Praca, która wyrasta z doświadczenia. O budowaniu zawodowej tożsamości

To rozmowa o zawodowej drodze budowanej krok po kroku – od pierwszych tekstów tworzonych jeszcze na studiach, przez rozwój kompetencji w marketingu internetowym, aż po samodzielne projekty wydawnicze. W tle pojawia się macierzyństwo, doświadczenie straty i potrzeba mówienia o tematach tabu, które wpłynęły na kierunek twórczych decyzji. Ta rozmowa pokazuje, jak łączyć pracę z rodzicielstwem, zachować autentyczność i budować działania oparte na wartościach, a nie gotowych schematach.

Redakcja: Jak zaczęła się Twoja droga do tworzenia treści w internecie i co było impulsem do założenia portalu parentingowego?

Michaela Fuchs: Moja przygoda z tworzeniem treści zaczęła się już na studiach. W ramach dodatkowych praktyk przygotowywałam artykuły o tematyce kulinarnej dla strony www, która umożliwiała promocję lokali gastronomicznych. Później tworzyłam treści na stronę Opolskiej Izby Gospodarczej. Nie miałam wtedy pojęcia o SEO. Nikt z moich przełożonych o tym nie mówił.

W 2015 roku rozpoczęłam pracę w e-commerce. Obsługiwałam klientów francuskojęzycznych, ale chciałam się rozwijać w kierunku marketingu internetowego. Zaczęłam się kształcić. Założyłam blogi w sklepach online i prowadziłam firmowe social media. Przekonałam też pracodawcę do nawiązania współpracy z SEO-wcem, od którego wiele się nauczyłam.

W 2019 roku zrobiłam kurs z copywritingu u Jarka Kaniewskiego. W 2020 roku stworzyłam markę E-Word Power. Tworzę treści dla firm. Przez kilka lat przygotowywałam treści dla tapicergypolscy.pl. Impulsem do założenia portalu były moje doświadczenia rodzicielskie, szczególnie poronienia.

Macierzyństwo i praca to tematy, które często się ścierają. Co było dla Ciebie największym wyzwaniem w łączeniu tych dwóch światów?

W moim przypadku wyszło to naturalnie. Jeszcze przed ślubem powiedziałam mojemu partnerowi, że chcę mieć dzieci, ale chcę też być aktywna zawodowo. Nie widzę siebie wyłącznie w roli pani domu. Praca pozwala mi zachować kawałek siebie. Mogę się w niej realizować.

Pogodzenie pracy z macierzyństwem jest wyzwaniem. Na szczęście otrzymałam wsparcie od mojego pracodawcy, u którego pracowałam przez 10 lat. Jestem też wdzięczna za pomoc moim teściom oraz mężowi. Gdyby nie technologia, pewnie by się to nie udało.

W pracy towarzyszą mi dzieci. Nie korzystałam ze żłobka, więc musiałam opracować plan działania. Nie pracuję 8 godzin dziennie. Każdemu dziecku stworzyłam warunki do tego, by nauczyło się samo bawić. Nie przeszkadzałam, pomagałam tylko wtedy, kiedy było to konieczne. Zaspokajałam też ich potrzeby fizjologiczne. W organizacji pomogły mi rutyna oraz odpowiednie planowanie. Największym wyzwaniem była nauka elastyczności, bo przy dzieciach nie da się wszystkiego zaplanować.

Piszesz także o tematach tabu. Skąd w Tobie odwaga, by je poruszać, i dlaczego uważasz je za tak ważne?

Od dziecka byłam wrażliwa na niesprawiedliwość i brak spójności między czynami a słowami. W gimnazjum napisałam kilka artykułów, które poruszały trudne tematy, o których oficjalnie się nie mówiło. Pokazałam je mojej polonistce, której ufałam. Powiedziała mi, że moje spostrzeżenia są trafne i bardzo dojrzałe.

Po pierwszym poronieniu naszła mnie refleksja, że to doświadczenie dotyczy wielu kobiet. W rozmowach zauważyłam, że milczą i cierpią latami. Rany są ciągle otwarte, a one nieświadomie krzywdzą siebie oraz bliskich. Postanowiłam, że chcę o tym mówić, ale nie wiedziałam jeszcze, jak zrealizować tę misję.

Bodźcem okazał się kurs WordPressa u Oli Gościniak, który wygrałam na LinkedInie. Stworzyłam swoją przestrzeń, w której piszę m.in. o poronieniu, presji i alienacji rodzicielskiej. Odzew ojców z Bezpiecznego Tatowania oraz wiadomości od kobiet, które przeczytały moją historię poronienia, nagrodzoną w konkursie Prawo Kobiet 2025, pokazały mi, że pisanie o tabu jest potrzebne.

Jak zmieniała się Twoja tożsamość zawodowa na przestrzeni lat, od pierwszych tekstów do roli wydawczyni internetowej?

