Skąd wiedzieć, że czas zmienić pracę? – Wywiad z Moniką Prokorym

Coraz więcej kobiet mówi dziś o wypaleniu zawodowym, ale wciąż niewiele otwarcie przyznaje, jak bardzo boi się zmiany pracy. Monika Prokorym, twórczyni platformy „Mentalny Awans”, sama przeszła przez doświadczenie pracy w toksycznych środowiskach i dziś pomaga kobietom odzyskać zawodową pewność siebie. W rozmowie opowiada o manipulacji w miejscu pracy, mechanizmach, które zatrzymują kobiety w „złotych klatkach”, oraz o tym, dlaczego zmiana kariery zaczyna się nie od CV, ale od pracy nad własnymi przekonaniami.

Redakcja: W mediach społecznościowych często pokazujemy sukces zawodowy, ale rzadziej mówimy o tym, co dzieje się za kulisami. Kiedy po raz pierwszy zrozumiała Pani, że pracuje w toksycznym środowisku i jakie sygnały były dla Pani najtrudniejsze do zaakceptowania?

Monika Prokorym: Brak granic, chaos decyzyjny, agresja słowna czy publiczne poniżanie pracowników – to był standard, do którego niestety zdążyłam przywyknąć. Jednak prawdziwe otrzeźwienie przyszło w kolejnej firmie, gdzie zderzyłam się z mistrzowską, cyniczną manipulacją.

Najtrudniejszy do zaakceptowania był dla mnie sposób, w jaki gaszono każdą próbę postawienia granicy. Kiedy pracownik walczył o swoje, odwracano kota ogonem tak, by to on poczuł się winny. Pamiętam sytuację, gdy firma przestała wypłacać pensje. Jeden z pracowników odważył się zapytać o swoje wynagrodzenie. W odpowiedzi usłyszał, że jest „roszczeniowy i bezczelny”. Szef wmówił mu, że jako singiel powinien spokojnie czekać, bo inni – matki z dziećmi – mają gorzej. Efekt? Temu człowiekowi zrobiło się autentycznie wstyd. Zamilkł i nigdy więcej nie upomniał się o swoje pieniądze. To zdarzenie uderzyło mnie najbardziej.

Zaczęłam analizować te mechanizmy i zrozumiałam, że toksyczne środowisko nie tylko niszczy nas zawodowo, ale przede wszystkim psychicznie. To był ten moment – zrozumiałam, że muszę zacząć pracować nad własnymi przekonaniami, by nigdy więcej nie pozwolić na takie traktowanie.

Wspomina Pani, że po zmianie jednej pracy trafiła do kolejnego toksycznego miejsca. Dlaczego tak wiele kobiet zaczyna wierzyć, że „wszędzie tak jest” i przestaje szukać czegoś lepszego?

To klasyczny mechanizm obronny. Zmiana pracy to ogromne wyjście ze strefy komfortu, dlatego podświadomie łatwiej jest przyjąć narrację: „wszędzie jest tak samo”. Pozwala to zrzucić z siebie ciężar odpowiedzialności – skoro „wszędzie jest źle”, to nie muszę nic zmieniać i mogę zostać w miejscu, które znam. Problem w tym, że bardzo często osoby powielające tę opinię nigdy nie były na żadnej innej rozmowie kwalifikacyjnej i nie negocjowały warunków umowy. Siedzą w jednej firmie latami, więc to, co głoszą, nie jest prawdą o rynku pracy, a jedynie ich subiektywną opinią, często podsycaną przez toksyczne środowisko. Jeśli codziennie słyszymy w pracy: „nie mamy tak źle, inni mają gorzej”, po prostu zaczynamy w to wierzyć. To manipulacja, która skutecznie paraliżuje chęć podjęcia próby.

Z własnego doświadczenia i pracy z moimi klientkami wiem jedno: te „złote klatki” rozpadają się, gdy tylko odważymy się zrobić pierwszy krok. Od kobiet, które zdecydowały się na zmianę, najczęściej słyszę dwa zdania: „to była najlepsza decyzja w moim życiu” i „żałuję, że tak długo zwlekałam”.

Strach przed zmianą pracy często ukrywamy pod racjonalnymi wymówkami. Jakie zdania kobiety najczęściej powtarzają sobie, gdy tak naprawdę boją się odejść?

