Kobiecość zaczyna się od poczucia bezpieczeństwa. Dlaczego ciało jest kluczem do wewnętrznej równowagi?
Wiele kobiet wierzy, że szczęście, spokój i poczucie spełnienia są nagrodą za ciężką pracę, perfekcję i nieustanne przekraczanie własnych granic. Tymczasem prawdziwa kobiecość nie rodzi się z wysiłku. Pojawia się wtedy, gdy ciało odzyskuje poczucie bezpieczeństwa. O tym, dlaczego warto na nowo nauczyć się słuchać siebie, przeczytasz w artykule poniżej.
Kobieta nie rozkwita wtedy, gdy bardziej się stara. Rozkwita wtedy, gdy w jej ciele znów pojawia się poczucie bezpieczeństwa.
A gdybym zapytała Cię dzisiaj, jak czuje się Twoje ciało, potrafiłabyś odpowiedzieć?
Nie pytam, jak się masz. Ani o to, czy wszystko jest zrobione i dopięte na ostatni guzik. Pytam o Ciebie. O kobietę, która od miesięcy, a może od lat, nie miała chwili, żeby naprawdę poczuć własny oddech. Być może już nawet nie pamiętasz, jak to jest być w swoim ciele, ponieważ od dawna jedynie nim zarządzasz.
Kobiecość nie rodzi się z wysiłku
Przez lata wiele z nas uwierzyło, że rozkwit kobiecości jest nagrodą za wysiłek. Że wystarczy lepiej zarządzać czasem, więcej się rozwijać, zadbać o wygląd, przeczytać kolejną książkę czy ukończyć kolejne szkolenie. Tymczasem im bardziej się staramy, tym częściej czujemy się zmęczone, bezsilne i odłączone od siebie oraz własnych potrzeb. Dziś coraz wyraźniej widzę, zarówno w swojej pracy, jak i we własnym życiu, że kobiecość nie rodzi się z wysiłku. Rodzi się z poczucia bezpieczeństwa. I nie jest czymś, co trzeba stworzyć. Jest czymś, do czego można wrócić.
Układ nerwowy nieustannie zadaje jedno pytanie
Nasz układ nerwowy nieustannie zadaje jedno podstawowe pytanie: „Czy jestem bezpieczna?”. Od odpowiedzi zależy znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać. Kiedy organizm odbiera świat jako miejsce pełne zagrożeń, niezależnie od tego, czy są to trudne doświadczenia z przeszłości, przewlekły stres, nadmiar obowiązków czy życie w ciągłym pośpiechu, cała energia kierowana jest na przetrwanie. W takim stanie trudno o lekkość, delikatność, kreatywność czy bliskość. Trudno również o kontakt z własnym ciałem. A przecież to właśnie ciało jest pierwszym domem każdego człowieka.
Ciało zawsze próbuje zostać usłyszane
Zadziwia mnie, jak wiele kobiet spotykam, które doskonale wiedzą, czego oczekują od nich inni, ale nie potrafią odpowiedzieć na proste pytanie: „Czego potrzebujesz właśnie teraz?”. Przez lata nauczyły się ignorować sygnały płynące z ciała. Odkładały zmęczenie na później. Przyzwyczaiły się żyć z napięciem karku, płytkim oddechem, ściskiem w brzuchu czy bólem głowy. To stało się ich codziennością.
Ciało jednak nie przestaje wołać o uwagę. Zmienia jedynie sposób, w jaki próbuje zostać usłyszane. Od napięcia, problemów ze snem i koncentracją, po bóle psychosomatyczne, kontuzje i choroby. Coraz częściej mówi się o tym, że zdrowie to nie tylko brak choroby, ale także zdolność organizmu do adaptacji, regeneracji i powrotu do równowagi. Ta równowaga nie zaczyna się wyłącznie w głowie ani wyłącznie w ciele. Rodzi się w ich wzajemnej współpracy.
