Odnajdź radość w codzienności. Jak cieszyć się życiem pomimo wyzwań? 

Żyjesz i to już jest powód do świętowania i celebrowania, nieograniczonej radości nad zachwytem tego, jakie to życie jest i może być. Nieustanny cykl zmiany i różnorodności i my, jako twórcy swojego bytu. Czyż to nie wspaniałe, współtworzyć kolejny poranek, z zaciekawieniem, co mi dziś dobrego przyniesie? Zobacz, jak taka refleksja cudownie nas nastraja na to, aby z radością stanąć i posmakować tego, co mi dzień ofiaruje. Zacznij w każdej trudnej sytuacji znajdować coś dobrego,  ukryte ziarenko miłości, ukryte przesłanie dla siebie, ukrytą informację od Stwórcy. Czyż to nie będzie piękne odkrycie? Stań się odkrywcą siebie w kolejnym dniu swojego życia, a z takim podejściem, będziemy z radością iść do wyzwań, które będą nas wzbogacać, dodadzą energii, a przez to będziemy widzieć życie jako szansę na bycie lepszym człowiekiem w przyjaznym świecie. 

Przełamując nawyki emocjonalne: droga do świadomego życia

Codzienność dostarcza nam nie lada wyzwań, zwanych potocznie Życiem. Zdarza się nam mówić „Takie życie”. Jaką dynamikę niesie to stwierdzenie? Rezygnacji. Jest odpowiedzią na doświadczenia trudów dnia, gdzie często nie mamy adekwatnej i zadawalającej możliwości reakcji na różnego rodzaju sytuacje. Poddajemy się, funkcjonujemy automatycznie, często w naturalny sposób przechodzimy do kolejnych wyzwań, ale bagaż emocjonalny powiększa się o nierozwiązane konflikty. Niestety nasze ciało zapamiętuje, karmi się naszymi stanami, reakcjami i wchodzi w domyślny tryb postępowania. Co to oznacza? Zaczyna upominać się i pożądać tych samych emocji, z tych sytuacji.  Jest głodne tych zachowań, pomimo, że są dla nas niewspierające i niekomfortowe. Wynika to z naszych uwarunkowań z dzieciństwa. Można byłoby powiedzieć, że postawa z wczoraj jest naszą przewidywalną przyszłością i to już w kolejnym dniu, jeśli sobie tego nie uświadomimy.  

Jak się ma radość do codzienności ? Jak ją uaktywnić ? Jak ją utrzymać i dlaczego jest taka  ważna?

Na początku trzeba byłoby zdefiniować czym jest codzienność, czym są wyzwania i czy można nazwać  je inaczej, czym jest emocja radości? 

Codzienność – wyobrażasz ją sobie jako ciąg wydarzeń, które są umiejscowione w 3-wymiarowej rzeczywistości. Jest to moment TERAZ, w którym dzieje się czynność, która za chwilę wejdzie w stan  spoczynku, przeminie. Pojawia się zbiór doznań w określonym, liniowym czasie, a gdy pojawi się umowny symbol końca, przenosimy go do działu wspomnień. Jakbyśmy popatrzyli z innej  perspektywy, to wózek zwany życiem, jest przesuwany do przodu, tworząc pozorną przyszłość. Jak klatka po klatce, pojawia się nowy obraz, z nową historią, która dołącza do zbioru wspomnień, a emocje z nią związane podążają jak cień za właścicielem, który swoją, niezmienną postawą zaprasza je do dnia kolejnego. Kiedy pojawia się kolejny dzień, złożony jest on zazwyczaj z przeszłości i tego, co za  chwilę się wydarzy. Powiedzenie „Nowy dzień, nowa ja” ma głęboki i wyzwalający sens, gdybyśmy wiedzieli co to oznacza i czym owy sens jest. Jest nim Początek i szansa na zmianę swoich  przyzwyczajeń, które stają się rutyną. Początek zmiany, która zmieni naszą szarą i przewidywalną codzienność w epickie życie. Aby tak się stało, potrzebujmy uruchomić w sobie nowe emocje, które zmienią naszą tożsamość, a tym samym nasze życie, na życie pożądane. Na tym etapie powinieneś wiedzieć jakim wewnętrznie człowiekiem jestem, jakim chce się stać, co chcę czuć i jak mieć.

