Mediacja rodzinna: Jak ułatwić rozwód i zminimalizować stres? – Wywiad z Katarzyną Bigosińską
Rozwód jest jednym z najtrudniejszych etapów w życiu każdej rodziny. Wiąże się z emocjonalnym stresem, poczuciem straty, a także wieloma praktycznymi problemami, takimi jak podział majątku czy opieka nad dziećmi. W tym procesie warto szukać sposobów na minimalizowanie negatywnych skutków, zarówno dla dorosłych, jak i dla najmłodszych. Jednym z narzędzi, które może pomóc w tym trudnym czasie, jest mediacja rodzinna. W rozmowie z Katarzyną Bigosińską, mediatorką i koordynatorką spraw rozwodowych, dowiadujemy się, jak mediacja może ułatwić porozumienie między małżonkami, zmniejszyć stres związany z rozwodem oraz przyczynić się do lepszego ułożenia relacji po rozstaniu. Jakie korzyści płyną z mediacji i w jakich sytuacjach jest to najlepsza opcja? Co zrobić, kiedy druga strona nie chce współpracować? Odpowiedzi na te pytania znajdziesz w poniższej rozmowie.
Karolina Dąbrowska: Co skłoniło Cię do pracy jako mediatorka rodzinna i koordynatorka spraw rozwodowych? Czy to Twoje osobiste doświadczenia wpłynęły na to, że pomagasz innym przechodzić przez rozwód?
Katarzyna Bigosińska: Moja decyzja o rozpoczęciu pracy jako mediatorka i koordynatorka spraw rozwodowych to zrządzenie losu, które wynika z wieloletniego doświadczenia zawodowego w strukturach bezpieczeństwa i instytucjach odpowiedzialnych za egzekwowanie prawa. Nauczyło mnie to działania w trudnych i wymagających sytuacjach, a także pracy z ludźmi w kryzysie.
Zdobywając umiejętności interpersonalne poprzez codzienny kontakt z ludźmi, rozwijałam zdolności komunikacyjne, negocjacyjne oraz mediacyjne. Pracowałam często w nieprzewidywalnych warunkach, które nauczyły mnie zachowywania spokoju, szybkiej analizy sytuacji oraz podejmowania trafnych decyzji w oparciu o zebrane informacje.
Z kolei własne doświadczenie rozwodu pozwoliło mi lepiej zrozumieć emocje, wyzwania i potrzeby osób, które przechodzą przez ten proces zmian. Sprawiło, że jeszcze bardziej doceniłam rolę mediacji. Wiem, jak wielką różnicę robi spokojne rozwiązanie konfliktu i jak bardzo wpływa to na dzieci. Dlatego teraz pomagam rodzinom przejść przez ten proces w sposób, który minimalizuje stres i pozwala na lepsze ułożenie relacji po rozstaniu.
Właśnie te dwa elementy sprawiły, że postanowiłam pomagać innym w rozwiązywaniu konfliktów rodzinnych i wspierać ich w podejmowaniu świadomych decyzji, prowadząc ich w kierunku rozpoczęcia nowego etapu życia.
Obecnie, prowadząc biuro RK, działam i kieruję się mottem:
To niemożliwe – powiedział rozsądek.
To ryzykowne – powiedziało doświadczenie.
To bez sensu – powiedziała duma.
Mimo wszystko spróbuj – powiedziało serce.
KD: Rozwód to ogromne przeżycie emocjonalne. Jakie są pierwsze kroki, które pomagają ludziom odnaleźć spokój w tym procesie?
Jak radzić sobie z poczuciem porażki, żalu i gniewu po rozstaniu?
KB: Rozwód to bardzo trudne doświadczenie, które wiąże się z silnymi emocjami i stresem. Warto dać sobie czas na refleksję. Pierwszym krokiem w odnalezieniu spokoju jest zaakceptowanie swoich uczuć, niezależnie od tego, czy jest to smutek, złość, gniew, ulga czy poczucie porażki. Na pewno nie warto tłumić tych emocji.
Drugim krokiem jest szukanie wsparcia u bliskich osób – rodziny i przyjaciół, którzy mogą pomóc przejść przez ten trudny czas. Kolejnym ważnym działaniem jest skorzystanie z pomocy psychologa lub terapeuty, który pomoże uporać się z emocjonalnym ciężarem.
Warto zadbać o swoje zdrowie fizyczne poprzez regularny sen, zdrową dietę i aktywność fizyczną. Nie polecam izolowania się – wręcz przeciwnie, warto znaleźć sobie zajęcia i wybrać drogę rozwoju osobistego w kierunku radości i odprężenia.
Pomocne będzie także uporządkowanie spraw prawnych i finansowych, aby zminimalizować dodatkowy stres. Dobrze jest ustalić nowe cele i plan działania na przyszłość, co pozwoli skupić się na pozytywnych zmianach. Samorozwój i praca nad sobą, np. poprzez kursy czy rozwijanie pasji, mogą pomóc odzyskać pewność siebie.
Warto pamiętać, że proces gojenia ran wymaga czasu, ale z odpowiednim wsparciem i podejściem można odzyskać spokój i pójść do przodu. Polecam zaraz po rozwodzie pobyć sama ze sobą, zatroszczyć się o siebie, rozwijać poczucie własnej wartości i przyjąć siebie taką, jaka jestem. Uważam, że nic nie dzieje się przypadkowo, a jeśli doświadczamy rozwodu, to oznacza, że przyszedł czas na zmiany.
KD: Na czym dokładnie polega mediacja rozwodowa i jakie są jej główne założenia?
KB: Mediacja daje możliwości, by stare emocje budowały nowe. Pomaga zobaczyć punkt widzenia drugiej osoby, pozwala „zachować twarz”, pokazując, że nie ma zwycięstwa jednej strony nad drugą.
W czasie mediacji mediator tworzy warunki sprzyjające stronom w dojściu do porozumienia i jest obrońcą procedury. To proces ludzki, nie sądowy, oparty na sprawiedliwości naprawczej.
Opiera się na zasadzie dobrowolności, co oznacza, że obie strony muszą wyrazić zgodę na udział w postępowaniu. Kluczowym założeniem jest także bezstronność mediatora, który nie opowiada się po żadnej ze stron i dba o równość uczestników. Ważnym elementem jest poufność, co oznacza, że informacje ujawnione podczas mediacji nie mogą być wykorzystane w sądzie.
Strony same decydują o warunkach porozumienia, co zwiększa ich zaangażowanie i odpowiedzialność za podjęte ustalenia. Mediacje skupiają się na planowaniu przyszłości i zaspokajaniu potrzeb wszystkich członków rodziny zamiast analizowania przeszłych konfliktów. Mediator koncentruje się na poszukiwaniu kompromisów dotyczących podziału majątku, alimentów, a także opieki nad dziećmi i kontaktów z nimi.
Proces ten ma na celu zmniejszenie negatywnych skutków rozwodu, szczególnie dla dzieci, oraz umożliwienie byłym małżonkom zachowania poprawnych relacji. Mediacja rodzinna to oszczędność czasu i kosztów w porównaniu z długotrwałym procesem sądowym.
Strony w mediacjach mogą swobodnie wyrażać swoje potrzeby i obawy, co zwiększa szanse na osiągnięcie trwałego porozumienia. Dzięki postępowaniu mediacyjnemu byli partnerzy mogą uniknąć eskalacji konfliktu i skupić się na budowaniu nowego rozdziału w życiu.
KD: Czy mediacja jest skuteczna we wszystkich przypadkach, czy są sytuacje, w których nie jest wskazana?
KB: Mediacja nie jest dopuszczalna w sprawach o ustalenie ojcostwa, macierzyństwa, zaprzeczenie ojcostwa, przysposobienie, unieważnienie małżeństwa oraz pozbawienie lub zawieszenie wykonywania władzy rodzicielskiej.
Sytuacje, w których mediacja nie jest wskazana, to m.in. przemoc domowa – gdy jedna ze stron boi się drugiej i nie ma równej pozycji negocjacyjnej. Mediacja nie jest także odpowiednia, gdy jeden z małżonków jest manipulacyjny, działa w złej wierze lub nie zamierza przestrzegać ustaleń. Problematyczne mogą być również przypadki, gdy jedna ze stron zmaga się z poważnymi problemami psychicznymi lub uzależnieniem, co może utrudniać podejmowanie racjonalnych decyzji.
W przypadku bardzo wysokiego poziomu konfliktu, gdy brak jest jakiejkolwiek gotowości do rozmowy, mediacja może okazać się nieskuteczna. Podobnie, jeśli jedna ze stron jest zdeterminowana, by rozstrzygnąć sprawę w sądzie i nie zamierza szukać ugody. W takich sytuacjach lepszym rozwiązaniem może być postępowanie sądowe z udziałem pełnomocników lub terapia indywidualna dla każdej ze stron, zanim podejmą próbę mediacji.
KD: Jakie są największe korzyści mediacji w porównaniu do rozwodu prowadzonego przed sądem?
KB: Szybkość postępowania, ponieważ mediacja zazwyczaj trwa krócej, a postępowanie sądowe może się ciągnąć latami, zwłaszcza jeśli dochodzi do sporów o dzieci, majątek czy alimenty. Opłaty mediacyjne są znacznie niższe niż koszty sądowe, które obejmują honoraria prawników, opłaty sądowe i ewentualne koszty opinii biegłych. Większa kontrola nad decyzjami w mediacji, gdyż to strony podejmują decyzje dotyczące rozwodu, podziału majątku, opieki nad dziećmi i alimentów. W sądzie decyzję podejmuje sędzia na podstawie przedstawionych dowodów. Mniejsze obciążenie emocjonalne, ponieważ postępowanie sądowe często wiąże się z eskalacją konfliktu i walką na sali rozpraw. Mediacja pomaga zachować spokój i szukać rozwiązań korzystnych dla obu stron. Dobro dzieci na pierwszym miejscu, bo w mediacji rodzice mogą wypracować rozwiązania, które będą najlepsze dla ich dzieci, unikając niszczących konfliktów i przeciągających się batalii sądowych. Istnieje możliwość odbudowania komunikacji rodzicielskiej, gdyż mediacja uczy skutecznej komunikacji i współpracy, co jest kluczowe w przypadku rodziców, którzy po rozwodzie muszą wspólnie wychowywać dzieci.
KD: Czy możesz opisać jakąś konkretną historię, gdzie mediacja pomogła parze rozstać się w sposób, który był dla obu stron satysfakcjonujący?
KB: Przedstawię historię rodziny, w której bohaterem było dziecko. Tytuł historii: „Głos dziecka”
Dziesięcioletni Konrad był cichym, uśmiechniętym chłopcem, który raczej unikał problemów. Ale na lekcji języka polskiego po prostu wybuchnął płaczem. Kiedy nauczycielka zapytała, co się stało, wyjąkał tylko:
– Boję się… Mama i tata ciągle się kłócą…
Szkoła nie zignorowała oświadczenia chłopca. Została uruchomiona procedura interwencji, a pedagog skontaktował się z matką chłopca. Pani Izabela zgłosiła się do biura z polecenia koleżanki. Była roztrzęsiona i bardzo zdenerwowana. Nie była zdziwiona zgłoszeniem ze szkoły – wiedziała, że Konrad jest bardzo wrażliwym chłopcem i przeżywa ich domowe konflikty.
– My się nie bijemy – zaczęła od razu, jakby chciała się usprawiedliwić.
Oświadczyła jednak, że awantury są bardzo częste, mąż jest nerwowy, a ona też krzyczy z tzw. niemocy. Powiedziała, że Tomek nigdy jej nie uderzył, ale czuje, że już nie mają wspólnej drogi i nie wie, co robić. Rozmawiałyśmy długo. Pani Izabela miała świadomość, że Konradek cierpi, ale wciąż bała się podjąć decyzję. Zasugerowałam mediacje rodzinne, jednak od razu zaprzeczyła, uważając, że on się nie zgodzi i będzie twierdził, że to fanaberie. Zaproponowałam, żeby spróbować. Jeśli się nie uda – poszukamy innego rozwiązania. Zdecydowała się i złożyła wniosek o mediacje – spróbowała.
Pan Tomasz za pierwszym razem odmówił spotkania. Za drugim – również. Przy trzeciej próbie odebrał telefon i powiedział krótko, że nie widzi sensu mediacji. Nie naciskałam. Zaprosiłam go tylko na rozmowę, by mógł powiedzieć, jak on to widzi. Po kilku dniach przyszedł. Był bardzo zamknięty w sobie. Po dłuższej rozmowie powiedział, że nie chce rozwodu, ale wie, że jego żona już go nie kocha. Był zły i bardzo zagubiony. Nie uważał siebie za współwinnego sytuacji, jednak później przyznał, że ich życie od dawna było pełne konfliktów. Niejednokrotnie był przez żonę obrażany i obwiniany, np. że mało zarabia na dom. Kiedy usłyszał, że Konrad się boi, jego postawa powoli zaczęła się zmieniać. Powoli zaczęliśmy rozmawiać o tym, co dalej. Po kilku spotkaniach oboje doszli do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem będzie zamieszkanie osobno. Chociaż mieli wątpliwości i obawy, co powie najbliższa rodzina, zaczęli działać. Wspierałam ich w organizacji formalności, byłam z nimi cały czas – od znalezienia mieszkania po sprawy finansowe.
Rozpoczęliśmy wspólne spotkania z prawnikiem zajmującym się podziałem majątku i sprawami rozwodowymi. Nie było łatwo. Były łzy, chwile zawahania, napięte rozmowy. Ale mimo wszystko dążyli do celu, wiedząc, że to najlepsze rozwiązanie dla dobra ich syna.
Gdy decyzja o rozwodzie stała się faktem, przeszliśmy do ustaleń dotyczących Konrada. Stworzyliśmy plan rodzicielski – precyzyjny, ale elastyczny, tak by oboje mogli być obecni w jego życiu. Dziś Konrad mieszka głównie z mamą. Ma swój pokój pełen zabawek, a tata regularnie spotyka się z synem. Konflikty nie zniknęły całkowicie, ale ich relacje są bardziej uporządkowane. Konrad samodzielnie chodzi do szkoły, spokojnie śpi w nocy, pamięta o lekcjach. Sam narysował sobie grafik, kiedy ma spotkania z tatą. Już nie słyszy awantur domowych. Czasami jedynie boi się, czy tata o nim nie zapomni.
Rodzice – wspólnie i w porozumieniu, dzieląc się kosztami na pół – zapisali syna na spotkania z psychologiem dziecięcym, aby zapewnić mu ochronę emocjonalną.
A pani Izabela i pan Tomasz? Nie są już małżeństwem, ale starają się być dobrymi rodzicami. I choć droga do tego była bardzo trudna, oboje przyznają teraz, że była konieczna.
Powyższa historia rodziny to głos dziecka, który usłyszeli pedagodzy w szkole oraz rodzice.
Zawsze trzymam mocno kciuki za rodziców, którzy – będąc w ogromnym gniewie – mają odwagę zatrzymać się w refleksji i spojrzeć na sytuację z innej perspektywy.
KD: Jakie są najczęstsze obawy osób, które zgłaszają się do mediacji rozwodowej?
KB: Najczęstsze z nich to obawa przed eskalacją konfliktu – osoby obawiają się, że mediacja, zamiast pomóc, doprowadzi do większej konfrontacji, zwłaszcza jeśli relacja między małżonkami jest bardzo napięta. Istnieje również strach przed nierównym traktowaniem. Jedna ze stron może się bać, że mediator będzie faworyzował drugą stronę lub że zostanie zmanipulowana do zaakceptowania niekorzystnych warunków.
Ponadto, nie wszyscy wierzą, że mediacja faktycznie może pomóc w znalezieniu rozwiązania – szczególnie osoby, które doświadczyły wieloletnich konfliktów w małżeństwie. Wiele osób martwi się, czy w wyniku mediacji nie straci zbyt wiele – czy podział majątku będzie sprawiedliwy i czy będą w stanie utrzymać się po rozwodzie. Rodzice często obawiają się, jak rozwód wpłynie na dzieci, czy uda się ustalić odpowiednie zasady opieki i czy druga strona będzie się z nich wywiązywać.
Strony często odczuwają lęk przed presją emocjonalną, ponieważ mediacja wymaga rozmowy i współpracy, co może być trudne dla osób, które czują się zranione, zdradzone lub skrzywdzone przez partnera. Kolejną częstą obawą są wątpliwości co do zgodności ustaleń mediacyjnych z prawem. Niektórzy boją się, że uzgodnienia nie będą miały mocy prawnej lub że druga strona ich nie dotrzyma.
Niektóre osoby przystępują do mediacji z zamiarem „wygranej” i trudno im zaakceptować konieczność ustępstw w niektórych kwestiach. Osoby rozwodzące się mogą także obawiać się opinii rodziny, przyjaciół czy znajomych, zwłaszcza jeśli mediacja prowadzi do mniej standardowych rozwiązań, np. opieki naprzemiennej.
