Poznaj siłę treningu mentalnego i odnajdź swoją harmonię – Wywiad z Elizą Rotocką-Kamińską
W dzisiejszym świecie coraz więcej osób poszukuje równowagi pomiędzy pracą, życiem osobistym a rozwojem własnych pasji i aspiracji. Eliza Rotocka-Kamińska, certyfikowana trenerka mentalna, doskonale rozumie te potrzeby. Po trudnych doświadczeniach życiowych, które zmusiły ją do odkrycia nowej ścieżki zawodowej i zmiany perspektywy na życie, Eliza pomaga innym – zwłaszcza kobietom – odnaleźć harmonię i wsparcie w codziennych wyzwaniach.
W rozmowie Eliza dzieli się inspirującymi momentami swojego życia, które doprowadziły ją do pracy w obszarze mentalnego treningu i pomagania ludziom w zarządzaniu emocjami, przełamywaniu ograniczających przekonań oraz budowaniu trwałych, wspierających relacji. Wywiad ten to nie tylko historia przemiany, ale także zaproszenie do refleksji nad tym, jak świadome zarządzanie emocjami i równowaga w codziennym życiu mogą znacząco wpłynąć na nasz dobrostan i sukces.
Karolina Dąbrowska: Jakie momenty lub doświadczenia były kluczowe w Twojej drodze do miejsca, w którym jesteś dzisiaj? Jak zaczęła się Twoja przygoda z pracą jako trenerka mentalna?
Eliza Rotocka-Kamińska: Pierwszy moment zwątpienia to dzień, w którym dowiedziałam się, że nie dostałam się na studia psychologiczne. Zabrakło mi 0,75%, by być studentką. Wtedy właśnie zwątpiłam czy ten kierunek jest dla mnie. W efekcie zamiast psychologii studiowałam zarządzanie finansami, pracując właśnie w branży finansowej.
Następnym momentem zwrotnym był czas, kiedy wraz z mężem zostaliśmy zmuszeni do rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Wtedy już mieliśmy syna, który na nas polegał. Rozpoczęliśmy prowadzenie własnej firmy, mając masę długów, które zaciągnęliśmy na poczet otwarcia salonu z modą męską i wiarę, że wieloletnie doświadczenie męża w tej dziedzinie przyniesie spodziewane efekty. Ja od początku byłam wsparciem w zakresie umów, negocjacji z kontrahentami czy centrum handlowym jako wynajmującym nam lokal. Zajęłam się także domem, synem i sprawami z tym związanymi. Po kilku latach zdałam sobie sprawę, że psychologia ze mną była od zawsze. Pomogła mi w wychowaniu syna, który urodził się z wyzwaniami. Wspierała mnie również wtedy, gdy znajomi prosili o pomoc.
Zrozumiałam, że kocham pomagać ludziom, jednak co z tego, że miałam rozliczną wiedzę w tym zakresie, bo się tym interesowałam od lat, czytałam, brałam udział w prelekcjach, wykładach, szkoleniach, ale nie miałam ukończonych stosownych studiów. Zdecydowałam wrócić na studia i skończyłam socjoterapię, a później akademię trenerów mentalnych oraz szkolenia z zakresu pracy z przekonaniami oraz mindfulness. Byłam wtedy dojrzałą kobietą wśród młodych, dużo młodszych ludzi, którzy aktywnie pracowali w zawodzie związanym z psychologią, a ja jedna na roku z finansów. To był kolejny moment przełomowy, który pokazał mi, że moje podejście do wielu tematów jest nieszablonowe i innowacyjne, co przyznali koledzy ze studiów i wykładowcy, dla których początkowo byłam kłopotem i wyzwaniem. Wtedy poczułam, że to co chcę robić, to pomagać kobietom. Studia dały mi uporządkowanie i poszerzenie wiedzy teoretycznej, a ATM niezbędne narzędzia.
KD: Jesteś autorką kursu „Ja w harmonii”. Co zainspirowało Cię do jego stworzenia”? Jakie potrzeby dostrzegasz u swoich klientów, które skłoniły Cię do opracowania tego programu?
