Polisa na życie dla kobiet jako inwestycja w przyszłość i bezpieczeństwo – Wywiad z Pauliną Leońską
Coraz więcej kobiet prowadzi własne firmy, inwestuje w swój rozwój i łączy wiele ról jednocześnie – od przedsiębiorczyni po mamę. W natłoku obowiązków łatwo odkładać kwestie finansowego bezpieczeństwa „na później”. Tymczasem to właśnie polisa może stać się nie tylko tarczą ochronną, ale też narzędziem budowania przyszłości – dla rodziny, firmy i samej siebie. O tym, dlaczego warto podejść do ubezpieczeń świadomie i „poza schematem”, opowiada Paulina Leońska – ekspertka, która pokazuje, że ubezpieczenia to nie tylko produkt finansowy, ale proces, który daje ludziom szansę na bezpieczeństwo i nowe początki.
Redakcja: Coraz więcej kobiet prowadzi własne firmy lub działa w ramach różnych inicjatyw biznesowych. Dlaczego to właśnie przedsiębiorczynie powinny szczególnie świadomie zadbać o swoje bezpieczeństwo finansowe – zarówno w sferze zawodowej, jak i prywatnej?
Paulina Leońska: Przedsiębiorczynie są dziś niezwykle aktywne – prowadzą firmy, rozwijają inicjatywy, organizują eventy i spotkania networkingowe. W praktyce ich praca nie kończy się o 17:00 – bardzo często trwa od rana do późnego wieczora. Do tego wiele kobiet łączy biznes z macierzyństwem, a część wychowuje dzieci samodzielnie. To ogromna odpowiedzialność: wobec klientów, zespołu, partnerów, ale też wobec własnych bliskich.
Dlatego świadome zadbanie o bezpieczeństwo finansowe to fundament. Jeśli zabraknie takiej kobiety, zagrożona jest nie tylko stabilność rodziny, ale i ciągłość biznesu. Dobrze dobrana polisa daje narzędzie, które pozwala zachować płynność, uporządkować sprawy firmowe, a nawet przeprowadzić sukcesję – czyli przekazać to, co budowałyśmy latami, w sposób spokojny i bez chaosu.
Statystyki pokazują, że kobiety częściej niż mężczyźni godzą życie zawodowe z prywatnym i inwestują swój czas w rozwój – networking, eventy, dodatkowe projekty. To jeszcze bardziej podkreśla, że potrzebują solidnych fundamentów, które dają im swobodę działania bez lęku o przyszłość.
Bo zabezpieczenie finansowe to nie dodatkowa opcja – to odpowiedzialność wobec firmy, rodziny i wszystkich, którzy polegają na naszej pracy i energii.
Z Pani doświadczenia – czy kobiety i mężczyźni w odmienny sposób podchodzą do kwestii zabezpieczenia finansowego?
Z mojego doświadczenia kobiety i mężczyźni rzeczywiście różnią się w podejściu do zabezpieczenia finansowego, ale te różnice się uzupełniają, a nie wykluczają. Kobiety częściej patrzą całościowo – chcą wiedzieć, jak wyliczyć potrzebną sumę, co wziąć pod uwagę, jak to przełoży się na życie rodziny, dzieci, a czasem nawet rodziców. Te rozmowy są zwykle dłuższe i głębsze, bo wynikają z troski o cały obraz sytuacji.
Mężczyźni z kolei częściej zaczynają od konkretu – przychodzą z kwotą, którą mają w głowie, i wokół niej budujemy rozwiązanie. To daje jasny punkt wyjścia. Kobiety natomiast wolą dojść do tej liczby przez proces – analizę, pytania, zrozumienie.
I to jest piękne, bo obie perspektywy są potrzebne. Konkret daje strukturę, a całościowe spojrzenie – sens. Dlatego uważam, że najlepsze decyzje finansowe powstają właśnie wtedy, gdy łączymy te dwa podejścia.
W powszechnej świadomości polisa kojarzy się głównie z ochroną. Pani często podkreśla, że może być także narzędziem budowania przyszłości. Na czym polega ta różnica?
Polisa często kojarzy się wyłącznie z ochroną, ale może być też narzędziem budowania przyszłości. Nie przepadam za stwierdzeniem „na czarną godzinę”. W naszym pokoleniu, które było uczone takiego myślenia, brzmi ono znajomo, ale ja wolę mówić, że odkładamy nie na „czarną godzinę”, lecz na tę, która daje spokój i pozwala realizować swoje plany z poczuciem bezpieczeństwa i szczęścia.
W praktyce oznacza to, że w okresie trwania polisy regularnie gromadzimy kapitał, który po jej zakończeniu pozwala nam otrzymać wypracowany zysk. Te środki możemy przeznaczyć na życie, realizację własnych planów, edukację dzieci, rozwój firmy lub dalsze inwestycje – dokładnie to, co dla nas w danym momencie będzie najważniejsze.
