Jak odzyskać motywację, gdy czujesz, że utknęłaś w miejscu?
Czekasz na lepszy moment, większą motywację albo przypływ energii, który wreszcie pozwoli Ci ruszyć z miejsca? Tymczasem problem nie zawsze tkwi w braku motywacji. Czasem blokują nas lęk, brak konsekwencji, niska wiara w siebie, nieświadome przekonania albo potrzeba ochrony przed kolejnym zranieniem. Jak odzyskać sprawczość i zacząć działać mimo obaw?
To temat, o którym powiedziano już prawie wszystko, a jednak dalej utykamy w miejscu. Często dlatego, że nie wiemy, co robić. Albo wiemy, ale nie działamy. Czasem robimy też rzeczy, które nie prowadzą nas tam, gdzie naprawdę chcemy dotrzeć.
Nie czekaj na idealny moment. On nie nadejdzie
Czekamy na idealny moment albo nagły przypływ motywacji, żeby zacząć działać. Ważne jest zatem, aby określić, czym właściwie jest ten idealny moment. Czekamy, aż wszystko będzie dobrze. Bez wyzwań, problemów, rozterek. To jednak często tylko nasza życzeniowość. Tymczasem, jeżeli chcemy działać, warto zacząć tu i teraz, z tym, co mamy. To właśnie może być nasz prawdziwie idealny moment. Czy wzbudza lęk? Jak wszystko, co nowe i nieznane.
Jednak warto zadać sobie pytanie: chcesz być dokładnie tam, gdzie jesteś, czy chcesz czegoś więcej?
Za lękiem często stoją nasze największe umiejętności i talenty. Zastanów się więc, czy w imię niewspierających Cię nawyków nadal chcesz z nich nie korzystać.
Problemem nie zawsze jest brak motywacji
Po drugie, często wcale nie chodzi o motywację, ale o brak konsekwencji, wytrwałości i cierpliwości. Tak się dzieje, gdy już wiesz, czego i dlaczego chcesz, ale tego nie robisz. Zamiast skupić się na budowaniu zachowań, które wzmacniają Twoją konsekwencję, nadal szukasz motywacji. A możliwości uciekają Ci przez palce. Motywacja może pomóc zrobić pierwszy krok, ale to konsekwencja sprawia, że idziemy dalej także wtedy, gdy nie mamy ochoty.
Przestań oddawać innym ster swojego życia
Kolejny temat to brak odpowiedzialności za swoje życie i swoje wybory. To również niechęć do bycia liderem dla siebie. Do bycia reżyserką własnego życia. Może łatwiej jest czekać, aż coś się wydarzy? Aż ktoś podejmie decyzję? Aż pojawi się lepszy moment, więcej pieniędzy, więcej czasu, więcej odwagi? Tylko że w takim układzie oddajemy odpowiedzialność za swoje życie okolicznościom. Zatem czas to zmienić.
Kiedy tracisz wiarę w siebie, tracisz też sprawczość
Brakuje nam wiary w siebie. Z jakichś powodów uważamy, że nie jesteśmy ważne i nie wiemy, co jest ważne dla nas. Robimy coś, nie widząc sensu tego, co robimy. A im więcej takich rzeczy, tym mniej energii, chęci i działania we właściwy sposób.
Co ważne, zmniejsza się również nasza sprawczość, a zwiększa poczucie bycia nieudacznikiem, który niczego nie potrafi zrobić, dokończyć czy doprowadzić do końca. Wtedy nasza samoocena spada, a wraz z nią maleje nasza wartość we własnych oczach. Powstaje błędne koło. Nie działam, więc czuję, że nie potrafię działać. Czuję, że nie potrafię, więc jeszcze trudniej jest mi zacząć.
Twoje ciało może mówić to, czego nie chcesz usłyszeć
Do tego wszystkiego dochodzi natłok myśli i napięcie, które możemy odczuwać również w ciele. Pojawiają się różnego rodzaju dolegliwości, które często ignorujemy. Bierzemy tabletkę, żeby przestało boleć, ale problem nie zawsze znika. Czasem wraca, a napięcie jeszcze się nasila. Ból brzucha, pleców, sztywność szyi, poczucie ciężkości. Czasem mamy wrażenie, że własne nogi nie niosą nas już do przodu.
Warto wtedy zatrzymać się i zastanowić: co właściwie dzieje się ze mną?
Nie chodzi o to, aby każdy objaw traktować jako psychologiczny komunikat. Problemy zdrowotne zawsze warto konsultować ze specjalistą. Warto jednak również przyjrzeć się temu, czy nasze ciało nie reaguje na długotrwałe napięcie, stres i przeciążenie. Możemy doświadczać wewnętrznego konfliktu, przekraczania własnych granic, złości, smutku, poczucia winy czy wstydu. A kiedy boli i jesteśmy przeciążone, dodatkowo nie mamy ochoty się ruszać. Nie dbamy o siebie. Coraz bardziej się wycofujemy.
