Sesja, która zmienia myślenie o sobie. Fotografka o kobiecych kompleksach
Nie przychodzą po zdjęcia, tylko po doświadczenie. Najpierw jest skrępowanie i dystans, potem ciekawość, a na końcu ulga i zaskoczenie. Katarzyna Polańska opowiada, dlaczego sesja fotograficzna bywa momentem przełomu i co sprawia, że wiele kobiet po raz pierwszy patrzy na siebie z życzliwością.
Redakcja: Kiedy poczułaś, że fotografia to coś więcej niż hobby?
Katarzyna Polańska: To nie był jeden moment, raczej proces. Przełomem był czas, kiedy zaczęłam fotografować koleżanki i znajome kobiety i dostawałam pozytywny odbiór. Wtedy poczułam, że to forma, która najbardziej do mnie pasuje. Odkryłam, że poprzez zdjęcia kobiet potrafię wyrażać siebie najpełniej. Z roku na rok coraz mocniej upewniałam się, że to nie tylko pasja, ale droga. Fotografia przestała być dodatkiem do życia, a stała się jego naturalną częścią.
Jak wpłynęło na Ciebie dołączenie do środowiska fotograficznego w liceum?
W liceum dołączyłam do Opolskiego Towarzystwa Fotograficznego. Spotykaliśmy się co tydzień, omawialiśmy nasze prace, dostawaliśmy konkretne tematy, ćwiczyliśmy oko i wrażliwość. Tworzyłam z tą grupą wystawy indywidualne i zbiorowe w kraju i za granicą. To była realna weryfikacja, zobaczyć swoje zdjęcia w przestrzeni i reakcje ludzi. Wtedy zrozumiałam, że fotografia może poruszać i sprawiać komuś przyjemność. To bardzo wzmocniło moją pewność siebie.
Co najbardziej ukształtowało Cię podczas studiów artystycznych?
Studia artystyczne otworzyły mi głowę. Zajęcia z malarstwa, rysunku, rzeźby i multimediów sprawiły, że zaczęłam patrzeć na świat szerzej. To nie było uczenie się na pamięć, ale myślenie i interpretowanie. Jednocześnie zrozumiałam, że jeśli chcę z tej sztuki żyć, będę musiała połączyć wrażliwość z biznesem. Świat galerii to jedno, a codzienna praca i odpowiedzialność za firmę to drugie. To był moment dojrzewania twórczego.
Jak przeprowadzki i podróże wpłynęły na Twoją twórczość?
Przeprowadzki nauczyły mnie szybkiej adaptacji. Łatwo nawiązuję relacje, jestem otwarta na ludzi i mniej przejmuję się opinią innych. Wiedziałam, że zawsze mogę zacząć od nowa, więc nie chciałam marnować czasu. Podróże zagraniczne otworzyły mnie jeszcze bardziej. Zobaczyłam różne kultury, sposoby życia i sztuki. Wracając do Polski, patrzyłam świeżym okiem i zaczęłam bardziej doceniać to, jak tu żyjemy.
Czy podróże zmieniły sposób, w jaki patrzysz na ludzi przez obiektyw?
Tak. Podróże uczą pokory i wrażliwości. Rozmowy z ludźmi z różnych krajów pokazały mi, jak wiele mamy wspólnego mimo różnic kulturowych. Dziś, fotografując, widzę nie tylko twarz, ale historię i kontekst. Staram się być uważna i nie oceniać. To doświadczenie sprawiło, że aparat stał się dla mnie narzędziem empatii.
Czego bałaś się przy zakładaniu firmy?
Najtrudniejsze było połączenie artystycznego podejścia z biznesem. W świecie sztuki tworzy się dla idei, a prowadząc firmę, trzeba też myśleć o stabilności. Bałam się, czy uda się to pogodzić. Na początku pracowałam jako grafik w agencji reklamowej, równolegle rozwijając fotografię. Z czasem postawiłam tylko na nią. Przeprowadzki były wyzwaniem, bo fotografia opiera się na relacjach i klientach lokalnych, ale nauczyły mnie szybko zaczynać od nowa.
Co odkrywają w sobie kobiety podczas sesji?
Uwielbiam pracować z kobietami. Często przychodzą w przełomowych momentach życia. Widzę ich obawy dotyczące ciała i kompleksów, ale też ogromny potencjał. Podczas sesji odkrywają, że mogą być piękne i pewne siebie na swoich zasadach. Fotografia staje się dla nich impulsem do zmiany. Cieszę się, że mogę być częścią tych momentów i realnie wpływać na to, jak patrzą na siebie.
Jak macierzyństwo wpłynęło na Twoją pracę?
Tworzę także sesje ciążowe i rodzinne, a fakt, że sama jestem mamą dwójki dzieci, bardzo zmienił moją perspektywę. Lepiej rozumiem emocje, zmiany w ciele, zmęczenie i ogrom odpowiedzialności. Stałam się bardziej empatyczna i uważna. Nie oceniam ani kobiet, ani dzieci podczas sesji. Wiem, że każdy przechodzi swój etap. Macierzyństwo nauczyło mnie czułości i większego szacunku do kobiecej siły.
Co powiedziałabyś kobiecie odkładającej marzenia?
Nigdy nie ma idealnego momentu. Zawsze będzie coś, co będzie nas zatrzymywać. Moje motto to: „Bój się, ale rób”. To proces sprawia, że rośniemy. Rzadko coś wychodzi idealnie za pierwszym razem, dlatego warto stawiać małe kroki, ale regularnie. Najważniejsze to zacząć, nawet niedoskonale, bo działanie buduje pewność siebie.
Katarzyna Polańska – fotografka specjalizująca się w portrecie kobiecym, sesjach wizerunkowych i rodzinnych. W swojej pracy skupia się na budowaniu relacji i pokazywaniu naturalności, pomagając kobietom zobaczyć siebie z większą akceptacją.
Fot. Unsplash


