Perfekcyjna strategia nie wystarczy. O nowym podejściu do marketingu
Marketing przestał być grą liczb, a stał się rozmową z drugim człowiekiem. O zmianach w branży, odpowiedzialności lidera i budowaniu zespołu opartego na zaufaniu opowiada praktyczka z ponad 20-letnim doświadczeniem.
Redakcja: Twoja droga zawodowa trwa już ponad dwie dekady. Jak zmieniało się Twoje spojrzenie na marketing i biznes na przestrzeni tych lat?
Monika Perek: Przez 21 lat pracy z przedsiębiorcami, głównie kobietami, przeszłam ogromną transformację: od myślenia, że liczą się głównie profesjonalne, czyli sztywne materiały, wyniki w liczbach i cała masa analiz, do zrozumienia, że marketing to przede wszystkim głębokie strategie i autentyczność.
Kiedyś wpadałam w pułapkę korporacyjnych manipulacji, które pozbawiały przekaz serca. Dziś wiem, że biznes to relacje. Współczesny marketing wymaga wyjścia poza tradycyjne ramy sprzedaży i skupienia się na misji oraz wartościach rezonujących z odbiorcami. Jeżeli przekaz marki jest zgodny z tym, co chce odbierać klient, marketing staje się prostą ścieżką.
Co było dla Ciebie największym wyzwaniem na początku pracy w marketingu, a co jest nim dziś?
Na początku największym wyzwaniem było przekonanie, że muszę wpasować się w określony szablon i maskę „poważnego eksperta”. To było niezwykle męczące.
Dziś wyzwaniem jest przebicie się przez szum informacyjny i chaos marketingowy, w którym konsumenci są zmęczeni pustymi obietnicami. W 2026 roku kluczowe jest budowanie marek z duszą, które przyciągają lojalną społeczność swoją prawdziwością
Zbudowałaś zespół kobiet, które wspólnie realizują złożone projekty. Jakie wartości są dla Ciebie fundamentem takiej współpracy?
Fundamentem naszej współpracy są zaufanie, transparentność oraz wspólna misja. W naszym zespole wierzymy, że delegowanie zadań to nie tylko odciążenie lidera, ale przede wszystkim sposób na rozwój i wykorzystanie unikalnych talentów każdej z nas. Prawdziwe delegowanie oznacza przekazanie nie tylko obowiązków, ale także decyzyjności, co buduje poczucie sprawstwa i odpowiedzialności. Ważna jest dla mnie szczerość w komunikacji. Mówimy otwarcie o wspólnych celach, ale też o ludzkich ograniczeniach.
Budujemy społeczność, która wspiera się nawzajem, bo tylko w atmosferze bezpieczeństwa i autentyczności możemy tworzyć realną wartość dla klientów. Jako liderka staram się być ambasadorką tej wizji i pokazywać, że biznes to przede wszystkim relacje, zarówno zewnętrzne, jak i wewnątrz zespołu. To podejście jest bliskie idei turkusowego przedsiębiorstwa, gdzie liczy się samoorganizacja i poczucie sensu pracy. Oczywiście wszystko to jest możliwe tylko wtedy, gdy zespół jest kompetentny i zaangażowany.
W swojej pracy często podejmujesz decyzje strategiczne, czasem doradzasz, a czasem odradzasz. Jak radzisz sobie z odpowiedzialnością, jaka się z tym wiąże?
Odpowiedzialność jest ogromna, bo od moich decyzji zależą często losy firm i wypłaty pracowników naszych klientów. Opieram się na twardych danych, a nie tylko intuicji. Skuteczna strategia musi bazować na faktach i analizie rzeczywistości, nie na marzeniach.
Poczucie sprawstwa daje mi świadomość, że mam plan B i przewiduję różne scenariusze, dzięki czemu mogę doradzać klientom z pełnym przekonaniem.
Rola Project Managera to praca pod presją i w zmiennych warunkach. Co pomaga Ci zachować spokój w sytuacjach kryzysowych?
Kluczem jest odporność psychiczna, którą traktuję jak supermoc. Pomaga mi umiejętność wyciszenia emocji i spojrzenia na problem z dystansu, aby podjąć decyzję w oparciu o fakty, a nie strach. Ważne jest też zaakceptowanie, że nie wszystko da się kontrolować. Skupiam się na tym, co mogę realnie zrobić. Świadomość, że każda trudność jest okazją do nauki, pozwala mi zachować równowagę nawet wtedy, gdy sytuacja wydaje się beznadziejna.
