Syndrom oszustki. Dlaczego tak wiele kobiet nie docenia swoich kompetencji?
Na początku kariery długo wierzyłam, że zaangażowanie i realizacja wyznaczonych zadań wystarczą. Myślałam, że jeśli będę rzetelna, odpowiedzialna i zrobię więcej, niż ode mnie oczekują, ktoś to zauważy i mnie doceni. Kiedy po raz pierwszy pomyślałam o podwyżce, brakowało mi przekonania, że mam prawo o nią prosić. Wydawało mi się, że wokół są ludzie lepsi ode mnie, bardziej doświadczeni, a nie wychylają się. Dlaczego ja miałabym postępować inaczej?
Nikt nie nauczył mnie mówić o własnych osiągnięciach. Łatwiej było pracować więcej, z nadzieją, że zostanę zauważona, niż powiedzieć głośno, że domknęłam projekt, wykonałam plan itp. Bałam się rozpocząć rozmowę, bo nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Poszłam jednak do dyrektora. Emocje były ogromne, pamiętam je do dziś. Rozmowa przebiegała w zaskakująco miłej atmosferze, choć nie otrzymałam tego, o co chciałam wnioskować. Miałam za to wytyczne, czego oczekuje przełożony, by móc podjąć ostateczną decyzję. Mieliśmy wrócić do tematu za kilka dni, a ja dostałam czas, by przygotować informacje o swoich osiągnięciach oraz uzasadnienie kwoty, o jaką wnioskowałam. Tak zaczęłam zbierać fakty zamiast porównywać się z innymi. Spisałam efekty dotychczasowej pracy, wprowadzone zmiany, ukończone szkolenia, zakres odpowiedzialności i argumenty finansowe. Na kolejne spotkanie przyszłam z konkretnymi danymi i argumentami. Dostałam podwyżkę, nowe stanowisko i większy zakres obowiązków. Ceną była zmiana placówki na położoną dalej od domu.
Po latach pamiętam tę rozmowę jako moment, w którym zaczęłam mówić o własnej wartości bez poczucia, że robię coś niestosownego. I właśnie z tym wiele kompetentnych kobiet ma duży problem.
Kiedy sukces wciąż nie wystarcza
W pracy z kobietami często widzę ten sam schemat. Są kompetentne, doświadczone, mają wyniki, a gdy pojawia się kolejna szansa, wracają do pytania: „Czy ja naprawdę się do tego nadaję?”. To, co u innej kobiety uznałyby za doświadczenie, u siebie traktują jak coś oczywistego. To, co u kogoś innego byłoby dowodem kompetencji, u siebie widzą jako coś, co trzeba jeszcze dopracować.
To jeden z mechanizmów zjawiska nazywanego syndromem oszustki. Nie jest to diagnoza medyczna. Chodzi o sposób interpretowania własnych osiągnięć, w którym nawet realne dowody kompetencji nie budują trwałego przekonania: „Już to potrafię”.¹
Zjawisko dotyczy obu płci, ale kobiety przeciętnie uzyskują wyższe wyniki w pomiarach jego nasilenia.² Nie sprowadzałabym jednak tego do „kobiecego braku pewności siebie”. Nasze przekonania nie powstają bez przyczyny.
Grzeczna dziewczynka nie mówi o sobie zbyt pewnie i głośno.
W jednym z moich tekstów pisałam o tym zjawisku, prowadziłam również na ten temat prelekcje, podczas których mówiłam o kobietach, które nauczyły się nie przeszkadzać, dobrze się przygotowywać, nie robić zamieszania i nie mówić o sobie za głośno.
Te zasady wspierały nas w szkole czy rodzinie, gdzie za tzw. grzeczność dostawałyśmy pochwałę, zadowolenie opiekunów i poczucie bezpieczeństwa. W życiu zawodowym taka postawa bywa dość kosztowna.
Podczas szkoleń i pracy indywidualnej słyszę: „Nie lubię się chwalić”. Tyle że pod słowem „chwalić” często kryje się zwykłe nazwanie faktów: zrobiłam, wprowadziłam, wynegocjowałam, poprowadziłam. A przecież można doceniać zespół i jednocześnie nie usuwać siebie z historii sukcesu. Zauważam też sprzeczne oczekiwania wobec kobiet. Mają być pewne siebie, ale nie okazywać tego zbyt ostentacyjnie, ambitne, ale nie „roszczeniowe”, widoczne, ale najlepiej tak, żeby nikogo nie drażnić swoją postawą, strojem czy uśmiechem.
To, jak postrzegamy własne kompetencje, zależy również od środowiska, w którym funkcjonujemy. Dlatego stwierdzenie „uwierz w siebie” jest niewystarczające. Warto popracować nad własnymi przekonaniami, ale też zobaczyć, co w naszym otoczeniu przez lata wzmacniało przekaz: nie wychylaj się, bądź grzeczna i skromna.
