Moc mikro-hojności: Jak małe gesty zmieniają świat? – Wywiad z Agnieszką Dzięgielewską

Życzliwość ma moc zmieniania świata – krok po kroku, gest po geście. Dla Agnieszki Dzięgielewskiej – autorki, wydawczyni i inicjatorki społecznych projektów – stała się nie tylko filozofią życia, ale i drogą uzdrawiania po osobistej stracie. Milczenie stało się przestrzenią, w której pojawiło się ważne pytanie: co zostaje, gdy wszystko inne znika? W wywiadzie dla iKobiece.pl Agnieszka opowiada o sile mikro-hojności, codziennych rytuałach życzliwości i o tym, jak zmieniać świat… zaczynając od siebie. To inspirująca opowieść o tym, że dobro naprawdę potrafi się rozprzestrzeniać – jak uśmiech, który wędruje od serca do serca.

Karolina Dąbrowska: Agnieszko, opowiedz proszę, jak zaczęła się Twoja przygoda z szerzeniem życzliwości. Co było dla Ciebie inspiracją?

Agnieszka Dzięgielewska: W lutym 2025 roku niespodziewanie odeszła moja mama. Została pustka, którą trudno było opisać i której nie dało się wypełnić. W tym czasie pojawiła się głęboka refleksja: co tak naprawdę jest ważne? Co zostaje, gdy wszystko inne milknie?

Dwa tygodnie później poleciałam do Austin na spotkanie międzynarodowej społeczności Drop Dead Generous, towarzysząc Martynowi Sibleyowi, brytyjskiemu aktywiście i ambasadorowi tego projektu. Ludzie, których tam poznałam, pokazali mi, jak potężna może być zwykła, codzienna życzliwość. Dopełniła to książka Chrisa Andersona „Zaraźliwa szczodrość”, która stała się dla mnie impulsem do działania. Wtedy zrozumiałam, że dobro może się rozprzestrzeniać jak fala. Wystarczy jedna iskra.

Jako autorka i wydawczyni tworzysz Dziennik Uśmiechu, Zeszyty Marzeń i afirmacyjne karty. Co chcesz przekazać osobom korzystającym z tych narzędzi?

To, na czym skupiasz uwagę, zaczyna rosnąć. Tam, gdzie kierujesz uwagę, tam płynie energia. To nie magia, to codzienna praktyka. Właśnie do tego służą moje dzienniki, zeszyty i karty. Pomagają się skupić, złapać moment, zatrzymać myśl, zanotować to, co cieszy. Zapisując coś z sercem, wysyłasz sygnał: „Chcę tego więcej”. I świat zaczyna odpowiadać.

A marzenia? Te zapisane szczególnie motywują do działania i z każdym krokiem stają się rzeczywistością. To właśnie pierwszy krok do ich spełnienia.

Jak definiujesz mikro-hojność i dlaczego uważasz, że jest ona tak istotna w codziennym życiu?

Mikro-hojność to małe gesty z wielką mocą – uśmiech, dobre słowo, pomocna dłoń. To codzienne sygnały: „Jesteś ważny”. Nie trzeba wielkich działań, by zmieniać świat – wystarczy zacząć od dziś, od siebie, od małej rzeczy.

Mikro- hojność jest istotna w codziennym życiu, bo dzięki jej praktykowaniu możemy doświadczyć najgłębszego poczucia szczęścia.

Jesteś częścią międzynarodowego projektu Drop Dead Generous. Jakie są główne założenia tego projektu i jak angażujesz się w jego działania?

Drop Dead Generous to globalny projekt promujący ekstremalną hojność i codzienną życzliwość. Powstał w Londynie z inicjatywy Toma Cledwyna i Johna M. Sweeneya, społecznych innowatorów. Inspiracją była książka Chrisa Andersona, szefa TED, „Zaraźliwa szczodrość”, która pokazuje, jak proste akty dobroci mogą uruchamiać efekt domina pozytywnych zmian. Projekt zakłada przyznanie 1000 mikrograntów po 500 dolarów osobom z całego świata, by mogły realizować swoje pomysły na dzielenie się dobrem.

Zainspirowana tą ideą, zgłosiłam swój własny projekt i zostałam pierwszą osobą z Polski, która otrzymała złoty bilet. Tak powstały Mikrogranty Radości. W ramach tego projektu narodził się także Dziennik Uśmiechu, dowód na to, że życzliwość działa jak efekt kuli śnieżnej: jeden dobry gest uruchamia lawinę kolejnych.

Możesz przybliżyć czytelniczkom ideę projektu Mikrogranty Radości? Jakie efekty już udało się dzięki niemu osiągnąć?

Po otrzymaniu grantu w wysokości 500 dolarów na realizację własnej inicjatywy zamiast jednej dużej akcji postanowiłam podzielić tę kwotę na dziesięć mikrograntów po 50 dolarów i przekazać je osobom, które – tak jak ja – chcą robić coś dobrego. Tak narodziły się Mikrogranty Radości.

Efekty? Radość, poruszenie, kreatywność i ogromne zaangażowanie uczestników. Ludzie otwierali się na innych, dzielili się pomysłami, działali z sercem. Zobaczyłam, że zaufanie naprawdę działa i że są wokół mnie ludzie, na których mogę liczyć.

Pracowałaś ostatnio nad akcją „Podaj Uśmiech do Sąsiada”. Na czym polegała ta inicjatywa i jak może w nią włączyć się każdy z nas?

Podaj Uśmiech do Sąsiada – uśmiech, który krąży.

