Siła, wizja i konsekwencja – Wywiad z Natalią Duszą o drodze od pomysłu do sukcesu

Natalia Dusza, założycielka Gym Hero, od ponad dekady inspiruje kobiety do działania i autentyczności. Zbudowała markę, która stała się symbolem siły i wspólnoty, a dziś – poprzez agencję Brandi – wspiera inne biznesy w tworzeniu marek opartych na wartościach. O odwadze, konsekwencji i drodze od pomysłu do sukcesu opowiada w rozmowie z naszą redakcją.

Redakcja: Cofnijmy się do początków. Skąd pomysł na stworzenie Gym Hero i jakie były Twoje pierwsze kroki?

Natalia Dusza: Zanim powstało Gym Hero, prowadziłam z tatą e-commerce, który rozwijał się bardzo dynamicznie, ale różnice w podejściu do strategii i rozwoju firmy sprawiły, że musiałam podjąć decyzję o samodzielnej drodze. To był trudny moment. Z jednej strony stabilny biznes, z drugiej potrzeba niezależności i przekonanie, że mogę stworzyć coś w pełni po swojemu.

Wtedy mój brat wspomniał o możliwości uzyskania dotacji na start. Miałam dwa pomysły: markę odzieży dziecięcej (która, notabene, nadal mi się marzy) lub sportową markę dla kobiet. Przeanalizowałam rynek, trendy i potencjał skalowania i wybrałam sport. Z perspektywy czasu wiem, że była to intuicyjna, ale jednocześnie bardzo racjonalna decyzja. Sektor odzieży sportowej dopiero zaczynał się profesjonalizować, a kobiety w Polsce szukały marek, które mówią ich językiem: autentycznie i bez dystansu.

Spośród kilku tysięcy zgłoszeń zajęłam drugie miejsce, co było potwierdzeniem, że kierunek jest właściwy. Proces pisania biznesplanu był dla mnie czymś więcej niż formalnością. Mam naturę analityka i twórcy: uwielbiam rozpisywać pomysły, szukać powiązań, badać rynki. Mój dom wtedy dosłownie zamienił się w mapę strategiczną: ściany pełne notatek, szkiców, cytatów i inspiracji z Australii, Wielkiej Brytanii, Stanów. To właśnie wtedy zrozumiałam, że proces planowania i budowania strategii jest dla mnie tak samo fascynujący jak późniejsze prowadzenie firmy.

Jednym z etapów ubiegania się o dotację była rozmowa z psychologiem pracy, która miała ocenić moją gotowość do prowadzenia działalności. Pamiętam, że zaczęłam opowiadać o pomyśle z taką pasją, że kilka osób po prostu przestało pracować i zaczęło mnie słuchać. To był bardzo symboliczny moment, w którym zrozumiałam, że jeśli potrafię przekonać innych do swojej wizji, to potrafię też ją zrealizować.

Dziś, z perspektywy lat, widzę, że to właśnie wtedy zaczęło się coś więcej niż biznes. To był moment, w którym narodziła się moja filozofia działania, czyli łączenie strategii z emocją, odwagi z analizą i wizji z egzekucją.

Gym Hero od lat inspiruje kobiety. Co, Twoim zdaniem, sprawia, że marka tak mocno z nimi rezonuje?

Myślę, że Gym Hero rezonuje z kobietami, ponieważ od początku była o prawdzie, a nie o wizerunku. Nie chciałam budować marki opartej na marketingowych hasłach i idealnych sylwetkach. Chciałam stworzyć przestrzeń, w której kobiety zobaczą realność: nie presję perfekcji, tylko normalność, z którą mogą się utożsamić.

Od samego początku postawiłam na autentyczną komunikację i szczerość; również wtedy, gdy było trudno, nie budowaliśmy sztucznego przekazu, tylko pokazywaliśmy prawdziwe emocje, historie i kobiety, które za nimi stoją. To dało nam wiarygodność, której nie da się zaprojektować, bo ona musi wynikać z wartości i spójności.