Dzięki temu polisa staje się realnym narzędziem nie tylko ochrony, ale także budowania i realizacji naszych planów na przyszłość, dając spokój i poczucie bezpieczeństwa na każdym etapie życia.
Jakie realne znaczenie ma moment rozpoczęcia takiej inwestycji – np. dla dzieci? Jak zmieniają się koszty i możliwości, gdy decyzję odkładamy o kilka czy kilkanaście lat?
Moment rozpoczęcia inwestycji ma ogromne znaczenie. Moja córka ma dziś 20 lat i już ma swoją polisę – starałam się jej wytłumaczyć, jak ważne jest planowanie finansowe, choć wiem, że w tym wieku dzieci jeszcze tego w pełni nie czują. Tu właśnie pojawia się rola rodziców – możemy nauczyć dzieci patrzenia na ten aspekt życia, nawet jeśli początkowo sami będziemy część inwestycji finansować.
Dzięki temu, że zaczęłyśmy wcześnie, przy tej samej kwocie inwestycji jej zyski będą znacznie wyższe niż gdyby zdecydowała się na ten krok dopiero w wieku 30 lat. Podobnie mam w przypadku moich dwóch młodszych dzieci – każdemu założyłam pierwszą, niewielką polisę, tak aby w wieku 18 lat mogły otrzymać środki np. na prawo jazdy czy pierwsze auto bez nadszarpnięcia budżetu domowego.
Ważne, aby pamiętać, że mówimy o polisie ochronno-oszczędnościowej, która wiąże się z przejściem przez ankietę medyczną. Im wcześniej zaczynamy inwestować określoną kwotę, tym większy kapitał uda się zgromadzić w przyszłości. Ta sama kwota wpłacana kilka lat później wygeneruje znacznie mniejszy zysk, bo nie ma tyle czasu, aby pieniądze „pracowały” na nasze plany i cele.
Wielu osobom wystarcza ubezpieczenie grupowe oferowane przez pracodawcę. Czym w praktyce różni się ono od polisy indywidualnej na życie?
Polisa grupowa jest wygodnym startem – daje podstawową ochronę bez ankiety medycznej, szybko i bez formalności. Jednak w praktyce ma wiele ograniczeń, które warto znać. Przede wszystkim właścicielem polisy jest pracodawca, a okres jej trwania zależy od warunków umowy z firmą. Co się stanie, jeśli pracodawca zmieni ubezpieczyciela albo przestanie oferować grupówkę? Jakie są kwoty sum ubezpieczenia i karencje? Te kwestie często pozostają niezauważone – wiele osób zakłada, że skoro „coś mają”, to jest w porządku, dopóki nie pojawi się poważny problem lub odmowa wypłaty, np. gdy choroba była rozpoznana przed zawarciem polisy.
Często słyszę, że grupówki mają chronić np. przy śmierci rodziców, teściów czy „dać pieniądze” przy narodzinach dziecka. Warto jednak przeanalizować, czy kwoty i warunki faktycznie odpowiadają naszym potrzebom. Jeśli zależy nam na konkretnych sytuacjach, czasem lepiej rozważyć indywidualną polisę np. dla rodziców, zamiast polegać wyłącznie na pakiecie grupowym.
Polisa grupowa to świetny start i dobre uzupełnienie dla indywidualnej polisy – daje natychmiastowe poczucie bezpieczeństwa, ale nie zastąpi świadomego planowania i dostosowania ochrony do realnych potrzeb życia prywatnego i biznesowego.

Jaką przewagę i elastyczność daje indywidualne rozwiązanie w porównaniu z grupowym?
Indywidualna polisa daje pełną kontrolę i elastyczność, której nie zapewnia żadna grupówka. To my decydujemy o:
- sumach, które chcemy otrzymać w razie np. choroby, trwałej niezdolności do pracy czy śmierci – tak, aby realnie pokrywały potrzeby rodziny i biznesu,
- dodatkowych rozszerzeniach, np. poważne choroby, pobyt w szpitalu, zdarzenia losowe,
- okresie trwania polisy – niezależnie od zmiany pracy czy ubezpieczyciela,
- sposobie gromadzenia kapitału w wariantach oszczędnościowych,
- możliwości łączenia ochrony i oszczędzania w jednym produkcie.
Dodatkowo w indywidualnej polisie ochrona w przypadku śmierci działa bez względu na przyczynę, podczas gdy w grupówkach często mamy kilka ograniczonych pozycji („śmierć w skutek…”), a kwoty różnią się znacząco i wymagają dokumentowania konkretnej sytuacji.
