Kultura zaczyna się od człowieka – Wywiad z Sylwią Cegiełą o literaturze, sile rozmowy i uważności

Czy kultura może być czymś więcej niż przedmiotem zainteresowania? Dla Sylwii Cegieły od początku była przede wszystkim punktem wyjścia do spotkania z drugim człowiekiem. Kiedy w 2015 roku tworzyła Kulturalne Rozmowy, zaczynała od muzyki i szeroko rozumianej kultury. Z czasem ważne miejsce zajęła literatura, ale nie zmieniło się to, co od początku stanowiło fundament projektu – ciekawość człowieka, jego historii, emocji, wyborów i sposobu patrzenia na świat.

Redakcja: Kulturalne Rozmowy powstały w 2015 roku, a dziś są rozpoznawalną przestrzenią skupiającą czytelników, autorów i ludzi kultury. Co tak naprawdę chciała Pani stworzyć, kiedy zaczynała tę działalność – portal o książkach czy miejsce, w którym dzięki książkom można rozmawiać o człowieku?

Sylwia Cegieła: Kiedy w 2015 roku zaczynałam tworzyć Kulturalne Rozmowy, wcale nie zaczynałam od książek. Początkiem była muzyka i szeroko rozumiana kultura. To właśnie fascynacja ludźmi kultury, ich twórczością, historiami i tym, co chcą poprzez swoją sztukę powiedzieć innym, stała się fundamentem tego projektu. Książki pojawiły się nieco później, naturalnie poszerzając tę przestrzeń.

Od początku nie chciałam jednak tworzyć wyłącznie portalu informacyjnego czy miejsca prezentującego twórczość artystów. Bardziej interesował mnie człowiek, który stoi za dziełem. To, co go inspiruje, kształtuje, porusza, czego doświadcza i jak patrzy na świat. Kultura była dla mnie zawsze punktem wyjścia do rozmowy – nie celem samym w sobie.

Dlatego z perspektywy czasu powiedziałabym, że Kulturalne Rozmowy od początku miały być miejscem, w którym dzięki kulturze rozmawiamy o człowieku. Muzyka, literatura, film, teatr czy inne dziedziny sztuki są różnymi językami, ale wszystkie mogą prowadzić do podobnych pytań: o emocje, relacje, wartości, wybory, marzenia czy trudne doświadczenia.

Książki z czasem stały się bardzo ważną częścią Kulturalnych Rozmów, ale nigdy nie chciałam, żeby marka została zamknięta wyłącznie w świecie literatury. Najważniejsza pozostaje dla mnie rozmowa – autentyczne spotkanie z drugim człowiekiem i próba poznania jego perspektywy. Myślę, że właśnie dlatego Kulturalne Rozmowy mogły rozwijać się przez kolejne lata i skupiać wokół siebie zarówno czytelników, jak i autorów oraz ludzi różnych dziedzin kultury.

Mówi Pani, że literatura nie kończy się na ostatniej stronie, lecz właśnie tam zaczyna się rozmowa. Jakie książki mają według Pani największą moc wywoływania takiego dialogu i dlaczego właśnie literatura psychologiczna, społeczna czy obyczajowa jest Pani szczególnie bliska?

Największą moc wywoływania dialogu mają dla mnie te książki, które nie dają czytelnikowi gotowych odpowiedzi, ale zostawiają go z pytaniami. Takie, które po zamknięciu książki nadal w nas pracują, bo dotykają czegoś osobistego – naszych emocji, doświadczeń, relacji, wyborów czy przekonań. Wtedy literatura przestaje być tylko opowieścią, a staje się początkiem rozmowy – z samym sobą i z drugim człowiekiem.

Dlatego szczególnie bliskie są mi książki psychologiczne, społeczne i obyczajowe. Interesuje mnie człowiek w całej swojej złożoności – jego motywacje, lęki, potrzeby, relacje z innymi, ale także to, jak funkcjonuje w świecie, który nieustannie się zmienia. Literatura pozwala spojrzeć na te kwestie z różnych perspektyw. Czasem pokazuje doświadczenie, którego sami nigdy nie przeżyliśmy, a czasem nazywa coś, co od dawna czuliśmy, ale nie potrafiliśmy tego ubrać w słowa.

Właśnie dlatego uważam, że literatura nie kończy się na ostatniej stronie. Ostatnia strona jest często dopiero początkiem – bo wtedy zaczynamy zadawać sobie pytania: “Co ja o tym myślę?”, “Czy zachowałabym się podobnie?”, “Dlaczego ten bohater tak bardzo mnie poruszył?”, “Co ta historia mówi o nas i o świecie, w którym żyjemy?”.

I chyba właśnie takie książki najbardziej pasują do idei Kulturalnych Rozmów. Nie chodzi mi wyłącznie o to, żeby powiedzieć, czy dana książka jest dobra. Znacznie ciekawsze jest dla mnie to, co możemy dzięki niej powiedzieć o człowieku. A czasem również o sobie.