Im dłużej stoisz w miejscu, tym trudniej ruszyć
Gdy nie widzimy efektów, możemy popaść w apatię, kryzys emocjonalny, wyczerpanie czy obniżony nastrój. Wtedy naprawdę trudno znaleźć w sobie siłę do działania. Nasz organizm skupia się przede wszystkim na przetrwaniu i bezpieczeństwie. Kiedy jesteśmy długo przeciążone, możemy mieć mniejszy dostęp do zasobów, które normalnie pomagają nam działać, takich jak kreatywność, koncentracja, pamięć czy zdolność rozwiązywania problemów.
Często zaczynamy też niewłaściwie korzystać ze swoich umiejętności. Tworzymy czarne scenariusze zamiast szukać dobrych rozwiązań. Skupiamy się na tym, co złe, czego nie ma albo co może się wydarzyć, choć w rzeczywistości nigdy może do tego nie dojść. A to dodatkowo przeszkadza, zamiast pomagać.
Czy naprawdę tego chcesz, czy tylko realizujesz cudzy scenariusz?
Co ciekawe, często mamy przekonania i niewłaściwie ustawiony cel w naszej głowie. Możemy mieć nieświadome przekonanie, że życie jest trudne. I właśnie ten schemat zaczynamy realizować. Bo rodzice, dziadkowie czy inne osoby wokół nas mówiły, że tak jest, było i na pewno będzie.
Zatem kiedy zaczynamy iść do przodu, znajdujemy motywację, wiemy, czego chcemy i konsekwentnie działamy, coś w naszym umyśle przestaje się zgadzać. Przestaje być kompatybilne z tym, czego nauczyliśmy się wcześniej. Na wszelki wypadek cofamy się więc do punktu wyjścia. Potem robimy krok do przodu i znowu wracamy. Taka huśtawka może trwać latami. W pewnym momencie chcemy się odizolować. Nie ma już przestrzeni na działanie. Jest za to wycofanie.
Dlatego tak ważne jest, aby powiedzieć sobie: lęk nie musi być moją prawdą. Potrzebuję odnaleźć swoją własną.
Lęk nie zawsze mówi: „Nie rób tego”
Jest jeszcze jeden ciekawy element: nasz organizm i procesy związane z układem nerwowym. Nasz system nerwowy może próbować chronić nas przed ryzykiem, lękiem i przykrymi doświadczeniami z przeszłości. Nie zawsze szuka wtedy motywacji i możliwości. Często przede wszystkim szuka bezpieczeństwa. Tak może się dziać, gdy ktoś nas skrzywdził, zranił według naszej interpretacji wydarzenia, albo gdy widzieliśmy, jak komuś dzieje się coś złego.
Kiedy ktoś jest krytykowany, wyszydzany, wyśmiewany, popychany czy oceniany za to, że chce zrobić coś innego, odmiennego, zgodnego ze swoją indywidualnością, możemy zacząć traktować takie doświadczenia jako ostrzeżenie również dla siebie. Nasz system nerwowy uczy się przecież nie tylko poprzez własne doświadczenia, ale także poprzez obserwację. To może być odczuwane jak fizyczny ból, którego po prostu chcemy unikać.
Dlatego warto zadać sobie ważne pytanie: Przed czym tak naprawdę się chronię?
Twój układ nerwowy może wybierać bezpieczeństwo zamiast spełnienia
Nasz układ nerwowy może szukać odpowiedzi przede wszystkim na pytanie: czego mam unikać następnym razem?
Nie zawsze pyta wtedy: jakie mam możliwości?
Osoba, która doświadczyła odrzucenia, krytyki, ośmieszenia czy zranienia, może później nie chcieć być widzialna. Może unikać działania, sięgania po sukces, pokazywania siebie czy podejmowania ryzyka. Nie dlatego, że nie ma potencjału. Dlatego, że boi się bólu. I zaczyna unikać tego bólu za cenę własnego spełnionego życia. W ten sposób można utknąć w miejscu na bardzo długo.
Nie musisz wiedzieć wszystkiego. Musisz wiedzieć, dlaczego chcesz ruszyć
Potrzebujemy poznawać siebie i podążać za swoją prawdą oraz swoim sercem. To właśnie tutaj buduje się nasza autentyczność i nasze życie. Wtedy moment przestaje mieć aż takie znaczenie. Działamy, ponieważ wiemy, dlaczego jest to dla nas ważne. Nie czekamy na życzeniowy, idealny moment. Zaczynamy od pierwszego kroku. Od decyzji. Od umowy ze sobą:
Jestem dla siebie ważna. Chcę żyć w zgodzie ze sobą. Chcę realizować swoje cele. Chcę czuć spełnienie i satysfakcję. Jestem zaangażowana w swoje życie, które tworzę.
