Numerologia dla kobiet. Jak zrozumieć swoje cykle, intuicję i wewnętrzną siłę? – Wywiad z Dominiką Magnowską

W świecie pełnym nadmiaru informacji i duchowych trendów coraz więcej kobiet szuka narzędzi, które pozwolą im wrócić do siebie i odzyskać wewnętrzną spójność. Numerologia przestaje być jedynie analizą dat i cech, a staje się językiem świadomości, energii i głębokiego czucia. O tym, jak liczby mogą prowadzić do zrozumienia własnych cykli, kobiecej mocy i autentyczności, rozmawiamy z Dominiką Magnowską – coachką, hipnoterapeutką i numerolożką, która łączy klasyczne podejście z pracą na poziomie duszy. 

Redakcja: Coraz więcej kobiet sięga po narzędzia takie jak numerologia. Dlaczego właśnie teraz ten język liczb tak mocno rezonuje ze zbiorową świadomością? 

Dominika Magnowska: Dziękuję za to pytanie. Przez ludzkość przechodzi teraz fala przebudzenia, jest bardzo dużo chaosu dookoła nas, wiele informacji, wiele narzędzi, które niekoniecznie są dla każdego z nas dobre. Warto wtedy poznać swoją własną energię, aby poczuć zgodność wewnątrz siebie z tym, co na zewnątrz. Numerologia daje ten kierunek, wyjaśnienie, takie może dość namacalne, tego, kim jestem. 

To, jak ja uczę numerologii, to owszem liczby, ale również głębokie czucie. Czucie tego, co liczba sobą przedstawia, jak jest odczuwalna w ciele, gdzie tworzy napięcie, co do mnie mówi. Numerologia dziecięca też jest niesamowitym narzędziem, po to, aby zrozumieć swoje dziecko, być świadomym tego, czego ono potrzebuje, i nie powtarzać być może starych rodowych wzorców. Również połączenie liczb ze zdrowiem to kolejna bardzo interesująca tematyka.

Czym różni się numerologia oparta na świadomości i pracy z energią od tej, która skupia się wyłącznie na analizie cech czy dat? 

Przede wszystkim dotyka rdzenia naszej istoty. Analiza samych cech i liczb jest, szczerze, dość robocza, nie da się jej poczuć. Logika i umysł owszem wyciągną coś z tej analizy, natomiast nie da się jej poczuć. Nie dotknie ona serca, nie dotknie duszy.  Zrozumienie płynące ze świadomości i energii jest tym, co daje nam prawdziwy moment „aha” w życiu. Nagle odchodzi napięcie dotyczące danej sytuacji, a pojawia się spokój. Nie osiągniemy tego, patrząc tylko przez pryzmat umysłu, a więc i czystej analizy.  My jako kolektyw ludzki poszerzamy swoją świadomość albo, inaczej, przypominamy sobie o tym, że jesteśmy świadomością doświadczającą tego życia, więc i narzędzia pracy, zrozumienia, odkrywania siebie się zmieniają. Wymaga tego to, czym jest dusza, wymaga prowadzenia wyższych energii. 

Często po konsultacji numerologii źródłowej człowiek, który w niej uczestniczy, odczuwa informacje płynące z liczb. Liczby to język energii świadomości, która sama z siebie jest w ruchu, nie w stagnacji. Kiedy pozwolimy tej energii na prowadzenie, nagle liczby mówią innym językiem. Energia jest wyczuwalna, a potencjał może zacząć rozkwitać. Potencjał jednostki, który każdy z nas w sobie niesie.

Jak liczby mogą pomóc kobiecie lepiej zrozumieć swoje cykle życiowe, momenty zatrzymania i naturalne fale zmiany? 

To jest ciekawe pytanie i mogę odpowiedzieć z dwóch perspektyw: numerologii klasycznej i źródłowej. Ta pierwsza, na podstawie diamentu życia, pokaże, jakie energie towarzyszą nam w różnych momentach życia. Energie te mogą dawać nam bodźce do pewnych działań, popychać w konkretnym kierunku.  Numerologia źródłowa ukazuje cykle, przejścia, ruch świadomości również poprzez żywioły i to, co one w nas wywołują, jest natomiast bardziej duchową odsłoną. Dlatego ja lubię łączyć obie te metody, zależnie od gotowości danej osoby, która decyduje się na konsultację.  Z poziomu duszy przychodzimy z planem, chcemy doświadczyć pewnych sytuacji, lekcji, zrozumienia. Numerologia pomaga nam to zrozumieć. 

