Jak wybierać suplementy diety? O tym, na co zwracać uwagę, by świadomie dbać o zdrowie

Świadoma suplementacja to coś więcej niż wybór preparatu, który akurat jest popularny. To przede wszystkim troska o organizm, znajomość jego potrzeb i umiejętność podejmowania przemyślanych decyzji. Marcin Płoch, Członek Zarządu Virentia opowiada o tym, na co zwracać uwagę, wybierając suplementy diety, dlaczego skład i jakość surowców mają znaczenie oraz czym kierować się, szukając produktów dopasowanych do swoich potrzeb. Przybliża również właściwości preparatów Florixan®, Collaferis® i Fibroxan®, wyjaśniając, jakie miejsce zajmują one w ofercie marki. To rozmowa o świadomym dbaniu o siebie, jakości i podejściu do zdrowia, w którym liczą się nie chwilowe trendy, lecz wiedza i przemyślane wybory.

Redakcja: W branży związanej ze zdrowiem bardzo łatwo dziś mówić o jakości, naturalności i innowacyjności. Państwo zdecydowali się jednak budować Virentię wokół idei łączenia tego, co daje natura, z tym, co daje nauka i technologia. Skąd wzięła się potrzeba stworzenia właśnie takiej marki?

Marcin Płoch: Cała branża w naszym kraju wciąż jest w fazie rozwoju, ze wszystkimi tego pozytywami i negatywami. Jako zespół zajmujemy się tym niemal całe życie, więc sam wybór tej drogi sięga jeszcze lat młodzieńczych. Przez te lata stworzyliśmy kilkaset produktów, które do dziś można kupić w aptekach i sklepach w całej Polsce. Choć Virentia sprzedaje gotowe produkty dopiero od dwóch tygodni, nad projektem pracowaliśmy niemal dwa lata. Potrzeba wynikała z tego, że na rynku wciąż jest dużo miejsca na produkty opracowane z największą starannością, nie tylko pod względem składników, ale również technologii. Tutaj detale mają znaczenie.

Co było dla Pana osobiście najważniejszą lekcją z ponad dekady pracy przy produktach farmaceutycznych, suplementacyjnych i związanych ze zdrowiem? I czego dziś, z perspektywy tego doświadczenia, nie zrobiłby Pan już tak samo?

Budowanie poprzednich projektów z ludźmi, którzy nie wyznawali podobnych zasad i nie mieli takich samych ambicji ani celów. Dobór odpowiednich współpracowników jest jednym z kluczy do sukcesu. Nie mamy co do tego wątpliwości.

Marcin Płoch
Jak można zauważyć, Virentia nie chce być firmą, która po prostu wybiera gotowy produkt z katalogu i opatruje go własną marką. Co musi wydarzyć się wcześniej, aby mogli Państwo powiedzieć: „To jest produkt Virentii”?

Branża suplementów jest przepełniona markami własnymi celebrytów, z których większość, nie ukrywajmy, jest nastawiona na zysk, a nie na realną pomoc w rozwiązywaniu problemów. Widać to po analizie składu i po cenie, za jaką produkt jest sprzedawany. W Virentii sami tworzymy koncepcje i produkty, a nawet wytwarzamy część półproduktów, które trafiają do gotowego preparatu. To innowacja, bo mało która firma jest w stanie coś takiego zaproponować. Dzięki temu mamy pewność od A do Z, co proponujemy naszemu klientowi. Zanim produkt trafi do sprzedaży, przechodzi próby technologiczne. Podam Pani przykład: przy Collaferis® i Florixan® odbyło się około 30–40 prób technologicznych tylko po to, aby uzyskać smak, jaki bylibyśmy w stanie zaproponować. Jak pewnie większość osób wie, kolagen rybi czy wołowy pozyskuje się ze skór i bardzo trudno ukryć smak wynikający z użytego surowca. W ostatnim czasie przeprowadziliśmy badanie konsumenckie, w którym 98% osób określiło nasz kolagen Collaferis® jako „bardzo smaczny” lub „najlepszy, jaki piłam”. Ta praca miała sens.

Mówią Państwo o odpowiedzialności za produkt od surowca aż po gotowy produkt. Co w praktyce oznacza takie podejście i dlaczego kontrola całego procesu jest dla Państwa tak istotna?

Ponieważ w przypadku surowców liczy się nie tylko ich pochodzenie, ale również sposób pracy z nimi, proces obróbki oraz forma, w jakiej podamy je klientowi w gotowym produkcie.

Współczesny konsument coraz częściej chce wiedzieć nie tylko, co kupuje, ale również dlaczego dany produkt został stworzony właśnie w taki sposób. Gdzie według Pana przebiega granica między świadomą suplementacją a bezrefleksyjnym podążaniem za kolejnymi trendami?

