Bycie artystką nauczyło mnie jednego: błędy nie są porażką – Ewa Ziemer

Czy artysta tworzy idealne dzieła za pierwszym razem? A może prawdziwa twórczość rodzi się właśnie z błędów, prób i poszukiwań? Bycie artystką nauczyło mnie, że rozwój nie polega na unikaniu pomyłek, lecz na odwadze, by do nich wracać, analizować je i odkrywać dzięki nim nowe możliwości. To lekcja nie tylko o sztuce, ale również o życiu, cierpliwości i zaufaniu do własnej drogi.

Czego nauczyło mnie bycie artystką? Siła błędów i druga szansa

Bycie artystką nauczyło mnie wielu rzeczy. Jedną z najważniejszych jest przyzwolenie sobie na popełnianie błędów. Dawniej zdarzało mi się porzucać jakiś temat i nie wracać do niego przez dłuższy czas lub w ogóle. Trzymałam się jednak zasady, że nie wyrzucam nieudanych rysunków.

Po czasie, gdy zaglądałam do moich teczek z rysunkami czy akwarelami, zdarzało się, że miałam zupełnie inny odbiór i nawet czułam dla siebie podziw. Nie dlatego, że prace były idealne, ale dlatego, że widziałam w nich odwagę do próbowania, szukania własnej drogi i podejmowania wyzwań.

To również była dla mnie cenna lekcja. Nie tylko o tym, by nie wyrzucać nieudanych szkiców, rysunków czy akwareli, ale także o tym, by powrócić do tematu i zmierzyć się z nim ponownie.

Jak radzić sobie z błędami w twórczości i życiu?

Zrozumiałam, że czas zmienia nie tylko moje umiejętności. Zmienia również sposób, w jaki patrzę na własną twórczość i na samą siebie.

Dziś, kiedy podczas malowania widzę, że akwarela zmierza w innym kierunku, niż zamierzałam, nie wyrzucam od razu papieru. Przeciwnie, to właśnie wtedy zaczyna się bardzo ważna część procesu. Gdy pojawia się moment zagubienia, a czasem frustracji, ponieważ rezultat nie jest zgodny z moją wizją, co zdarza się często, najpierw zatrzymuję się.

Nie próbuję ratować obrazu za wszelką cenę ani nie odkładam go z przekonaniem, że do niczego się nie nadaje. Patrzę. Porównuję swoje oczekiwania z tym, co rzeczywiście wydarzyło się na papierze. Zastanawiam się, w którym momencie proces skręcił w inną stronę. Czy było za dużo wody? Czy zbyt szybko nałożyłam kolejną warstwę? Czy powinnam użyć innego pędzla, innego koloru albo pozwolić farbie dłużej wyschnąć?

I wtedy zaczynam próbować. Na tej „nieudanej” akwareli eksperymentuję tak długo, jak jest to potrzebne. Czasem aż papier przestaje przyjmować kolejne warstwy farby, zaczyna się marszczyć pod pędzlem albo kolory stają się brudne. Czasem do chwili, gdy odnajdę odpowiedź.

To jednak, co widać na kartce, i moje zdobyte doświadczenie to dwie zupełnie różne rzeczy. Papier może być już zbyt zniszczony, by kontynuować pracę, ja jednak jestem bogatsza o wiedzę, której wcześniej nie miałam. Odkładam więc „brudny” papier i zaczynam nową akwarelę.

Ewa Ziemer

Dlaczego każda nieudana próba przybliża nas do sukcesu?

Podczas kontynuowania malowania „nieudanej” akwareli dzieje się coś jeszcze. Kiedy wiem, że ta konkretna kartka nie będzie już gotową ilustracją ani wzorem na tkaninę, znika napięcie.

Moje ruchy stają się swobodniejsze, odważniej łączę kolory, chętniej próbuję nowych rozwiązań. Znika lęk przed pomyłką, a pojawia się ciekawość. Paradoksalnie właśnie wtedy najczęściej dokonuję najważniejszych odkryć.

Nową akwarelę rozpoczynam od pustej kartki, ale nie od początku. Zaczynam od miejsca, do którego doprowadziły mnie wszystkie wcześniejsze próby.

Jak powstają ilustracje? Historia poszukiwania światła i cienia

Gdy malowałam ilustracje do książki „O chłopcu, który nie chciał zasnąć”, miałam kłopot z jedną ilustracją. Bohater książki, Krzyś, siedzi wysoko na drzewie, a obok niego znajdują się jego ożywione pluszaki: małpka oraz wąż.

W całej książce dominuje kolor niebieski, dokładnie tak, jak zobaczyłam ją w swojej wyobraźni, gdy po raz pierwszy przeczytałam tekst. Była to pierwsza ilustracja do tej książki, na której pojawiało się drzewo.