Jako absolwentka filologii polskiej patrzy Pani na książkę nie tylko jak czytelniczka, ale również jak literaturoznawczyni. Co Pani dostrzega w tekście, czego często nie zauważamy podczas zwykłej lektury?

Studia polonistyczne nauczyły mnie przede wszystkim uważności. Kiedy czytam, oczywiście odbieram książkę jako czytelniczka – przeżywam historię, utożsamiam się z bohaterami, reaguję emocjonalnie. Jednocześnie mam jednak świadomość, że tekst literacki jest konstrukcją, w której wiele rzeczy nie dzieje się przypadkowo.

Zwracam uwagę na język, sposób prowadzenia narracji, konstrukcję bohaterów, perspektywę, przemilczenia, symbole czy kontekst kulturowy i społeczny. Czasami istotniejsze od tego, co autor mówi wprost, jest właśnie to, czego nie dopowiada. Zastanawiam się również, dlaczego dana historia została opowiedziana w taki, a nie inny sposób i co wybór określonej formy mówi o bohaterach czy świecie przedstawionym.

Filologia daje mi więc dodatkową warstwę odbioru. Pozwala zobaczyć mechanizmy, które podczas pierwszej, spontanicznej lektury mogą pozostać niezauważone. Ale nie chciałabym, żeby literaturoznawcza analiza odebrała książce jej najważniejszą rzecz – emocje. Wręcz przeciwnie. Dla mnie świadomość tego, jak tekst jest zbudowany, często sprawia, że przeżywam go jeszcze mocniej.

Myślę też, że właśnie połączenie tych dwóch perspektyw jest ważne w Kulturalnych Rozmowach. Jestem jednocześnie polonistką, która potrafi przyjrzeć się tekstowi bardziej analitycznie, i czytelniczką, która chce wiedzieć, co ta historia robi z człowiekiem. Bo ostatecznie nawet najbardziej interesująca analiza literacka nie zastąpi pytania: dlaczego ta książka mnie poruszyła i dlaczego chcę o niej rozmawiać?

W czasach krótkich recenzji, ocen w kilku zdaniach i rekomendacji tworzonych pod algorytmy stawia Pani na pogłębioną analizę. Czy dziś trudniej jest przekonać odbiorcę, że warto zatrzymać się przy książce na dłużej?

Myślę, że dziś rzeczywiście trudniej jest zatrzymać odbiorcę na dłużej, ale nie powiedziałabym, że jest to niemożliwe. Żyjemy w świecie, w którym mamy ogromny wybór treści i bardzo często jesteśmy przyzwyczajeni do szybkiego komunikatu: kilku zdań, oceny, hasła, rekomendacji. Algorytmy dodatkowo uczą nas selekcjonowania informacji niemal w biegu.

Nie uważam jednak, że krótkie formy są czymś złym. Sama potrafię dzięki nim zainteresować się książką, autorem czy tematem. Problem pojawia się wtedy, gdy na krótkim komunikacie kończymy i nie dajemy sobie już przestrzeni na własną refleksję.

Kulturalne Rozmowy od początku chciały być właśnie takim miejscem, w którym można się zatrzymać. Pogłębiona rozmowa czy analiza wymaga czasu, ale daje coś, czego nie zawsze można zawrzeć w kilku zdaniach – pozwala poznać kontekst, motywacje autora, przyjrzeć się bohaterom, emocjom i tematom, które książka porusza. A przede wszystkim pozwala czytelnikowi stworzyć własną opinię, zamiast otrzymać gotową odpowiedź, czy książka jest “dobra”, czy “zła”.

Paradoksalnie mam też poczucie, że im więcej mamy szybkich treści, tym większa staje się potrzeba takich miejsc jak Kulturalne Rozmowy. Ludzie nadal chcą rozmawiać, tylko trzeba dać im powód, żeby się zatrzymali. Dobra książka jest takim powodem, a dobra rozmowa może sprawić, że po jej przeczytaniu nie przechodzimy od razu do kolejnej historii, ale przez chwilę zostajemy z tym, co właśnie przeczytaliśmy.

Dlatego nie traktuję pogłębionej analizy jako walki z algorytmami. Raczej jako świadomy wybór. Kulturalne Rozmowy mają być przestrzenią, w której nie wszystko musi wydarzyć się szybko. Czasami warto przeczytać, pomyśleć, wrócić do tekstu i dopiero wtedy powiedzieć: “porozmawiajmy o tym”.

Powtarza Pani, że nie recenzuje książek po to, by je oceniać, ale żeby rozpocząć rozmowę. Czy zdarzyło się, że reakcja czytelnika na Pani recenzję albo wywiad zmieniła Pani własne spojrzenie na omawianą książkę?

Tak, i właśnie dlatego tak bardzo wierzę w sens rozmowy. Kiedy publikuję recenzję czy przeprowadzam wywiad, przedstawiam swoją perspektywę, ale nigdy nie traktuję jej jako jedynej możliwej. Literatura jest przecież doświadczeniem bardzo osobistym – tę samą książkę możemy przeczytać w zupełnie inny sposób, zależnie od tego, kim jesteśmy, czego w danym momencie życia doświadczamy i z czym przychodzimy do lektury.