Mówisz, że zmienia się nasz język, gdy idziemy drogą świadomości. Jakie słowa lub sposoby mówienia odchodzą dziś w cień, a jakie pojawiają się w ich miejsce? 

Od dziecka mam w sobie zapisane sformułowanie, że nasz język jest ubogi. Nie chodzi tutaj o mnogość wyrazów, tylko o to, jak wyrażać poprzez słowo to, co przekazuje energia. Stajemy się coraz bardziej uważni na to, co mówimy i w jaki sposób mówimy.  To jest jedna strona medalu, bo po drugiej stronie jest energia, która naprawdę „mówi”, która niesie wibrację i częstotliwość. Z mojej perspektywy słowo „czas” i to, co nim określamy, odchodzi, a zastępuje je słowo „gotowość”. Słowo „karma” niesie już ogromną ciężkość, bo patrząc kolektywnie, ludzie mają swoje przekonania na temat karmy, czym ona jest. Widzą w niej ciężkość, więc nawet jeśli samo słowo jest właściwie neutralne, to nasze emocje, przekonania czy wzorce nadają znaczenie temu słowu. 

Nasz język będzie się jeszcze długo zmieniał, adekwatnie do naszego rozwoju jako ludzkości. Skoro poszerzamy nasze postrzeganie, potrzebujemy również innych słów, które to poszerzenie określają. Ja sama nie lubię wyszukanych słów, staram się upraszczać pewne zwroty, bo wiem, że ludzkość, my ludzie, dalej próbujemy pojmować rzeczy i stany umysłem, a więc i jego filtrami.  Nie bez przyczyny mówi się o rozwoju telepatii, która dla mnie powinna nosić nazwę teleempatii. Na pewno przekazywanie sobie energii myśli czy obrazów jest łatwiejsze, nawet jeśli pozornie się takie nie wydaje. Opiera się natomiast właśnie na odczuwaniu, otwartości, wrażliwości i gotowości nas samych, aby energia mogła nas dotknąć.

Cykle karmiczne zostały kolektywnie zakończone, nie ma potrzeby używania słowa „karma” w dalszym ciągu, ciągnie nas to z powrotem do stanu energii, gdzie ta karma była aktywna. Ale po co? Wtedy należy zadać sobie pytanie: dlaczego potrzebuję doświadczać tej karmy?  Kiedy zamienimy to słowo, tak jak robimy to w numerologii źródłowej, na liczbę nauczycielską, nabiera ona innego znaczenia. Może ja mogłabym ją jeszcze określić liczbą potencjału. Co dzieje się, kiedy mówisz: „taką liczbę potencjału mam”, a kiedy mówisz: „to moja karma”? Czujesz różnicę? 

Jak język, którym opisujemy siebie, wpływa na nasze pole energetyczne i to, jak doświadczamy kobiecości w ciele? 

Opisując siebie, tworzymy pewien obraz nas samych. Tak jakbyśmy tworzyły avatar z gry, którą jest nasze życie, i to, jak otoczenie nas postrzega. Jedno to to, jak opisujemy siebie, a drugie to to, co myślimy o sobie. Często, kiedy się wybudzamy, przychodzą te najbardziej skryte myśli, które mamy o nas samych.  Kiedy będziemy nad sobą płakać, żeby nie powiedzieć użalać się, uciekając w mentalność ofiary, to co zrobi nasze ciało? Zacznie się kurczyć, pomniejszać, boleć. Płakać na swój sposób. 

Moje doświadczenie jako kobiety z dni, kiedy miesiączkuję, wygląda tak: kiedyś ból, napięcia i skurcze, teraz dziękuję swojemu ciału za to oczyszczenie. Jest to najbardziej kobiece doświadczenie, jakie mogę przeżywać co miesiąc, odrodzenie. Jedno to podziękowanie, a drugie to wyrównywanie energii męskiej i żeńskiej w ciele. To spowodowało brak jakichkolwiek bólów, bo my nie powinnyśmy odczuwać bólu.  Kiedy mówimy do siebie z miłością i wierzymy w to, zaczynamy świecić, zaczynamy ucieleśniać swoją prawdę. Serce zaczyna nas prowadzić, a to dodaje nam blasku. Kobieca energia to ogromna mądrość, nieskończona i głęboka. Nie zawsze wiemy, gdzie ona nas prowadzi, jest trochę jak studnia, w której nie widać dna, ale właśnie w tę studnię należy wskoczyć. Dać się ponieść fali na tafli oceanu, która zaprowadzi nas w miejsca, o których pewnie nie śniłyśmy nawet. 