Gym Hero od zawsze przyciąga kobiety, które nie szukają ideałów, tylko wspólnoty. W świecie, w którym większość marek sprzedaje wizerunek, my od początku budowaliśmy relację. Dlatego nasze klientki zostają z nami na lata, bo czują, że jesteśmy po tej samej stronie.

Można powiedzieć, że Gym Hero to nie tylko ubrania sportowe, ale cała filozofia. Jak opisałabyś DNA marki w trzech słowach?

Jeśli miałabym opisać DNA Gym Hero w trzech słowach, byłyby to: autentyczność, siła i wspólnota. To trzy wartości, które od początku definiują nasz kierunek, zarówno w komunikacji, jak i w sposobie budowania relacji z klientkami.

Autentyczność to dla mnie punkt wyjścia, bo nigdy nie chciałam tworzyć marki, która mówi kobietom, jakie mają być. Chciałam, żeby mogły zobaczyć w Gym Hero siebie, takie, jakie są naprawdę. Siła to nie tylko fizyczność, ale też odwaga w działaniu, podejmowaniu decyzji i braniu odpowiedzialności za swoje życie. A wspólnota to coś, co spina wszystko w całość. Nasza marka zawsze była z kobietami, nie tylko dla nich.

Myślę, że to połączenie wartości i konsekwencji w ich realizacji sprawia, że Gym Hero przez lata zachowuje autentyczność, nawet w świecie, w który łatwo wpaść w marketingowy banał.

Macie bardzo aktywną społeczność kobiet wokół marki. Jak wygląda Wasza relacja z klientkami?

Relacja z klientkami to jeden z najważniejszych filarów Gym Hero. Od początku wiedziałam, że chcę budować markę opartą nie tylko na sprzedaży produktów, ale przede wszystkim na relacji i wzajemnym zaufaniu. Kobiety, które wybierają Gym Hero, nie są przypadkowymi klientkami. One często towarzyszą nam przez lata, a ich głos realnie wpływa na rozwój marki.

Nasza społeczność powstała organicznie, bez sztucznego marketingu. Zaufanie budowaliśmy konsekwentnie poprzez spójność między tym, co mówimy, a tym, co robimy. Każda kampania, kolekcja czy komunikat w social mediach jest efektem słuchania naszych odbiorczyń. To one są najlepszym źródłem insightów i często, zanim wprowadzimy nowy produkt, konsultujemy jego koncepcję z naszymi klientkami.

Wiele kobiet, które kiedyś przyszły do nas jako klientki, dziś współtworzy ze mną różne projekty. Przykładem jest Sonia, jedna z naszych pierwszych fanek, która z czasem stała się częścią zespołu i dziś pełni kluczową rolę w mojej agencji Brandi. To pokazuje, że autentyczna relacja potrafi przerodzić się w długofalowe partnerstwo zawodowe i przyjaźń!

Z perspektywy lat wiem, że to właśnie bliskość z klientkami jest naszym największym kapitałem. W świecie, w którym większość marek szuka zasięgu, my od zawsze szukamy relacji.

Wasze kampanie często niosą mocne, inspirujące przesłania. Skąd czerpiecie pomysły na komunikację?

Największe pomysły zawsze rodzą się z obserwacji kobiet, które są blisko marki. Od początku wiedziałam, że chcę, by nasze kampanie miały wartość, a nie tylko formę. Dlatego zawsze wychodzimy od emocji, ale przekładamy je na język konkretu, pokazując prawdziwe kobiety, realne historie i autentyczne emocje.

Wiele naszych kampanii powstaje z potrzeby rozmowy o tematach, które są ważne, ale często pomijane w mainstreamie. Nieraz wyprzedzaliśmy trendy. Nie dlatego, że tego szukaliśmy, ale dlatego, że odważnie mówiliśmy o rzeczach, o których inni bali się mówić. Tematy akceptacji ciała, różnorodności, siły i wrażliwości kobiet były dla nas naturalnym kierunkiem, zanim stały się marketingowym standardem.