Kobiety mistrzowsko racjonalizują swój strach, tworząc listę „bezpiecznych” wymówek, które pozwalają im tkwić w miejscu. Najczęściej słyszę: „wszędzie jest tak samo”, „jeszcze wpadnę z deszczu pod rynnę”, „nie mam innej opcji”, „nigdzie mi nie zapłacą tyle, co tu”, „to nie jest dobry moment” czy „przynajmniej mam umowę na stałe”. Warto się z nimi rozprawić, bo większość z nich to mity:

„Wszędzie jest tak samo” – to nieprawda. To opinia osoby, która od lat nie była na rozmowie kwalifikacyjnej. Rynek pracy jest ogromny i zróżnicowany. Jeśli tkwisz w toksycznym miejscu, po prostu nie widzisz, jak bardzo może być inaczej – lepiej.

„Nie mam innej opcji” – zazwyczaj oznacza to: „nie wiem, jak szukać innej opcji”. Brak narzędzi i wiedzy o własnej wartości rynkowej nie oznacza braku możliwości.

„Przynajmniej mam umowę na stałe” – stabilizacja, która kosztuje Cię zdrowie psychiczne, jest tylko iluzją bezpieczeństwa.

„Nigdzie mi nie zapłacą tyle, co tu” – często boimy się sprawdzić własną wycenę lub wmawiamy sobie, że tam, gdzie oferują więcej, to dla nas poziom nieosiągalny. To siedzi tylko w naszej głowie.

Pod tymi wszystkimi zdaniami nie kryje się realna ocena rynku, a jedynie lęk przed nieznanym. Moją rolą jest pokazanie kobietom, że kiedy uporządkują swoje przekonania, te wymówki tracą rację bytu, a na ich miejsce wchodzą konkretne działania.

Monika Prokorym
Jak toksyczne środowisko pracy wpływa na kobiecą pewność siebie, relacje i życie poza pracą? Czy skutki bywają większe, niż same kobiety początkowo zauważają?

Kobiety niestety bardzo rzadko kalkulują „koszt pozostania” w toksycznym miejscu pracy, skupiając się niemal wyłącznie na ryzyku zmiany – lęku o utratę stabilności czy ewentualne gorsze warunki. To błąd poznawczy, który słono kosztuje. Prawdziwa cena tkwienia w toksycznym środowisku jest ogromna i rozłożona na lata.

Po pierwsze – zdrowie. Chroniczny stres, z którym nie potrafimy się mierzyć, to prosta droga do stanów lękowych, depresji czy problemów psychosomatycznych. Po drugie – relacje. Kiedy wracasz do domu wyczerpana, nie masz siły na bycie dobrą partnerką, matką czy przyjaciółką. Jesteś ciągle poddenerwowana, nieobecna duchem i nieszczęśliwa. I wreszcie – Twoja wartość. Pewność siebie, którą budowałaś latami, znika z każdym kolejnym miesiącem, w którym firma wysyła Ci komunikaty, że nic nie znaczysz. To dewastacja, której skutki bywają znacznie głębsze i trwalsze niż chwilowy dyskomfort związany z procesem rekrutacji. Zmiana pracy to nie tylko „nowe biuro”, to przede wszystkim odzyskanie kontroli nad własnym życiem i zdrowiem.

W Pani historii ważnym momentem było odzyskanie wiary w siebie i znalezienie pracy, która okazała się zupełnie innym doświadczeniem. Co najbardziej zmieniło się wtedy w Pani myśleniu o sobie i swojej wartości zawodowej?

Pierwszym przełomem było zrozumienie, że moje umiejętności i kompetencje należą do mnie, a nie do firmy. Wcześniej tkwiłam w złudnym przekonaniu, że jestem „dobra” tylko w konkretnej organizacji i tylko na ich zasadach. Dzisiaj wiem, że mój kapitał zawodowy jest niezależny od miejsca pracy. Odkryłam na nowo definicję pewności siebie: nie jest nią brak strachu, ale głębokie przekonanie, że niezależnie od okoliczności po prostu sobie poradzę.