Kobiecość to woda, przepływ, energia kreacji i tworzenia. A zamykamy ją, mówiąc do siebie głosem oczekiwań świata zewnętrznego, którego stare struktury zostały zbudowane na energii męskiej. Może pierwszym, co powinnyśmy do siebie zacząć mówić, jest: „Jestem kobietą i kocham to”. 

W swojej pracy kładziesz nacisk na autentyczność i obecność. Jak kobieta może rozpoznać, że mówi z poziomu duszy, a nie z poziomu wyuczonych ról? 

To bardzo ciekawe pytanie. Tutaj bardzo ważna jest uważność. Uważność na sygnały ciała, kiedy mówimy, rozpoznanie oporu, jak on się dla mnie objawia. Prawdziwa obecność w sobie, w ciele, w energii jest ucieleśnieniem. W tej ciszy, kiedy jesteśmy poza wszystkim tym, co dzieje się dookoła, usłyszymy siebie. Nie możemy się tego bać. 

Ten strach przed wyrażaniem siebie, swojej prawdy, tego, co czuję, został narzucony z zewnątrz. Czasem niesiemy go po kobietach w rodzie, co może objawiać się chorobami. Czasem boimy się zauważyć własną prawdę: kim jestem poza tymi maskami i rolami?  I tutaj znowu wracamy do uważności, obecności i znajomości własnych sygnałów. Tego, co znajduje się w mojej strefie komfortu, a co nie, jakie role sama biorę na siebie, jak się z tym czuję. Wtedy zaczynamy odkrywać, czy coś jest w zgodzie z własną duszą, czy rezonuje spokojem wewnętrznym. 

Sama zauważam, że kiedy słowa płyną z wyższych przestrzeni czy duszy, niosą one spokój i ukojenie. I tak, ja czasem bywam chaotyczna, ale i w tym chaosie panuje energia ugruntowania i spokoju. Często właśnie, czytając kroniki Akaszy moim klientkom, pierwszą energią, jaką odczuwam, jest ta pierwotna energia, którą niesie ze sobą dusza. 

Numerologia często pokazuje potencjał, ale i wyzwania. Jak pracować z trudniejszymi wibracjami liczb bez oceniania siebie? 

Ocenianie to szeroki temat, ukazujący się na wielu płaszczyznach życia. Samoakceptacja, wybaczenie samej sobie ściągnie ciężar oceny. Ocena zbudowana jest na dualizmie, który tutaj, na tej planecie, przeżywamy. W moim rozpoznaniu rozpoczyna się cykl wychodzenia z dualizmu, co potrwa jeszcze długo. Póki co kolektywnie ten dualizm jest nam jeszcze potrzebny do nauki. 

Myślę, że bardzo dużą rolę odgrywa tutaj przyjęcie danej sytuacji taką, jaka jest. Nauka słuchania siebie, ta wewnętrzna zgodność, intuicja, która mówi i wskazuje, co dla każdego z nas jest odpowiednie.  Kiedy mamy już świadomość, jakie wyzwania nam w ciągu życia towarzyszą, chociażby te, które możemy wyliczyć z daty urodzenia, możemy je przyjąć z uwagą, przestać siebie oceniać i karać, tylko zaakceptować. Akceptacja prowadzi do zrozumienia, zrozumienie do odpuszczenia, a to z kolei prowadzi do większego wewnętrznego spokoju. Odchodzą napięcia, które sami tworzymy, a nasz układ nerwowy się uspokaja. 

Jak zmienia się relacja kobiety z własną mocą, gdy zaczyna ufać wewnętrznemu prowadzeniu zamiast zewnętrznym autorytetom? 

Szczerze? Ucieleśnia wtedy swoją boskość. Może niech każda z czytelniczek przywoła teraz obraz siebie, tę wersję siebie, która się nie boi, wersję siebie, która jest pewna swojej mocy, wersję siebie, która po prostu zna swoją wartość, wersję siebie, która jest połączona ze swoim sercem, duszą, intuicją. Jak ona wygląda? Jak się zachowuje? Co mówi?

Nam, kobietom, bardzo długo programowano zależność, czy to od mężczyzny, czy od systemu. Uwolnienie się z tych blokad i filtrów percepcyjnych trwa, ale jest niezwykle uwalniające.  Ucieleśniając swoją własną moc, często towarzyszy nam wewnętrzny spokój, siła i ta wiedza, że oto jestem w przyjęciu siebie i to jest prawdziwa wolność. Z mojego doświadczenia płynącego z sesji kwantowych czy hipnoz zauważam już różnicę. Kolektywnie jeszcze parę lat temu bałyśmy się niepowodzeń, teraz boimy się przyjęcia swojej mocy. 