Dodałabym zatem do powyższego tytułu: co zrobić, aby każdy dzień był radością, stanem domyślnym, a nie tylko czasowym, który jak gwiazda na niebie, będzie rozjaśniał ciemności. 

To ja mam stać się blaskiem, mam stać się radością.  

Radość… Radość sama w sobie, jako stan mojego samopoczucia we mnie sprawi, że moje życie nabierze blasku, a wtedy codzienność będzie pragnieniem do manifestacji radości we mnie, a wyzwanie wyzwalaczem do własnego wzrostu. Póki co, wyzwanie dnia codziennego kojarzy się nam z ogromnym wysiłkiem pokonania czegoś trudnego, ponad nasze siły, nieznanego, gdzie tracimy swoje poczucie bezpieczeństwa. Czujemy się wystawieni na różnego rodzaju próby mierzenia się z kimś i czymś, co nie jest do nas przychylnie nastawione. Z pomocą przychodzi nam radość, która jak tarcza, zminimalizuje powstałe emocjonalne szkody, to tak, jakby płaczącemu dziecku dać na otarcie łez czekoladę, na chwilę zapomni o bólu. Takiej radości szukamy, która będzie ukojeniem, odskocznią od  egzystencjonalnych problemów, takim buforem, który ochroni i zmniejszy potencjalny ból, rozczarowanie, bezsilność, cierpienie, itd. Plaster na naszą codzienność. 

Ten rodzaj radości jest chwilowy, natomiast zbudowanie i emanowanie od wewnątrz radością jest już inną jakością, jest zasobem. Po radości nas poznacie – jest również informacją dla innych, że jest u mnie w życiu dobrze, mogę odetchnąć. Jest sygnałem, że coś zakończyło się lub coś wydarzyło się, po mojej myśli i ma pozytywny finał, świętujemy. Moja postać staje się nagle przyjazna dla siebie i otoczenia, nastał spokój, gdzie mogę odpocząć, a zadowolenie jest świadectwem tego stanu samopoczucia. 

A gdyby Radość przenieść na poziom stałego uczucia, nie będącego na warunku okoliczności? Rozpakować je na stałe. 

Nie chodzi o to, aby cały czas teraz nienaturalnie się zachowywać, ale mieć to poczucie, że skoro życie jest cykliczne, to to, co trudnego się wydarza, kiedyś minie, więc po co się na zapas przejmować. Dlatego już dziś mogę włączyć do swojego życia przyjemność każdej chwili, zrobić smak ze swojego życia, a wtedy nie będzie potrzeby zapalać symbolicznego ogarka, kiedy świeci nad nami słońce. To niesie jeszcze  inne przesłanie – kiedy pojawia się na mojej twarzy uśmiech, oznacza, że jestem w stanie harmonii i równowagi, na moment łapię balans, bo zagrożenie minęło, przewrotnie można powiedzieć, że mam chwilowe wakacje od codzienności, taka kapsułka momentu szczęścia. 

Nawiązując do obecnych nurtów rozwojowych, zauważyłam, że nieprawidłowa praca nad sobą warunkuje nas na permanentne bycie w tych trudnych emocjach, a one wpływają niewspierająco na nasze samopoczucie i subiektywny odbiór rzeczywistości. Praca nad sobą, która dotyka aspektów  przeszłości powinna iść równolegle z aktywacją świadomości, która wskaże nam nieuświadomione myśli i zachowania i przełoży się na zmianę przyszłości. 

Radość w codzienności to przejście od znanego do BYCIA, czyli stworzenia całkowicie nowej osobowości siebie. Tak jak wspomniałam, nie da się trochę. To tak jakby być trochę w rozwoju. Oznaczałoby to jedno: pozorny rozwój, który w swojej intencji, miałby przesłankę ucieczkowości od codzienności, dawkując sobie pozorną radość, jako substytut szczęścia.  

Stan radości powinien być stanem permanentnym bez poruszenia jego fasad czymś lub kimś z zewnątrz. Tego wymaga od nas rozwój, mądrości, którą umiemy zastosować w swoim życiu. 