Najpierw mówisz „tak”, a potem pojawia się opór
Pierwsza nasza reakcja często jest na „tak”. Potem pojawia się opór. Włącza się mózg, pojawiają się wszystkie „za” i „przeciw”, a nasz układ nerwowy zaczyna szukać podobieństw i potencjalnych zagrożeń. To właśnie wtedy łatwo zwątpić.
Dlatego warto podążyć za swoją intuicją, poszukać wsparcia i innej perspektywy. Samemu czasem trudno zobaczyć coś, co dla drugiej osoby jest oczywiste. Warto porozmawiać ze sobą szczerze. Zadbać o siebie. Zadbać o swój układ nerwowy. Wrócić do równowagi. I poszukać swoich sukcesów. Nie tylko tych wielkich. Także tych, o których często zapominamy. Czego już dokonałam, choć nie było łatwo?
Nie uciekaj od strefy wyzwań. Tam właśnie zaczyna się rozwój
Aby iść naprzód, trzeba wejść w strefę rozwoju, czyli strefę wyzwań. To miejsce, w którym robisz nowe rzeczy, rozwijasz się i inwestujesz w siebie. Nie musisz od razu wykonywać wielkich kroków. Możesz robić codzienne, drobne zadania, które lekko wytrącają Cię z poczucia pewności. Nie wiesz dokładnie, jak coś zrobić, więc próbujesz. Szukasz rozwiązania. Uczysz się. Właśnie w ten sposób budujesz swoją sprawczość.
Znasz zmianę od urodzenia. Dlaczego teraz tak bardzo się jej boisz?
Strefa wyzwań jest Ci znana od urodzenia. Dziecko nie rezygnuje z nauki chodzenia dlatego, że kilka razy upadło. Próbuje ponownie. Nie zna jeszcze wszystkich ograniczających przekonań. Nie zastanawia się, co powiedzą inni. Nie potrzebuje gwarancji sukcesu. Po prostu próbuje.
Dlaczego więc na pewnym etapie życia zaczynamy tak bardzo bać się zmiany?
Warto się zastanowić: Czego tak naprawdę nie chcę utracić?
I jeszcze ważniejsze pytanie: Czy warto o to walczyć, jeśli ceną jest rezygnacja z własnego życia?
Nie możesz jednocześnie iść do przodu i stać w miejscu
James Allen powiedział: „Nie możesz jednocześnie podróżować i być w miejscu”. To zdanie jest warte zatrzymania się na chwilę. Gdzie jesteś?
I przede wszystkim: Czego naprawdę chcesz? Być może nie potrzebujesz dziś wielkiego planu. Być może potrzebujesz tylko jednej decyzji. Jednego małego kroku. Jednej szczerej odpowiedzi na pytanie, czy chcesz nadal żyć tak jak dotychczas, czy jesteś gotowa zacząć tworzyć życie bardziej zgodne ze sobą. Bo idealny moment może nigdy nie nadejść.
Ale ten moment, w którym podejmujesz decyzję, że jesteś dla siebie ważna, może zacząć zmianę już dziś.
Autorka: Katarzyna Szymecka – coach, mentorka, terapeutka Polarity oraz instruktorka rekreacji ruchowej Qigong. Jest także autorką książki „Życiowa Rozgrywka” oraz twórczynią marki rozwojowej, którą stworzyła z pasji do świadomego życia i wewnętrznej równowagi. W swojej pracy wspiera kobiety zmagające się ze stresem, presją i poczuciem utknięcia, pomagając im odzyskać spokój, energię do działania i pewność siebie. Łączy coaching, mentoring oraz pracę z ciałem i emocjami, tworząc autorskie podejście do rozwoju osobistego, które realizuje poprzez indywidualne procesy, warsztaty i kursy online. Marka Katarzyna Szymecka powstała w 2018 roku jako efekt jej osobistej transformacji i dziś jest przestrzenią wspierającą kobiety w odkrywaniu autentyczności, wewnętrznej siły oraz odwagi do życia na własnych zasadach. Pracuje w oparciu o wartości takie jak szacunek, zaufanie, partnerstwo i harmonia, zachęcając do życia w zgodzie ze sobą i własnym rytmem.
Więcej informacji o działaniach Katarzyny znajdziesz na Facebooku, Instagramie i LinkedIn.