Moje pierwsze teksty, pisane w ramach praktyk zawodowych na studiach, nie były zoptymalizowane pod wyszukiwarki. Były poprawne językowo i odzwierciedlały mój styl. W rozwoju zawodowym bardzo pomogło mi szkolenie z SEO prowadzone przez Pawła Gontarka, znanego jako ZGRED, a także szkolenia oraz współpraca z SEO-wcami i agencjami marketingowymi. Dzięki nim zdobyłam wiedzę oraz cenne doświadczenia.

To, czego się nauczyłam, pomogło mi zrealizować wiele projektów dla różnych firm. Portal e-dzieciaki tworzę samodzielnie od podstaw. Najpierw stworzyłam stronę, potem pierwszą strukturę treści i większość artykułów. Niektóre rzeczy konsultuję z innymi ekspertami.

Mam w sobie dużo pokory. Starannie dobieram współprace. Zależy mi na tym, żeby spotkać się z drugim człowiekiem na poziomie wartości. Rozpoczęłam też studia podyplomowe z poradnictwa psychologicznego i interwencji kryzysowej, żeby móc lepiej pomagać rodzicom. Chcę wyjść poza portal e-dzieciaki i działać szerzej. Już teraz robię wiele rzeczy pro bono.

Czego nauczyło Cię tworzenie treści dla kobiet i rodziców o ich realnych potrzebach, lękach i marzeniach?

Tworzenie treści dla kobiet i rodziców dało mi jeszcze więcej empatii. Czytając komentarze pod moimi filmami wideo, widzę, jak wiele mam się otwiera. Dzielą się swoim doświadczeniem. Niektóre po raz pierwszy dają sobie prawo do przeżycia żałoby. Moje nagranie na TikToku w Dzień Dziecka Utraconego przyciągnęło ponad 20 000 osób. Było to dla mnie dużym zaskoczeniem.

Opublikowałam na portalu dwie anonimowe historie rodziców, którzy doświadczają alienacji rodzicielskiej i walczą o swoje prawa. Mama, z którą rozmawiałam, powiedziała mi, że bardzo się cieszy, że została usłyszana. Chciała przestrzec innych rodziców przed niektórymi sprawami. Jej marzeniem jest to, żeby ktoś dostrzegł w niej potencjał i wyciągnął do niej pomocną dłoń. Chciałabym, żeby jej marzenie się spełniło.

Na portalu kładę nacisk na treści dla ojców. Robiąc analizę konkurencji, zauważyłam, że ojcostwo jest traktowane powierzchownie. Wiele portali parentingowych jest skierowanych głównie do mam, a rola ojca w wychowaniu dzieci jest bardzo ważna.

Jak radzisz sobie z odpowiedzialnością, jaka wiąże się z pisaniem o zdrowiu, rodzicielstwie i emocjach?

Interesuję się medycyną naturalną i psychologią. W artykułach nikomu nie doradzam. W przypadku emocji oraz zdrowia zachęcam do kontaktu ze specjalistami. Dzielę się swoimi doświadczeniami. Nie stawiam diagnoz i nie oceniam. Każdy przypadek jest inny.

Nie chcę być ekspertem od czyjegoś życia. Moim celem jest inspirowanie. Jestem inspiratorką rodziców. W wielu publikacjach podkreślam, że to, co zadziałało u mnie, nie musi zadziałać u kogoś innego. Dzielę się tym, że nie ma uniwersalnych rozwiązań. Podaję przykłady z własnego życia. Wychowujemy z mężem czwórkę dzieci i wiem, że nic nie jest w relacji 0:1.

Spotkałam na swojej drodze kilka osób, które podpowiedziały mi, żebym zrobiła studia podyplomowe z zakresu psychologii. Sama czułam już taką potrzebę i poszłam za tym głosem. Dzięki temu mam większą wiedzę na temat mechanizmów psychologicznych i funkcjonowania człowieka. To daje mi szerszą perspektywę, która przekłada się na treści.

Bycie finalistką ogólnopolskich konkursów to forma docenienia. Co dla Ciebie osobiście znaczą te wyróżnienia?

Jestem dwukrotną finalistką konkursu Kursory Roku 2024 i 2025 oraz finalistką konkursu Prawo Kobiet 2025. Udział w tych konkursach pokazał mi, że to, co robię zawodowo, ma sens. Uwierzyłam bardziej w siebie i w to, że poradzę sobie w dalszej drodze.

Nauczyłam się też sporo o biznesie. Mam wiele spostrzeżeń oraz refleksji na temat konkursów. Wyciągnęłam z nich wiele lekcji dla siebie i ufam, że pomogą mi w przyszłości. Poznałam też wielu wspaniałych ludzi i nawiązałam kontakty, które pomagają mi w realizacji mojej misji.