Dzięki temu doświadczeniu widzę wyraźnie, że trudne sytuacje w poprzednich firmach nie wynikały z braku moich kompetencji, jak próbowano mi wmówić, ale z patologii zarządzania. Przestałam już szukać potwierdzenia własnej wartości w cudzych opiniach, a zaczęłam opierać ją na dowożonych wynikach i szacunku, którego świadomie wymagam. To był moment, w którym przestałam prosić o miejsce przy stole, a zaczęłam wybierać stół, przy którym chcę usiąść. Ta zmiana perspektywy to dziś fundament mojego wsparcia dla innych kobiet: pokazuję im, że mają pełne prawo oczekiwać kultury pracy i sprawiedliwego traktowania od pierwszego dnia.

Stworzyła Pani autorski proces „Mentalnego Awansu”. Dlaczego uważa Pani, że zmiana pracy zaczyna się nie od CV, ale od pracy nad własnymi przekonaniami?

Odpowiedź jest prosta: nawet najbardziej profesjonalne CV nie zadziała, jeśli boisz się je wysłać. Możesz mieć imponujące doświadczenie, ale jeśli każda atrakcyjna oferta przeraża Cię myślą: „jeszcze nie jestem dość kompetentna”, to sama się sabotujesz. Zmiana pracy to nie jest tylko kwestia techniczna. To przede wszystkim proces psychologiczny. Żeby znaleźć lepsze miejsce, musisz najpierw przełamać wewnętrzne blokady, poznać swoją realną wartość i odzyskać zawodową pewność siebie. W „Mentalnym Awansie” zaczynamy od głowy. Jeśli wiesz, ile jesteś warta, stajesz się partnerem w negocjacjach, a nie kandydatem, który musi zadowolić się tym, co dostanie. CV to tylko narzędzie, a to Ty jesteś głównym sprawcą swojego sukcesu.

Jak wyglądają 4 etapy Mentalnego Awansu i który z nich jest dla kobiet zwykle największym wyzwaniem?

Mój proces to logiczna ścieżka:

  1. Zrozumienie i odblokowanie,
  2. Odzyskanie pewności siebie,
  3. Plan działania,
  4. Narzędzia.

Kluczowe jest zrozumienie, że te etapy muszą nastąpić w tej konkretnej kolejności. Jeśli nie zrozumiesz mechanizmów, które dzieją się w Tobie i wokół Ciebie, nie dasz rady się odblokować. Jeśli się nie odblokujesz, nie odbudujesz swojej pewności siebie. Z kolei brak pewności siebie zawsze wyjdzie na światło dzienne: w CV i na rozmowach rekrutacyjnych. Jednak największym wyzwaniem, z którym mierzą się moje kursantki, jest etap „piąty” – realne działanie. W trakcie procesu kobiety „budzą się”, rozumieją swoją sytuację i mają już w ręku świetne CV czy zoptymalizowany profil na LinkedIn. Jednak gdy przychodzi moment, by wysłać aplikację, odzywa się wewnętrzny krytyk, który próbuje zawrócić je do punktu zero. To paraliżujący strach przed zmianą.

Dlatego przekształciłam Mentalny Awans w platformę. Kobiety nie mogą zostawać z tym lękiem same. Moim celem jest zapewnienie im ciągłego wsparcia: gdy boją się kliknąć „aplikuj”, gdy stresują się rozmową lub zastanawiają, czy oferta faktycznie jest dla nich dobra. Dzięki stałej obecności w społeczności, kiedy tylko pojawia się strach, natychmiast wracamy na odpowiednie tory. To wsparcie w działaniu jest tym, co faktycznie zmienia życie zawodowe uczestniczek programu.

W ramach platformy współpracuje Pani z ekspertami, m.in. z rekruterką i prawniczką prawa pracy. Dlaczego kobiety potrzebują dziś nie tylko motywacji, ale też konkretnego wsparcia eksperckiego podczas zmiany zawodowej?

Zmiana pracy to jeden z najbardziej stresujących momentów w życiu, a sama motywacja nie wystarczy, gdy mierzymy się z realnymi problemami rynku pracy. Wsparcie eksperckie daje uczestniczkom poczucie bezpieczeństwa, którego w tym procesie tak bardzo potrzebują.

Współpracuję z rekruterką, bo wiedza o tym, jak proces wygląda „z drugiej strony”, drastycznie obniża poziom lęku. Moje kursantki nie muszą się domyślać — one wiedzą, jak się przygotować, dzięki czemu mają ogromną przewagę nad innymi kandydatkami. Z kolei wsparcie prawniczki jest nieocenione, bo kwestie formalne często nas paraliżują. Chodzi o bezpieczne rozwiązanie umowy, dochodzenie należności finansowych czy analizę zapisów o zakazie konkurencji. To obszary, które wywołują u kobiet ogromny stres i poczucie przytłoczenia.

