Salw Logistic: Kobiety, które zbudowały sukces w świecie transportu

Salw Logistic to firma założona przez Sonię Wieczorek i Annę Liszkę, które z pasją i determinacją wkroczyły na rynek spedycji i logistyki. Choć branża transportowa jest stereotypowo postrzegana jako „męska”, ich firma udowadnia, że kobiety mogą z powodzeniem rządzić w tej dziedzinie. Decyzja o założeniu własnego biznesu wynikała z potrzeby nowych wyzwań i chęci działania na własnych zasadach. Dziś Salw Logistic jest synonimem profesjonalizmu, niezawodności i zaufania, a klienci cenią indywidualne podejście oraz doskonałą organizację pracy.

Karolina Dąbrowska: Wasza historia zaczyna się od kobiecego wsparcia – pracy w firmie prowadzonej przez kobietę. Jak bardzo to doświadczenie wpłynęło na Waszą drogę zawodową?

Sonia Wieczorek: Praca w firmie zarządzanej przez kobietę była naszą pierwszą poważną pracą zawodową, co okazało się fundamentem dla dalszej kariery. Nie miałyśmy więc żadnych naleciałości z innych firm — byłyśmy czystymi kartkami, gotowymi na nowe doświadczenia i wartości. Kobiece przywództwo, z którym się tam zetknęłyśmy, na pewno pokazało nam, że kobieta w biznesie jest równie silna, odważna i decyzyjna jak mężczyźni. Dodatkowo pokazano nam efektywną wielozadaniowość i to, że inteligencja emocjonalna przydaje się w tym zawodzie.

KD: Co sprawiło, że zdecydowałyście się pójść „na swoje”? Czy był jakiś przełomowy moment?

SW: Często śmiejemy się, że dla nas komfort to za mało. Miejsce, które przez lata dawało nam stabilność, regularne wynagrodzenie i poczucie bezpieczeństwa, zostawiłyśmy za sobą nie z powodu kryzysu czy konfliktu, ale z potrzeby, która narastała w nas od długich miesięcy – z potrzeby nowych wyzwań. Oczywiście decyzja o rezygnacji nie przyszła łatwo. Analizowałyśmy ryzyko, planowałyśmy, rozważałyśmy wszystkie scenariusze – wszystko to w poczuciu, że odchodząc, zaczynamy od zera. Rozumiałyśmy jednak, że największym ryzykiem byłoby pozostanie w miejscu, które przestało nas rozwijać.

Chciałyśmy stworzyć firmę na własnych zasadach – miejsce, gdzie to my decydujemy o kierunku, wartościach i sposobie działania, gdzie każdy sukces, ale też każda porażka, będzie w pełni nasza.

Dzisiaj, prowadząc własny biznes, doświadczamy pełnego spektrum emocji – od euforii po chwile zwątpienia. Ale nawet w najtrudniejszych momentach nie żałujemy. Samodzielne podejmowanie decyzji i branie za nie pełnej odpowiedzialności to wyzwanie, ale też niesamowita wolność.

Oczywiście nie twierdzimy, że droga przedsiębiorcy jest dla każdego, ale dla naszej energii na etacie było już za ciasno. Wychodzimy z założenia, że życie zaczyna się poza strefą komfortu.

KD: Czy możecie przybliżyć w kilku zdaniach jakie usługi oferuje Wasza firma Salw Logistic? 

SW: Najkrócej rzecz ujmując, Salw Logistic zajmuje się dostarczaniem rozwiązań spedycyjnych i logistycznych na terenie Polski i Europy — organizujemy przewóz różnego rodzaju towarów samochodami ciężarowymi. To, jakie towary przewozimy, zależy wyłącznie od wyobraźni naszych klientów. Naszym zadaniem jest dobranie odpowiedniego środka transportu i dostarczenie ładunku w wyznaczonym czasie do miejsca docelowego.

Nasz model pracy i sposób działania szczególnie przypadł do gustu klientom organizującym wystawy targowe, imprezy masowe i eventy — to właśnie oni od lat tworzą najsilniejszą grupę w naszej bazie kontrahentów.

KD: Transport to branża stereotypowo postrzegana jako „męska” – czy na początku spotkałyście się z niedowierzaniem, że kobiety mogą w niej działać z sukcesem?

SW: Przekonanie, że transport to „męski świat”, przez lata wynikało głównie z historycznych uwarunkowań tej branży — kojarzonej z fizyczną pracą kierowców czy mechaników, a także mężczyzn pracujących przy załadunkach i rozładunkach. To myślenie od dawna już się zmienia.

Siedemnaście lat temu, kiedy zaczynałyśmy swoją przygodę z transportem, w zawodzie było już całkiem sporo kobiet — zdarzały się nawet kobiety za „kółkiem”. Płeć nie determinowała naszej skuteczności, ale, co ciekawe, dużo większym „problemem” na początku kariery był nasz młody wiek. Na zaufanie kontrahentów musiałyśmy zapracować poprzez konsekwentne budowanie kompetencji i wiedzy eksperckiej.

