Język to klucz do świata – nie tylko do komunikacji, ale i do zrozumienia ludzi. Wywiad z Patrycją Pułą
Z pasji do języka i z potrzeby serca stworzyła społeczność, która pomaga Polakom nie tylko mówić po niemiecku, ale też odnaleźć się w nowym kraju. Patrycja Puła– germanistka, nauczycielka i autorka e-booków – od lat uczy, wspiera i inspiruje. W rozmowie z nami opowiada o swojej drodze od pierwszych słówek w podstawówce po budowanie mostów między kulturami, o życiu w Niemczech i o tym, dlaczego język to coś więcej niż gramatyka.
Redakcja: Patrycjo, od lat z pasją uczysz języka niemieckiego – online, przez bloga, e-booki i platformę. Skąd wzięła się Twoja miłość do języków, a zwłaszcza do niemieckiego?
Patrycja Puła: Na początku był to czysty przypadek – w podstawówce jeden rocznik miał angielski, a drugi… niemiecki. I tak to się zaczęło.
Wiele osób z mojego otoczenia wyjeżdżało do Niemiec, więc miałam kontakt z niemieckimi katalogami, gazetkami i… słodyczami (to były jeszcze „tamte czasy”). Z czasem zaczęłam tam jeździć, poznawać ludzi i brać udział w kursach. Język przestał być szkolnym obowiązkiem, a stał się żywy i praktyczny. Zobaczyłam, że to, czego uczę się w domu i w szkole, naprawdę działa „w świecie” – a to niesamowicie motywowało. Fascynowało mnie, że dzięki regularnej nauce z roku na rok mogę zrozumieć czyjąś historię, sposób myślenia, a nawet poczucie humoru – i właśnie tę satysfakcję staram się dziś przekazywać moim uczniom.
Studiowałaś w Niemczech jako stypendystka na Goethe-Universität. Jak to doświadczenie wpłynęło na Twoje spojrzenie na naukę języka i na życie w obcym kraju?
To doświadczenie zmieniło wszystko. Utwierdziłam się w tym, że język to nie tylko słowa i gramatyka, ale też kultura, mentalność i sposób patrzenia na świat.
Na początku było trudno – inny system, inne zwyczaje, nawet inne poczucie humoru. Ale właśnie dzięki temu nauczyłam się pokory i empatii wobec osób, które dziś same zaczynają swoją przygodę z życiem w Niemczech. Wiem, co czują, bo sama przez to przeszłam.
Miałam wtedy zaledwie 22 lata i wszystko było dla mnie nowe. Sam język nie wystarczał – trzeba było odnaleźć się w codzienności, w formalnościach, a nawet na rynku mieszkaniowym (ten, kto próbował wynająć mieszkanie w Niemczech, wie, że to prawdziwe „castingi”). Na szczęście jako studentce udało mi się dostać miejsce w akademiku – i to w rozsądnej cenie.
Studia wyglądały zupełnie inaczej niż w Polsce. Studenci byli odważniejsi, chętnie dyskutowali z prowadzącymi, mieli ogromną świadomość tego, po co studiują, i wyciągali z zajęć maksimum (nie sugeruję, że studenci w Polsce są leniwi – w Niemczech po prostu było inaczej). Co ciekawe, byłam jedynym obcokrajowcem na roku – studiowałam germanistykę z Niemcami! To mówi samo za siebie, ile mnie to kosztowało wysiłku. Ale niczego nie żałuję. To doświadczenie nauczyło mnie wytrwałości, odwagi w zadawaniu pytań, niepoddawania się, stawiania sobie celów i radzenia sobie z przeciwnościami. No i tej życiowej zasady: nigdy się nie poddawaj, nawet kiedy jest ciężko.
Jeśli chodzi o naukę języka i życie w obcym kraju, zrozumiałam jedno: język nie musi być idealny, żeby się porozumiewać w codziennych sytuacjach. Warto mówić od pierwszych lekcji i od pierwszego dnia wyjazdu – tyle, ile potrafisz. Nie zamykaj się w sobie, bądź uprzejmy i otwarty, nie oczekuj, że wszystko będzie takie jak w domu. Zaakceptuj inne zasady, integruj się z ludźmi i nie buduj murów – wtedy życie za granicą staje się dużo łatwiejsze.