ER: Pełnimy wiele ról społecznych. Borykamy się z wyzwaniami związanymi ze znalezieniem tzw. złotego środka, by połączyć dom z pracą i jeszcze znaleźć czas dla siebie. To wszystko powoduje, że miotamy się raz w jedną raz w drugą stronę. Szczególnie obciążone w tej kwestii są kobiety, które same na siebie nakładają odpowiedzialność za większość spraw związanych z domem i pracą. Czy jest złoty środek? Nie ma! Może to rozczarowujące, ale zrozumienie tego pomaga w drodze do zmian. To na co mamy wpływ, to własne reakcje dotyczące zdarzeń i sytuacji nas spotykających. Jeżeli to zrozumiemy, a do tego nauczymy się dostrzegać, nazywać i zarządzać emocjami, to mamy szansę na osiągnięcie harmonii i dobrostanu, do którego każdy z nas bardziej lub mniej świadomie dąży. W czasie pracy z moimi klientkami często zauważam potrzebę odszukania harmonii pomiędzy tym co mogę, a tym co wydaje mi się, że muszę. Stąd kurs „Ja w harmonii.”
KD: Na czym polega główny cel kursu? Jakie konkretne umiejętności zdobywają uczestnicy?
ER: Celem kursu jest nauczenie uczestników (bo odbiorcami są nie tylko kobiety) rozpoznawania emocji, czytania komunikatów, które za nimi stoją oraz świadome przeżywanie ich z korzyścią dla swojego zdrowia oraz bez skutków niepożądanych dla ich otoczenia. Zdobycie tych umiejętności pozwala na zbudowanie silnych i wspierających relacji zarówno w rodzinie, która staje się wsparciem, a nie obciążeniem, jak również w biznesie, gdzie stajemy się wydajniejsi i kreatywniejsi. Dodatkowym celem jest nauczenie uczestników godzenia ról w jakich funkcjonują oraz zaakceptowania prawa do porażki, jako narzędzia do własnego rozwoju, a nie hamulca w drodze do realizacji marzeń i celów.
KD: Uczysz rozpoznawania emocji i zarządzania nimi. Jak to wygląda w praktyce? Czy możesz podzielić się przykładem, jak uczestnicy wykorzystują te narzędzia w życiu codziennym?
ER: Praca ta polega głównie na nauczeniu rozpoznawania emocji w nas samych, akceptacji faktu, że jesteśmy emocjonalni i to jest nasza ewolucyjna przewaga nad innymi gatunkami oraz coraz częściej pojawiającą się AI. Uczymy się nazywać emocje, dostrzegać gdzie i jak się w nas pojawiają. Uczymy się czytać je i nimi zarządzać – np. często namawiam do polubienia złości, która jest fantastyczną emocją, która nas broni przed przekraczaniem naszych granic, lekceważeniem naszych potrzeb czy umniejszaniu lub dyskredytowaniu naszych wartości. Jest to emocja, która dobrze przeżyta daje większego kopa niż litr espresso. W pracę włączam nie tylko ćwiczenia treningu mentalnego, ale również karty coachingowe, które pomagają uaktywnić obie półkule mózgu, co powoduje, że „aktualizacja oprogramowania” następuje szybciej i trwalej.
KD: Jakie efekty zauważyłaś u osób, które ukończyły kurs? Czy masz jakieś historie sukcesów, które szczególnie Cię poruszyły?
ER: Moje kobiety wprost kwitną, rozkładając skrzydła. Mają więcej czasu dla siebie, uczą się prosić o pomoc, nie obciążają się niepowodzeniami. Wychodzą z roli grzecznej dziewczynki, zaczynając lepiej zarabiać czy awansują, czego wcześniej nie mogły osiągnąć przez lata „ciężkiej” pracy i wiecznej szarpaniny. Osiągają harmonię i dzwonią do mnie, mówiąc jak im się zaczyna układać relacja z partnerem czy dziećmi, choć było blisko rozwodu. Nadmienię, że praca ze mną polega na pracy własnej. Ja niczego nie zmieniam, ja jedynie daję narzędzia, instrukcje, zadaję pytania. One same trenując swój mózg jak mięsień na siłowni, dzień po dniu, tydzień po tygodniu dochodzą do wymarzonych rezultatów. Ja jestem tu wsparciem i pomocą, szczególnie w momentach zwątpienia, a ich po drodze bywa wiele.
KD: Jaką rolę w naszym życiu odgrywają emocje, i dlaczego tak ważne jest ich świadome rozpoznawanie?