Na szczęście, gdy rozmowa schodziła na merytoryczne tory, stereotypy szybko traciły znaczenie. Ważna była też pewność siebie i niepoddawanie się przy pierwszych przejawach uprzedzeń.

KD: Wspomniałyście, że Waszym głównym kierunkiem działania są targi, eventy i imprezy masowe. Czy pamiętacie swój pierwszy duży event, w ramach którego odpowiadałyście za transport? Jakie emocje Wam wtedy towarzyszyły? To jednak duża odpowiedzialność, by wszystko dotarło na czas…

SW: Już w pierwszym roku działalności naszej firmy nawiązałyśmy stałą współpracę z firmą dostarczającą konstrukcje sceniczne. Po kilku udanych realizacjach krajowych nastąpił przełomowy moment — organizacja transportu kilku naczep do Sztokholmu na festiwal Summerburst, którego główną gwiazdą był David Guetta.

Mimo skali przedsięwzięcia nie towarzyszył nam strach ani obawy, a raczej pozytywna ekscytacja. Do dziś, gdy wszystko dociera na miejsce zgodnie z planem, czujemy ogromną satysfakcję. Z każdym kolejnym eventem — bez względu na jego wielkość czy prestiż — cieszymy się, że możemy być częścią czegoś wyjątkowego.

Zarówno przy tej pierwszej realizacji, jak i przy setkach następnych, zawsze wychodzimy z pozytywną energią, którą niewątpliwie podtrzymują fantastyczni ludzie z branży eventowej i targowej.

KD: Jak radzicie sobie ze stresem w momentach, gdy wszystko musi być „na już”, a margines błędu nie istnieje?

SW: To z pewnością codzienny element naszej pracy. W tej branży tzw. „czynnik niezależny” może pojawić się na każdym etapie realizacji, dlatego konieczne było stworzenie solidnych procedur awaryjnych. Każdy w zespole dokładnie wie, co robić, gdy pojawia się pilna sytuacja — kto za co odpowiada, jakie są alternatywne trasy, których kierowców można wezwać na zastępstwo. To znacząco redukuje chaos w kryzysowych momentach.

Kluczowym elementem naszego systemu jest również rotacyjny grafik dyżurów. Firma działa 24/7, dlatego wprowadziliśmy zmiany, podczas których wyznaczone osoby są całkowicie odpowiedzialne za nadzorowanie bieżących projektów i reagowanie na sytuacje awaryjne. Pozostali pracownicy mogą w tym czasie naprawdę odpocząć i zregenerować siły.

Taki system gwarantuje, że zawsze ktoś kompetentny czuwa nad płynną realizacją zleceń, jednocześnie chroniąc zespół przed wypaleniem.

KD: Mówicie, że klient musi czuć, że jego ładunek jest „zaopiekowany” – jak budujecie takie zaufanie w relacjach biznesowych?

SW: Stawiamy na transparentność. Nasi klienci mają dostęp do bieżących informacji o lokalizacji swojego ładunku na każdym etapie transportu. Każdemu z nich przydzielamy dedykowanego opiekuna, dostępnego 24/7. Reagujemy na zapytania, informujemy o postępach i ewentualnych przeszkodach, przedstawiamy plan działania — często zanim klient zdąży o to zapytać.

W tym roku obchodzimy 10-lecie działalności naszej firmy. To utwierdza nas w przekonaniu, że wybrane przez nas metody są skuteczne. Przez całą dekadę konsekwentnie udoskonalałyśmy nasze działania.

I tu ogromny ukłon w stronę naszych klientów — ich lojalność i pozytywne opinie są dla nas najlepszym drogowskazem. To zaufanie motywuje nas do dalszego rozwoju i nieustannego podnoszenia standardów, dopasowanych do oczekiwań rynku.

KD: Dziś mówicie, że Salw Logistic to mała, ale stabilna firma – co dla Was oznacza „sukces”?

SW: Przede wszystkim, sukces to dla nas wieloletnie relacje z klientami. Nie jesteśmy dla naszych kontrahentów jedynie dostawcą usług — jesteśmy partnerami, z którymi mogą otwarcie omawiać swoje wizje biznesowe. Kiedy powierzają nam realizację projektów, robią to z pełnym zaufaniem, wiedząc, że traktujemy ich cele jak własne.

Ogromną satysfakcję daje nam fakt, że aż 70% naszych klientów trafia do nas z polecenia. To niezwykle budujące, że z przekonaniem rekomendują nas innym firmom.

Sukces to również umiejętność reagowania na dynamicznie zmieniające się warunki rynkowe. Gdy nadeszła pandemia, musiałyśmy błyskawicznie dostosować się do nowej rzeczywistości. Dzięki elastyczności i zdolności do szybkiego podejmowania decyzji nie tylko przetrwałyśmy ten trudny okres, ale wyszłyśmy z niego z cennymi doświadczeniami.