Harmonia pojawia się wtedy, gdy ciało i umysł zaczynają współpracować
Choć wiele procesów zaczyna się w ciele, prawdziwa harmonia pojawia się wtedy, gdy ciało i umysł przestają ze sobą walczyć, a zaczynają się nawzajem słyszeć. Kiedy to, co czujemy, spotyka się z tym, co rozumiemy. Kiedy nasze myśli nie zagłuszają sygnałów z ciała, a ciało nie musi już wołać o uwagę.
Nasza świadomość może zrozumieć i przyjąć wiele. Ale dopiero ciało pozwala nam to naprawdę poczuć. Dopiero gdy jedno spotyka się z drugim, rodzi się wewnętrzna harmonia. Dlatego tak bardzo bliskie jest mi podejście, które nie pyta wyłącznie: „Co ci dolega?”, ale również: „Jak czujesz się w swoim ciele? Czy masz przestrzeń na oddech, odpoczynek, miękkość i odczuwanie?”.
Kobiecość to kontakt ze sobą
Kobiecość nie wyraża się wyłącznie w wyglądzie czy sposobie bycia. Jest umiejętnością odczuwania, zauważania własnych potrzeb i granic. Jest zdolnością do przyjmowania wsparcia, czułości i wdzięczności. To również umiejętność zatrzymania się, odpuszczenia bez poczucia winy oraz przeżywania radości bez przekonania, że najpierw trzeba na nią zasłużyć. To także zgoda na odczuwanie przyjemności bez wstydu.
Jednym z najbardziej poruszających doświadczeń, jakie obserwuję u kobiet w swoim gabinecie, jest moment, kiedy po raz pierwszy od dawna ich ciało zaczyna się rozluźniać. Oddech spowalnia i staje się głębszy. Ramiona miękną. Z twarzy znika napięcie. Nie dzieje się nic spektakularnego. A jednak właśnie w takich chwilach często pojawiają się łzy i głębokie westchnienia. Nie dlatego, że wydarzyło się coś złego. Dlatego, że organizm wreszcie przestaje walczyć i wraca do poczucia bezpieczeństwa.
Moja droga do pracy z kobietami
To doświadczenie zmieniło również moje życie. Moja droga do miejsca, w którym jestem dzisiaj, zaczęła się od potrzeby powrotu do siebie, do ciała i do odczuwania. Zrozumiałam wtedy, że sama świadomość nie zawsze wystarcza. Możemy rozumieć własne emocje i schematy, a mimo to ciało wciąż pozostaje w napięciu. Dopiero kiedy zaczęłam uważniej słuchać sygnałów płynących z ciała, odkryłam, jak ogromną rolę odgrywa ono w odzyskiwaniu wewnętrznego spokoju. To doświadczenie sprawiło, że dziś towarzyszę innym kobietom w ich drodze do odnalezienia poczucia bezpieczeństwa i kontaktu z samymi sobą.
Powrót do siebie zaczyna się od zatrzymania
Uważam, że w świecie pełnym bodźców to właśnie delikatna i uważna praca z ciałem może stać się dla wielu osób przestrzenią do ponownego usłyszenia siebie. Czasem właśnie od ciała łatwiej rozpocząć drogę do zmiany, zwłaszcza wtedy, gdy emocje trudno ubrać w słowa lub gdy same słowa okazują się niewystarczające.
Dziś wiem, że kobiecość nie potrzebuje kolejnych instrukcji ani wyzwań. Kobiety potrzebują warunków, w których mogą poczuć się bezpiecznie. Bo kiedy ciało odzyskuje poczucie bezpieczeństwa, wraca oddech. Wraca ciekawość i przyjemność płynąca z prostych chwil. Wraca kontakt z własną intuicją oraz zdolność do budowania bliskich relacji. Wraca życie.
Może właśnie dlatego największym prezentem, jaki możemy sobie podarować, jest zatrzymanie się na chwilę i zadanie sobie pytania: „Czy w swoim ciele czuję się jak w domu?”.
Bo rozkwitanie nie zaczyna się wtedy, gdy robimy więcej. Rozkwitanie zaczyna się wtedy, gdy nasze ciało po raz pierwszy od dawna czuje, że już nie musi walczyć.