Zdarzało się, że czytelnik zwraca uwagę na coś, czego sama wcześniej nie dostrzegłam. Tak też jest z punktu widzenia autora. Najczęściej to jednak autor zwraca mi uwagę, że nie zauważył czegoś w swojej książce, a co ja wycgwyciłam. Czasami była to drobna interpretacja, innym razem zupełnie inny sposób odczytania bohatera czy jego decyzji. I właśnie takie reakcje są dla mnie niezwykle cenne, bo pokazują, że tekst literacki nie jest zamkniętym komunikatem. Żyje również w tym, jak odczytują go kolejni ludzie.

Bywało też, że po rozmowie z autorem wracałam do książki z zupełnie inną perspektywą. Wiedza o tym, co stało za powstaniem konkretnej historii, jakie doświadczenia lub pytania towarzyszyły autorowi, potrafi zmienić sposób patrzenia na tekst. Nie zawsze oczywiście zmienia moje zdanie, ale bardzo często je poszerza.

I chyba właśnie na tym polega według mnie najpiękniejszy aspekt Kulturalnych Rozmów. Nie chodzi o to, żeby mieć ostatnie słowo. Chodzi o to, żeby dopuścić do głosu kolejną perspektywę. Jeśli po mojej recenzji czy wywiadzie ktoś napisze: “Nie zgadzam się z Panią, ponieważ…”, to paradoksalnie jest to dla mnie bardzo dobra wiadomość. Oznacza, że tekst wywołał emocje i myślenie, czyli zrobił dokładnie to, czego od niego oczekuję.

Rozmowa nie zawsze musi prowadzić do zgody. Czasami jej największą wartością jest właśnie to, że po jej zakończeniu patrzymy na tę samą książkę trochę szerzej niż wcześniej.

W centrum Pani zainteresowań znajduje się człowiek – jego emocje, relacje, lęki, wybory i problemy. Czy literatura może być narzędziem lepszego rozumienia siebie, czy czasem oczekujemy od książek zbyt wiele?

Myślę, że literatura może być bardzo ważnym narzędziem poznawania siebie, ale nie powinniśmy oczekiwać od niej, że rozwiąże za nas wszystkie problemy. Książka nie jest przecież instrukcją obsługi człowieka ani gotową receptą na życie. Może jednak zrobić coś równie ważnego – skłonić nas do zadania sobie właściwych pytań.

Czasami czytamy historię bohatera i nagle rozpoznajemy w nim własne emocje, lęki czy sposób myślenia. Innym razem spotykamy postać zupełnie od nas różną i właśnie dzięki temu zaczynamy rozumieć kogoś, kogo wcześniej trudno było nam pojąć. Literatura pozwala nam więc spojrzeć zarówno do wewnątrz, jak i na drugiego człowieka.

Szczególnie cenię książki, które nie moralizują i nie mówią czytelnikowi: “powinieneś zrobić to albo tamto”. Zamiast tego pokazują złożoność ludzkich wyborów. Przypominają, że rzadko jesteśmy tylko dobrzy albo źli, silni albo słabi. Często jesteśmy po prostu ludźmi uwikłanymi w relacje, doświadczenia i okoliczności, których nie da się łatwo ocenić.

Oczywiście zdarza się, że oczekujemy od książek zbyt wiele. Chcemy, żeby nas pocieszyły, dały odpowiedź, powiedziały, jak żyć albo pomogły podjąć trudną decyzję. I czasami literatura rzeczywiście potrafi być wsparciem. Ale jej siła, moim zdaniem, polega bardziej na towarzyszeniu niż na rozwiązywaniu naszych problemów.

Dobra książka niekoniecznie sprawi, że po jej przeczytaniu będziemy wiedzieć, co zrobić. Czasem sprawi po prostu, że lepiej zrozumiemy, dlaczego czujemy to, co czujemy. A to już bardzo dużo.

I właśnie dlatego tak bliska jest mi idea Kulturalnych Rozmów. Bo kiedy rozmawiamy o książce, bardzo często tak naprawdę rozmawiamy o sobie – tylko trochę bezpieczniej, poprzez historię kogoś innego.

Prowadzi Pani setki rozmów z autorami, a jednocześnie sama musi zadawać pytania, które wykraczają poza promocję kolejnej premiery. Co sprawia, że rozmowa z pisarzem staje się naprawdę wartościowa i pozwala czytelnikowi zobaczyć nie tylko książkę, ale również człowieka, który za nią stoi?

Dla mnie wartościowa rozmowa z pisarzem zaczyna się jeszcze za kulisami. Staram się bardzo dobrze poznać książkę, ale również autora – jego wcześniejszą twórczość, zainteresowania, sposób myślenia. Nie po to, żeby przyjść z gotowym scenariuszem, ale żeby wiedzieć, o co naprawdę warto zapytać.