Mówisz, że Twoja działalność wykracza poza nauczanie. Jak narodził się pomysł, by połączyć kurs językowy z realnym wsparciem dla Polaków mieszkających w Niemczech?
Pomysł zrodził się bardzo naturalnie – z rozmów z moimi uczniami. Okazało się, że oprócz nauki języka potrzebują też wsparcia w codziennych sprawach: jak napisać CV, przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej, wypełnić formularz czy załatwić coś w urzędzie.
Uczyłam też wiele kobiet, które wyjechały do Niemiec do męża lub partnera, często będąc w ciąży. Nie znały języka, a od razu musiały zmierzyć się z medycznym słownictwem i lawiną formalności.
Ponieważ sama mieszkam w Niemczech i dobrze znam te realia, zaczęłam pomagać im nie tylko językowo, ale też życiowo. Z czasem to wsparcie stało się naturalną częścią mojej pracy – dziś uczymy się języka i jednocześnie rozmawiamy o tym, jak radzić sobie w nowym kraju.
Przez wiele z tych sytuacji przeszłam sama – zakładałam firmę, szukałam mieszkania, otrzymuję pisma z urzędów, a w tym roku uzyskałam podwójne obywatelstwo (polskie i niemieckie). Wiem więc dokładnie, z czym mierzą się Polacy tutaj na miejscu. Moi uczniowie często dzielą się swoimi trudnościami, obawami czy małymi sukcesami – i bardzo mi zależy, żeby czuli się nie tylko pewniej językowo, ale też bezpiecznie w nowym kraju.
Twoi kursanci żartują, że jesteś nie tylko nauczycielką, ale też „psychologiem”. Czy pamiętasz jakąś historię ucznia, która szczególnie Cię poruszyła lub utwierdziła w tym, że robisz coś ważnego?
Tak! I przyznam, że to jedna z historii, z których jestem naprawdę dumna. Uczyłam kiedyś dwie dziewczyny z tego samego miasta. Obie były w ciąży, ale zupełnie się nie znały. Jedna z nich od pierwszego dnia promieniała szczęściem – planowała, kupowała rzeczy dla dziecka, cieszyła się każdym momentem. Druga z kolei czuła się zagubiona i przytłoczona. Powiedziała mi, że to dla niej za wcześnie, że nie potrafi jeszcze cieszyć się z tej sytuacji.
Pomyślałam wtedy, że te dwie kobiety mogłyby się nawzajem wesprzeć. Zapytałam każdą z nich, czy mogę je ze sobą poznać, oczywiście uprzedzając, dlaczego o tym myślę. Obie się zgodziły. I tak się zaczęło – najpierw nieśmiały kontakt, potem rozmowy, spotkania, aż w końcu prawdziwa przyjaźń.
Z czasem ta druga dziewczyna zaczęła nabierać spokoju i pewności. Otworzyła się, uwierzyła w siebie, zaczęła cieszyć się macierzyństwem. Dziś jest fantastyczną mamą – taką z sercem, cierpliwością i uśmiechem.
To doświadczenie pokazało mi, że moja praca to nie tylko nauka języka. To również łączenie ludzi i dawanie im poczucia, że nie są sami.
Zresztą często zdarza się, że moi uczniowie z różnych części Niemiec mają podobne sytuacje – wtedy mówię: „Jeszcze nie wiem, ale znam kogoś, kto przez to przechodził. Zaraz zapytam i się dowiem. Zaraz ci pomogę!”.
Tworzy się z tego taka sieć wsparcia – uczniowie pomagają sobie nawzajem, a ja tylko ich ze sobą „spinam”.