Inspiracją są dla mnie ludzie, a przede wszystkim kobiety z naszej społeczności: ambasadorki, współpracowniczki, klientki. To one są najlepszym barometrem autentyczności. Ich reakcje, komentarze i wiadomości często stają się początkiem nowej idei, która później zamienia się w kampanię.

Szczerze mówiąc, odpowiadając właśnie na to pytanie, uświadomiłam sobie, że przyszedł mi do głowy pomysł na kolejną kampanię, w której ponownie zaangażuję nasze ambasadorki i klientki. Dziękuję Ci za to pytanie. Czasem wystarczy rozmowa, żeby coś w głowie „kliknęło”.

Czy prowadząc biznes, spotkałaś się z momentami zwątpienia? Jak sobie z nimi radzisz?

Myślę, że nie ma przedsiębiorcy, który ich nie doświadcza. W moim przypadku były momenty naprawdę trudne. Takie, kiedy firma balansowała na granicy opłacalności, a decyzje trzeba było podejmować błyskawicznie, często w warunkach ogromnej niepewności. Z perspektywy czasu wiem, że to właśnie te sytuacje ukształtowały mnie najbardziej.

Kiedy prowadzi się własny biznes, zwątpienie nie oznacza braku siły. Oznacza świadomość skali odpowiedzialności. Każdy kryzys wymaga innej energii: czasem chłodnej analizy, a czasem pokory i odwagi, żeby się zatrzymać i spojrzeć z dystansem. Dla mnie kluczowe zawsze było jedno: aby nie podejmować decyzji w emocjach. Zrozumiałam, że emocje są potrzebne do tworzenia, ale nie do zarządzania.

Dziś, po latach, patrzę na te trudne momenty z wdzięcznością, bo nauczyły mnie, że odporność w biznesie to nie twardość, tylko umiejętność powrotu do równowagi. To właśnie ta umiejętność regeneracji, wyciągania wniosków i trzymania kursu mimo burzy stała się moim największym kapitałem.

Co było dla Ciebie największym zaskoczeniem w prowadzeniu własnego biznesu?

Z perspektywy lat widzę, że największym zaskoczeniem w biznesie jest to, jak bardzo rozwój firmy zależy od ludzi, którzy ją współtworzą. Na początku wydawało mi się, że najważniejsze są pomysł, determinacja i strategia. Myślałam, że jeśli mam wizję i tempo, to reszta jest tylko kwestią organizacji. Z czasem zrozumiałam, że to właśnie zespół jest największym kapitałem marki, a sposób, w jaki dobierasz ludzi, decyduje o tym, jak szybko i w jakim kierunku się rozwiniesz.

Na początku często stawiałam na osoby, które dopiero wchodziły w branżę, i mocno wierzyłam, że wspólnie zbudujemy coś wyjątkowego i z czasem uzupełnimy luki doświadczeniem. Dziś patrzę na to inaczej, bo gdybym mogła cofnąć czas, od początku zatrudniałabym osoby z takim samym poziomem wiedzy jak ja, albo nawet mądrzejsze – takie, które potrafią spojrzeć na biznes z innej perspektywy, zakwestionować moje pomysły i wnieść do projektu coś, czego sama bym nie dostrzegła.

Nie boję się już tej różnorodności, wręcz przeciwnie. Uważam, że prawdziwa siła lidera polega na tym, by otaczać się ludźmi, od których można się uczyć. To właśnie w takim środowisku rozwija się nie tylko marka, ale też sam przedsiębiorca.

Gdybyś miała wskazać jedną zasadę, która towarzyszy Ci od początku prowadzenia biznesu, co by to było?

Najważniejsza zasada, która prowadzi mnie od początku, to konsekwencja. Wierzę, że wizja bez systematycznego działania jest tylko życzeniem. Naprawdę można mieć świetne pomysły, odwagę i pasję, ale dopiero codzienna praca, powtarzalność i umiejętność realizowania planu krok po kroku tworzą realną wartość.