Mam poczucie, że dobry wywiad nie powinien być zestawem pytań, które można zadać każdemu autorowi przy okazji kolejnej premiery. Informacja o książce jest oczywiście ważna, ale dla mnie jest dopiero punktem wyjścia. Znacznie bardziej interesuje mnie to, co znajduje się pod powierzchnią – skąd wzięła się dana historia, jakie pytania towarzyszyły jej powstawaniu, co autor chciał powiedzieć, czego sam dowiedział się o swoich bohaterach, a czasem również o sobie.

Bardzo ważne jest dla mnie słuchanie. Czasami najciekawsze pytanie rodzi się dopiero z odpowiedzi autora. Jeśli rozmówca powie coś, co mnie zaciekawi, nie chcę kurczowo trzymać się przygotowanej listy pytań. Wolę za nim pójść, dopytać, zatrzymać się przy jednym zdaniu. Właśnie wtedy często pojawia się ta najbardziej autentyczna część rozmowy.

Staram się też zostawiać autorowi przestrzeń. Nie każda rozmowa musi być konfrontacją i nie każda musi prowadzić do efektownej puenty. Czasami warto pozwolić komuś opowiedzieć o czymś spokojnie i szerzej. Dzięki temu czytelnik może zobaczyć pisarza nie tylko jako osobę promującą swoją nową książkę, ale jako człowieka z własną historią, wrażliwością, doświadczeniami i wątpliwościami.

Myślę, że właśnie wtedy książka zaczyna żyć w szerszym kontekście. Czytelnik poznaje nie tylko fabułę czy temat, ale może zrozumieć, dlaczego ta historia w ogóle musiała powstać. A dla mnie to jest najciekawsze pytanie: nie tylko “o czym jest ta książka?”, ale również “dlaczego ten człowiek chciał ją napisać?”.

I chyba właśnie na tym polegają Kulturalne Rozmowy – na szukaniu człowieka za tekstem. Książka jest bardzo ważna, ale za każdą książką stoi czyjeś doświadczenie, emocje i sposób patrzenia na świat. To właśnie chcę wydobyć z rozmowy.

Jako jurorka konkursów literackich ma Pani kontakt również z twórcami, którzy dopiero szukają swojego miejsca. Czego dziś najbardziej brakuje początkującym autorom – warsztatu, odwagi, cierpliwości, a może wiary we własny głos?

Myślę, że początkującym autorom nie brakuje jednej konkretnej rzeczy. Każdy przychodzi z innym doświadczeniem, innymi predyspozycjami i innym etapem rozwoju. Gdybym jednak miała wskazać coś szczególnie ważnego, powiedziałabym: cierpliwości i wiary we własny głos.

Warsztatu można się nauczyć. Można pracować nad językiem, konstrukcją fabuły, narracją, dialogami. Można czytać, analizować, pisać, poprawiać i przede wszystkim – pisać jeszcze raz. To jest proces i nie ma tutaj drogi na skróty.

Znacznie trudniejsze jest znalezienie własnego głosu. Początkujący autorzy często – zupełnie naturalnie – patrzą na to, co jest popularne, co dobrze się sprzedaje, jakie historie są obecnie chętnie czytane. Łatwo wtedy zacząć pisać trochę “pod rynek”, trochę “pod oczekiwania”, a trochę pod innych autorów. Tymczasem czytelnik bardzo szybko wyczuwa autentyczność.

Dlatego zachęcałabym młodych twórców, żeby nie bali się tego, że ich sposób pisania jest inny, zbyt osobisty czy jeszcze niedoskonały. Oczywiście krytyka i konstruktywna ocena są potrzebne – szczególnie na początku. Ale warto umieć oddzielić wskazówkę, która pomaga się rozwijać, od opinii, która próbuje odebrać autorowi jego indywidualność.

Jako jurorka konkursów literackich zwracam uwagę nie tylko na to, czy tekst jest warsztatowo sprawny. Interesuje mnie również to, czy ma w sobie coś własnego – emocję, perspektywę, sposób opowiadania, który sprawia, że po przeczytaniu zostaje we mnie jakaś myśl. Czasami tekst nie jest jeszcze doskonały, ale ma w sobie potencjał i autentyczny głos. I właśnie takie rzeczy potrafią być bardzo obiecujące.

Autor potrzebuje więc zarówno pracy nad warsztatem, jak i odwagi, żeby pozostać sobą. A przede wszystkim czasu. Nie każda pierwsza książka musi być arcydziełem. Czasami pierwsza książka jest po prostu początkiem drogi. Najważniejsze, żeby autor nie przestał szukać własnego języka i miał cierpliwość, by ten język odnaleźć.

Kulturalne Rozmowy to dziś także społeczność około 40 tysięcy czytelników. Jak zmienił się sposób, w jaki odbiorcy rozmawiają o książkach, odkąd zaczynała Pani działalność? Czy media społecznościowe bardziej pomagają w budowaniu kultury czytelniczej, czy raczej ją spłycają?

Kiedy zaczynałam Kulturalne Rozmowy w 2015 roku, rozmowa o książkach w internecie wyglądała trochę inaczej. Dzisiaj odbiorcy są znacznie bardziej aktywni i mają dużo większą potrzebę dzielenia się własnym zdaniem. Nie tylko czytają recenzję czy wywiad, ale komentują, polemizują, polecają sobie książki i tworzą własne czytelnicze społeczności. To ogromna zmiana i bardzo się z niej cieszę.

