Miodowa Klinika – wyjątkowe miejsce dla kobiet, które chcą zadbać o zdrowie i równowagę
Miodowa Klinika to wyjątkowe miejsce stworzone z myślą o kobietach, które pragną zadbać o ciało, umysł i emocje. Założona przez Renatę Stelmach, łączy apiterapię, naturalne zabiegi i zdrowe, ekologiczne jedzenie z harmonijnym, relaksującym otoczeniem. Każdy detal – od aranżacji wnętrz, przez ciszę i spokój, po unikalną wodę z własnej studni – został przemyślany, by każda kobieta mogła poczuć się tu wyjątkowo i odzyskać równowagę w codziennym życiu.
Redakcja: Renato, skąd wziął się pomysł na stworzenie Miodowej Kliniki i jak Twoja osobista historia wpłynęła na jego powstanie?
Renata Stelmach: Jestem przedsiębiorcą, od ponad 20 lat prowadzę działalność. Każdy, kto prowadzi własny biznes, wie, ile się pracuje, zwłaszcza w początkowym okresie rozwijania nowej działalności – ile to wymaga zaangażowania, ryzyka, determinacji. Jak stres z tym związany wpływa na nasze zdrowie, relacje rodzinne…
W pewnym momencie, po dłuższym okresie takiej pracy ponad siły (jestem obecnie też naturoterapeutką, ale również ekonomistką, biegłym rewidentem, prowadzę Kancelarię Księgową), w wieku trzydziestu kilku lat miałam już konkretne dolegliwości zdrowotne. Po nieskutecznym leczeniu i rozregulowaniu lekami całego organizmu, moja bliska przyjaciółka, której do dzisiaj jestem za to wdzięczna, widząc, co się ze mną dzieje, namówiła mnie na wyjazd na turnus oczyszczający. Od tego zaczęła się moja druga historia, bo mimo że po tym oczyszczaniu początkowo mój stan się pogorszył (czyli dzisiaj bym Państwu powiedziała: mój organizm zaczął się oczyszczać po latach zaniedbań, jakie mu zafundowałam), to od tego momentu zaczęłam szukać przyczyn, a nie skupiać się na leczeniu objawów.
Tak to się zaczęło – najpierw edukacja samodzielna (przeczytałam całą bibliotekę książek), potem zapisałam się na studia z naturoterapii – jedyne, najlepsze w Polsce, na GWSP w Chorzowie, które każdemu polecam (wspaniała Pani Rektor, cudowni wykładowcy). Tam poznałam Profesora Artura Stojko, który działał w Kamiannej, wtedy, kiedy była słynna na cały świat jako stolica pszczelarstwa i apiterapii, i który pracował z ks. dr Ostachem. Wtedy pojawiło się marzenie o zbudowaniu takiego ośrodka, w którym mogłabym podzielić się wiedzą, jak można sobie samemu pomóc. Podjęłam rozmowy z profesorem. Początkowo mi odmówił, nie wierząc, że zrealizuję ten projekt, potem zmienił zdanie.
Mówisz, że tworzyłaś to miejsce, myśląc o sobie i własnych potrzebach. Co było dla Ciebie najważniejsze, gdy projektowałaś klinikę „idealną dla kobiet”?
Jak to dla kobiety… Typowe chyba, czyli każdy detal: wystrój wnętrz, kuchnia, atmosfera, miła obsługa, cisza (obiekt 16+), przepiękne otoczenie, z nasadzeniami roślin miododajnych… Myślę, że wiele osób ma wrażenie – bo dzielą się z nami takimi opiniami – że przeniosły się nagle do innej rzeczywistości i zwykle chcieliby zostać jak najdłużej. Mimo krótkiego okresu, w którym działamy, mamy już swoich fanów, którzy wracali do nas już kilka razy (i są to osoby z najdalszych zakątków świata – Australia, Kanada, z całej Europy…). Tak się składa, że najwięcej stosunkowo gości mamy właśnie z zagranicy, którzy są zachwyceni naszą ofertą.