Na pewno za sukces uważamy też wypracowaną stabilność finansową i solidne fundamenty ekonomiczne — dające poczucie bezpieczeństwa zarówno nam, jak i naszym partnerom biznesowym.

KD: Jesteście przyjaciółkami i wspólniczkami – jak wygląda Wasza codzienna współpraca i jak udaje Wam się łączyć relację zawodową z prywatną?

SW: Po kilkunastu latach wspólnej drogi zawodowej i prywatnej wypracowałyśmy model współpracy, który opiera się na kilku kluczowych filarach. Przede wszystkim, jasny podział obowiązków i kompetencji to fundament naszej codzienności. Każda z nas ma swoje mocne strony i obszary, za które odpowiada, dzięki czemu nie wchodzimy sobie w drogę. Wzajemna sympatia którą się darzymy napewno wpływa na dobrą atmosferę w firmie i ułatwia nam podchodzenie do siebie z szacunkiem nawet mimo odmiennych opinii. Obie doskonale wiemy czym jest kompromis, który pewnie byłby niemożliwy bez wzajemnego zaufania. Myślę, że to ogromny sukces od 10 lat  prowadzić w pełnej zgodzie, zaufaniu i szacunku wspólnie tak trudny biznes. Ponieważ te wartości są naszą codziennością w sposób naturalny przekładamy je też na kontakty z naszymi kontrahentami.  

KD: A gdy patrzycie na tłumy ludzi bawiących się podczas koncertów, wiecie, że po cichu też tworzycie te chwile – co wtedy czujecie?

SW: Do dziś pamiętamy pierwszy raz, gdy na zaproszenie jednego z naszych klientów mogłyśmy zza kulis zobaczyć morze roześmianych ludzi. To widok, który zostaje w pamięci na zawsze. Stojąc z tyłu sceny podczas koncertu, czułyśmy, jak czas na chwilę się zatrzymał. Światła, muzyka, energia tłumu — wszystko zlewało się w jedno intensywne doświadczenie.

To właśnie ten moment, kiedy ludzie zapominają o codziennych troskach, poddają się muzyce, tworzą wspólnotę. Naprawdę nas porusza świadomość, że nasze codzienne, często niewidoczne działania mają realny wpływ — przekładają się na czystą radość. Wiemy, że dokładamy cegiełkę do chwili ludzkiej beztroski, nawet jeśli większość nigdy nie dowie się o naszym wkładzie ani o naszym istnieniu.

KD: Na zakończenie – Co poradziłybyście młodym kobietom, które dopiero szukają swojej ścieżki zawodowej i nie boją się iść pod prąd?

SW: Chęć pójścia pod prąd to na pewno dobry pomysł, pod warunkiem że dzieje się to w sposób kontrolowany. Oryginalność zawsze się wyróżnia, a rynek pracy ceni osoby z unikalną perspektywą. Praca zgodna z własnymi wartościami i pasjami daje na pewno większe spełnienie osobiste, a to z kolei oddala od wypalenia i znudzenia.

Warto też stawiać sobie wyzwania, nie oglądać się na innych, ale rywalizować z własnymi słabościami i ograniczeniami. Należy przyzwyczaić się do nieustannego wychodzenia ze strefy komfortu i traktować niepowodzenia jak lekcje.

Kluczowe jest postawienie na nieustanne rozwijanie kompetencji, budowanie sieci kontaktów, wzmacnianie cech takich jak empatia, zdolność do współpracy czy wielozadaniowość. Wszystko to jednak nie będzie miało znaczenia bez jednej kluczowej cechy — odwagi. Trzeba się po prostu odważyć i zacząć, z konsekwencją, optymizmem i spokojem, realizować swój plan.


SALW Logistic specjalizuje się w dostarczaniu rozwiązań spedycyjnych i logistycznych na terenie Polski oraz Europy.

Jest to zespół ekspertów z branży TSL, posiadających wieloletnie doświadczenie w zakresie planowania i realizacji transportu ładunków, a także usług towarzyszących i aspektów prawnych. Powierzone zadania wykonują z pasją i zaangażowaniem, kierując się dobrem naszych partnerów. Stosują innowacyjne rozwiązania, uwzględniając zmieniającą się sytuację na rynku. Życzliwość i otwartość stanowią fundament Ich etyki biznesowej. Celem Salw Logistic jest budowanie lojalności i satysfakcji klientów poprzez kompleksową obsługę, indywidualne podejście oraz najwyższą jakość usług. Dyspozycyjność i rzetelna informacja na każdym etapie współpracy stanowią podstawę długotrwałych relacji z partnerami.

Więcej informacji o Salw Logistic znajdziesz na www.salwlogistic.pl

iKobiece.pl
Author: iKobiece.pl