Media społecznościowe zdecydowanie pomagają w budowaniu kultury czytelniczej, bo sprawiły, że rozmowa o literaturze stała się bardziej dostępna. Książka może trafić do osoby, która wcześniej nie miała kontaktu z danym autorem czy gatunkiem. Czytelnicy mogą znaleźć ludzi o podobnych zainteresowaniach, wymieniać się rekomendacjami i przede wszystkim zobaczyć, że czytanie nie musi być samotnym doświadczeniem.

Oczywiście jest też druga strona. Media społecznościowe premiują szybkość, skrót i emocje. Czasami książka zostaje sprowadzona do kilku zdań, jednej oceny albo chwytliwego hasła. Zdarza się również, że bardziej liczy się to, czy dana książka jest “modna”, niż to, co rzeczywiście ma nam do powiedzenia. To może prowadzić do pewnego spłycenia rozmowy.

Nie traktuję jednak tego jako powodu, żeby odwracać się od mediów społecznościowych. Raczej jako wyzwanie. Możemy wykorzystać ich dynamikę, żeby przyciągnąć uwagę, ale potem warto zaprosić odbiorcę do czegoś głębszego. Krótki post może być początkiem, a nie końcem rozmowy.

Widzę to również po społeczności Kulturalnych Rozmów. Czytelnicy nie zawsze się ze sobą zgadzają i bardzo dobrze. Dla mnie najcenniejsze są właśnie te momenty, kiedy ktoś dopowiada własną historię, interpretuje książkę inaczej albo podejmuje temat, który pojawił się w rozmowie z autorem. Wtedy literatura naprawdę zaczyna żyć poza książką.

Dlatego nie chciałabym dzielić świata na “dobre” media społecznościowe i “złe” media społecznościowe. To jest po prostu narzędzie. Można za jego pomocą stworzyć kolejną przestrzeń szybkich ocen, ale można też zbudować społeczność ludzi, którzy chcą czytać, myśleć i rozmawiać.

A dla Kulturalnych Rozmów właśnie ta druga możliwość jest najważniejsza. Jeśli dzięki jednemu postowi ktoś sięgnie po książkę, a potem będzie chciał o niej porozmawiać – to znaczy, że media społecznościowe zrobiły coś naprawdę wartościowego.

Pani działalność społeczna została doceniona w Konkursie “Aktywność Kobiet”, którego jest Pani ambasadorką i finalistką. Co to wyróżnienie oznacza dla Pani osobiście – i czy jako kobieta prowadząca własny projekt kulturalny miała Pani momenty, w których musiała szczególnie mocno zawalczyć o swoje miejsce i wiarygodność?

To wyróżnienie ma dla mnie znaczenie przede wszystkim osobiste. Konkurs “Aktywność Kobiet” nie był bezpośrednio związany z działalnością Kulturalnych Rozmów, dlatego nie traktuję go jako nagrody za to, co robię w ramach portalu. Był natomiast ważnym doświadczeniem, które otworzyło przede mną trochę inną perspektywę.

Spotkania z ludźmi, ich historiami i różnymi obszarami aktywności uświadomiły mi, jak bardzo potrzebujemy przestrzeni do rozmowy o tematach społecznych. Zobaczyłam, że za każdą aktywnością, sukcesem czy życiową zmianą stoi konkretny człowiek, jego doświadczenia, wybory, ale też często trudności, z którymi musi się mierzyć. I to bardzo mocno połączyło się z tym, co od lat jest mi bliskie w Kulturalnych Rozmowach – zainteresowaniem człowiekiem i jego historią.

Bycie ambasadorką i finalistką tego konkursu jest więc dla mnie nie tylko wyróżnieniem, ale również zobowiązaniem. Pokazuje, że warto mówić głośniej o ludziach, ich doświadczeniach, ambicjach, ale również o problemach i wyzwaniach, z którymi się mierzą. I myślę, że właśnie tutaj pojawia się naturalna przestrzeń dla rozmowy – również tej prowadzonej poprzez kulturę.

Czy musiałam walczyć o swoje miejsce i wiarygodność? Oczywiście, jak chyba każdy, kto przez lata buduje własny projekt. Szczególnie kiedy zaczyna się coś samodzielnie i konsekwentnie rozwija, trzeba wielokrotnie udowadniać, że nie jest to chwilowa pasja, ale rzeczywista, długofalowa praca. Nie powiedziałabym jednak, że postrzegam to wyłącznie przez pryzmat bycia kobietą. Bardziej jako część drogi osoby, która zdecydowała się stworzyć coś własnego i wziąć za to odpowiedzialność.

Dziś najbardziej cenię sobie to, że Kulturalne Rozmowy pozwalają mi spotykać ludzi i podejmować tematy, które wykraczają poza samą kulturę. Konkurs “Aktywność Kobiet” jeszcze mocniej uświadomił mi, że takich rozmów potrzebujemy – również o sprawach społecznych, o których czasami mówi się zbyt mało albo zbyt powierzchownie.