ER: Emocje to my. Zaprzeczając emocjom, zaprzeczamy sami sobie i zaczyna się wewnętrzny konflikt. Emocje występują we wszystkich obszarach naszego życia, są jego nieodzownym elementem. Nieumiejętność ich rozpoznawania i prawidłowego przeżywania powoduje napięcia, nieporozumienia i szkody w organizmie w postaci chorób i to bardzo poważnych. Obciąża to również bardzo naszą psychikę, a do tego przeszkadza w budowaniu zdrowych relacji. Często się słyszy, że są dobre i złe emocje. Ja jestem daleka od tej nomenklatury. Wszystkie emocje są dobre. To co jest złe, to nieprawidłowe ich przeżywanie. To właśnie to powoduje zniszczenie, a nie sama emocja. Emocje mogą być łatwiejsze, przyjemniejsze lub trudne, ale nigdy złe. Warto też nauczyć się odróżniać emocje od uczuć. Niby oczywiste, ale w efekcie wcale niełatwe.
KD: Jakie najczęściej pojawiają się wyzwania w relacjach międzyludzkich – zarówno w rodzinie, jak i w biznesie – i w jaki sposób Twoja praca pomaga w ich rozwiązywaniu?
ER: Na to pytanie ciężko odpowiedzieć jednoznacznie, bo to bardzo indywidualne. Ilu nas na świecie, tyle sposobów postrzegania siebie i samej relacji. W swojej pracy jestem bardzo uważna na moich klientów. Przyglądam się z czym do mnie przyszli – jaki „posag” dostali od swoich opiekunów, co z nim zrobili w dorosłości. Tu zaczyna się praca z przekonaniami. One powstają na skutek sytuacji z dzieciństwa i przeżywanych emocji. Niektóre są tak destrukcyjne, że aż mnie czasami boli, jak to widzę czy słyszę. Zanim zaczniemy uczyć się nowych rzeczy, robimy porządek w przekonaniach. Jeżeli mamy przekonanie, że nie zasługujemy na miłość, to będziemy szukać potwierdzenia tego w relacji. Takie osoby podświadomie budują takie relacje, które potwierdzą jej przekonanie. Nawet, gdy nauczymy się pracować z emocjami, to i tak przekonanie pokieruje nas w świat toksycznego związku, który potwierdzi, że na miłość mam zasłużyć, ale i tak jej nie otrzymam, bo nie zasługuję – i tak możemy w nieskończoność. Do tego ten schemat myślowy przenosimy do środowiska biznesowego, gdzie będziemy się męczyć, bo przecież niezależnie jak jesteśmy sumienne, pracowite, to i tak nie zasługujemy na podwyżkę, premię, awans…
KD: Co rozumiesz przez „budowanie wspierających i trwałych relacji”? Jakie elementy są kluczowe dla osiągnięcia harmonii w relacjach osobistych i zawodowych?
ER: Wspierająca relacja to taka, w której nie muszę nikogo przepraszać za to kim jestem, jakie mam wartości i potrzeby. To relacja, w której jestem ważna i druga strona również jest ważona. Obie strony są na siebie uważne, ale dają sobie przestrzeń i zgodę na niespełnianie wszystkich oczekiwań z drugiej strony. Relacja, w której ja mam swoją przestrzeń i druga strona również. Gdy w tej relacji pojawia się ktoś zależny od nas, np. dziecko, to obie strony są za nie odpowiedzialne. Nie narzucamy sobie nawzajem ról i wymagań, ufamy sobie i dajemy sobie przestrzeń na wychowywanie go na swój kobiecy lub męski sposób. Wspierająca relacja pozwala nam czuć się bezpiecznie. To relacja gdzie przełożony docenia pracownika nie jedynie za spektakularne efekty, ale za wkład, zaangażowanie i kreatywność na poszczególnych etapach projektu. To relacja, gdzie kolega z zespołu może liczyć na pozostałych w sytuacjach trudnych, ale tego nie wykorzystuje, obciążając zespół. Mrzonki? Uwierz mi, że nie. Mam mnóstwo przykładów.
KD: Jako współautorka książki Potęga samodoskonalenia, co chciałaś przekazać czytelnikom? Jakie przesłanie jest dla Ciebie najważniejsze?
