Organizacja ślubu – jak uniknąć stresu i cieszyć się tym dniem?
Ślub to rodzaj eventu. Słyszałam to stwierdzenie wielokrotnie. Nie mogę się z tym zgodzić przede wszystkim dlatego, że event powtórzysz. Za rok inny motyw przewodni, inni usługodawcy, a jak coś poszło inaczej niż w agendzie, to następnym razem pójdzie lepiej. Przy organizacji ślubu nie ma „następnego razu”. To wyjątkowe wydarzenie w życiu pary – dla niejednej osoby najważniejsze w życiu. Ile z nas wyobrażało sobie ten dzień, jako mała dziewczynka? Ile razy zmieniałyśmy całą wizję w ciągu wielu lat, gdy dorastałyśmy? Wszystko po to, aby ten dzień był idealny i niezapomniany. – Pisze Agnieszka Kamieniecka, Wedding & Event Planner, Członek Zarządu i PR Manager Polskiego Stowarzyszenia Konsultantów Ślubnych.
Nie wierzę tym, którzy mówią, że absolutnie ani razu nie odczuwali stresu przy organizacji ślubu. Nie mam na myśli pójścia do Urzędu Stanu Cywilnego, ceremonii trwającej maksymalnie 10 minut i udania się na przykład na obiad. Po czym wracacie do domu, jako żona i mąż i rozpoczynacie kolejny etap już wspólnego życia. Mam na myśli pary z określoną wizją tego dnia, chcące celebrować ten nowy etap wśród najbliższych i bawić się do rana. Czytam wiele opinii, gdzie pary młode piszą „U nas organizacja była na luzie. Zarezerwowaliśmy lokal, był fotograf, DJ i pyszny tort”. Każda z tych usług wymagała poszukiwań i wyboru. Przecież nie wybierzecie pierwszej lepszej usługi lub ją wylosujecie. Zawsze pojawiają się jakieś emocje.
Największe wyzwania przy organizacji ślubu
Przede wszystkim organizacja ślubu to nie tylko wybór kwiatów, ustalenie kolorów i dobór serwetek. To ogromna logistyka. Pierwsze schody zaczynają się przy tworzeniu listy gości. Odpowiadamy sobie wtedy na pytanie: z kim chcę spędzić ten dzień? Czy muszę zaprosić wszystkich, u których byłam na ślubie? Czy zaprosić najbliższą rodzinę, czy iść na kompromis z rodzicami i dać zaproszenie również tym, których kompletnie nie znam, bo tak wypada? Kiedy już mamy gotową listę nazwisk, trzeba znaleźć lokal, który zmieści gości, parkiet, miejsce dla zespołu lub DJ-a i niekiedy ogrom wielu dodatkowych atrakcji. Wtedy też okazuje się często, że nasze oczekiwania kompletnie nie idą w parze z budżetem (o ile wiemy, jaki zakładamy). Pojawia się kolejna niezwykle ważna kwestia: jaki rodzaj ślubu? Cywilny, konkordatowy, a może humanistyczny? Czy nasz wybór jest świadomy czy determinuje go rodzina?
Ustalenie terminu: lato, ale żeby nie było za gorąco, wiosna – ale późna, bo za zimno, jesień – byle nie listopad, chociaż wtedy taniej. Zima? Jak dobrze pójdzie, może będzie śnieg. Z „r” czy bez „r”. Piątek czy sobota? Poprawiny czy śniadanie?
Wybór usługodawców – na co zwrócić uwagę?
Kolejny etap to dobór usługodawców. Styl, cena, odległość. A co z Waszymi charakterami? Fotograf to nie pomnik, który stanie i robi dobre zdjęcia. DJ będzie prowadził wszystko całą noc i musi czuć Wasze oczekiwania. Dekorator, który często musi sprostać marzeniom wesela, jak z bajki za niestety nieadekwatną cenę. Między parą młodą, a ich teamem musi być też chemia i zrozumienie.
Zaproszenia dla gości. Dobrze je wybrać mając już ustalone szczegóły dotyczące ślubu. Jeśli konkordatowy, to który kościół. Jeśli cywilny to w USC czy w plenerze. Czy robimy poprawiny, a jeśli tak, kogo na nie zapraszamy? Czy zapewniamy nocleg czy goście płacą za siebie? Czy zapraszamy dzieci? Czy wręczamy osobiście czy możemy część wysłać pocztą. Gdy goście potwierdzą przybycie, trzeba ich usadzić. Tu stajemy się mistrzami logistyki i sprytu. Kto z kim, kto bliżej Was, kto przodem, kto tyłem.
W końcu nadchodzi ten dzień i od rana milion pytań właśnie do Was, od usługodawców i gości. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto najadł się na własnym ślubie.
Emocje w dniu ślubu – jak sobie z nimi radzić?
Elementów organizacji jest dużo więcej. Przy organizacji ponad 70 ślubów nigdy nie miałam takiej samej realizacji. Każda para to inna, piękna historia, ale wszystkie łączy jedno: EMOCJE. Są przeróżne. Stres, zmęczenie, czasem nawet zniechęcenie. Na szczęście zawsze przypominam, co jest najważniejsze: WY. Tych pozytywnych emocji jest więcej. Jest radość, taka pozytywna niecierpliwość, że to już zaraz. Satysfakcja i podekscytowanie. Uśmiech podczas rozmów z usługodawcami. Cudowne spotkania z rodziną i znajomymi i rozmowy o Waszym dniu. Poszukiwania sukni, przymiarki garnituru. Łzy wzruszenia. Co zrobić, aby właśnie takich emocji było najwięcej?
Jednym z rozwiązań jest zatrudnienie wedding plannera. Właśnie taka osoba minimalizuje stres i pozostawia tylko dobre emocje. Co, jeśli nie czujecie potrzeby skorzystania z takiej usługi?
Przede wszystkim pamiętajcie, że to Wy jesteście najważniejsi w całym przedsięwzięciu. Ślub i wesele to żywy organizm. Nie jesteście w stanie przewidzieć wszystkiego i nic w tym złego. Skupcie się na sobie, na Waszym uczuciu i radości. Nie róbcie castingu wśród usługodawców. Zbyt wiele możliwości potrafi przytłoczyć i zniechęcić. W czasie przygotowań wiele osób będzie Wam udzielało rad. To normalne, ale postarajcie się je filtrować. To, że coś sprawdziło się lub nie, na dwudziestu innych ślubach, nie oznacza, że będzie idealne dla Was. Stwórzcie sobie scenariusz Waszego dnia: wypiszcie wszystkich usługodawców, godziny ich przyjazdu i szczegóły lub oczekiwania, o których powinni wiedzieć. Porozmawiajcie z nimi kilka dni wcześniej, aby podczas Waszego dnia nie mieli już do Was pytań, a Wam pozwolili spokojnie się przygotować i cieszyć najbliższymi. Przekażcie scenariusz każdemu z nich na 2-3 dni przed ślubem, aby ewentualne zagwozdki rozwiązać wcześniej.
Zróbcie też coś dla siebie. Przed ślubem idźcie na randkę, do SPA, na spacer. Nie urządzajcie hucznego before party, aby rano wstać wyspani i wypoczęci. I uśmiechajcie się. To Wasz dzień!
Autorka: Agnieszka Kamieniecka, Wedding & Event Planner, Członek Zarządu i PR Manager Polskiego Stowarzyszenia Konsultantów Ślubnych.
Więcej informacji o działaniach Agnieszki znajdziesz na www.kamieniecka-wedding.pl