Być może właśnie dlatego to wyróżnienie jest dla mnie ważne. Nie dlatego, że zamyka jakiś etap, ale dlatego, że otworzyło kolejne pytania i pokazało mi nowe obszary, o których warto rozmawiać.

Za Kulturalnymi Rozmowami stoi ponad dekada konsekwentnej pracy. Czego nauczyła Panią ta droga – nie tylko o literaturze, ale przede wszystkim o sobie, własnych granicach, ambicjach i tym, co naprawdę jest dla Pani ważne?

Ponad dziesięć lat prowadzenia Kulturalnych Rozmów nauczyło mnie przede wszystkim tego, że konsekwencja jest ważniejsza niż jednorazowy sukces. Ten projekt powstawał i rozwijał się etapami, razem ze mną. Z czasem zmieniały się jego formy, tematy i możliwości, ale nie zmieniło się to, co od początku było dla mnie najważniejsze – człowiek, kultura i prawdziwa rozmowa.

Ta droga nauczyła mnie również, że nie wszystko trzeba robić za wszelką cenę. Przez lata bardzo mocno angażowałam się w swoją działalność i pewnie niejednokrotnie przekraczałam własne granice, bo ambicja i poczucie odpowiedzialności nie zawsze pozwalały mi powiedzieć “stop”. Z czasem nauczyłam się, że odpoczynek, selekcja tematów czy świadome rezygnowanie z niektórych możliwości nie oznaczają braku ambicji. Wręcz przeciwnie – pozwalają lepiej zdecydować, na czym naprawdę chcę się koncentrować.

Nauczyłam się też, że nie trzeba cały czas nikomu niczego udowadniać. Kiedy zaczynałam, ważne było dla mnie pokazanie, że Kulturalne Rozmowy są czymś więcej niż chwilowym projektem. Dziś większą wartość ma dla mnie świadomość, po co to robię i komu ta przestrzeń jest potrzebna.

Przez te lata poznałam ogromną liczbę ludzi i usłyszałam setki historii. To nauczyło mnie pokory wobec drugiego człowieka. Każdy ma swoją historię, swoje doświadczenia i powody, dla których podejmuje określone decyzje. Im więcej rozmawiam z ludźmi, tym mniej interesują mnie proste oceny, a bardziej próba zrozumienia.

I chyba to jest największa lekcja, jaką wynoszę z tych ponad dziesięciu lat – że warto pozostać wierną temu, co naprawdę jest moje. Nie podążać za każdą chwilową modą, nie próbować być wszystkim dla wszystkich, tylko rozwijać projekt w zgodzie z własnymi wartościami.

Dziś Kulturalne Rozmowy są dla mnie nie tylko działalnością, którą prowadzę. Są częścią mojego życia i zapisem wielu spotkań, rozmów i doświadczeń. A jednocześnie wiem już, że marka może się rozwijać tylko wtedy, kiedy rozwija się również człowiek, który za nią stoi.

Jeśli miałabym więc powiedzieć, czego nauczyła mnie ta droga o mnie samej, odpowiedziałabym: cierpliwości, odwagi, uważności i tego, że własnych granic nie trzeba przekraczać, żeby osiągać ambitne cele. Czasami największą dojrzałością jest wiedzieć, co jest naprawdę warte naszego czasu, energii i zaangażowania.

Gdyby miała Pani przekonać kobietę, która mówi dziś: “Nie mam czasu na czytanie”, że warto znaleźć choć chwilę na książkę, co chciałaby jej Pani powiedzieć? I jaka literatura może stać się dla niej początkiem ważnej rozmowy – być może przede wszystkim z samą sobą?

Powiedziałabym przede wszystkim: nie szukajmy od razu czasu na czytanie, tylko znajdźmy książkę, dla której będziemy chciały ten czas znaleźć. Myślę, że wiele osób mówi “nie mam czasu na czytanie”, kiedy tak naprawdę nie trafiło jeszcze na historię, która naprawdę je zatrzyma.

Nie wierzę też w czytanie “na ilość”, co niestety w ostatnich czasach bywa dość popularne. Nie trzeba przecież przeczytać pięciu książek w miesiącu, żeby być czytelnikiem. Czasami kilka stron przeczytanych wieczorem, przy kawie czy w podróży może dać nam więcej niż kolejna godzina spędzona bezrefleksyjnie w Internecie. Ważne jest to, co książka w nas uruchamia.

Kobiecie, która dawno nie czytała, nie polecałabym więc konkretnej książki tylko dlatego, że jest popularna. Zapytałabym raczej: czego dziś potrzebujesz? Jeśli szukasz emocji – sięgnij po dobrą powieść obyczajową. Jeśli chcesz lepiej zrozumieć siebie lub swoje relacje – być może zainteresuje Cię literatura psychologiczna. Jeśli zastanawiasz się nad miejscem człowieka w świecie, relacjami społecznymi czy współczesnymi problemami – warto poszukać książek, które stawiają trudne pytania.