Pomysł na akcję „Podaj Uśmiech do Sąsiada” narodził się z połączenia dwóch światowych inicjatyw: Book Fairies, pozostawiania książek w przestrzeni publicznej oraz Drop Dead Generous.

To pomysł, który narodził się w Gdyni, ale ma szansę pójść dalej. Akcja polega na przekazywaniu pakietu uśmiechu: książki Zaraźliwa Szczodrość”  i Dziennika Uśmiechu. Każdy, kto go otrzymuje, po przeczytaniu książki wpisuje w dzienniku coś od siebie i przekazuje dalej. 

To inicjatywa może być inspiracją, z której każdy może stworzyć swoją własną wersję, we własnym bloku, dzielnicy, mieście. Możesz też poczekać, bo kto wie? Może już wkrótce pakiety szczęścia z Gdyni zapukają do Ciebie.

Jak wygląda Twój własny „rytuał życzliwości” na co dzień? Czy masz nawyki, które pomagają Ci utrzymać pozytywne nastawienie?

Rytuał życzliwości? Najprostszy przykład: stojąc w kolejce, często przepuszczam osobę za mną. To drobiazg, ale zawsze wywołuje dobrą energię. Rano wysyłam inspirujące wiadomości do przyjaciół na WhatsApp, bo lubię zaczynać dzień od dzielenia się czymś dobrym. Mam też swoje codzienne nawyki, które pomagają mi utrzymać pozytywne nastawienie: słucham motywujących podcastów i afirmacji Agi Cieślak na platformie Jestem. Codziennie chodzę z kijkami, bo ruch i natura otwierają głowę na kreatywność. Rozmawiam z ludźmi, bo każda rozmowa coś nowego wnosi. Bawię się z moją chihuahua – jej obecność daje miłość i radość. Stosuję afirmacyjne karteczki, naklejam je w różnych, widocznych miejscach w domu. A to wszystko – z dużą dawką wdzięczności i uważności na to, co dobre.

Czy spotkałaś się z sytuacjami, w których drobne gesty życzliwości odmieniły czyjś dzień lub życie? Możesz podzielić się jakąś historią?

Zdecydowanie tak. Jedna z historii, która mnie poruszyła, pochodzi od Pani Irenki, która otrzymała jeden Mikrograntów Radości.

Pani Irenka przygotowała niespodzianki wielkanocne dla kilku osób. Były w nich piękne, aromatyczne kawy, kartki z życzeniami, małe kremy do rąk i inne drobiazgi, wszystko dobrane z myślą, by dać radość. Jedna z osób otrzymała również symboliczne wsparcie finansowe, dyskretnie, z sercem.

Jak sama napisała:

Dobro promieniuje. Dla mnie największą radością jest radość obdarowanych. Wierzę, że żyjemy po to, by mieć oczy szeroko otwarte na potrzeby innych. Może trudno o tym pisać, bo dobro nie potrzebuje reklamy. Ale ta akcja daje nadzieję, że ktoś się zatrzyma, pomyśli i zrobi coś dobrego.”

Jakie wyzwania napotykasz, łącząc twórczość z działaniem społecznym? Co daje Ci w tym najwięcej satysfakcji?

Największym wyzwaniem jest czas – dużo podróżuję, sporo się dzieje, a pomysłów przybywa z każdym dniem. To, co daje mi najwięcej satysfakcji, to reakcje ludzi: ich uśmiech, wzruszenie, wiadomości i komentarze. Każda z tych historii przypomina mi, że to, co robię, naprawdę ma sens.

Jakie rady dałabyś kobietom, które chciałyby zacząć praktykować życzliwość i mikro-hojność na co dzień, ale nie wiedzą, od czego zacząć?

Zacznijcie od intencji, by zobaczyć drugiego człowieka. Wychodźcie z domu z gotowością, by dostrzec moment, kiedy można pomóc i bądźcie uważne, obecne tu i teraz. Zapisujcie te momenty – to działa jak magnes. Im więcej dobra zauważycie i utrwalicie, tym więcej zacznie do Was wracać.

Polecam też książkę „Zaraźliwa szczodrość” Chrisa Andersona. To cudowne źródło inspiracji, które pokazuje, jak bardzo nawet najmniejsze gesty mogą zmieniać świat.

W dobie szybkiego życia i natłoku informacji, jak zachować autentyczność i nie zniechęcić się do niesienia dobra?

Zacznij od siebie. Znajdź codziennie choć pół godziny tylko dla siebie – na ciszę, spacer, chwilę oddechu. Ukochanie siebie to pierwszy krok do autentycznego działania. Zrób dla siebie coś miłego, wsłuchaj się w swoje potrzeby. Pamiętaj: jesteś ważna i zasługujesz na to, co najlepsze! Szukaj też kontaktu z ludźmi – najlepiej w realu. To, co dajesz światu, wraca. Ludzie są jak lustra – w ich oczach często zobaczysz to, jak traktujesz samą siebie.


Wywiadu udzieliła: Agnieszka Dzięgielewska – autorka i wydawczyni pod marką LemOna Ink Publishing, twórczyni Dziennika Uśmiechu, Zeszytów Marzeń oraz kart afirmacyjnych Skupienia & Uwagi. Inicjatorka społecznych projektów: Mikrogranty Radości, bookcrossing z przesłaniem, akcji społecznej Podaj Uśmiech do Sąsiada.
Więcej informacji o działaniach Agnieszki znajdziesz na blogu agnieszkadziegielewska.com oraz na Instagramie.

iKobiece.pl
Author: iKobiece.pl