ER: W książce przytaczam 5 historii mężczyzn, którzy przyszli na świat z wyzwaniami zdrowotnymi. Pokazuję na ich przykładzie, jak świadome rodzicielstwo, relacje między rodzicami, ich dojrzałość emocjonalna wpłynęła na relacje między nimi, a ich chorymi synami. Pokazuję jakie relacje zostały zbudowane i jaki one miały skutek na ich dorosłe życie. Mianowicie, czy były one wspierające i zbudowały w młodym człowieku poczucie, że pomimo dysfunkcji, które z nim będą do końca jego dni, może on osiągnąć wiele będąc pełnosprawnym członkiem społeczeństwa, niezależnym od opiekunów, czy raczej kotwiczą go w roli niepełnosprawnej ofiary uzależnionej od starzejących się rodziców i rodzeństwa.
KD: Jak książka wpisuje się w Twoje podejście do pracy z przekonaniami i emocjami? Czy kurs „Ja w harmonii” jest rozwinięciem idei zawartych w książce?
ER: Historie przytoczone w książce są jedynie przykładami z życia, które potwierdzają zasadność świadomości emocji i relacji w kształtowaniu naszego życia. Jednocześnie pokazują, że to z czym startujemy, jest czynnikiem nas kształtującym, ale nas nie definiuje i zawsze mamy wybór czy chcemy z tym dalej iść, czy znajdziemy w sobie odwagę, niezależnie z jakiego domu wyszliśmy, i podejmiemy próbę zmiany.
Kurs jest tym elementem, który pomaga ludziom, którzy chcą zmienić swoje dotychczasowe życie rozpocząć pracę nad obszarem emocji, relacji oraz przekonań.
KD: Jakie techniki lub narzędzia samodoskonalenia opisane w książce uważasz za szczególnie skuteczne w zarządzaniu emocjami?
ER: Często niedocenianym i zapominanym przez nas narzędziem jest oddech. Wszyscy oddychamy, ale większość z nas nieświadomie i często nieprawidłowo. Jest on jednym z najbardziej skutecznych i dostępnych dla wszystkich narzędziem szybkiego zarządzania emocjami. W sytuacjach opisanych w książce ratował rodziców bohaterów niejednokrotnie z sytuacji wydawałoby się bez wyjścia. Tego również możemy się nauczyć i warto. Ale to jedynie mały fragment tego z czego uczę korzystać. Pomagam również nabyć umiejętności słuchania naszego ciała, co jest bardzo pomocne w świadomym zarządzaniu emocjami. Wiedza jak rozmawiać z wewnętrznym krytykiem, by był dla nas wsparciem, a nie obciążeniem oraz hamulcem to kolejna umiejętność samodoskonalenia, którą nabywają moi klienci. Tego jest znacznie więcej, dlatego zapraszam serdecznie do zapisania się na konsultacje.
KD: Jakie masz plany na przyszłość? Czy planujesz kolejne projekty, kursy lub publikacje? ER: Planuję rozwijać programy online, które umożliwią kobietom z różnych części świata korzystanie z moich warsztatów, prelekcji i sesji mentoringowych, niezależnie od ich lokalizacji. Marzę o zorganizowaniu większych wydarzeń, takich jak konferencje czy długoterminowe programy edukacyjne dla kobiet pracujących w biznesie i korporacjach. Chciałabym tworzyć przestrzenie, gdzie kobiety mogą wymieniać się doświadczeniami, uczyć się od siebie nawzajem i budować trwałe relacje oparte na wsparciu. Chcę rozwijać współpracę z korporacjami, oferując programy dotyczące inteligencji emocjonalnej, zarządzania emocjami i budowania równowagi w życiu zawodowym. Marzę, by większe firmy rozumiały znaczenie emocji w miejscu pracy i wspierały swoje pracownice w rozwoju osobistym oraz zawodowym. Jednym z moich głównych założeń w procesie wspierania kobiet jest dalsze promowanie idei harmonii między pracą a życiem rodzinnym. Dążę do szerzenia świadomości odpowiedzialnego rodzicielstwa. Planuję kolejne publikacje w formie książek i ebooków, w których podzielę się moimi doświadczeniami i strategiami związanymi z wyżej wspomnianymi zagadnieniami.
Więcej o działaniach Elizy znajdziesz na Facebooku, LinkedIn oraz Instagramie.