Najważniejsze jest jednak, żeby nie traktować książki jako kolejnego obowiązku. Czytanie nie powinno być następnym punktem na liście rzeczy, które “trzeba” zrobić. Powinno być chwilą, którą wybieramy dla siebie.

I właśnie dlatego literatura jest mi tak bliska. Książka może być rozrywką, ucieczką od codzienności, ale może też stać się lustrem. Czasami pokazuje nam coś, czego w sobie wcześniej nie zauważyliśmy. Czasami pozwala nazwać emocje, które trudno było nazwać własnymi słowami. A czasami po prostu przypomina, że z naszymi pytaniami, lękami czy wątpliwościami nie jesteśmy same.

Jeśli więc miałabym przekonać kogoś, kto mówi “nie mam czasu na książkę”, powiedziałabym: daj sobie nie godzinę, ale piętnaście minut. Odłóż telefon, otwórz książkę i zobacz, dokąd Cię zaprowadzi. Być może po tych piętnastu minutach okaże się, że nie chodziło wcale o znalezienie czasu na czytanie, tylko o znalezienie czasu dla siebie.

A wtedy książka może stać się początkiem najważniejszej rozmowy – tej, którą prowadzimy sami ze sobą.

Kulturalne Rozmowy przez lata bardzo się zmieniały, ale pewne wartości pozostają niezmienne. Jaka jest dziś najważniejsza misja portalu i co chciałaby Pani, aby czytelnik wyniósł z kontaktu z Kulturalnymi Rozmowami?

Myślę, że najważniejszą misją Kulturalnych Rozmów jest dziś tworzenie przestrzeni do wartościowego dialogu – o kulturze, ale przede wszystkim o człowieku. Przez te lata zmieniały się tematy, formy i sposób docierania do odbiorców, ale nie zmieniło się moje przekonanie, że kultura ma sens wtedy, kiedy skłania nas do myślenia, przeżywania i rozmowy.

Chciałabym, żeby osoba, która trafia do Kulturalnych Rozmów, znalazła tu coś więcej niż informację o nowej książce, premierze czy kolejnym nazwisku. Żeby mogła zatrzymać się przy jakiejś historii, poznać inną perspektywę, odkryć twórcę, którego wcześniej nie znała, albo po prostu zadać sobie pytanie, o którym wcześniej nie pomyślała.

Bardzo ważna jest dla mnie również uważność na drugiego człowieka. Żyjemy w czasach, w których łatwo jest szybko ocenić, zaszufladkować czy wyrazić opinię, zanim naprawdę kogoś poznamy. Kulturalne Rozmowy chciałabym prowadzić trochę w przeciwnym kierunku – dawać ludziom przestrzeń, żeby mogli opowiedzieć swoją historię, a odbiorcom możliwość, żeby naprawdę jej wysłuchali.

Dlatego nie chciałabym, żeby czytelnik zawsze wychodził z Kulturalnych Rozmów z gotową odpowiedzią. Czasami znacznie bardziej wartościowe jest pytanie, które zostaje z nami na dłużej.

Jeżeli po przeczytaniu tekstu czytelnik sięgnie po książkę, posłucha muzyki, zainteresuje się jakimś twórcą, podejmie rozmowę z bliską osobą albo zacznie zastanawiać się nad czymś ważnym w swoim własnym życiu – wtedy mam poczucie, że ta misja została spełniona.

Bo ostatecznie Kulturalne Rozmowy nie są dla mnie tylko portalem o kulturze. Są przestrzenią spotkania. A kultura jest jednym z najpiękniejszych sposobów, żeby takie spotkanie rozpocząć.

Kulturalne Rozmowy są już rozpoznawalną przestrzenią skupiającą czytelników, autorów i ludzi kultury. Jak widzi Pani przyszłość portalu? W jakim kierunku chciałaby Pani rozwijać tę markę w kolejnych latach?

Przyszłość Kulturalnych Rozmów widzę przede wszystkim jako dalsze poszerzanie przestrzeni do dialogu. Nie chciałabym, żeby rozwój marki oznaczał jedynie więcej publikacji czy większy zasięg. Ważniejsze jest dla mnie to, żeby wraz z rozwojem zachować jakość, autentyczność i tę wartość, od której wszystko się zaczęło – prawdziwą rozmowę.

Chciałabym, żeby Kulturalne Rozmowy jeszcze mocniej wychodziły poza samą literaturę. Książki pozostaną bardzo ważną częścią portalu, ale kultura jest przecież znacznie szersza. Muzyka, film, teatr, sztuka, media, a także tematy społeczne – to wszystko obszary, które mogą być początkiem wartościowej rozmowy o współczesnym człowieku.

Coraz bardziej interesują mnie również tematy społeczne. Zauważyłam, że rozmowy z twórcami i ludźmi kultury bardzo często prowadzą właśnie w tę stronę. Kultura nie istnieje przecież w oderwaniu od rzeczywistości. Twórcy komentują świat, w którym żyjemy, a ich historie pozwalają nam przyjrzeć się problemom, które dotyczą nas wszystkich. Chciałabym więc, aby Kulturalne Rozmowy były miejscem, w którym można nie tylko poznać nową książkę czy artystę, ale również zatrzymać się przy ważnym temacie społecznym.