Sztuka znajdowania małych przyjemności w pozornie trudnych chwilach, powinna być sztuką przez duże S. Małe przyjemności są jak sztuczne ognie – spektakularne. Można na chwilę zapomnieć o bożym świecie. Ba! Można się nawet rozmarzyć, ale za chwilę ogień zgaśnie i znów nastąpi ciemność. Ten moment czyni go wyjątkowym, ale tylko przez krótki czas. Czy nie warto byłoby go wydłużyć, zrobić  coś, aby pomiędzy tymi momentami nie było owego mroku? Aby ten blask rozświetlał się cały czas i był naszym naturalnym stanem? Trzeba się tego nauczyć, wypracować, że cokolwiek się nie wydarzy w życiu. Ja patrzę na nie przez pryzmat zadowolenia, wdzięczności, pokory, radości, miłości, we wszystkim co się pojawia. Można byłoby stworzyć intencje: To, co mi się przydarza, przydarza się dla mojego dobra. Wszechświat wie jak o mnie zadbać. Tym wszechświatem jest ja sama. Kiedy zrozumiem, że to ja jestem odpowiedzialna za swój stan, emocje, nastrój, jakość swojej drogi to wprowadzę w swoje życie tylko to, co mnie wzbogaca. Moja decyzja, ta chęć pragnienia, aby moje  życie stało się jakością dla siebie i innych, stworzy ciśnienie energetyczne, które połączy nas z  potencjałem możliwości. To dziś mam odczuć jak to jest być radością, nie czekać na jakiś  spektakularny moment. Często radość łączymy z czymś z zewnątrz, z materią, coś zazwyczaj osiągamy, dostajemy lub dajemy sobie i to czyni nas radosnymi, to gratyfikacja naszych dokonań, z poziomu przyczyny i skutku.  

Prawdziwa radość rodzi się w nas, a poprzez nasze zaangażowanie w życiu potęguje się i rozmnaża. Gdzie zatem leży pies pogrzebany? W tym, że nie jesteśmy obecni w Teraz, nie przeżywamy swojej obecności w tym momencie, a wędrujemy myślami, albo w przeszłość albo jesteśmy w przyszłości.  

Jeśli się zatrzymam, to zobaczę, że nic z tych myśli nie jest adekwatne do mojego stanu Teraz. Spróbuj wyobrazić siebie będąc radosnym, jak to jest ? jakie to odczucie? Jak reaguje moje ciało na ten stan? Może okazać się, że się boi, jest zaciśnięte, jest niespokojne. Pozytywne stany na przestrzeni wieków, nie były naszymi stanami naturalnymi, mogły powodować, że stawaliśmy się mniej uważni i np. traciliśmy życie. Więc jak, skoro jest tyle zależności, a my chcemy po prostu być szczęśliwi? Tak jak  wspomniałam, trzeba się nauczyć i praktykować. Nie należy też tworzyć stanu radości jako równowagi do smutków i porażek, na zasadzie „To sobie teraz ulżę, coś mi się należy od życia”. To powoduje  biegunowość naszych zachowań. Choć w pewnych sytuacjach będzie to pomocne, ważne jest, aby nie  zrobić z tego normy, gdyż nie jest to rozwiązanie, a chwilowe wsparcie. 

To, co czuję i myślę, tworzy mój stan istnienia. Odpowiedź więc jest jedna: zmiana tego co czuję i myślę. Więc pytam siebie: Jak moja świadomość przeżyłaby ten dzień ? Jak chciałabym się zachowywać? Czy postaram się być obecna w tym dniu i kolejnym? Czy mogę otworzyć serce na nowe doświadczenia bez obawy? Jaka byłaby najlepsza moja forma mnie samej, jaką mogę dziś przyjąć ? 