Nie przywiązuję dużej wagi do tytułów. Są one dla mnie drugoplanowe. Najważniejsze jest to, jakimi jesteśmy ludźmi, jak zachowujemy się, gdy nikt nie widzi, i czy widzimy coś więcej niż czubek własnego nosa. Wiele kontaktów wykorzystuję do tego, by nieść pomoc innym. Przykładowo skontaktowałam jedną mamę, która samotnie wychowuje czwórkę dzieci, z ekspertką Fundacji Prawo Kobiet. Pani prawnik pomaga jej teraz, a kobieta odzyskała wiarę w siebie i dostała skrzydeł.

Czy zdarzały się momenty zwątpienia w sens tej drogi? Jeśli tak, co pomagało Ci iść dalej?

Momenty zwątpienia są wpisane w nasze życie. W takich chwilach się zatrzymuję i daję sobie czas na refleksję. Nie narzucam sobie jednego rozwiązania. Jestem otwarta na różne opcje.

Mam kilka zaufanych osób, z którymi mogę porozmawiać o sprawach biznesowych, gdy jest mi trudno. Poświęcam też czas na rozwój osobisty. Mam w sobie dużo pokory. W życiu są wzloty i upadki, nigdy nie jest tak, że wszystko zawsze idzie gładko.

Biznes uczy pokory. Jedne współprace kończą się nagle, inne przychodzą nieoczekiwanie. Pomaga mi praca nad mentalem oraz modlitwa. Moje motto brzmi: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (Flp 4,13).

W prowadzeniu firmy potrzebna jest wewnętrzna siła. W końcu to my jesteśmy odpowiedzialni za podejmowane decyzje. Zauważyłam też, że wraca do mnie wiele dobra, którym dzielę się z innymi. Ja pomagam ludziom, a inni pomagają mnie. To jest piękne.

Jakie wartości są dla Ciebie fundamentem w pracy twórczej i prowadzeniu własnego projektu?

Kieruję się tymi samymi wartościami w pracy, co w życiu osobistym. Bardzo ważne są dla mnie szczerość, komunikacja i zaufanie. Buduję relacje z klientami oraz osobami, z którymi współpracuję w różnych projektach. Mam duży szacunek do drugiego człowieka. Nie stawiam się ponad nikim. Wolę układ partnerski.

Potrafię przyznać się do błędu lub niewiedzy. Naprawiam pomyłki i szukam rozwiązań. Nie podejmuję się zleceń, które nie są zgodne z moimi wartościami. W ubiegłym roku wycofałam się z jednego projektu, ponieważ czułam, że sposób organizacji i komunikacji był rozbieżny z moimi zasadami. Nie chciałam być kojarzona z tą inicjatywą.

W każdym człowieku, którego spotykam na swojej drodze, widzę wartość. Od każdego się czegoś uczę. We współpracy z klientami dzielę się wiedzą i doświadczeniem. Tłumaczę różne zagadnienia prostym językiem, bo chcę, żeby byli świadomi, po co coś robimy. Nie chcę wystawiać faktur dla samej idei wystawiania faktur.

Co powiedziałabyś kobiecie, która czuje, że ma coś ważnego do powiedzenia, ale boi się zacząć mówić własnym głosem?

Jeśli czujesz, że masz coś ważnego do powiedzenia, pozwól sobie to powiedzieć. Nie bój się odrzucenia. To, co jest ważne dla ciebie, nie musi być istotne dla drugiego człowieka. Każdy z nas chce być usłyszany, a nie tylko wysłuchany. Nie zrażaj się. W końcu ktoś cię usłyszy. Jeśli jesteś otwarta, zapraszam. Chętnie z tobą porozmawiam.

Z własnego doświadczenia wiem, że warto podejmować decyzje w zgodzie ze sobą. Nie musimy słuchać tych, którzy chcą nam doradzać. Ważne jest to, żeby nie krzywdzić siebie i innych. Uleganie opiniom innych sprawia, że tracimy kontakt ze sobą i nie jesteśmy szczęśliwe. W życiu nie o to chodzi.

Jeśli podejmiesz decyzję wbrew wszystkim, przygotuj się na trud. Zaufaj sobie. Zaufanie da ci siłę, by pokonać przeciwności. Wierzę, że na twojej drodze pojawią się ludzie, którzy wyciągną pomocną dłoń. Życzę ci, żebyś każdego dnia była z siebie dumna. Wszystkie potrzebne zasoby masz w sobie.


Michaela Fuchs – Jest mamą czworga dzieci i ma za sobą dwie straty, które skłoniły ją do głośnego mówienia o poronieniu i emocjach, jakie mu towarzyszą. Zwraca uwagę na samotność kobiet oraz na język medyczny, który często potęguje lęk zamiast pomagać. Wierzy w siłę wspólnoty i w to, że w rodzicielstwie nie istnieje jedna, uniwersalnie słuszna droga.

Fot. Unsplash

iKobiece.pl
Author: iKobiece.pl

Promuj swój biznes w kobiecej społeczności
Dotrzyj do nowych odbiorczyń i zyskaj nowe klientki!
To dla mnie!