Indywidualna polisa daje też bezpieczeństwo formalne – raz podpisana umowa z ubezpieczycielem eliminuje „furtki” do odmowy wypłaty świadczenia przez pracodawcę czy zmiany warunków grupówki. Dzięki temu mamy pewność, że ochrona zadziała wtedy, gdy naprawdę będzie potrzebna.
Polisa indywidualna pozwala przygotować ochronę „szytą na miarę”, która działa w wielu sytuacjach życiowych – przy zobowiązaniach kredytowych, planowaniu sukcesji firmy czy długofalowych planach rodzinnych. To elastyczność, która pozwala planować życie i biznes w zgodzie z własnymi potrzebami, zamiast dopasowywać się do standardowego pakietu.
Mamy też możliwość zawieszenia płatności, zmiany zakresu w trakcie trwania ochrony oraz bezpośredni kontakt z agentem, który zna naszą sytuację i wspiera nas przez lata, a nie tylko w momencie podpisania umowy.
Coraz częściej mówi się o rozszerzeniach polis, np. o choroby cywilizacyjne czy poważne schorzenia. Jakie realne możliwości otwierają tego typu dodatkowe świadczenia?
Rozszerzenia polis w zakresie poważnych chorób dają realne wsparcie w sytuacjach, które mogą zmienić nasze życie i wymagają natychmiastowej reakcji. W praktyce oznacza to nie tylko otrzymanie środków na konto, ale też możliwość skorzystania z pomocy w organizacji leczenia, uzyskania drugiej opinii medycznej czy leczenia za granicą. Dzięki temu mamy pewność, że diagnoza jest potwierdzona, a leczenie prowadzone w najlepszy możliwy sposób.
Choroby cywilizacyjne, takie jak cukrzyca, nadciśnienie, otyłość, depresja czy choroby układu pokarmowego, obecnie rzadko są wykluczeniem przy podpisywaniu polisy, choć oczywiście wszystko zależy od stadium choroby i indywidualnej oceny ryzyka przez ubezpieczyciela. Nie zawsze jednak traktowane są jako poważne schorzenie w kontekście świadczeń – dlatego warto znać zakres polisy i wiedzieć, jakie sytuacje i choroby są objęte realnym wsparciem finansowym lub organizacyjnym.
Takie dodatkowe możliwości pozwalają skupić się na powrocie do zdrowia, zamiast martwić się o kwestie finansowe czy organizacyjne. Dzięki nim polisa staje się praktycznym wsparciem w trudnych sytuacjach, a nie tylko formalnym dokumentem.
Dlaczego właśnie dziś – w świecie pełnym niepewności – te rozszerzenia mogą być kluczowe dla bezpieczeństwa finansowego?
Żyjemy w czasach, w których ryzyko i niepewność to codzienność – od zmian w pracy, przez nagłe wypadki, choroby, po sytuacje życiowe, które trudno przewidzieć. W takich warunkach dodatkowe rozszerzenia polis stają się nie tylko wartością dodaną, ale kluczowym elementem bezpieczeństwa finansowego.
W Polsce dostęp do refundowanych terapii onkologicznych wciąż pozostawia wiele do życzenia. Koszt nowoczesnego leczenia – w tym nierefundowanych leków, hospitalizacji czy rehabilitacji – może sięgać setek tysięcy złotych. W takich sytuacjach, gdy dodatkowo dochodzi utrata dochodów, zbiórki internetowe stają się często jedynym sposobem na zebranie potrzebnych środków.
Rozszerzenia polis, takie jak ubezpieczenie na poważne choroby, mogą stanowić realne wsparcie – nie tylko finansowe, ale także w organizacji leczenia, uzyskaniu drugiej opinii medycznej czy leczeniu za granicą. Dzięki nim możemy skupić się na zdrowiu i rodzinie, a nie na natychmiastowym poszukiwaniu środków finansowych, co w dzisiejszym świecie jest niezwykle ważne.
Z jakimi mitami na temat ubezpieczeń spotyka się Pani najczęściej i jakie są ich konsekwencje dla klientów?
Wciąż spotykam się z kilkoma powtarzającymi się mitami, które sprawiają, że ludzie nie mają realnej ochrony:
- „Polisa nic mi nie daje” – w praktyce dobrze dobrana polisa wspiera życie codzienne, realizację planów i rozwój rodziny, nie tylko nagłe sytuacje.
- „Polisa jest tylko dla bogatych” – wbrew pozorom im wcześniej zaczniemy, tym łatwiej i taniej zabezpieczyć przyszłość swoją i bliskich.
- „Mam grupowe ubezpieczenie w pracy, wystarczy” – sumy są narzucone, ochrona ograniczona, a przy poważnym problemie może się okazać, że pieniędzy brak.