Ponieważ rozwód to ogromna zmiana życiowa, wiele osób boi się samotności, nowej rzeczywistości finansowej, konieczności samodzielnego wychowywania dzieci czy budowania nowego życia. Natomiast mediacja pomaga oswoić te obawy, daje poczucie kontroli nad sytuacją i ułatwia znalezienie najlepszych rozwiązań. Warto podkreślić, że dobry mediator nie tylko prowadzi rozmowy, ale także pomaga rozwiać wątpliwości i wspiera strony w procesie podejmowania decyzji, korzystając z pomocy innych specjalistów, takich jak prawnicy, psychologowie czy doradcy finansowi.
KD: Jakie są najczęstsze przyczyny, które prowadzą do eskalacji konfliktu między rozwodzącymi się stronami?
KB: Przede wszystkim silne emocje – złość, żal, poczucie krzywdy. Jedni czują się zdradzeni, inni oszukani lub porzuceni. Jeśli te uczucia nie zostaną przepracowane, mogą prowadzić do konfliktów zamiast konstruktywnej rozmowy.
Brak komunikacji i złe porozumiewanie się – wzajemne oskarżenia, podnoszenie głosu, manipulacje. Niektóre osoby celowo unikają rozmów, co dodatkowo podsyca napięcie.
Walka o dzieci i prawa rodzicielskie. Spory o opiekę nad dziećmi często są najbardziej bolesne. Jeśli jedno z rodziców czuje się zagrożone utratą kontaktu z dzieckiem, może eskalować konflikt, np. poprzez składanie fałszywych oskarżeń lub utrudnianie kontaktów drugiej stronie.
Manipulowanie dziećmi przez jednego z rodziców.
Kwestie finansowe, takie jak podział nieruchomości, oszczędności czy długów, często budzą najwięcej napięcia – zwłaszcza gdy jedna ze stron uważa, że druga próbuje ją oszukać lub pozbawić należnych jej środków.
Zaangażowanie osób trzecich (rodzina, znajomi, nowi partnerzy). Rodzina i przyjaciele często „podgrzewają” atmosferę, doradzając walkę lub podważając propozycje ugody. Pojawienie się nowego partnera może dodatkowo wzbudzać zazdrość i poczucie niesprawiedliwości.
Brak gotowości do kompromisu. Niektóre osoby podchodzą do rozwodu jak do walki, w której trzeba „wygrać” i za wszelką cenę pokonać drugą stronę.
Nadużycia i przemoc. Jeśli w związku dochodziło do przemocy (fizycznej, psychicznej, ekonomicznej), ofiara często obawia się mediacji i nie chce negocjować z oprawcą. Z kolei sprawca może próbować wykorzystywać rozwód do dalszej kontroli i zastraszania.
Proces sądowy jako narzędzie walki. Niektóre osoby celowo przedłużają sprawę rozwodową, składają liczne wnioski i odwołania, by zaszkodzić drugiej stronie lub wymusić lepsze warunki ugody.
Nierówność sił między stronami eskaluje konflikt. Jeśli jedna ze stron jest bardziej dominująca, ma większą wiedzę prawną lub dostęp do lepszego wsparcia (np. prawnika, finansów), druga strona może czuć się bezsilna i reagować agresją lub wycofaniem.
Mediacja pomaga unikać wielu z tych sytuacji. Wielokrotnie przedstawiam klientom, ile mogą stracić, a ile zyskać, kończąc swoją sprawę rodzinną w postępowaniu mediacyjnym. Jednak najważniejsza jest ich dobra wola, aby usiąść do okrągłego stołu i rozmawiać o trudnych sprawach.
KD: Co zrobić, gdy druga strona nie chce współpracować i działa w sposób konfliktowy?
KB: Gdy jedna ze stron nie chce współpracować i działa w sposób konfliktowy, ważne jest opracowanie i zastosowanie odpowiedniej strategii działania, która może pomóc w deeskalacji sytuacji. Działając jako koordynator w sprawach konfliktowych, na pierwszym spotkaniu zapoznaję się z historią i już na tym etapie opracowuję wstępny plan działania w konflikcie. Na początek przygotowuję osobę, aby zachowała spokój i asertywność, nie dała się wciągać w emocjonalne przepychanki, odpowiadała spokojnie, nie podnosząc głosu i nie używając agresywnego języka. Natomiast powinna wyrażać swoje potrzeby w sposób stanowczy i niekonfrontacyjny, unikać prowokacji, nie odpowiadać na zaczepki. Skupia się na faktach i rozwiązaniach, zamiast wdawać się w osobiste ataki.