Dla mnie te sytuacje pokazują, że moja praca to nie tylko nauka języka. To także łączenie ludzi, dawanie im wsparcia, które czasem okazuje się ważniejsze niż jakiekolwiek słówko czy reguła gramatyczna. Moi uczniowie mogą zawsze na mnie liczyć – odpisuję zawsze, nie traktuję ich jako „biznesu”, tylko jako ludzi, których bardzo lubię i wspieram.

Stworzyłaś własną platformę edukacyjną, która łączy naukę z praktyką życia codziennego. Jak wyglądała droga od pomysłu do gotowego projektu? I co dziś wyróżnia Twoją platformę na tle innych kursów językowych?
Droga była długa i momentami naprawdę wymagająca. Kiedy liczba chętnych na lekcje zaczęła przekraczać moje możliwości czasowe, zrozumiałam, że potrzebna jest forma nauki, która pozwoli mi pomóc większej liczbie osób.
Tak powstała moja platforma „Deutsch systematisch” – miejsce, gdzie łączę naukę języka z praktycznym wsparciem. Uczniowie mają dostęp do lekcji online, konwersacji z native speakerem, materiałów praktycznych, formularzy oraz ciekawostek. Kurs zawiera mnóstwo informacji przydatnych w codziennym życiu za granicą – jak wysłać list, poprosić o zwrot za bilet kolejowy, korzystać z banku online czy robić zakupy przez internet, a nawet napisać skargę czy zrozumieć umowę (praca i mieszkanie).
To, co wyróżnia moją platformę, to fakt, że nie uczy „podręcznikowego niemieckiego” – uczymy języka życia. To język, który można od razu zastosować w pracy, urzędach, rozmowach i codziennych sytuacjach, dzięki czemu nauka jest praktyczna, motywująca i przynosi realne efekty.
Materiał jest dostępny nie tylko na platformie, ale także w wersji do pobrania – można uczyć się w dowolnym miejscu i czasie. Kurs oferuje również fiszki, zadania z piosenkami, filmiki, krzyżówki, ćwiczenia na mówienie i zadania egzaminacyjne – i wiele więcej.
Ponieważ sama mieszkam w Niemczech, kurs został stworzony w sposób wyjątkowo praktyczny, bazując na realnych doświadczeniach i sytuacjach, z którymi spotykają się Polacy mieszkający za granicą.
Współpracujesz z niemieckimi firmami, pomagając im integrować polskich pracowników. Jak reagują pracodawcy na takie inicjatywy i jak zmienia się podejście Niemców do polskiej społeczności?
Na początku reakcje były różne – od rezerwy po ciekawość. Dziś coraz więcej firm rozumie, że dobra komunikacja to klucz do współpracy. Widzę więcej otwartości, szacunku i chęci zrozumienia drugiej strony – to naprawdę zbliża ludzi i przełamuje stereotypy.
Gdy szefowie zauważają, że inwestycja w język zwiększa efektywność, chętnie wspierają pracowników. Jestem dumna z Polaków – są ambitni i pracowici, a często jedyną barierą w rozwoju zawodowym jest język.
Podkreślasz, że język to coś więcej niż słowa i gramatyka. Jak Twoim zdaniem nauka języka wpływa na pewność siebie i poczucie własnej wartości, zwłaszcza u kobiet za granicą?
Ogromnie! Dla wielu kobiet nauka języka to pierwszy krok do niezależności – mogą same coś załatwić, zrozumieć dokument, porozmawiać w pracy. Z każdym słowem rośnie ich pewność siebie. Widzę, jak z nieśmiałych osób stają się kobietami, które walczą o siebie i rodzinę.
Język daje też ochronę – bez niego łatwo zgodzić się na coś wbrew sobie. Dzięki znajomości języka można samodzielnie iść do lekarza, pomóc dziecku w szkole, zagadać do sąsiadów i poczuć się naprawdę „u siebie”.
Coraz częściej mówi się o nowoczesnych metodach nauczania – aplikacjach, sztucznej inteligencji, nauce przez konwersację. Jakie metody Ty uważasz za najskuteczniejsze i dlaczego?
