Mowa zaczyna się w postawie. Fakty i mity z gabinetu fizjoterapeuty i logopedy
Czy dziecko, które ma trudności z mową, powinno trafić wyłącznie do logopedy? Czy wada postawy może wpływać na rozwój języka? A może „on po prostu jeszcze nie mówi” to zawsze norma? Specjaliści coraz częściej podkreślają: pierwsze słowa nie zaczynają się w ustach, lecz w całym ciele. Z perspektywy gabinetu fizjoterapeuty i logopedy odpowiedź często brzmi: mowa zaczyna się dużo wcześniej niż pierwsze słowo. Zaczyna się w ciele.
Dlaczego postawa ma znaczenie dla mowy?
Mówienie to nie tylko język. To stabilna głowa, wydolny oddech, napięcie mięśniowe, praca przepony, ustawienie żuchwy i języka oraz koordynacja całego ciała.
Jeśli ciało nie daje stabilnej bazy, aparat mowy musi walczyć o przetrwanie zamiast rozwijać komunikację.
FAKT 1: Stabilizacja tułowia wpływa na jakość mowy
Dziecko, które często podpiera głowę, garbi się, ma obniżone napięcie mięśniowe lub nie lubi siedzieć przy stoliku, może mieć trudność z kontrolą oddechu, wydłużaniem wydechu i precyzyjną artykulacją.
Bez stabilnego tułowia nie ma stabilnej głowy.
Bez stabilnej głowy trudno o precyzyjną pracę języka i warg.
MIT 1: „Najpierw ćwiczymy tylko język”
W gabinecie często słyszymy: „Proszę mu poćwiczyć język, bo nie mówi R”.
Ale jeśli dziecko ma asymetrię ciała, przetrwałe odruchy lub słabą stabilizację obręczy barkowej, sam język nie rozwiąże problemu. Język nie pracuje w próżni. Jest częścią całego systemu.
FAKT 2: Oddech to fundament mowy
Płytki oddech piersiowy, otwarta buzia, częste infekcje czy napięta przepona wpływają na skrócone wypowiedzi, mówienie na wdechu, cichą mowę oraz szybkie męczenie się podczas mówienia.
Mowa potrzebuje długiego, spokojnego wydechu, elastycznej przepony i swobodnej klatki piersiowej. A to zaczyna się w postawie.
MIT 2: „Z tego wyrośnie”
Rozwój bywa nierówny.
Ale jeśli dziecko ma opóźnione kamienie milowe ruchowe, nadwrażliwość dotykową, trudności z równowagą, asymetrię albo problemy z gryzieniem i połykaniem, warto spojrzeć szerzej. Mowa nie jest oddzielnym modułem. Jest częścią rozwoju neurologicznego.
FAKT 3: Integracja sensoryczna wpływa na mowę
Dzieci z nadwrażliwością dotykową, trudnością w regulacji napięcia lub problemami z czuciem głębokim często mają nieprawidłowe napięcie w obrębie twarzy, trudności z żuciem, niechęć do nowych konsystencji i opóźnienia artykulacyjne.
Ciało, które nie czuje się bezpiecznie, nie rozwija swobodnej komunikacji.
MIT 3: „Logopeda i fizjoterapeuta to dwa różne światy”
W praktyce najlepsze efekty widać wtedy, gdy pracujemy zespołowo.
Fizjoterapeuta stabilizuje bazę, pracuje z odruchami i reguluje napięcie.
Logopeda rozwija komunikację, wspiera artykulację i pracuje nad funkcjami prymarnymi.
To nie są dwa oddzielne kierunki. To jedna droga, przez ciało do mowy.
Co może zaniepokoić rodzica?
Warto skonsultować dziecko, jeśli długo nie raczkowało lub pominęło etap czworakowania, siada w literę W, często się potyka, ma otwartą buzię w spoczynku, ślini się powyżej 3. roku życia albo nie lubi mycia twarzy i czesania. Czasem to nie lenistwo języka, tylko sygnał z układu nerwowego.
Podsumowując – mowa nie zaczyna się w ustach. Zaczyna się w stabilnym tułowiu, spokojnym oddechu, dojrzałych odruchach i dobrze zintegrowanych zmysłach. Dlatego w gabinecie coraz częściej patrzymy na dziecko całościowo. Bo kiedy ciało dostaje wsparcie, słowa pojawiają się łatwiej.
Autorka: Małgorzata Mazurowska – fizjoterapeutka dziecięca i terapeutka integracji sensorycznej z ponad 15-letnim doświadczeniem. Specjalizuje się we wspieraniu dzieci z zaburzeniami postawy, nadwrażliwością dotykową i wyzwaniami sensorycznymi. Twórczyni kursów online dla rodziców i specjalistów, w których łączy wiedzę terapeutyczną z praktycznym podejściem. Prywatnie żona i mama Frania.
Więcej informacji o działaniach Małgorzaty znajdziesz na Facebooku.


