Historie Kobiet: Ewa Ziemer, Pracownia Arcytwór – „Tworząc odnajduję siebie”
W świecie pełnym pośpiechu i bodźców odnalezienie chwili ciszy staje się bezcenne. Dla Ewy Ziemer – ilustratorki i graficzki – sztuka stała się przestrzenią ukojenia, medytacji i spotkania z samą sobą. W swojej Pracowni Arcytwór tworzy ręcznie, z czułością i uważnością, dzieląc się pięknem, które rodzi się z potrzeby spokoju i autentyczności.
Potrzeba spokoju i zatrzymania
Wielu z nas doświadcza stanu zagubienia. Codzienność pełna jest wyzwań, które trzeba zrealizować tu i teraz. W tym biegu tęsknimy za odpoczynkiem, spokojem. Odnajdujemy przeróżne sposoby na to, by na moment się zatrzymać, oderwać od codziennych zadań, przyjrzeć sobie – spacery, podróże, gotowanie, wyjście na siłownię, dzierganie czy czytanie książek. Ja odnalazłam siebie w sztuce.
Powodów, dla których tworzę, jest bardzo wiele. Oprócz wszelkich doznań estetycznych, których dostarcza mi na przykład malowanie akwarelą, jest coś jeszcze. Odkąd osiem lat temu zostałam mamą dziecka z niepełnosprawnością, spośród wszystkich zalet prowadzenia działalności artystycznej na plan pierwszy wysunęły się: uwolnienie napięć, medytacja i odbudowanie kontaktu z samą sobą.
Tworząc, odnajduję siebie
Zanurzam się w procesie rysowania czy malowania i początkowo przedzieram się przez gąszcz myśli o tym, co było, jest i będzie. Pozwalam tym myślom przepływać, stopniowo dając im coraz mniej uwagi. Na samym końcu, gdzieś w środku mnie, odnajduję ciszę, a w niej – prawdziwą siebie: oczyszczoną i spokojną. W tej ciszy pojawiają się znów myśli, ale inne. Nawiązuję głęboką relację z samą sobą. Czuję, że nie tylko „jestem”, ale przede wszystkim – „jestem ważna”.
Proces tworzenia jest dla mnie medytacją. Już dawno odkryłam tę magię, ponieważ maluję i rysuję od dzieciństwa. Odkąd pamiętam, był to dla mnie najlepszy i najprostszy sposób na uporządkowanie i poznanie siebie. Tworząc, mogę być sobą – wymyśliłam więc sobie miejsce, w którym pielęgnuję małe, ciche szczęście. To moja Pracownia Arcytwór.


W zaufaniu pozwalam się zaskoczyć przez akwarelę
W akwareli lubię element zaskoczenia. Niektóre efekty trudno przewidzieć – nie do końca mogę kontrolować, w którym miejscu farba zgromadzi się intensywniej, a w którym mniej. Rozpoczynam pracę z pewnym wyobrażeniem, ale jestem otwarta na niespodzianki. To przecież akwarela. W niej mogę częściowo lub całkowicie odpuścić kontrolę, której mam aż nadto w życiu codziennym. Mogę dać się prowadzić.
To część procesu, który tak naprawdę wiedzie do głębokiej relaksacji. Dzieje się tak szczególnie wtedy, gdy – bez presji czasu – maluję na zlecenie własnej wyobraźni.
Dotykam, więc jestem
Lubię dotykać materii, dlatego tworzę ręcznie. Najbardziej upodobałam sobie rysunek, który jest dla mnie podstawą całej mojej twórczości, oraz akwarelę. Im bardziej w nasze życie wkraczają techniki artystyczne typu digital oraz sztuczna inteligencja, tym bardziej trzymam się tradycyjnych technik.
Podczas spotkań z ludźmi na różnych kiermaszach i targach często pada pytanie: „Czy Pani naprawdę tworzy ręcznie?”. Z jednej strony widzę zadziwienie, a z drugiej – tęsknotę innych do rękodzieła, do tego, co tworzone tradycyjnie, w powolnym procesie.
Gdy maluję akwarelą na papierze, często zatrzymuję się, by obserwować teatr tańca farby i wody oraz by dotknąć powierzchni obrazu. To wyjątkowy moment – tuż przed tym, jak przenoszę ilustracje na ekran komputera za pomocą skanera, a później projektuję nadruki na różne piękne przedmioty, takie jak kubki, torby, kosmetyczki czy książki.
Często też wracam do namalowanych wcześniej akwarel, dlatego nie sprzedaję oryginałów. Po nadrukowaniu moich projektów i ilustracji – na przykład na tkaninę – rozpoczynam kolejny proces medytacyjny: szyję.

Powracam do biurka, by tworzyć tak często, jak potrzebuję
Uwielbiam kontakt z ludźmi, rozmowy i wymianę doświadczeń. Niezbędny mi jest jednak czas na złapanie balansu, ugruntowanie się, skupienie. Powracam wtedy do biurka – tak jak baletnica do drążka – i tworzę.
Jestem wysoko wrażliwa i bardzo silnie odczuwam emocje ludzi wokół. Potrzeba mi spokoju, dlatego swoją pracę oparłam o rysunek, ilustrację, projektowanie i szycie.
Ponadto, będąc w procesie artystycznym, przypominam sobie dawną Ewę, Ewunię, która w dzieciństwie z zachwytem odbierała świat i pragnęła odtworzyć jego piękno na papierze – rysując lub malując.
Odnoszę wrażenie, że w ludziach, którzy obcują z moją sztuką, również budzi się ta dziecięca ciekawość odkrywania świata. Widzę to w ich nagle pojawiającym się uśmiechu, gdy zbliżają się do mojego stoiska na targach.
Byłam pewna, że tworzę dla dzieci, a tak naprawdę – dla każdego
Odkąd pamiętam, chciałam tworzyć ilustracje do książek dziecięcych. Bez reszty wsiąkłam w bajkowy świat, bo on najpełniej pokazuje, jaka jestem – dorosła, a wciąż dziecięca, kierująca się w życiu dobrem i miłością.
Dzieląc się z innymi moją sztuką – na targach czy w mediach społecznościowych – z zadziwieniem odkryłam, że moimi odbiorcami są również dorośli w różnym wieku: kobiety i mężczyźni, nastolatkowie. Kupują moje produkty dla bliskich na prezent lub dla siebie. Stąd tak trudno mi wyznaczyć konkretną grupę odbiorców.
Dzięki sztuce oczyszczam się i ugruntowuję. Dlatego później mogę w twórczość włożyć całą moją miłość, światło i dobrą energię. Dzielę się tym z innymi, a one wracają do mnie zwielokrotnione – w uśmiechu moich odbiorców, w ich pięknych słowach i wdzięczności.
Autorka: Ewa Ziemer – graficzka, ilustratorka. Urodziła się po to, by tworzyć piękne rzeczy. Kocha kwiaty, zwierzęta i całą naturę, która jest dla niej nieustającym źródłem inspiracji.
Prowadzi Pracownię Arcytwór, w której z sercem tworzy ręcznie akwarelowe i rysunkowe ilustracje. Na ich bazie projektuje nadruki na różne piękne przedmioty, takie jak kubki, torby, kosmetyczki czy kalendarze. Z pasją ilustruje również książki dla dzieci.
W 2025 roku samodzielnie wydała książkę Katarzyny Ducros „O chłopcu, który nie chciał zasnąć”.
Produkty powstałe w Pracowni Arcytwór można zakupić w Sklepiku z Wyobraźnią.
Kulisy artystycznej pracy ilustratorki można zobaczyć na Facebooku, Instagramie oraz YouTube.