Twoja droga do zdrowia i naturoterapii jest fascynująca. Jakie odkrycia były dla Ciebie najważniejsze i jak wprowadziłaś je do Miodowej Kliniki?
Moje odkrycie to takie, że zadbać o siebie i o swoje zdrowie musimy sami. Żadnej cudownej tabletki nie ma. Trzeba włożyć wysiłek w szukanie informacji, pogłębianie swojej wiedzy i świadomości. Przyjeżdżając do Miodowej Kliniki, to poszukiwanie zajmie mniej czasu niż zajęło mi, bo ja już to przerobiłam, i zarówno ja, jak i moi pracownicy oraz współpracownicy dzielimy się z Państwem tą wiedzą, podpowiadamy różne możliwości budowania swojej drogi do zdrowia i uspokojenia emocji. Pracujemy głównie nad stresem oraz odżywianiem. To podstawa wszystkiego. Mamy różne metody na pozbycie się stresu, w tym podejście czerpiemy z wielu źródeł, łącząc apiterapię, medycynę chińską, ajurwedę, nowoczesne urządzenia i suplementy.
Jeżeli chodzi o odżywianie, ogromny nacisk kładziemy na jakość pożywienia, ale też częstotliwość oraz właściwe proporcje: białek, tłuszczu i węglowodanów. W Miodowej Klinice potrawy przygotowujemy zgodnie z filozofią zaczerpniętą z medycyny chińskiej „5 przemian”. Według medycyny chińskiej właśnie pożywieniem możemy leczyć wiele chorób i ono może być naszym lekarstwem.
Apiterapia i miód odgrywają w Miodowej Klinice wyjątkową rolę. Co sprawia, że są tak ważne w codziennej ofercie dla gości?
Miodowa Klinika – nazwa zobowiązuje! Nazwa i logo powstały w celu nawiązania do bogatej historii Kamiannej, czyli miejsca, w którym się znajdujemy. Dlatego nawiązanie do apiterapii znajdziemy w każdym miejscu w Miodowej Klinice: począwszy od wykończenia budynku z zewnątrz, logo, wystroju wnętrz, kuchni opartej na produktach pszczelich, nazw pomieszczeń np. „Zwinne Pszczółki” (sala fitness), „Miodowe Spa”, nazw zabiegów np. „Rytuał Królowej Pszczół” czy „Miodny Wabik”, pasieki na terenie obiektu, domków do apiterapii, w których można delektować się powietrzem ulowym i poznać życie pszczół od środka – będąc w środku ula tak naprawdę. Chcemy podkreślać naszą wyjątkową ofertę na każdym kroku, żeby gość poczuł od pierwszego momentu, że znajduje się naprawdę w centrum apiterapii.

Klinika powstała z dbałością o każdy detal – od wnętrz po kuchnię. Jak wyglądał proces nadzorowania całej budowy i aranżacji?
Sama nadzorowałam całą budowę, można powiedzieć, że wręcz zamieszkałam na placu budowy. Nie miałam doświadczenia w prowadzeniu inwestycji na taką skalę, dlatego nie wszystko mi wyszło, jeśli chodzi o sam budynek i rozwiązania techniczne. Jednak już przy projektowaniu wnętrz moje zdanie miało decydujące znaczenie i wszystko, przy pomocy projektanta wnętrz oczywiście, powstawało zgodnie z moją wizją tego miejsca. Wnętrza Miodowej Kliniki są przełożeniem natury otaczającej budynek. Na każdym kroku widać nawiązanie do natury, miodu i zdrowia. Uważam efekt za bardzo udany.
Ekologia jest jednym z filarów Miodowej Kliniki. Jakie konkretne rozwiązania ekologiczne stosujecie na co dzień?