Dla mnie konsekwencja oznacza też zdolność do utrzymania kierunku mimo zmian wokół. Biznes to ciągłe wahania, trendy, emocje i kryzysy. Właśnie w takich momentach liczy się, czy potrafisz trzymać się swoich zasad. Nie raz musiałam wybierać między krótkoterminowym zyskiem a długofalową spójnością marki. Zawsze wybierałam spójność, nawet jeśli oznaczało to trudniejszą drogę.

Z perspektywy czasu widzę, że to właśnie powtarzalność, dyscyplina i wierność sobie zbudowały zaufanie do Gym Hero i do mnie jako liderki. Możesz popełniać błędy, możesz zmieniać strategie, ale jeśli ludzie widzą, że jesteś konsekwentna w działaniu i autentyczna w decyzjach, to zaufają Ci nawet w trudnych momentach.

Po sukcesie Gym Hero rozwijasz agencję Brandi. Co było impulsem do tego kroku?

Impulsem do stworzenia Brandi była potrzeba dzielenia się doświadczeniem. Po latach prowadzenia Gym Hero zrozumiałam, że wiedza, którą zdobyłam – choćby o budowaniu marki, strategii sprzedażowej, komunikacji i skalowaniu biznesu – może realnie pomóc innym przedsiębiorcom. Coraz częściej trafiały do mnie firmy, które potrzebowały nie tylko kampanii reklamowej, ale przede wszystkim strategicznego wsparcia w uporządkowaniu kierunku działań.

Zanim Brandi stało się pełnoprawną agencją, przez kilka lat angażowałam się w różne projekty jako doradczyni i project owner, np. od aplikacji rozwojowych po międzynarodowe startupy. Te doświadczenia pokazały mi, że potrafię łączyć wizję kreatywną z biznesową i przekładać ją na realne wyniki. W pewnym momencie stało się to naturalne: chciałam stworzyć miejsce, które łączy kompetencje marketingowe z myśleniem konsultingowym.

Dziś Brandi to nie tylko agencja, ale partner strategiczny marek, które myślą o rozwoju długofalowo. Pracujemy z klientami na poziomie koncepcji, modelu biznesowego, komunikacji i sprzedaży. Coraz częściej doradzamy firmom, które już osiągnęły ogromną skalę, ale chcą uporządkować fundamenty i zaprojektować rozwój na nowym etapie. Dzisiaj podpisałam umowę na przygotowanie kompleksowej strategii biznesowej dla bardzo dużego przedsiębiorstwa, które generuje setki milionów złotych rocznie. Myślę, że to najlepszy dowód na to, że doświadczenie z własnych marek można przekuć w realną wartość dla innych.

W świecie biznesu często mówi się o balansie między pracą a życiem prywatnym – jak Ty go definiujesz?

Przez długi czas ten balans w ogóle dla mnie nie istniał. Nie dlatego, że nie chciałam go mieć, tylko dlatego, że praca sprawiała mi autentyczną przyjemność. Jestem typem osoby, która bardzo lubi tworzyć, analizować, budować, więc przez wiele lat potrafiłam pracować po kilkanaście godzin dziennie i nie czuć zmęczenia, bo wszystko, co robiłam, wynikało z pasji.

Dziś patrzę na to inaczej: zrozumiałam, że prawdziwy balans nie polega na ilości czasu spędzanego w pracy, ale na jakości energii, którą się ma. Nadal jestem bardzo zdyscyplinowana. Mam poukładany plan dnia, pracuję w blokach głębokiej koncentracji, dbam o porządek w zadaniach i w komunikacji, ale jednocześnie nauczyłam się wyłączać. Po godzinie 16 jestem offline, a weekendy to dla mnie przestrzeń na reset: sport, czytanie, spotkania z bliskimi i detoks od telefonu.

Przez lata myślałam, że równowaga to kompromis. Dziś wiem, że to decyzja i nie chodzi o to, żeby pracować mniej, tylko mądrzej – z większą uważnością na siebie i ludzi, którzy są obok.

Jakie cechy uważasz za kluczowe u kobiet, które chcą budować własne marki?