- „To naciąganie, nic mi z tego nie wyjdzie” – jeśli podejdziemy do tego świadomie, polisa to realne wsparcie, nie strata pieniędzy.
- „Kiedyś miałam i nic nie dostałam” – to często wynika z braku analizy zakresu ochrony, wcześniejszych chorób czy niewłaściwie dobranej sumy.
- „Agent tylko wciska, aby zarobić” – to mit, który może dotyczyć każdej branży. Dlatego tak ważne jest, aby dobrze poznać osobę, z którą zaczynamy współpracę. Praca z agentem powinna być na lata, nie tylko na chwilę podpisania polisy.
Mitów jest oczywiście więcej, a wiele z nich wynika z doświadczeń poprzedniego pokolenia, ale przede wszystkim z braku wsparcia i świadomości. Klienci nadal nie doceniają roli agenta ubezpieczeniowego – jak ważne jest mieć z nim kontakt w różnych sytuacjach i rozmawiać szczerze o wątpliwościach. To właśnie tam buduje się relacje i zaufanie, które stają się fundamentem współpracy na lata.
Konsekwencją utrzymywania mitów jest brak realnej ochrony i ryzyko, że w trudnej sytuacji klient nie otrzyma wsparcia, na które liczył.
W swoich wypowiedziach podkreśla Pani wagę podejścia „poza schematem”. Jak taka perspektywa może zmienić sposób postrzegania polisy i sprawić, że staje się ona realnym wsparciem, a nie tylko formalnością?
Podejście „poza schematem” w kwestii polis oznacza przede wszystkim patrzenie na nie jako na narzędzie wsparcia życia i planów, a nie jedynie obowiązek czy formalność. Kiedy zaczynamy myśleć o polisie w szerszym kontekście – jak zabezpiecza rodzinę, wspiera realizację marzeń, umożliwia spokojny rozwój biznesu czy edukację dzieci – nagle staje się czymś realnym i wartościowym, a nie abstrakcyjnym dokumentem.
Dla kobiet przedsiębiorczych to szczególnie ważne, bo często łączymy wiele ról: prowadzenie firmy, budowanie zespołów, organizowanie spotkań, a przy tym życie rodzinne. Polisa może być wtedy wsparciem w codziennym balansie i planowaniu przyszłości, a decyzje finansowe stają się świadome i strategiczne.
To podejście zmienia też rozmowę z agentem – z formalności staje się procesem współpracy, w którym wypracowujemy rozwiązania dopasowane do realnych potrzeb, a nie tylko do standardowych schematów. W efekcie polisa przestaje być „papierkiem” i staje się realnym narzędziem, które pracuje na nasze cele i bezpieczeństwo.
Jaką radę lub refleksję chciałaby Pani przekazać kobietom, które przeczytają ten wywiad? Co według Pani każda kobieta powinna zapamiętać po naszej rozmowie?
Chciałabym, aby każda kobieta, która przeczyta ten wywiad, pamiętała przede wszystkim jedno: świadome planowanie finansowe i zabezpieczenie siebie oraz bliskich to nie obowiązek, tylko narzędzie, które daje spokój i wolność w codziennym życiu.
Nie chodzi o strach, „czarną godzinę” ani formalności – chodzi o to, abyśmy mogły żyć i realizować swoje plany bez niepotrzebnego stresu, świadomie podejmować decyzje i mieć poczucie kontroli nad tym, co ważne. Polisa może wspierać naszą rodzinę, edukację dzieci, rozwój biznesu, a nawet naszą własną pewność siebie, bo wiemy, że jesteśmy przygotowane.
Moja rada jest prosta: zacznij działać wcześniej, pytaj, analizuj i otaczaj się ludźmi, którym ufasz – zwłaszcza agentem, który będzie Twoim partnerem w planowaniu na lata, a nie tylko w momencie podpisania polisy. Świadomość, wiedza i relacje to fundamenty, które pozwalają podejmować decyzje z pewnością, że nasze życie i plany są chronione – niezależnie od tego, co przyniesie przyszłość.
Wywiadu udzieliła: Paulina Leońska – przez ponad dekadę związana była ze środowiskiem korporacyjnym, które dla wielu oznacza procedury i schematy, a dla niej stało się okazją do patrzenia szerzej i uczenia się wrażliwości na potrzeby innych. Od kilku lat działa w branży ubezpieczeniowej, gdzie przenosi to doświadczenie i podejście – nie odrzuca trudnych przypadków, wierząc, że zawsze warto poszukać rozwiązania. Buduje markę opartą na świadomości i refleksji, pokazując, że ubezpieczenia to nie tylko produkt finansowy, ale proces, który daje ludziom szansę na bezpieczeństwo i nowe początki.
Więcej informacji o działaniach Pauliny znajdziesz w mediach społecznościowych:


