Jak odzyskać wolność w ruchu i pokochać swoje ciało? – Wywiad z Niną Kot

Ruch to coś więcej niż trening, kalorie i perfekcyjna technika. To przestrzeń do eksploracji, zabawy i kontaktu z własnym ciałem. Nina Kot, fizjoterapeutka i twórczyni innowacyjnej platformy ruchowej pokazuje, że aktywność fizyczna może być narzędziem do odzyskania wolności, a nie sposobem na kontrolowanie siebie. Jej misją jest uwolnienie kobiet od presji wyglądu i nauczenie ich, jak żyć w ciele, zamiast je poprawiać.

W wywiadzie dla iKobiece.pl Nina opowiada o swojej drodze do fizjoterapii, wartościach, które kierują jej marką, a także doświadczeniach, które ukształtowały jej podejście do ruchu. Mówi o sile płynącej z akceptacji własnego ciała, o przełamywaniu barier i o tym, jak endometrioza wpłynęła na jej rozumienie pracy z ciałem. Wprowadza nas w świat ruchu bez porównywania – takiego, który nie jest celem samym w sobie, lecz narzędziem do odkrywania siebie na nowo. Zapraszamy do inspirującej rozmowy, która może odmienić Twój sposób myślenia o własnym ciele i ruchu.

Karolina Dąbrowska: Jak zaczęła się Twoja przygoda z fizjoterapią i ruchem?

Nina Kot: Idąc na te studia, nie miałam pojęcia, że odkryję swoją życiową misję. Myślałam, że zostanę masażystką – ot, konkretna praca z ciałem. Potem wpadłam do króliczej nory. Zafascynował mnie świat anatomii, połączeń między ruchem, emocjami i zdrowiem. Im głębiej wchodziłam, tym bardziej widziałam, jak wszystko jest ze sobą powiązane. Od tamtej pory nie przestaję się uczyć, czytać, testować, sprawdzać. Każda książka, artykuł, rozmowa, każde doświadczenie w pracy z ciałem to kolejna cegiełka do pałacu wiedzy, który buduję. I wciąż nie mam dość.

KD: Jakie są główne cele i wartości, które kierują Twoją marką?

NK: Cel to rozwalić schematy, które więżą kobiety w obsesji piękna i zmuszają je do traktowania ruchu jako narzędzia do samokontroli. Chcę, żeby kobiety odzyskały swoją dzikość i moc – bez presji, oceniania i naprawiania siebie.

Wartości:

  • Autentyczność – bez filtrów, bez sztucznej motywacji, bez wrzucania kobiety w ramy, jak się “powinny” zachowywać.
  • Dzikość – bo ciało nie jest produktem, tylko bramą do kontaktu z własną instynktowną mądrością.
  • Rebelia przeciwko stereotypom – bo fitness, który uczy samowyrzeczenia zamiast przyjemności, powinien odejść na śmietnik historii.
  • Zabawa i wspólnota – bo ruch, zamiast dzielić ciała „lepsze” i „gorsze”, może dać nam szansę na połączenie, wspólnotę, zabawę.

Nie uczę kobiet, jak zmieniać swoje ciało. Uczę je, jak przestać je naprawiać i zacząć w nim żyć.

KD: Co dla Ciebie oznacza „kontakt z ciałem”?

NK: Kontakt z ciałem to życie w nim, a nie tylko w swojej głowie. To pełne zanurzenie w zmysłach, przyjmowanie odczuć i emocji bez oceniania, bez spychania ich w głąb siebie, bo są “nieodpowiednie”. To odkrycie tej dzikiej, niecenzurowanej części siebie – i pozwolenie jej wyjść na światło dzienne. Wszystko jest przyjmowane jako część doświadczenia życia w ciele – złość, krzyk, ból, czy to, co nazywamy “brzydkim”. Bycie brzydką uwalnia od standardów piękna! Kiedy masz kontakt z ciałem, nie uśmiechasz się grzecznie, kiedy nie masz na to ochoty. Mówisz głośno, krzyczysz i śmiejesz się, nawet “niepytana”. Zamiast siedzieć jak laleczka, rozsiadasz się wygodnie i zajmujesz przestrzeń, która Ci się należy. Kontakt z ciałem to wolność bycia sobą – na własnych zasadach.

KD: Czy był jakiś konkretny moment w Twoim życiu, który najbardziej wpłynął na Twoje podejście do pracy z ciałem?

NK: Moja choroba – endometrioza. Zdiagnozowano mnie niedawno, ale to wywróciło moje życie do góry nogami. Dbanie o siebie nabiera innego znaczenia, kiedy nie możesz chodzić z bólu. Kiedy Twoje ciało nie współpracuje z Tobą tak bardzo, że nie jesteś w stanie iść do pracy, wyprowadzić psa, ugotować sobie posiłku. To nowy poziom czucia i rozumienia siebie. Inaczej patrzysz na swoje ciało, kiedy ból zajmuje całą Twoją świadomość. Nie możesz go wyciszyć, zignorować, przeczekać – musisz się z nim skonfrontować. Akceptujesz swoją kruchość, ograniczenia, zależność od własnego ciała, ale jednocześnie zaczynasz dostrzegać, że w tej bezbronności jest coś potężnego.

Moja psychoterapeutka mówi, że gigantyczne cierpienie ma wielką moc – i Ty, cierpiąc, wchłaniasz część tej mocy. Ja chcę wykorzystać tę moc, żeby pokazać kobietom, że nie są słabe. Że to kultura wmówiła nam słabość, zależność, poddańczość wobec mężczyzn – a to jest guzik prawda.
Czucie to MOC, nie słabość. Sięganie po wsparcie to SIŁA, a nie zależność. To, że Twoje ciało nie zawsze działa, jak chcesz, nie znaczy, że Cię zawodzi. Ciało to nie wróg, to nie maszyna do naprawy. To Twój dom – jedyny, jaki masz, choć niedoskonały. Przez ruch możesz nauczyć się z nim współpracować, zamiast je kontrolować.

KD: Jakie są najczęstsze blokady, które obserwujesz u swoich klientek w relacji z własnym ciałem?

NK: Największa? Obsesyjne przejmowanie się wyglądem zamiast funkcją. Kobiety wstydzą się wykonywać ćwiczenia, w których wyglądają „głupio”. Wstydzą się krzyczeć, robić dziwne miny, poruszać się spontanicznie. Nie pozwalają sobie na wygłupy, taniec, zabawę ruchem. Jesteśmy tak nauczone kontroli, że dbamy o idealną technikę, wciągnięty brzuch, liczenie powtórzeń i serii – aż spontaniczna aktywność ruchowa przestaje istnieć. Ciągle jesteśmy w trybie „czy ktoś patrzy? Czy mnie ocenia?”.

Jak to wygląda u mężczyzn? Oni chcą biegać szybciej, dłużej, podnosić więcej. Kobiety? Chcą wymodelować sylwetkę, schudnąć, ujędrnić ciało.
To nie przypadek. To efekt wszechobecnych komunikatów, reklam, wyretuszowanych zdjęć, które wmawiają nam, że wygląd to nasza jedyna wartość.

Ja mówię to głośno i wyraźnie: WYGLĄD TO NAJMNIEJ INTERESUJĄCA RZECZ O TOBIE. Twoje ciało to nie dekoracja. Nie musisz go cały czas pilnować. Możesz po prostu z niego korzystać.

KD: Wkrótce odbędzie się premiera Twojej Platformy z przygodami ruchowymi audio – ruch bez porównywania i bez ograniczeń. Jakie było Twoje główne założenie – co chciałaś osiągnąć, tworząc platformę?

NK: Chciałam zabrać z ruchu wszystko to, co nas ogranicza – porównywanie się, ocenianie, analizowanie techniki, sprawdzanie w lustrze, „czy robię to dobrze”. Dlatego to audio, a nie wideo. Nie widzisz siebie. Nie porównujesz się do trenerki, która utrzymuje się z tego, jak wygląda i z tego, że trenuje. Nie ma presji, tylko czysta, intuicyjna eksploracja ruchu. Chciałam, żeby każda kobieta – niezależnie od sprawności, kondycji, pewności siebie – mogła się poruszać bez oceniania. Chciałam, żeby ruch stał się przygodą, a nie zadaniem do odhaczenia. Nie „treningiem”. Nie „planem na sylwetkę marzeń”.
Tylko przestrzenią, gdzie możesz odkrywać swoje ciało i jego możliwości tak, jak chcesz. Ruch nie ma być poprawianiem siebie. Ruch to wolność. Właśnie tę wolność daje ta platforma. 

KD: Czym dokładnie są „przygody ruchowe audio” i jak rozumieć „ruch bez porównywania”?

NK: Przygody ruchowe audio to sesje ruchowe, których słuchasz, zamiast oglądać. Nie ma ekranu, nie ma luster, nie ma „poprawnej” techniki, nie musisz nikogo naśladować. Masz tylko głos, swoje ciało i swoją przestrzeń. To trochę jak słuchowisko, ale zamiast siedzieć, eksplorujesz ruch. Czasem delikatnie, czasem dziko, czasem zabawowo. Każda przygoda to inna historia – czasem prowadzę Cię przez las, czasem walczymy ze smokiem, a czasem eksplorujemy, jak porusza się Twoje ciało, kiedy jesteś w nim obecna.

Ruch bez porównywania to ruch, w którym NIE:
Patrzysz na siebie w lustrze.
Sprawdzasz, czy wyglądasz „ładnie” lub „prawidłowo”.
Mierzysz efektów w spalonych kaloriach czy „progresie”.

To ruch, który ma służyć Tobie, a nie kontrolować Twoje ciało. Nie musisz wyglądać. Nie musisz nadążać. Nie musisz się dopasować. Twoje ciało będzie głównym bohaterem tej historii – tak, jak Ty tego chcesz.

KD: Jakie korzyści/doświadczenia będą mogli czerpać użytkownicy Platformy?