Jeszcze jedno szkolenie…
„Syndrom oszustki” bardzo lubi przebierać się za rozwój. Jeszcze jedno szkolenie, kolejny certyfikat, trochę więcej doświadczenia, dopiero wtedy podniosę cenę, zgłoszę się po awans, zacznę mówić jako ekspertka. Kryterium gotowości potrafi przesuwać się bez końca. Wiedzy przybywa, ale poczucie kompetencji za nią nie nadąża.
Perfekcjonizm potrafi wyglądać jak profesjonalizm. Ten drugi pozwala powiedzieć: „Przygotuję się najlepiej, jak potrafię, a jeśli czegoś nie wiem, sprawdzę”, ten pierwszy podszeptuje: „Nie mogę zacząć, dopóki nie mam pewności, że już wszystko wiem”.
Metaanaliza z 2025 roku potwierdza związek zjawiska oszusta z perfekcjonizmem, szczególnie z perfekcjonistycznymi obawami i potrzebą sprawiania wrażenia osoby perfekcyjnej w oczach innych.³ Kolejny dyplom nie zawsze rozwiązuje problem. Jeśli wewnętrzny krytyk ciągle zmienia warunki, nigdy nie dostaniesz od niego certyfikatu „już możesz”.
Nie przekonuj się. Sprawdzaj.
Tamta rozmowa o podwyżkę nauczyła mnie czegoś, czego używam do dziś: kiedy głowa zaczyna opowiadać historie o sukcesach innych i mojej niedoskonałości, robię STOP i sprawdzam, czy to fakt, czy opinia, a jeśli opinia, to czyja. Pojawiające się wątpliwości: „Za mało umiem” zmieniam na: „Od trzech lat prowadzę zespół i przeprowadziłam trzy trudne projekty”, natomiast „Są lepsi ode mnie” na pytanie: „Skąd to wiem?”.
Co możesz zrobić?
Prowadź dziennik osiągnięć: trudne sytuacje, projekty, szkolenia, prezentacje, napisana książka, spokojnie przeprowadzona rozmowa, nowe danie, które ugotowałaś. Zrób to po to, żeby pamięć nie przechowywała wyłącznie błędów i łatwiej było przypomnieć sobie własne sukcesy.
Warto też przestać odbijać komplementy. Na „Świetnie to zrobiłaś” nie musisz odpowiadać: „To nic takiego”. Powiedz: „Dziękuję, to miłe z Twojej strony”.
Sprawdź, czy siebie oceniasz według tych samych zasad co innych. Czy koleżance z takim samym doświadczeniem powiedziałabyś, że nie powinna aplikować, bo nie spełnia dwóch punktów z dziesięciu?
Wątpliwości będą wracać, zwłaszcza kiedy robimy coś nowego. Chodzi o to, żeby przestać traktować je jak obiektywną ocenę swoich możliwości. Dziś wiem, że tamta młoda kobieta idąca po podwyżkę nie potrzebowała stać się bardziej kompetentna, lecz zobaczyć, że już ma o czym mówić. Dziś nie czekam, aż poczuję się stuprocentowo gotowa. Sprawdzam, co wiem, czego jeszcze potrzebuję się nauczyć i na tej podstawie podejmuję decyzję. Poczucie kompetencji potrafi przychodzić z opóźnieniem. Dobrze, żeby nasze decyzje nie musiały na nie czekać.
Autorka: Eliza Kamińska – trenerka mentalna specjalizująca się w komunikacji, relacjach, autentyczności oraz pracy z przekonaniami. Wspiera w budowaniu autorytetu opartego na wartościach, świadomym mówieniu o swoich kompetencjach i rozwijaniu pewności siebie. Łączy doświadczenie trenerskie z blisko 15-letnią praktyką w finansach oraz ponad 12-letnim doświadczeniem jako wspólniczka spółki cywilnej. Jest współautorką książki „Potęga Samodoskonalenia”. Prowadzi indywidualne sesje treningu mentalnego, warsztaty, szkolenia, prelekcje i programy rozwojowe.
Więcej informacji o działaniach Elizy znajdziesz na twojatrenerkamentalna.pl
Przypisy
- D.M. Bravata i in., „Prevalence, Predictors, and Treatment of Impostor Syndrome: a Systematic Review”, Journal of General Internal Medicine, 35, 2020, s. 1252–1275.
- P.C. Price, B. Holcomb, M.B. Payne, „Gender differences in impostor phenomenon: A meta-analytic review”, Current Research in Behavioral Sciences, 7, 2024, 100155.
- A.P. Hill, J.K. Gotwals, „A meta-analysis of multidimensional perfectionism and impostor phenomenon”, Journal of Research in Personality, 118, 2025, 104639.


