej przemiany.
Najlepsza inwestycja – kiedy kreujesz swoje niebo na ziemi.
Jesteś najjaśniejszą gwiazdą w swoim życiu. Jednak, żeby świecić, musisz czasami zaakceptować ciemność, która Cię otacza. Ta konfrontacja jest wymagająca, ale ona może też dużo uwolnić. Kiedy w 2015 r. straciłam syna, dosyć szybko zdałam sobie sprawę, że nie wyobrażam sobie życia w cierpieniu. Do tej decyzji zmotywowała mnie właśnie moja czarna rzeczywistość. Robiłam wszystko, żeby poczuć ulgę. Teraz z perspektywy czasu wiem, że przez moją stratę, ale też dzięki niej, udałam się w podróż mojego życia. Przerobiłam tony emocji i przetransformowałam stertę przekonań. Stałam się innym człowiekiem. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że teraz wiem, czym jest niebo na ziemi.
Tak czasami w życiu właśnie jest, że największy dramat może stać się też największą transformacją – zmieniasz się Ty i cała twoja rzeczywistość. Do takiego spojrzenia na stratę również Cię zapraszam – żebyś nie koncentrowała się cały czas na swoim bólu, tylko przekierowała swoją energię na zmianę, czyli na transformację każdej emocji czy każdego bolesnego przekonania. Po prostu tego wszystkiego, co Ci ciąży czy tego, co Ci spędza sen z powiek. Bądź ciekawa i otwarta jak dziecko. To jest proces, a do tego tak cudowny, bo daje nadzieję i zmienia Twoją rzeczywistość. Kiedy działasz i transformujesz swoje emocje i przekonania, to jesteś kreatorem. Tworzysz swoje nowe życie – od środka na zewnątrz. Dzięki Twojej sprawczości zaczyna robić się w nim cieplej i przytulniej. Twój punkt ciężkości zaczyna bywać coraz częściej po tej jasnej stronie.
Szansa, akceptacja, otwarcie na nowe życie – koniec bycia ofiarą.
Na początku straty czujesz się często źle potraktowana przez życie. Może myślisz, że innym się powiodło albo mają więcej szczęścia. Jednak im więcej zmieniasz i rozświetlasz, im więcej poznajesz siebie od środka, tym bardziej dochodzi do Ciebie, że nie jesteś już ofiarą czy listkiem na wietrze. Czujesz, że nie jesteś już zależna od humorów świata zewnętrznego.
Jesteś po drugiej stronie, po tej swojej i zaczynasz czuć się dobrze. Jest w Tobie coś takiego stabilnego i zdajesz sobie sprawę, że jesteś gotowa zaakceptować swoją stratę. To jest wielki krok, bo akceptacja oznacza zakotwiczenie się w nowym życiu.
Kiedy podejmujesz decyzję rozpakowania swojej straty, to wkraczasz na drogę miłości i czułości do samej siebie. Stajesz się alchemiczką własnego życia. Tak, bo jak inaczej można nazwać kobietę, która kreuje siebie na nowo?
To nie jest droga wojownika. Ty nie walczysz. Ty czujesz i idziesz za własnymi pragnieniami. Z czasem odkrywasz swoje nowe strony, o których wcześniej nawet nie marzyłaś. Ja np. odkryłam odwagę i asertywność, ale też miłość.
To jest właśnie w tej całej historii niesamowite, a nawet wręcz magiczne – coś, co Cię kiedyś ukrzyżowało, jest też od samego początku zalążkiem „nowej ciebie”. Dlatego dla mnie każda strata ma wielki potencjał i może być szansą, żeby stać się duchowo dojrzałym człowiekiem.
Autorka: Małgorzata Fabricius – terapeutka i założycielka marki „KochamCOmam.
Więcej informacji o działaniach Małgorzaty znajdziesz na www.kochamcomam.pl oraz na Facebooku, Instagramie i TikToku.