Myślę, że to akurat bardzo dobrze. Pacjenci w dobie AI będą mieli okazję weryfikować produkty i wybierać je zgodnie ze swoimi oczekiwaniami. Zdrowie to nie pogoń za trendami. To muszą być świadome i racjonalne decyzje, najlepiej podejmowane pod okiem specjalisty.

Jednym z wyróżników Virentii jest łączenie doświadczenia z wiedzą naukową i współpracą z ekspertami. Czy zdarzyło się, że właśnie wyniki badań albo opinia eksperta zmieniły pierwotny pomysł na produkt?

Cały czas dzieje się to za kulisami i właśnie dlatego Virentia jest wyjątkowa. Łączymy wiedzę i doświadczenie nie tylko z dietetyki czy farmacji, ale również z technologii, farmakologii, medycyny i farmakognozji. Takie połączenie daje koncepcję, która wydaje się idealnie wyważona. Nie chodzi o to, żeby wsypać do kapsułki trzy substancje. Chodzi o to, skąd te substancje pochodzą, w jakiej są formie i formule, w jakiej kapsułce oraz jak ta kapsułka będzie pracować w naszym organizmie. Właśnie dlatego produkty marki Virentia mają w sobie zawsze coś wyjątkowego. Nawet najmniejszy detal może na koniec zrobić różnicę. Mając w rękach tyle argumentów, możemy proponować cenę uczciwą w stosunku do jakości. Wiele osób pyta nas: „Dlaczego tak tanio?”. To jest odpowiedź. Nie wyceniamy tu w pełni swojej pracy, bo część robimy po prostu z pasji i dla przyjemności.

Wśród produktów Virentii szczególną uwagę zwracają Florixan®, Collaferis® i Fibroxan®. Co stoi za ich powstaniem i jakie potrzeby konsumentów chcieli Państwo przede wszystkim zaspokoić, tworząc te trzy produkty?

Fibroxan® IBS zaprojektowałem sam, właśnie dlatego, że jestem osobą chorą na IBS i leczyłem się od wielu lat. Połączenie wiedzy i doświadczenia jest równie ważne jak bycie po drugiej stronie, aby zrozumieć potrzeby. Fibroxan® IBS zawiera błonnik w określonej formule, pozyskiwany za pomocą pary wodnej z kory modrzewia amerykańskiego. Substancja, która powstaje w ten sposób, to arabinogalaktan. Jest wyjątkowy, ponieważ fermentuje w jelitach wolno i na całej ich długości. Dzięki temu zwykle nie powoduje wzdęć i może być stosowany nawet przy SIBO czy IMO. Sam stosuję go codziennie. To odżywka dla naszej mikrobioty, dzięki której organizm sam produkuje krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe (SCFA), w tym popularny kwas masłowy. Ten sam, który podajemy sztucznie w kapsułce z maślanem sodu. Tu pomagamy organizmowi produkować go samodzielnie, a fizjologicznie jest to dla nas dużo cenniejsze.

Florixan® to liposomalne żelazo. Już sama forma w fosfolipidach daje łagodność, a forma płynna rozprowadza dawkę po całej powierzchni śluzówki. Nie przez przypadek jest tu aż 20 ml. Tabletka czy kapsułka często rozpada się w jednym miejscu i drażni śluzówkę. Tutaj nie ma etapu rozpadu, bo liposomy są już w dyspersji. Na przykład w konkurencyjnym niemieckim płynie z żelazem, ze względu na jego formę, dochodzi do interakcji z polifenolami i garbnikami, które blokują wchłanianie żelaza niehemowego. U nas żelazo jest zamknięte w otoczce fosfolipidowej, więc omijamy tę interakcję.

Formuła roślinna i dobór roślin również nie są przypadkowe. Po pierwsze, to idealna matryca i nośnik do utrzymania liposomów, które w każdej formie mogą ulegać utlenianiu. Stąd również zalecenie przechowywania w lodówce po otwarciu. Chcemy mieć pewność, że produkt będzie działał odpowiednio. Dodatkowo koper włoski i rumianek wspierają komfort trawienny, a wraz z ekologicznym miodem wielokwiatowym dodatkowo łagodzą ewentualne działania niepożądane. Kapsułka z diglicynianem daje samo żelazo. Florixan® daje żelazo razem z warunkami, w których ono działa. W przypadku Florixanu kluczowa była dla nas również ochrona przewodu pokarmowego. Produkt powstał po to, aby uzupełnić niedobory i odbudować magazyn żelaza, bo tym właśnie jest ferrytyna.