Ekologiczne rozwiązania wdrażane były już na etapie budowy: pompy ciepła, ekologiczne zielone parkingi, kanalizacja, gaz (co, jak Państwo zobaczycie, uważam za niebywałe osiągnięcie). Ekologiczna pralnia, ekologiczne środki czystości (wdrożony system sprzątania bez chemii), olejki eteryczne zamiast sztucznych środków zapachowych, ekologiczny papier z recyklingu (toaletowy, ręczniki), ekologiczne i zdrowe jedzenie tylko z ekologicznych hurtowni i od ekologicznych rolników.
Bardzo o to dbam i pilnuję na każdym kroku. Powiem tylko, że jak kupiłam działkę pod budowę Miodowej Kliniki, to zaczęłam od sprzątania lasu biegnącego do niej oraz pobocza i rowów przy drodze powiatowej. Bardzo mi przeszkadza to, że Polacy mają tak niską świadomość w zakresie ekologii. Przeraża mnie fakt, że grzybiarze, którzy się tutaj pojawiają, żeby korzystać z darów natury, niszczą przyrodę, pozostawiając w lesie śmieci, niszczą grzybnię itd. Ja, gdy wybieram się na grzyby, zabieram ze sobą dwie torby: jedną na grzyby, a do drugiej zbieram śmieci po grzybiarzach.
Woda w Waszej klinice jest absolutnie wyjątkowa. Jakie właściwości ma woda z własnej studni i jak wpływa na gości?
Tak. Nie myślałam nigdy, że to, co miało być moim przekleństwem, okaże się błogosławieństwem. Chodzi o to, że Miodowa Klinika jest usytuowana w pięknym miejscu na polanie w lesie, w sercu Beskidu Niskiego. Jednakże problematyczne było podpięcie do wodociągu w Kamiannej ze względu na wysokie koszty przepompowni itd. Z tego względu istniało niebezpieczeństwo, że nie będziemy mieć wody, bo tak wskazywały mapy z lat 70.
Ale okazało się, że wodę mamy – i to jeszcze jaką! Na mianę uzdrowiska: sodowo-wodorowęglanową o dużej zawartości sodu i potasu, pH 9,5, czyli wodę wysoko alkaliczną. Woda ta płynie w kranach, goście mogą z niej korzystać w basenie i pod prysznicem. Goście już nawet po jednorazowej kąpieli zauważają różnicę w stanie skóry, włosów i samopoczucia. Jak na wodę o właściwościach zdrowotnych, nie należy przesadzać z ilością wypijanej wody.
Cisza i brak zasięgu to coś, co wyróżnia Wasze miejsce. Jak ważny jest dla Ciebie ten aspekt wypoczynku i detoksu cyfrowego?
Mamy zasięg tylko w określonym miejscu, więc można się skutecznie odciąć na jakiś czas od świata zewnętrznego i bodźców, które nas bombardują z każdej strony każdego dnia – po to, żeby nabrać wiatru w żagle. Niektórzy przyjeżdżają tu świadomie, właśnie tego szukając, a ci, którzy podczas pierwszego dnia nerwowo szukają zasięgu, doceniają detoks, jaki doświadczają po 2–3 dniach, i nie chcą wracać. Mamy oczywiście łączność ze światem – światłowód, internet, można połączyć się przez Wi-Fi i mieć normalną łączność ze światem. Jeśli chcemy się odciąć, wyłączamy Wi-Fi i „abonent chwilowo niedostępny”.
Miodowa Klinika to także praca nad emocjami i redukcja stresu. Jakie zabiegi lub rytuały najlepiej pomagają gościom w osiągnięciu równowagi?
Wszystkie, jakie tu stosujemy. Kąpiel Kleopatry (w mleku i miodzie), Rytuał Królowej Pszczół (masaż miodem połączony z olejowaniem ciała i włosów), peeling miodowy w saunie, poranne ćwiczenia, spacery po lesie, medytacje, spotkania z psychologiem, warsztaty z samorozwoju, warsztaty jogowe… To tylko przykłady działań, jakie proponujemy w pracy nad emocjami i redukcją stresu.