Chciałam znaleźć sposób na namalowanie liści oraz światła i cieni na korze drzewa tak, abym mogła później z łatwością powtórzyć ten efekt na kolejnych ilustracjach i jednocześnie zachować spójność całej szaty graficznej.

Próbowałam różnych barw i różnych sposobów nakładania plam farby. Zaczęłam z konkretną wizją, ale po wykonaniu kilku warstw stwierdziłam, że to nie jest to, czego szukam. Eksperymentowałam tak długo, aż odkryłam rozwiązanie, które okazało się najwłaściwsze.

Od bardziej realistycznej formy przeszłam do większego schematyzmu i właśnie to było odpowiedzią, której szukałam. Porzuciłam więc niedokończoną akwarelę i rozpoczęłam pracę od nowa.

Akwarela była duża, ponieważ w książce znajdują się ilustracje całostronicowe. Był to jednak niezwykle cenny czas poświęcony na poszukiwanie.

Gdy odwiedzam grupy dzieci podczas spotkań autorskich, ta niedokończona ilustracja podróżuje ze mną jako dowód drogi, którą przeszłam, zanim powstał ostateczny obraz. Tamta pierwsza akwarela nie trafiła do książki, ale bez niej nie powstałaby ta właściwa. Gotowa ilustracja pokazuje efekt, a niedokończona opowiada historię poszukiwań.

Największa przeszkoda w rozwoju artystycznym to nie błąd, lecz lęk

Mam nadzieję, że moi odbiorcy dostrzegają coś bardzo ważnego: nawet profesjonalny ilustrator nie tworzy wszystkiego za pierwszym razem, a twórczość nie jest gotową odpowiedzią, lecz nieustannym poszukiwaniem.

Z biegiem lat zauważyłam, że największą przeszkodą w rozwoju artystycznym nie są błędy. Jest nią lęk przed zmarnowanym papierem i czasem, a także przekonanie, że inni robią coś lepiej.

Właśnie tak brzmi wewnętrzny krytyk i kiedyś słuchałam go znacznie częściej. Dziś zapraszam inny głos. Taki, który mówi spokojnie:

„Sprawdź”.
„Spróbuj jeszcze raz”.
„Zobacz, czego możesz się nauczyć”.
„To tylko jedna kartka”.
„Znajdziesz rozwiązanie”.

Jak akwarela nauczyła mnie odwagi i zaufania do siebie

Ten głos kieruje moją uwagę na proces, a nie na wartość mojej osoby. To ogromna różnica.

Akwarela nauczyła mnie, że błąd nie jest przeciwieństwem sukcesu. Jest informacją i zaproszeniem do zadania kolejnego pytania. Sztuka nie polega na posiadaniu wszystkich odpowiedzi. Polega na nieustannym ich poszukiwaniu.

Każdy nowy obraz jest nową historią, nowym doświadczeniem i spotkaniem z nieznanym. Kiedy artysta przestaje szukać i przez lata korzysta wyłącznie z tych samych rozwiązań, mówimy o popadaniu w manierę. Rozwój rozpoczyna się tam, gdzie pojawia się gotowość do eksperymentowania.

Dlatego pozwalam sobie na błędy, na niedoskonałość. Pozwalam sobie na drugą szansę i zmianę zdania, jeśli właśnie tego potrzebuję. Pozwolenie sobie na błędy to pozwolenie sobie na naukę i rozwój.

I chyba właśnie dlatego po tylu latach malowania nadal czuję ciekawość. Bo wiem, że każda kartka, nawet ta, która nigdy nie stanie się gotowym obrazem, może stać się początkiem czegoś znacznie cenniejszego – kolejnym krokiem na mojej artystycznej drodze.


Autorka: Ewa Ziemer – graficzka, ilustratorka. Urodziła się po to, by tworzyć piękne rzeczy. Kocha kwiaty, zwierzęta i całą naturę, która jest dla niej nieustającym źródłem inspiracji. Prowadzi Pracownię Arcytwór, w której z sercem tworzy ręcznie akwarelowe i rysunkowe ilustracje. Na ich bazie projektuje nadruki na różne piękne przedmioty, takie jak kubki, torby, kosmetyczki czy kalendarze. Z pasją ilustruje również książki dla dzieci. W 2025 roku samodzielnie wydała książkę Katarzyny Ducros „O chłopcu, który nie chciał zasnąć”.

Produkty powstałe w Pracowni Arcytwór można zakupić w Sklepiku z Wyobraźnią: www.arcytwor.pl

W mediach społecznościowych ilustratorka odsłania kulisy swej artystycznej pracy:
Facebook
Instagram
YouTube

iKobiece.pl
Author: iKobiece.pl