Twoje wykształcenie nauczyło Cię analizować zachowania społeczne. Jak ta wiedza pomaga Ci dziś lepiej rozumieć ludzi i ich potrzeby?
Analiza zachowań pomaga mi zrozumieć, że za każdym profilem w mediach społecznościowych stoi człowiek z realnymi problemami i emocjami. Dzięki temu wiem, że konsumenci szukają dziś nie tylko produktu, ale autentycznej relacji i potwierdzenia, że ich wybory mają znaczenie.
Ta wiedza pozwala mi projektować ścieżki transformacji dla klientów, które nie są tylko „lejkami sprzedażowymi”, ale realną odpowiedzią na ludzkie potrzeby.
Jakie kompetencje poza wiedzą techniczną uważasz dziś za kluczowe w pracy w marketingu?
Najważniejsze są kompetencje miękkie: autentyczność, empatia i umiejętność budowania relacji. Kluczowa jest również elastyczność w myśleniu strategicznym oraz umiejętność przyznania się do błędów. To oznaka siły budująca wiarygodność. W dzisiejszym świecie marketingu liczy się bycie „ekspertem z krwi i kości”, który potrafi słuchać swojej społeczności i reagować na jej głos.
Czy na Twojej drodze zawodowej były momenty zwątpienia lub wypalenia? Jak sobie z nimi radziłaś?
Tak, doświadczyłam pełnowymiarowego wypalenia zawodowego i nie boję się o tym mówić, bo stało się moją lekcją. Przez długi czas pracowałam po 12 godzin dziennie pod ogromną presją, w ciągłym trybie czuwania i biorąc na siebie zbyt wiele. Ignorowałam sygnały z organizmu: chroniczne zmęczenie, brak radości z sukcesów czy fizyczne wyczerpanie. Myślałam, że pasja uchroni mnie przed wszystkim, aż pewnego dnia po prostu nie wstałam do pracy. Ciało powiedziało stop i zmusiło mnie do zatrzymania.
W powrocie do równowagi pomogło wsparcie rodziny, przyjaciół oraz profesjonalna terapia, która pozwoliła mi zrozumieć mechanizmy mojego działania. To doświadczenie nauczyło mnie, jak ważne jest dbanie o dobrostan i higienę pracy. Zrozumiałam, że przedsiębiorca to zawód jak każdy inny i nie można płonąć bez końca, nie dbając o paliwo. Dziś wiem, że kluczem do przetrwania w biznesie jest skuteczne delegowanie zadań i stawianie wyraźnych granic. Regularne monitorowanie stanu psychicznego i fizycznego traktuję jako obowiązek, dzięki któremu mogę budować firmę w sposób zrównoważony i zdrowy.
Jak zmieniła Cię rola liderki zespołu jako kobietę i jako człowieka?
Rola liderki nauczyła mnie pokory i tego, że samemu nic nie zrobię. Zrozumiałam, że bycie liderem oznacza bycie ambasadorem wartości i wizji, którą zespół musi rozumieć i podzielać. Stałam się bardziej uważna na potrzeby innych i nauczyłam się, że prawdziwy sukces mierzy się nie tylko zyskiem, ale sensem istnienia organizacji i wartością tworzoną dla społeczeństwa. Po tylu latach wiem, że moje ego nie może kierować zespołem, bo ten zespół jest nasz, a nie mój. Beze mnie zespół by sobie poradził, ale ja bez niego po prostu nie istnieję.
Co powiedziałabyś kobietom, które czują, że mają potencjał do zarządzania, ale wciąż boją się wziąć odpowiedzialność za większe projekty?
Powiedziałabym: przestańcie czekać na idealny moment, bo on nigdy nie nadejdzie. Strach przed niedoskonałością jest naturalny, ale pierwsze kroki nigdy nie są idealne. Zacznijcie od małych działań, dokumentujcie swój proces i nie bójcie się pokazywać drogi do eksperckości. Pamiętajcie, że niedoskonałe działanie jest zawsze lepsze niż idealne nicnierobienie. Odważcie się być sobą, to Wasza największa supermoc.
Monika Perek – Praktyczka marketingu i zarządzania projektami z ponad 20-letnim doświadczeniem we współpracy z przedsiębiorcami, głównie kobietami. Specjalizuje się w strategii komunikacji opartej na autentyczności, analizie zachowań odbiorców oraz budowaniu zespołów działających w modelu partnerskim. W pracy łączy podejście analityczne z kompetencjami miękkimi, stawiając na relacje, odpowiedzialne przywództwo i świadome delegowanie.
Fot. Unsplash