Moim nowym wyzwaniem stanie się bycie zaangażowaną w swoją nową wewnętrzną wizję, jak zaprosić świadomą radość do swojego życia i zaczynam próbować. Nie możesz być uduchowionym,  aby za chwilę nie umieć tych nauk zastosować. Chcę obserwować swoje zachowania, a wtedy mogę  zastosować poprawki. Dlatego próbuje stanąć odpowiedzialnie do owej codzienności, otworzyć się na  nią jak na CUD, który przyniesie mi dobrą nowinę, da mi możliwości zmierzenia się ze swoimi  słabościami, ale w taki zupełnie nowy sposób, który zaprowadzi mnie do rozwiązania, do transformacji, do nowych wniosków, a tym samym do poznawania siebie coraz bardziej i bardziej, wzrastania i ostatecznie widocznej zmiany. Do tego potrzebny jest jeszcze jeden aspekt: otwarte  serce, które będzie emitować radość, miłość, zrozumienie, itd. Aby się to dokonało, potrzebujemy odłączyć się od świata zewnętrznego, świata zmysłów, chaosu, które zabierają nas od prawdziwej natury istoty. Zmiana perspektywy znanych zachowań spowoduje, że wejdziemy na ścieżkę tworzenia nowych połączeń nerwowych w mózgu, które przy wielokrotnym powtarzaniu i utrzymywaniu  pożądanych stanów, utworzą silne i stabilne połączenie, nowy wzór nowego siebie. 

Widzisz więc, że mała przyjemność w trudnych momentach, jest czasami iluzją, namiastką czegoś co podnosi nas na duchu, pozwala przetrwać, przeczekać, daje nadzieję, wiarę, że mimo wszystko się ułoży. Czasami nie pozwalamy sobie już na radość, gdyż nie chcemy jej odczuwać, bo wiąże się ona z bólem braku i oddzielenia, świeczka gaśnie i znów jest mrok. Czasami zapominamy, że możemy inaczej,  przestajemy wierzyć w poprawę losu, przestajemy wierzyć w siebie, zapadamy się i przestaje nas cokolwiek cieszyć. To świadczy o naszej beznadziei, bezsilności, oddzieleniu od siebie, zagubieniu ale  też, że nie rozumiemy zasad naszego istnienia tutaj. Możesz wybrać, opowiedzieć się jak chcesz żyć, zmienić zdanie i zacząć od nowa. Bądź świadoma swoich wyborów, bądź świadoma siebie. Kiedy uznam, że już teraz mam wszystko co mi trzeba, jeśli uwierzę, że jestem miłością i do niej przynależę,  że mrok rozjaśnia się pod wpływem światła, a ja jestem wiecznym światłem, które jest nierozpoznane przeze mnie, otworzę się na doznawanie, gdzie radość wypływa ze mnie i tworzy moją codzienność, zapraszając jednocześnie wszystkie inne emocje jej pochodne. 

Wyobraź sobie, że Twoja radość jest żarem, który za wszelką cenę chcesz utrzymać. Przecież robi tyle dobrego. Utrzymuj ją jak najdłużej. Zobaczysz ile sposobów jest na to, a ile dowiesz się o sobie.  Zobaczysz jak codzienność zacznie się zmieniać, pojawią się nowe, ciekawe wątki, życie nabierze  kolorów, ot tak, bo zdecydowałaś się podjąć wyzwanie jako swój wzrost, a nie strategię na przetrwanie. Znajduj te małe momenty, łącz je, wydłużaj, aż zagoszczą na stałe w Tobie i w Twoim  życiu. Zadawaj pytania: co mogę jeszcze zrobić, aby być bardziej szczęśliwa, a jednocześnie co mogę dzięki swojej postawie zaoferować światu? Co mogę zmienić, ulepszyć ? Nie mam już roszczeniowej postawy do siebie i świata, a potrafię również ofiarować, tworzy się przepływ. 

Na początek uśmiechnij się, zacznij od siebie, a ja Ci życzę całym sercem radosnego dnia. Przeżyłaś. Jest co świętować.

Autorka: Renata Suszwedyk – Mentorka w podnoszeniu świadomości. Pełni rolę przewodniczki, pomagającej ludziom odkrywać siebie i zrozumieć ich miejsce w świecie. Uzdrowicielka dusz – pomaga ludziom w uzdrowieniu ich wewnętrznego świata. Przewodniczka w zarządzaniu rzeczywistością i cieszeniu się życiem. Pomaga ludziom przejść przez trudną, często niechcianą barierę, która stoi między nimi, a ich prawdziwym, pełnym życiem.

Więcej informacji o działaniach Renaty znajdziesz na www.przystanekzycie.pl oraz na Facebooku i Instagramie.

iKobiece.pl
Author: iKobiece.pl