Moim celem w „Mentalnym Awansie” jest zdjęcie z ich barków tego ciężaru. Dostarczam im nie tylko mentalną siłę do zmiany, ale też narzędzia i opiekę ekspertów, dzięki którym przez ten proces przechodzą pewnie i bez poczucia, że zostają z problemami same.

Czy pamięta Pani historię uczestniczki, która szczególnie pokazała Pani, jak ogromny wpływ na życie kobiet może mieć odzyskanie zawodowej pewności siebie?

Doskonale pamiętam klientkę, z którą pracowałam jeszcze przed oficjalnym startem „Mentalnego Awansu”. Była niezwykle ambitną i kompetentną osobą – prawdziwym skarbem dla każdej firmy, ale trafiła do miejsca, które brutalnie to wykorzystywało. Podczas naszej pierwszej konsultacji zapytała mnie, jakie kursy powinna jeszcze zrobić, aby mieć szansę na nową pracę. Odpowiedziałam krótko: „Ty już masz wszystko, jesteś gotowa”. Mimo ogromnego potencjału za każdym razem, gdy zostawała sama przed ekranem, by wysłać CV, paraliżował ją strach. Czuła się wciąż za mało kompetentna. Przełomem było dołączenie do „Mentalnego Awansu”. Wewnątrz grupy, wspólnie z innymi kobietami, najpierw rozprawiłyśmy się z jej irracjonalnymi obawami, a później obserwowałam fascynującą przemianę – z osoby potrzebującej wsparcia stała się tą, która sama zaczęła motywować inne uczestniczki.

Najbardziej wzruszyło mnie to, co powiedziała na jednym z naszych spotkań, już po znalezieniu nowej pracy:
„Kiedyś bałam się wysłać CV. A teraz? Będę je wysyłać regularnie, nawet mimo tego, że już mam pracę. Chcę być na bieżąco z rynkiem – co mi szkodzi?”.

Wtedy zrozumiałam, że stworzyłam coś znacznie więcej niż wsparcie w zmianie etatu. Dałam im narzędzia do zmiany sposobu myślenia o sobie.

Gdyby miała Pani powiedzieć jedną rzecz kobiecie, która codziennie rano idzie do pracy z poczuciem lęku, frustracji albo wypalenia, ale nadal boi się zmiany – co chciałaby jej Pani dziś powiedzieć?

Nie czekaj na idealny moment, bo on nigdy nie przyjdzie. Nie myśl o zmianie pracy jak o ryzyku, bo największym ryzykiem jest pozostanie w miejscu, które Cię niszczy. Nie musisz od razu rzucać wypowiedzenia na stół. Zacznij od małego kroku: zajrzyj na rynek, sprawdź swoją wartość, odezwij się do kogoś, kto już przeszedł tę drogę.

Jeśli czujesz, że utknęłaś – zapraszam Cię do „Mentalnego Awansu”. Nie musisz przechodzić przez to sama.


Wywiadu udzieliła: Monika Prokorym– Twórczyni platformy „Mentalny Awans” i edukatorka zawodowa, która pomaga kobietom odzyskać pewność siebie i świadomie zmieniać pracę. Sama przeszła przez doświadczenie pracy w toksycznych środowiskach, dzięki czemu doskonale rozumie lęk, który często towarzyszy kobietom przed zawodową zmianą. Od dwóch lat edukuje w mediach społecznościowych na temat kariery, pewności siebie i rynku pracy, a jej profil @pani.na.etacie obserwuje już blisko 20 tysięcy osób. Stworzyła autorski proces „Mentalnego Awansu”, oparty na pracy z przekonaniami, odzyskiwaniu sprawczości oraz konkretnym planie działania. W ramach swojej platformy łączy mentoring z eksperckim wsparciem rekruterki i prawniczki prawa pracy, pomagając kobietom przejść przez zmianę zawodową bez poczucia osamotnienia.

Więcej informacji o działaniach Moniki znajdziesz na Instagramie i Facebooku.

iKobiece.pl
Author: iKobiece.pl

Promuj swój biznes w kobiecej społeczności
Dotrzyj do nowych odbiorczyń i zyskaj nowe klientki!
To dla mnie!