Boska kobiecość to nieskończone źródło energii, kreacji i tworzenia. To ogromna moc. Czujemy ciężar odpowiedzialności, czujemy zagrożenie, bo ono jest zaprogramowane w naszej pamięci komórkowej, czy to poprzez wojny, czy patriarchat.  Nawet ja słyszałam często: „Jak ona sobie poradzi po rozwodzie?”. Do tego wszystkiego dochodzi New Age i te wszystkie informacje, które krążą po sieci, stąd tak wielki nacisk jest teraz na powrót do wewnętrznego autorytetu, do siebie, do swojego centrum, bo tam jest twoja boskość. 

Czy obserwujesz, że kobiety coraz częściej szukają duchowości, która jest ugruntowana w codzienności, a nie oderwana od życia? 

Sama tego doświadczam. Ugruntowana oznacza dla mnie też zakotwiczona w strukturze życia, to jest właśnie ucieleśnienie. Myślę, że tego oderwania już zbyt długo doświadczałyśmy, teraz szukamy, jak przełożyć to na swoje życie. Jak moja duchowość może mnie prowadzić i dawać mi wskazówki w życiu codziennym. Ja i życie to jedno pole energetyczne, jeden torus. To, co robię ja, odbija się dookoła. Bardzo mocno to zauważam. Jesteśmy w ciągłej relacji z życiem, które po prostu jest. Ty, ja, my, wszyscy jesteśmy ucieleśnioną duchowością, nikt nie jest poza. 

Pytanie brzmi: czy jestem gotowa zaufać swojej własnej duchowości poza tym, co mi zaprogramowano? Czy jestem gotowa puścić kontrolę i tworzyć swoje życie w relacji z moją własną duchowością? Przestańmy się bać tego, co w nas od zawsze było, jest i będzie. 

Jakie jedno przesłanie, zakodowane w języku świadomości, uznałabyś dziś za kluczowe dla kobiet w procesie powrotu do siebie? 

Zaufaj. Zaufaj falom twojego życia, zaufaj bezwarunkowo i radykalnie swojej własnej intuicji. Zaufaj, że taka, jaka jesteś, jesteś wystarczająca.  Jesteś tutaj, żyjesz, doświadczasz. To wszystko sprawia, że jesteś wystarczająca, jesteś godna, jesteś świadomością, duszą i człowiekiem. Niech każdy ten aspekt ciebie zacznie współpracować ze sobą. Przyjmij siebie w pełni, przyjmij swoje emocje, nie odpychaj ich. One są wskazówkami. To, jak je odczuwasz, ma znaczenie. Poczuj swoje serce, do czego ono cię prowadzi.  I pamiętaj, że bez działania nic się nie zmienia. Nawet twój powrót do siebie. Działanie to chociażby decyzja, która już zaczyna wysyłać odpowiednią częstotliwość do pola dookoła ciebie, do twojego życia, do wszystkiego, co cię otacza.  Nie usłyszysz siebie, ignorując wołanie twojego wnętrza. Zaufaj temu, co słyszysz wewnątrz siebie. 


Wywiadu udzieliła: Dominika Magnowska – coach, hipnoterapeutka i numerolożka, a w wymiarze energetycznym nauczycielka świadomości. Jej misją jest prowadzenie kobiet i mężczyzn z powrotem do ich wewnętrznej prawdy, poza schematami, programami i filtrami narzuconymi przez świat zewnętrzny. Pracuje indywidualnie, łącząc narzędzia takie jak Numerologia Źródłowa, odczyty z Kronik Akaszy, hipnoza oraz metoda Dolores Cannon, zawsze dostosowując proces do gotowości i potrzeb danej osoby. Tworzy również autorskie przestrzenie edukacyjne, w tym kursy online i roczne programy rozwojowe oparte na pracy ze świadomością, energią i sercem. Niezmienną osią jej działań pozostaje intencja wspierania innych w powrocie do siebie, do intuicji, mocy i wewnętrznej suwerenności.

Już 21.03.2026 startuje Kurs Numerologii stworzony przez Dominikę Magnowską, który będzie połączeniem numerologii klasycznej i kontemplacji. Nie przegap! 

Więcej informacji o działaniach Dominiki znajdziesz na Instagramie, Facebooku i YouTube.




iKobiece.pl
Author: iKobiece.pl

Promuj swój biznes w kobiecej społeczności
Dotrzyj do nowych odbiorczyń i zyskaj nowe klientki!
To dla mnie!