Jako członkini Miodnego Szlaku aktywnie promujesz region i produkty pszczele. Jak widzisz rolę lokalnej społeczności w misji Miodowej Kliniki?
To kluczowa rola w zakresie budowania wspólnej oferty, jaką oferuje marka lokalna Miodny Szlak. To praca wspólna na rzecz budowania wyróżnika miejsca na skalę Polski czy świata – jaką jest apiturystyka. Marka lokalna Miodny Szlak, której jestem twórczynią, razem z całą grupą inicjatywną, to narzędzie promocji: osób, miejsc, produktów i inicjatyw, których łączy dbałość o każdy szczegół, ekologia, uczciwość i autentyczność w tym, co robią.
Zrzeszamy przedsiębiorców, rolników, artystów, instytucje, naukowców. Chcemy edukować konsumentów, podnosić ich wiedzę na temat produktów pszczelich, żeby mieli świadomość swoich wyborów, w ramach Miodnej Akademii. Pracujemy też nad certyfikacją produktów pszczelich, żeby konsumenci mieli pewność co do jakości kupowanych produktów, a pszczelarze godne wynagrodzenie za swoją pracę, w którą wkładają całe swoje serce.
Od 3 lat staracie się o status uzdrowiska. Co to oznacza dla Was i dla gości?
Dla nas w zasadzie niewiele, bo mamy wszystko, czego potrzebujemy, żeby takim uzdrowiskiem być, nie nazywając się nim. Moim zdaniem, najbardziej powinni zabiegać o status uzdrowiska dla Kamiannej lokalni włodarze i politycy, którym powinno zależeć na rozwoju Kamiannej, całej gminy i na dobrostanie mieszkańców.
Bazując na naszej wodzie, jest to możliwe do osiągnięcia. Możemy być unikatowym uzdrowiskiem na skalę świata, w którym mamy nie tylko niezwykłą wodę (ze źródła św. Ambrożego), ale też przepiękne otoczenie, niezwykły mikroklimat związany z dużą ilością lasów, przewagą drzew iglastych. Dlatego mamy tu wspaniały miód spadziowy, czyste powietrze, bogatą historię związaną z pszczelarstwem i apiterapią na światowym poziomie. Uważam, że grzechem byłoby tego nie wykorzystać w dobrym celu, ponieważ tu chodzi o budowę nowych obiektów, infrastruktury, powstawanie miejsc pracy, możliwości sprzedawania swoich produktów na miejscu przez rolników, wytwórców i pszczelarzy, i w ten sposób poprawianie sytuacji mieszkańców. Ja osobiście i moi przyjaciele z Miodnego Szlaku zrobiliśmy w tej sprawie bardzo dużo, jednak to, czy w tym samym kierunku patrzymy z gminą i władzami z Urzędu Marszałkowskiego, który musi wyłożyć środki na prace nad uzdrowiskiem, czas pokaże.
Ponad 30 lat temu został wbudowany kamień węgielny pod Światowe Centrum Apiterapii. My z radością kontynuujemy to, co zostało zapoczątkowane dawno temu, a nikt się tej kontynuacji przed nami nie podjął. Podjęłam to wyzwanie i robię wszystko z dobrą intencją, po to, żeby Kamienna i Miodowa Klinika były na nowo znaczącym miejscem na mapie świata w zakresie apiterapii.
Jeśli miałabyś zachęcić kobiety, które jeszcze nie odwiedziły Miodowej Kliniki, jednym zdaniem, co byś im powiedziała?
To miejsce stworzyłam dla Was. To kobiety dostrzegą każdy detal i serce włożone w to miejsce, dlatego bardzo serdecznie Was tutaj zapraszam.