Collaferis® 15 000 zawiera bioaktywne peptydy kolagenowe od renomowanego niemieckiego producenta, firmy Gelita: 5 g rybich i 10 g wołowych w porcji, o określonym profilu aminokwasowym. Dokładne wyliczenia są na każdym opakowaniu. Liposomalna witamina C i laktoferyna to na pewno coś, co wyróżnia go na tle innych kolagenów. Do tego dochodzą hialuronian sodu klasy premium oraz ubichinol, czyli aktywna forma koenzymu Q10. Zastosowaliśmy również kompleks witamin z grupy B. Nie wszystkie dawki są wysokie, bo nie taki był cel tego preparatu w tym zakresie. Produkt nie zawiera żadnego konserwantu. Zastosowaliśmy tylko ekologiczny miód oraz matrycę roślinną z ekstraktów. W opiniach wielu osób testujących oraz w badaniu konsumenckim 98% wskazań to „bardzo smaczny” lub „najlepszy, jaki piłam”. Smak dojrzałego mango, z odrobiną ostrości na końcu, wynika z minimalnej dawki BioPerine, dodanej dla lepszego wchłaniania składników odżywczych.

Nasze produkty nie są konserwowane i nie zawierają często szkodliwych substancji pomocniczych, takich jak benzoesan sodu, sorbinian potasu czy sztuczne słodziki. W Fibroxanie użyliśmy ekstraktu z bambusa jako substancji przeciwzbrylającej oraz stewii, aby pasowało to do formuły i koncepcji. Produkty konkurencyjne często nie dbają o takie detale.

W przypadku produktów związanych ze zdrowiem szczególnie łatwo przekroczyć granicę między edukacją a obietnicą marketingową. Jak Virentia podchodzi do komunikowania swoich produktów, aby mówić o ich właściwościach w sposób rzetelny i odpowiedzialny?

W Virentii pracujemy etycznie i zgodnie z polskimi oraz europejskimi przepisami prawa. Po prostu pokazujemy jakość, za którą odpowiadamy, i wiedzę, którą posiadamy, w sposób uczciwy i merytoryczny.

Coraz więcej osób chce świadomie dbać o swoje zdrowie, ale jednocześnie jest zasypywane ogromną ilością informacji. Na co, Pana zdaniem, warto zwracać uwagę, wybierając produkty wspierające organizm?

Weryfikować produkty i producentów, którzy mają obowiązki ustawowe i muszą się ich trzymać. Każdy preparat musi mieć podany dokładny skład. W Virentii robimy znacznie więcej. Na naszej stronie publikujemy badania przeprowadzone w niezależnych, akredytowanych laboratoriach, takich jak J.S. Hamilton czy GBA Polska. Kontrolujemy również sami siebie. Badania dotyczą mikrobiologii, metali ciężkich oraz, jeżeli jest to możliwe, zawartości składników, np. badanie inozytolu w Naturoceuticals® Inozytol forte Myo&D-Chiro. W Virentii prowadzimy również badania z uczelniami wyższymi oraz posiadamy badania obserwacyjne dla surowców, z których korzystamy.

Wokół zdrowia i suplementacji narosło dziś wiele trendów, mitów i sprzecznych informacji. Co, Pana zdaniem, warto traktować z dystansem, a do czego podchodzić ze szczególną ostrożnością?

Należy weryfikować producentów i ich sprawdzać. Patrzeć im na ręce. Z dystansem podchodziłbym do poleceń influencerów.

Na zakończenie: co chciałby Pan, aby osoba sięgająca po produkty Virentii wiedziała o marce, czego nie da się wyczytać z etykiety produktu?

O tym, że nad każdym produktem spędziliśmy setki godzin, zanim trafił do sprzedaży w takiej formie, w jakiej go dziś widać. Na każdym etapie dawaliśmy z siebie wszystko i jesteśmy wdzięczni za każdy zakup i za każdą osobę, która nam zaufała.

Chciałbym też, aby było wiadomo, że odpowiedzialność za produkt nie kończy się dla nas na recepturze. Nasze słoiki są wykonane w całości z rPET, czyli z tworzywa pochodzącego z recyklingu. Etykiety mają certyfikat FSC i są klejone klejem przyjaznym środowisku. Nakrętki to aluminium, które w stu procentach nadaje się do ponownego przetworzenia, pokryte ekologicznym lakierem. Wykorzystujemy butelki ze szkła jakości farmaceutycznej, które również trafiają do recyklingu, a dołączane kieliszki powstają w procesie zeroemisyjnym. Czujemy się odpowiedzialni za to, co nas otacza, dlatego o takie detale dbamy tak samo jak o skład.

I jeszcze jedno: charakterystyczne szkice na każdym produkcie Virentii to prawdziwe rysunki wrocławskich artystów, przeniesione na opakowania. Oryginały do dziś wiszą na ścianach w naszej firmie. Bo w dzisiejszych czasach dbanie o zdrowie to sztuka.


Wywiadu udzielił: Marcin Płoch – Członek Zarządu Virentia.

Więcej informacji o marce znajdziesz na www.virentia.pl

iKobiece.pl
Author: iKobiece.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *