Akademia Świadomej Kobiety: program wsparcia dla kobiet w okresie menopauzy – Wywiad z Bellą Domżalską

Menopauza – dla wielu kobiet temat wciąż wstydliwy, dla niej – misja i powołanie. Bella Domżalska, certyfikowana trenerka menopauzy i edukatorka, przełamuje tabu, obala mity i pokazuje, że ten etap życia może być początkiem nowej, silniejszej wersji siebie. W wywiadzie dla iKobiece.pl opowiada, jak kobieca wspólnota odmieniła jej życie, dlaczego menopauza to nie choroba i jak powstała Akademia Świadomej Kobiety, czyli AŚKa.

Redakcja: Co było przełomowym momentem, w którym poczułaś, że menopauza to temat, któremu chcesz poświęcić się zawodowo?

Bella Domżalska: Moment, w którym zrozumiałam, że od kobiet można dostać wsparcie, opiekę, bezinteresowność, bliskość, zaufanie. Z domu wyniosłam raczej brak zaufania do innych kobiet. Spodziewałam się od nich zawiści, zazdrości. Ciężko mi było którejś zaufać. Przyjaciółki? Jedna w dzieciństwie, jedna w okresie liceum. W życiu dorosłym – dwie, po czterdziestce, z bardzo krótkim stażem, po bardzo długiej grze wstępnej.
Aż los sprawił, że miałam okazję pojechać na warsztaty kobiece. Pojechałam i przepadłam. Przepadłam – i zatopiłam się w energii kobiecej. Była to dla mnie nowość. Przyjaźnie zaczęły się mnożyć, a energia kobieca – uszczęśliwiać. I przyszła refleksja, że nie mogę tylko brać. Chcę również dawać. Dawać coś wartościowego – nie tylko swoim koleżankom i przyjaciółkom, ale w ogóle kobietom.
Zaczęłam się wsłuchiwać w siebie i w inne kobiety. A ponieważ jestem w wieku okołomenopauzalnym – jak zresztą większość kobiet wokół mnie – temat ten zaczął wybrzmiewać coraz częściej i coraz głośniej.
Słyszałam o licznych dolegliwościach – wahaniach nastrojów, uderzeniach gorąca, nocnych potach, zaburzeniach hormonalnych. Jedne z nich znałam z autopsji, inne były mi obce. Zdałam sobie sprawę, że ja nie doświadczam wahań nastrojów, uderzeń gorąca czy nadmiernego pocenia.
Zaczęłam studiować temat menopauzy, sięgając po literaturę i ogólnie dostępne informacje. Zrozumiałam, że chodzi o styl życia – o to, jak bardzo słuchamy innych, a jak bardzo słuchamy swojego ciała.
Wtedy podjęłam decyzję, że chcę dzielić się tą wiedzą, bo sama mogę służyć za przykład, że kobiety w tym okresie nie muszą cierpieć.
Kolejnym krokiem był kurs, po którym zdobyłam Certyfikat Trenera Menopauzy.
Moim priorytetem w pracy trenerki menopauzalnej jest to, aby kobiety pokochały siebie, aby zrozumiały, że po menopauzie się rozkwita, że menopauza to nie koniec, a początek cudownego życia. Żeby zrozumiały, że kobiecość to coś znacznie więcej niż miesiączka i związana z nią rozrodczość.

Menopauza wciąż jest tematem tabu. Dlaczego, Twoim zdaniem, kobiety tak rzadko rozmawiają o tym etapie życia – nawet między sobą?

Menopauza kojarzy się z przykrymi dolegliwościami: nietrzymaniem moczu, nadmierną potliwością, przybieraniem na wadze, wahaniami nastroju.
Nawet najlepszej przyjaciółce ciężko jest powiedzieć: „Wiesz, popuszczam przy wysiłku” albo: „Pokłóciłam się z mężem, bo bez powodu nawrzeszczałam na niego jak jakaś wariatka”.
To trudne. Zwłaszcza kiedy żyjemy w epoce kultu młodości i doskonałości, które są wszechobecne – szczególnie w mediach społecznościowych.
Starość jest passé. A menopauza, niestety, kojarzona jest właśnie ze starością.
Powszechnie mówi się, że kobieta przekwita. Raczej nie ma się czym chwalić.

Co Twoim zdaniem najbardziej przeszkadza kobietom w świadomym przechodzeniu przez menopauzę – brak wiedzy, brak wsparcia, a może własne przekonania?

Scenariusze wdrukowane kulturowo. Ogólnie panujące przekonania, które przekładają się na własne. Znaczna większość kobiet uważa, że wraz z zakończeniem miesiączkowania przestaną być prawdziwymi kobietami.
Oprócz lekarzy ginekologów nie ma wsparcia dla kobiet w tym okresie życia. A jak powszechnie wiadomo – lekarze zajmują się leczeniem chorób. A menopauza to nie choroba. To naturalny proces zachodzący w ciele kobiety.
Oczywiście, są jednostki, które potrzebują uzasadnionego wsparcia farmakologicznego, ale większość kobiet może sobie świetnie poradzić bez niego.
Mimo że żyjemy w XXI w., temat menopauzy nadal jest traktowany po macoszemu. Powstaje mnóstwo kampanii społecznych (i słusznie), ale żadna z nich nie traktuje o menopauzie.
Nie spotkałam się też z grupami wsparcia, na których kobiety mogą wymieniać się swoimi doświadczeniami.
Pierwszym zauważalnym symptomem premenopauzy są zaburzenia miesiączkowania. Głównym źródłem wiedzy o menopauzie są lekarze ginekolodzy.
Kiedy kobieta je zauważy, udaje się do ginekologa po pomoc. A tam – otrzymuje hormony, które ma brać, żeby utrzymać regularne miesiączkowanie.
Jaką dostaje informację? Zanikanie miesiączkowania jest niepożądane. Bierz leki, aby ta funkcja Twojego organizmu trwała jak najdłużej.
Moje pytanie brzmi: po co?
Dalej. Kobiety chodzą na kontrole ginekologiczne przynajmniej raz w roku.
Konia z rzędem temu, kto w wieku 35–40 lat usłyszał od swojego lekarza, jak przygotować się do menopauzy i co robić już w tym wieku, żeby nie doświadczać utrudniających życie dolegliwości.
Żeby sprawa była jasna – nie mam nic do ginekologów, ale odnoszę wrażenie, że większość z nich traktuje menopauzę jak chorobę. Może dlatego, że nie mają alternatywy dla swoich pacjentek.
Kiedy do psychiatry zgłasza się pacjent np. ze stanami lękowymi, ten może skierować go do terapeuty. Ma alternatywę.
Leki przepisuje wtedy, kiedy jest to konieczne.

Z jakimi emocjami najczęściej zgłaszają się do Ciebie kobiety? Strachem, wstydem, złością? A może nadzieją?

Najczęściej to jest wstyd i niemoc.
Czasami mam wrażenie, że jestem ostatnią deską ratunku. Marzę o tym, żeby być pierwszym wyborem – bo wtedy nie spotykałabym się z taką rezygnacją.
Nadzieja występuje zawsze. Towarzyszy wstydowi i niemocy.
Bez nadziei żadna z kobiet by do mnie nie trafiła.
Zdarza się też, że zgłaszają się kobiety pełne wiary w normalne życie. Ta wiara działa jak koło napędowe – tu połowa roboty jest już zrobiona.

Jakie są najczęstsze mity lub błędne przekonania na temat menopauzy, z którymi spotykasz się w pracy z klientkami?

Menopauza równa się staruszka – jest to przekonanie pokoleniowe. Kiedyś może i było prawdziwe. Dziś okres życia się wydłuża. Liczba stulatków rośnie, a naukowcy wyliczają, że w 2050 roku na świecie będzie około miliona osób w wieku stu lat. Biorąc pod uwagę fakt, że średnia wieku, w którym kobieta przechodzi menopauzę, to 51 lat, śmiało można powiedzieć, że przechodzimy ją w kwiecie wieku.

Menopauza to koniec aktywnego życia – z uwagi na zmiany zachodzące w organizmie kobiety uważają, że nie będą już miały siły na aktywności sportowe, towarzyskie czy pasje. Często słyszę: „Nie mam już na to siły”. Nie jest to jednak brak siły, tylko zły styl życia. A to akurat można zmienić.

Menopauza to koniec intymności – kończy się okres rozrodczy, spada libido. Pewne zmiany są nieuniknione, jednak istnieje mnóstwo sposobów na to, żeby życie seksualne było nadal atrakcyjne, weszło na inny, dojrzały poziom i nadal dawało wiele satysfakcji.

Terapia hormonalna jest niebezpieczna – często słyszę: „Przyszłam do Ciebie, bo nie chcę brać hormonów.” Ok, zobaczę, co da się zrobić. Czasami, jak już wspominałam, leki będą koniecznością – i nie należy się ich bać. Menopauza to nie choroba, ale jej objawy mogą prowadzić do chorób (np. osteoporozy, otyłości, zaburzeń hormonalnych).

Nie neguję zmian zachodzących z wiekiem w organizmie kobiety. Nie twierdzę, że znam sposoby, żeby moje klientki nigdy nie doświadczyły żadnych objawów.
Moja praca polega na uświadamianiu kobiet, że objawy można zniwelować, że można zapobiec ich nasilaniu, że przy odpowiednim przygotowaniu niektóre z nich mogą nigdy nie wystąpić.
Nasz organizm będzie się zmieniał. Świadoma kobieta wie, jak się z nim obchodzić, jak się nim zaopiekować, jak o niego zadbać, żeby służył nam jak najdłużej – w pełnym zdrowiu.

Ostatni mit to mój ulubiony: określenie „kobieta w okresie przekwitania”.
Jak kwiat przekwitnie – kończy się jego życie. Kobieta po menopauzie ma przed sobą kilkadziesiąt lat życia. Jak dobrze to rozegra – szczęśliwego i fascynującego życia.
Wystarczy tylko, że dokona takiego wyboru. I właśnie na przekór temu mitowi moja marka nosi nazwę RozkwitajMy.

Mówisz o kobiecości, która trwa pomimo zakończenia miesiączkowania. Co według Ciebie definiuje kobiecość w dojrzałym wieku?

Ona nie trwa – ona się wręcz rozwija.
Na kobiecość składają się zarówno cechy zewnętrzne, jak i wewnętrzne. W mojej ocenie kobieta dopiero w wieku dojrzałym ma szansę na prawdziwą kobiecość.
Jak już pewnie zauważyłaś, uwielbiam porównania. Cieszę się, że mogę odpowiedzieć na to pytanie, bo mogę użyć porównania kobiety do owocu – które kocham, a które wielu otwiera oczy.
Jakie przymiotniki przychodzą Ci na myśl o dojrzałym owocu?
Słodki, miąższ jest miękki, a skórka jędrna i gładka, ma intensywny kolor i przyjemny zapach. Innymi słowy – jest idealny.
Dlaczego zatem z kobietą dojrzałą miałoby być inaczej?
Kobieta dojrzała posiada wiedzę i doświadczenie życiowe. Posiada samoświadomość. Wie, czego chce, a czego nie lubi.
Ma znacznie mniej obowiązków, a przez to – czas na to, żeby poświęcić go sobie. Na swoje pasje, na zadbanie o swoje ciało, na zatroszczenie się o siebie.
Kobieta dojrzała ma świadomość, że szczęście to kompetencja i nie zależy od czynników zewnętrznych czy od innych ludzi.
Kobieta dojrzała nie oczekuje – ona artykułuje swoje prośby i potrzeby.
To właśnie jest pełnia kobiecości.
Przyznam szczerze – 10 czy 20 lat temu nie miałam na nią szans. Byłam zapracowaną matką dwójki dzieci. I tak, czułam się wtedy kobieco, ale dziś czuję, że moja kobiecość nie ma granic – że jest pełniejsza, trwalsza i niepodważalna.

Akademia Świadomej Kobiety to Twój autorski program. Jakie efekty przynosi kobietom jego ukończenie – zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie?

Pierwsze uczestniczki dopiero rozpoczęły swoją pracę.
Zdecydowałam się na stworzenie programu, ponieważ wiele kobiet z mojego otoczenia nie tylko powtarza mity i przekonania na temat menopauzy, ale szczerze w nie wierzy. Tym samym godzą się na intensywność dolegliwości i brak komfortu życia.

Efekty, które – mam nadzieję – osiągną uczestniczki (przy pełnym zaangażowaniu w pracę własną), to przede wszystkim:

  • umiejętne zadbanie o swoje zdrowie psychiczne i fizyczne,
  • umiejętność rozpoznawania i nazywania emocji.

Wydaje się to oczywiste, jednak już teraz zauważyłam, że kiedy po raz pierwszy o tym rozmawiamy, moje klientki najczęściej mówią, że czują złość. A potem okazuje się, że oprócz złości występuje również smutek, rozczarowanie czy strach.
Z emocjami możemy sobie poradzić – pod warunkiem, że prawidłowo je zdefiniujemy.

Zdrowie psychiczne to także wiedza o hormonach i ich wpływie na nasze zachowanie – kluczowa umiejętność w okresie okołomenopauzalnym.
Umiejętności związane z troską o zdrowie fizyczne to:

  • odpowiednie komponowanie posiłków,
  • dobranie właściwej aktywności fizycznej,
  • wiedza na temat profilaktyki zdrowotnej i chorób wieku dojrzałego.

Po zakończeniu programu uczestniczki będą też wiedziały, jak zadbać o swój dobrostan duchowy, o swoją urodę oraz jak rozwijać swoją kobiecość.

Skąd wziął się pomysł na nazwę programu i jak zaprojektowałaś jego strukturę? Dlaczego właśnie 13 spotkań?

Długo nad tym myślałam. Zastanawiałam się, jaka nazwa będzie najlepiej odzwierciedlała to, co zawiera program.
Chciałam, żeby to była kobieca nazwa. Potem zrodził się pomysł kobiecego imienia – takiego, które jednocześnie byłoby skrótem. Uwielbiam grę słów.
Rozważałam wiele imion i dopiero imię Aśka zabłyszczało. Poczułam motyle.
A ponieważ w programie chodzi o to, żeby jego absolwentki były Świadomymi Kobietami, powstała Akademia Świadomej Kobiety, w skrócie – AŚKa.

Ale nazwa to ostatni element układanki.
Najpierw powstał koncept i analiza problemów, z którymi kobiety w okresie okołomenopauzalnym (przed, w trakcie i po menopauzie) najczęściej się borykają.
Skupiłam się też na mitach i przekonaniach na ten temat.
Chciałam, żeby program był kompletny – żeby poruszał wszystkie problemy: od tych najbardziej oczywistych, do tych, o których raczej się nie mówi, choć istnieją.
Wiedzę o tych problemach czerpałam głównie z rozmów z kobietami.

Zależało mi, by program nie tylko przekazywał wiedzę, ale również narzędzia do jej wdrożenia w codziennym życiu.
Najważniejsza miała być praca własna klientki. Doszłam do wniosku, że najskuteczniejsza będzie forma cotygodniowych spotkań, między którymi uczestniczki pracują samodzielnie nad danym tematem.

Kiedy miałam już zagadnienia tematyczne, ułożyłam je w program, a następnie przeanalizowałam, jaki czas będzie optymalny.
Uznałam, że trzy miesiące będą najskuteczniejsze. I teraz smaczek: kiedy coś trwa trzy miesiące, to zazwyczaj 12 tygodni. Zatem w programie naturalnie byłoby 12 spotkań.

Ale ja kocham liczbę 13 – bo urodziłam się 13-tego, tuż przed godziną 13:00, i liczba trzynaście towarzyszy mi przez całe życie, przynosząc szczęście.
Dlatego uznałam, że AŚKa będzie miała 13 spotkań.

Jakie historie uczestniczek AŚK najbardziej Cię poruszyły? Czy są przemiany, które zapamiętasz na długo?

AŚKa to nowy projekt. Ruszył dopiero we wrześniu tego roku.
Nie mogę więc jeszcze podzielić się przemianami.
Z moimi klientkami jesteśmy dopiero na początku tej drogi.

Pracujesz zarówno indywidualnie, jak i w grupach. Jakie są różnice w dynamice i efektach tych form wsparcia?

Praca indywidualna skupia się na potrzebach konkretnej klientki.
Pracujemy z tematami w takim zakresie, jaki jest niezbędny do zdobycia przez nią wiedzy na poziomie, który ją satysfakcjonuje.
Każda kobieta przychodzi już z jakąś wiedzą, nawykami, niekiedy stereotypami – i to wszystko stanowi punkt wyjścia do naszej pracy.

Warsztaty grupowe mają z góry zaproponowany przeze mnie temat i nie stanowią cyklu.
Czasami jeden temat cieszy się większym zainteresowaniem, inny mniejszym.
Podczas tych zajęć zawsze mamy do czynienia z pracą grupową.

Uczestniczki otrzymują nie tylko moją wiedzę i wsparcie, ale również doświadczenie innych kobiet, co osobiście uważam za ogromną wartość.

Każda forma ma swoje plusy i minusy.
Są kobiety, które nie mają możliwości (albo potrzeby) otworzenia się przed grupą. Potrzebują intymności, mają ograniczone zaufanie lub po prostu chcą na dany moment skupić się wyłącznie na sobie.
Inne – potrzebują utwierdzić się w tym, że nie są same, chcą dzielić się swoim doświadczeniem i poznać historie innych kobiet.

Gdybyś miała przekazać kobietom jedno zdanie-motto na temat menopauzy, które powinno im towarzyszyć każdego dnia, co by to było?

W okresie rozrodczym MUSIMY się zabezpieczać, żeby uniknąć niechcianej ciąży, MUSIMY mieć odpowiedni zapas środków higienicznych, bo nawet gdy nasz organizm działa jak w zegarku – mogą zdarzyć się przesunięcia.
Podczas miesiączkowania MUSIMY uważać, w co się ubieramy, żeby było nam wygodnie, żeby nic nam nie przeciekło.
Nie MOŻEMY korzystać z sauny, nie zawsze MOŻEMY uprawiać sport wyczynowy, niektóre z nas nie MOGĄ korzystać z basenu.

I mogłabym tu jeszcze długo wymieniać te wszystkie MUSIMY i NIE MOŻEMY.

Dlatego zdanie-motto, które powinno towarzyszyć kobietom każdego dnia, brzmi:
„Po menopauzie nic nie musisz. Wszystko możesz. A masz jeszcze wiele do zrobienia.”


Wywiadu udzieliła: Bella Domżalska – edukatorka i certyfikowana trenerka menopauzy, która z pasją i empatią wspiera kobiety w okresie okołomenopauzalnym oraz w przygotowaniach do tego etapu życia. Pomaga zrozumieć zmiany hormonalne, zdrowotne i emocjonalne, pokazując, jak radzić sobie z objawami menopauzy oraz jak im zapobiegać. Łączy rzetelną wiedzę z praktycznymi narzędziami, by ten czas stał się momentem rozkwitu, siły i troski o siebie. Jej misją jest przełamywanie tabu i budowanie świadomości wokół tematu menopauzy.

Więcej informacji o działaniach Belli znajdziesz na www.rozkwitajmy.pl

iKobiece.pl
Author: iKobiece.pl