NK: Ruch bez fit-shitu, zawstydzania i porównywania: Nie musisz „wyglądać” w ruchu. Nie musisz mieć „idealnej techniki”. Nie ma luster, nie ma ocen, nie ma poprawiania ciała. Jest tylko Twoje odczuwanie, Twoje tempo, Twoja swoboda. Żadnych fit-haseł o „wyrzeźbieniu sylwetki” i „spalaniu kalorii”. Twoje ciało nie jest projektem do naprawy. Możesz się ruszać, bo to sprawia Ci przyjemność – i to wystarczy.

Ruch dla każdego – bez ograniczeń: Masz ograniczenia ruchowe? Nie masz przestrzeni? Nie masz sprzętu? Nie ma problemu. Możesz ruszać się na leżąco, na siedząco, w łóżku, na krześle, w domu, w biurze, na spacerze. Nie musisz robić pełnego treningu – każda, nawet najmniejsza forma ruchu ma znaczenie. To nie Ty masz się dopasować do ruchu. To ruch dostosowuje się do Ciebie. Dlatego najkrótsze przygody mają 5 min, oraz możesz je wyszukiwać po kategoriach – na siedząco, na ziemi, na krześle, na dworze etc.

Społeczność zamiast rywalizacji: Tutaj nie jesteś sama. Ruch w pojedynkę bywa trudny – dlatego tworzymy społeczność, gdzie możesz dzielić się doświadczeniami, znaleźć wsparcie i ruszać się bez presji. W grupie nie ma porównań – jest wzajemne dodawanie sobie mocy.

Pay What You Want – bo ruch jest dla wszystkich: Pieniądze nie powinny być barierą w dostępie do ruchu. Dlatego możesz wybrać jeden z trzech poziomów płatności – zgodnie z tym, na co Cię stać. Niezależnie od sytuacji finansowej – to miejsce jest dla Ciebie.

KD: Czy w Twoim podejściu do ruchu odwołujesz się do jakichś szczególnych technik czy filozofii?

NK: Ruch jako narzędzie do sprawczości i relacji – inspiracja Weroniką Sherborne: Ruch Weroniki Sherborne (którego jestem instruktorką) to metoda pracy z ciałem, która rozwija nie tylko sprawność fizyczną, ale też poczucie bezpieczeństwa, relacje społeczne i pewność siebie. Nie chodzi o „ćwiczenia”, tylko o doświadczania ruchowe, które wzmacniają poczucie sprawczości i lepsze czucie siebie w przestrzeni. Ruch może wpływać na emocje, redukować stres i pomagać poczuć się swobodniej we własnym ciele – i właśnie to chcę przekazać.

Neurobiologia – mózg kocha fabułę: Nasze ciała nie zostały stworzone do liczenia powtórzeń i śledzenia wyników w tabelkach.. Mózg reaguje na historie, rytm, zabawę, ruch pełen sensu. Dlatego zamiast „treningu” masz przygody ruchowe – fabularne eksploracje, które angażują Cię nie tylko fizycznie, ale też mentalnie i emocjonalnie.

Społeczność i motywacja wewnętrzna: Badania pokazują, że najsilniejszym czynnikiem, który sprawia, że ludzie zostają w ruchu na dłużej, jest motywacja wewnętrzna i wsparcie społeczności. Nie sylwetka. Nie „zdrowie” jako odległy cel. Tylko ruch, który sprawia Ci przyjemność, pozwala łączyć się z innymi i przeżywać z nimi radość.
Kiedy ruch staje się przestrzenią na zabawę, eksplorację i wspólne doświadczanie – zaczyna być czymś, co chcemy robić, a nie czymś, co „powinnyśmy”. I to jest jedyny sposób, żeby przestać „walczyć ze sobą”, a zacząć żyć w swoim ciele naprawdę.

KD: Czy masz jakieś przesłanie dla ludzi, którzy chcą lepiej poczuć swoje ciało, ale nie wiedzą od czego zacząć?

NK: Baw się! Zrób głupią minę. Wejdź na drzewo. Zrób fikołka. Skacz po kałużach.
Przypomnij sobie, jak to jest być dzieckiem – które jeszcze nie nauczyło się, że „nie wypada” być głośnym, radosnym i spontanicznym. Starzejemy się, bo przestajemy się bawić, a nie przestajemy się bawić, bo jesteśmy na to za stare.
Mózg kocha zabawę, bo daje mu to, czego potrzebuje – luz, lekkość, trochę absurdu. Zabawa pozwala na chwilę odciąć się od wszystkiego. Sprawia, że czujesz, że żyjesz – tu i teraz. Daje Ci coś lepszego niż „osiągnięcia” – śmiech, swobodę, dobrą energię.
Nie zaczynaj od „treningu”. Zacznij od tego, co daje Ci czystą frajdę.
To najlepszy sposób, żeby poczuć się dobrze w swoim ciele – bez presji, bez celu, po prostu dla siebie.

Więcej informacji o działaniach Niny znajdziesz na www.ninakot.com oraz na Facebooku.

iKobiece.pl
Author: iKobiece.pl