Myślę też o dalszym budowaniu społeczności wokół marki. Te około 40 tysięcy czytelników to dla mnie nie tylko liczba. To ludzie, którzy mają własne doświadczenia, opinie i historie. Chciałabym dawać im coraz więcej możliwości uczestniczenia w tej rozmowie, a nie tylko pozostawania jej odbiorcami.

Jednocześnie zależy mi, żeby Kulturalne Rozmowy pozostały miejscem otwartym. To nie jest portal wyłącznie dla kobiet czy wyłącznie dla miłośników literatury. Kultura nie ma płci ani jednej grupy odbiorców. Chcę, żeby każdy mógł znaleźć tutaj coś dla siebie – niezależnie od wieku, zainteresowań czy tego, po jaki rodzaj kultury sięga najczęściej.

Jeśli więc miałabym jednym zdaniem powiedzieć, dokąd zmierzają Kulturalne Rozmowy, powiedziałabym: chcę, żeby rosły, ale nie traciły swojej tożsamości. Żeby były coraz większą przestrzenią, ale jednocześnie nadal miejscem, w którym człowiek i jego historia są ważniejsze niż sama liczba wyświetleń.

Mam poczucie, że po ponad dziesięciu latach nie potrzebuję wymyślać Kulturalnych Rozmów od nowa. Chcę je po prostu rozwijać w kierunku, który wynika z tego, czym stały się przez te lata – przestrzenią, w której kultura prowadzi nas do rozmowy o świecie i o nas samych.

W Kulturalnych Rozmowach prowadziła Pani wiele spotkań i wywiadów z kobietami, podejmując również tematy dotyczące ich doświadczeń i miejsca we współczesnym świecie. Czy można więc powiedzieć, że jest to portal przede wszystkim dla kobiet? A może Kulturalne Rozmowy mają znacznie szerszą perspektywę?

Rzeczywiście, w Kulturalnych Rozmowach pojawiło się wiele niezwykłych kobiet i bardzo sobie cenię te spotkania. Ich historie, doświadczenia, droga zawodowa, twórczość czy spojrzenie na współczesny świat wielokrotnie stawały się punktem wyjścia do ważnych rozmów. Nie oznacza to jednak, że Kulturalne Rozmowy są portalem wyłącznie dla kobiet. moimi gośćmi są również mężczyźni.

Od początku zależało mi na tym, żeby była to przestrzeń otwarta – zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Rozmawiam z pisarzami, muzykami, aktorami, artystami, twórcami i osobami reprezentującymi różne dziedziny kultury. Interesuje mnie przede wszystkim człowiek i jego historia, a nie to, do jakiej grupy można go przypisać.

Myślę, że kultura po prostu nie ma płci. Książka, muzyka, film, teatr czy sztuka mogą poruszać każdego. Podobnie jest z tematami, które podejmujemy. Rozmowa o relacjach, samotności, ambicjach, rodzicielstwie, sukcesie, kryzysach czy poszukiwaniu własnej drogi nie jest przecież doświadczeniem zarezerwowanym dla jednej płci.

Cieszę się, że mogę oddawać przestrzeń ludziom i mówić o ich doświadczeniach, bo wiele z tych tematów wciąż wymaga obecności w debacie publicznej. Ale równie ważne jest dla mnie pokazywanie różnych perspektyw – także męskiej. Wierzę, że dopiero ich zestawienie pozwala zobaczyć rzeczywistość pełniej.

Dlatego nie chciałabym zamykać Kulturalnych Rozmów w jednej kategorii. To przede wszystkim portal o kulturze i o ludziach, którzy ją tworzą, a także o sprawach, które poprzez kulturę możemy lepiej zrozumieć.

I chyba właśnie to jest dla mnie najważniejsze: kultura nie ma płci. Ma natomiast ogromną siłę łączenia ludzi, którzy mogą mieć zupełnie różne doświadczenia, a mimo to znaleźć wspólny język. Chciałabym, żeby Kulturalne Rozmowy były właśnie takim miejscem – otwartym dla każdego, kto chce słuchać, czytać, myśleć i rozmawiać.


Wywiadu udzieliła: Sylwia CegiełaSylwia Cegieła – absolwentka filologii polskiej, twórczyni i redaktorka portalu Kulturalne Rozmowy, który rozwija od 2015 roku. Prowadzi wywiady z autorami, artystami i ludźmi kultury, a także tworzy recenzje i analizy literackie. Jest jurorką konkursów literackich oraz ambasadorką i finalistką Konkursu „Aktywność Kobiet”. Jej działalność skupia się na literaturze, kulturze i rozmowie o człowieku – jego doświadczeniach, emocjach i spojrzeniu na świat.

Odwiedź portal Sylwii na www.kulturalnerozmowy.pl


iKobiece.pl
Author: iKobiece.pl