Myślę, że najważniejszą cechą jest wiara w siebie. Nie ta deklaratywna, tylko ta, która pozwala podejmować realne decyzje mimo niepewności. Kobiety często czekają, aż będą „wystarczająco gotowe”, podczas gdy biznes rozwija się dzięki działaniu, nie czekaniu; trzeba umieć zaufać sobie nawet wtedy, gdy nie ma się jeszcze wszystkich odpowiedzi.

Drugą kluczową cechą jest odporność. Biznes nie jest linearny. To ciągła zmienność, a emocje, które są naszą kobiecą siłą, potrafią też nas blokować; dlatego tak ważne jest, by nauczyć się oddzielać emocje od decyzji. Empatia jest bezcenna, ale tylko wtedy, gdy idzie w parze z asertywnością i dyscypliną. I wreszcie stara dobra konsekwencja. Wielu osobom wydaje się, że sukces w biznesie to efekt jednego pomysłu, jednej kampanii czy jednego viralowego momentu. W rzeczywistości to codzienna, powtarzalna praca, często bez braw i oklasków. Kobiety, które budują marki z prawdziwą pasją, muszą umieć łączyć wizję z cierpliwością.

Uważam, że przedsiębiorczość kobiet dopiero tak naprawdę nabiera prawdziwej siły, bo coraz więcej z nas prowadzi biznes nie z potrzeby udowodnienia czegokolwiek, tylko z potrzeby tworzenia czegoś wartościowego.

Co doradziłabyś kobietom, które marzą o własnym biznesie, ale boją się zrobić pierwszy krok?

Powiedziałabym im jedno: nie czekajcie na idealny moment, bo on nie istnieje. Strach nie znika, ale można nauczyć się działać pomimo niego. Ja zaczynałam, nie mając nic poza pomysłem, determinacją i przekonaniem, że chcę zrobić coś po swojemu. Właśnie to „po swojemu” jest kluczem, bo jeśli naprawdę czujesz, że to, co chcesz stworzyć, ma sens, to nikt nie musi ci tego potwierdzać.

Zanim jednak zrobisz ten krok, poznaj podstawy. Nie zaczynaj biznesu tylko od kreatywnej strony, od pomysłu na logo czy kampanię. Zrozum, czym są fundamenty: jak działa sprzedaż, jak funkcjonuje ZUS, podatki, procesy, cashflow. To nie jest ekscytująca część przedsiębiorczości, ale właśnie ona decyduje, czy twoja wizja przetrwa.

Nie daj sobie wmówić, że musisz wszystko wiedzieć od razu. Każdy popełnia błędy. Ja też popełniłam ich wiele, ale nauczyłam się, że najwięcej zyskujesz, kiedy idziesz konsekwentnie, krok po kroku. Naprawdę biznes nie wymaga perfekcji, wymaga odwagi, dyscypliny i gotowości do nauki.

A jeśli naprawdę wierzysz w swój pomysł. to moją największą radą jest: zamknij się na chwilę przed światem i po prostu zacznij działać. Nie słuchaj rad od wszystkich, nie analizuj bez końca, nie porównuj się. Działanie zawsze wygra z planowaniem.


Wywiadu udzieliła: Natalia Dusza – Założycielka marki Gym Hero, która od ponad dekady inspiruje kobiety do działania, autentyczności i wiary w siebie. Zaczynała od zera, z pomysłem i determinacją, by stworzyć markę, która mówi kobiecym językiem – prawdziwie, bez dystansu i bez presji perfekcji. Dziś Gym Hero to nie tylko ubrania sportowe, ale filozofia łącząca siłę, wspólnotę i autentyczność.
Jako przedsiębiorczyni wierzy, że sukces nie rodzi się z perfekcji, lecz z konsekwencji, odwagi i wizji połączonej z działaniem. Po latach prowadzenia własnej marki postanowiła dzielić się doświadczeniem, tworząc Brandi – agencję marketingowo-consultingową, która pomaga firmom budować silne strategie i marki oparte na wartościach.

iKobiece.pl
Author: iKobiece.pl