Jeśli druga strona manipuluje, oskarża lub stosuje przemoc słowną, wspólnie na spotkaniu opracowujemy sposób stawiania granic, aby osoba konfliktowa nie przekraczała ich. Zawsze powtarzam osobom na pierwszym spotkaniu w biurze, że mają prawo powiedzieć lub napisać np. SMS w postaci: „Jestem gotowa rozmawiać, jeśli będziemy prowadzić spokojną dyskusję” lub „Nie będę z tobą rozmawiać, gdy krzyczysz”.
Jeśli konfliktowa strona działa w sposób nieuczciwy (np. zmienia wersje ustaleń, grozi), warto dokumentować rozmowy, np. przez e-maile lub wiadomości tekstowe. Może to być przydatne w przypadku konieczności interwencji prawnej. W takich sytuacjach staję się koordynatorem konfliktu i za zgodą osoby wprowadzam do opracowanej strategii innych specjalistów, m.in. adwokatów, radców prawnych, psychologów, terapeutów, detektywów. Przygotowuję osobę do działania na etapie procesu sądowego, gdyż widzę, że druga strona całkowicie nie jest gotowa na rozmowę i odmawia współpracy.
Z doświadczenia wiem, iż bardzo często na pierwszej rozprawie rozwodowej sąd proponuje mediacje sądowe. Osoba konfliktowa ma wtedy możliwość i szansę rozwiązać konflikt w postępowaniu mediacyjnym. Jeśli w dalszym ciągu nie jest gotowa, osoba, która zgłosiła się po pomoc do biura RK, jest cały czas pod moimi „skrzydłami”, a ja wspieram ją w działaniu wraz z prawnikami, aby jak najlepiej, najszybciej i korzystnie mogła wyjść z konfliktu, w jakim się znajduje. Wtedy, niestety, pozostaje jedynie długi proces sądowy, ale zaznaczam, że zawsze można go przerwać i usiąść do okrągłego stołu w postępowaniu mediacyjnym, na przykład wraz z pełnomocnikami. Warto, szkoda czasu.
KD: Gdybyś mogła dać jedną najważniejszą radę osobom stojącym przed rozwodem, co by to było?
KB: Najważniejsza rada: skup się na przyszłości, a nie na przeszłości, gdyż podejmowanie decyzji w spokoju, a nie w gniewie, da ci większą kontrolę nad przyszłością i pomoże uniknąć wyniszczającego konfliktu.
Rozwód jest jednym z najbardziej stresujących wydarzeń w życiu człowieka – zajmuje drugie miejsce zaraz po śmierci bliskiej osoby pod względem emocjonalnego obciążenia. Chrońmy siebie, swoje dzieci i zamiast koncentrować się na swoich krzywdach i błędach, warto skupić się na tym, jak ułożyć życie po rozstaniu.
Wiem, że nie jest to proste, ale w obecnych czasach jest wiele instytucji wspierających, organizowanych warsztatów, książek rozwojowych, które inspirują i uczą relacji oraz komunikacji bez przemocy. Warto spróbować, tak jak podpowiada nam serce.
Wywiadu udzieliła: Katarzyna Bigosińska – Mediatorka i koordynatorka z misją wyprowadzania osób z konfliktu rodzinnego poprzez innowacyjne działania. Kieruje się zasadami sprawiedliwości, stosuje granice prawa i zachowuje moralną etykę. Doświadczyła w swoim życiu wielu trudnych momentów, którym musiała stawić czoła. Na fundamentach własnych doświadczeń zapewnia obecnie wsparcie i fachową pomoc innym w trudnych sytuacjach życiowych.
Prowadzi biuro RK od 2017 roku w Krakowie, świadcząc usługi na terenie całego kraju oraz poza jego granicami. Jest twórczynią projektu „Budowa Nowego Mostu Komunikacji”, w którym tworzy przestrzeń dla osób w konflikcie rodzinnym, pokazując drogi do nowej komunikacji. Uświadamia także znaczenie takich wartości jak szczerość, uważność, wdzięczność, zaufanie i porozumienie oraz promuje ideę „Poznaj mnie bez agresji”.
Nieustannie rozwija swoje kompetencje, regularnie uczestnicząc w szkoleniach, warsztatach i kursach doskonalących, aby jak najlepiej wspierać swoich klientów.
Więcej informacji o działaniach Katarzyny znajdziesz na www.rkonfliktow.pl oraz Instagramie i Facebooku.