Wierzę w połączenie nowoczesnych narzędzi z ludzkim podejściem. Aplikacje i AI świetnie wspierają naukę, ale nie zastąpią rozmowy i relacji. Dlatego w moich kursach stawiam na konwersacje i praktykę – język ma być żywy i użyteczny na co dzień.
Warto korzystać z technologii, ale z rozwagą – wiele kursów obiecuje szybkie efekty bez solidnych podstaw. Na rynku pojawia się coraz więcej ofert korepetycji i kursów online, które obiecują szybkie efekty, ale prowadzone są przez osoby bez odpowiedniego przygotowania i wykształcenia. Sam pobyt w Niemczech nie wystarczy, żeby móc kogoś nauczać.
Nie wierz algorytmom ani chwytliwym postom reklamowym – ufaj tym, którzy robią to zawodowo. Dlatego tak ważne jest, by wybierać nauczyciela z doświadczeniem, znajomością metod nauczania i praktycznym kontaktem z żywym językiem w Niemczech – takim, który zna realia życia, a nie tylko zasady z podręcznika.
Nauka języka to proces wymagający czasu, systematyczności i różnorodności: słówek, gramatyki, słuchania i mówienia. To podróż, która daje pewność siebie i realne efekty.
Wielu osobom nauka niemieckiego wydaje się trudna lub „mało przyjemna”. Jak przełamać ten stereotyp i sprawić, by nauka tego języka naprawdę dawała radość?
Niemiecki wcale nie musi być trudny ani kojarzyć się z historią. Ucz się przez dialogi, humor i codzienne sytuacje – wtedy język staje się naturalny i przyjemny.
Rób małe kroki, nie bój się błędów, bo to część nauki. Najważniejszy jest cel: praca, podróże, rozwój? Gdy wiesz, po co się uczysz, łatwiej o motywację.
Sięgaj po tematy, które lubisz – filmy, muzykę, modę – a niemiecki stanie się Twoją pasją.
Prowadzisz własną działalność w Niemczech – coś, co dla wielu kobiet wydaje się ogromnym wyzwaniem. Jakie rady dałabyś Polkom, które marzą o pracy na własnych zasadach za granicą?
Nie bój się zaczynać, nawet jeśli nie wszystko jest jasne. Gdy zakładałam firmę, uczyłam się wszystkiego sama – a niemiecka biurokracja to wyzwanie!
Determinacja i wiara w to, co robisz, przynoszą efekty z czasem. Poznaj podstawy systemu, dbaj o formalności i nie bój się prosić o pomoc.
A jeśli okaże się, że dana działalność nie jest dla Ciebie – to nie koniec świata. Spróbowałaś, miałaś odwagę, a rezygnacja nie jest porażką – to proces szukania siebie i tego, w czym czujesz się najlepiej.
Odwaga, próbowanie i uczenie się na doświadczeniach to klucz do sukcesu – nie tylko w biznesie, ale i w życiu.
Twoja misja to pokazać, że język może stać się początkiem nowego życia. Co najbardziej Cię motywuje w tej drodze i jakie marzenia chciałabyś jeszcze spełnić jako nauczycielka i kobieta-przedsiębiorczyni?
Najbardziej motywują mnie ludzie – ich historie, postępy i spełnione marzenia. Każde „udało się!” przypomina mi, że to, co robię, ma sens. Widzieć, jak ktoś nabiera pewności siebie, to największa nagroda.
Mam też długą listę planów – angażuję się w wiele akcji, organizuję projekty, wychodzę poza swoje granice. Czasem się boję, czasem stresuję i zastanawiam się, po co to robię, ale jak to się mówi: „Bój się i rób”. To pozwala mi rosnąć i rozwijać się razem z moimi uczniami.
Marzę o dalszym rozwoju mojej platformy i nowych projektach edukacyjnych, które pokażą, że nauka języka to nie obowiązek, lecz przepustka do nowego życia.
Chcę inspirować kolejne osoby, pomagać im odnajdywać w sobie pewność siebie i pokonywać codzienne wyzwania – nie tylko językowe.
Chcę inspirować innych i nigdy nie stracić radości z pomagania – to moja największa motywacja.


