Na spełnienie marzeń nigdy nie jest za późno – Wywiad z Ewą Ziemer

Tytuł „Osobowość Roku iKobiece 2026” trafia do kobiet, które swoją historią inspirują innych do działania, odwagi i życia w zgodzie ze sobą. Ewa Ziemer to artystka i twórczyni Pracowni Arcytwór, która udowadnia, że sukces można budować powoli, z czułością do siebie i świata. W rozmowie opowiada o drodze od dziecięcego marzenia o ilustrowaniu książek do tworzenia rozpoznawalnego, pełnego emocji stylu oraz o tym, dlaczego prawdziwe spełnienie nie zawsze oznacza życie w nieustannym biegu.

Redakcja: Droga zawodowa rzadko jest prosta. Który moment w Pani karierze był największym przełomem i czego się wtedy Pani nauczyła?

Ewa Ziemer: Odkąd pamiętam, miałam jasno wytyczony cel, ponieważ marzyłam przede wszystkim o tym, by być ilustratorką książek dla dzieci. Ale tak jak padło w pytaniu – moja droga nie była prosta. Ścieżka życiowa i zawodowa, która doprowadziła mnie do miejsca, w którym jestem teraz, była kręta, pełna momentów zatrzymania i nieoczywista. Robiłam w życiu różne rzeczy, ale zawsze miałam z tyłu głowy moje dziecięce marzenie – rysowanie i malowanie obrazów oraz ilustracji. Mam poczucie, że teraz, gdy pisarze i wydawcy sami mnie odnajdują i chcą ze mną współpracować, nadszedł czas, w którym wszystkie moje dotychczasowe wysiłki zaczynają przynosić efekty. Przez wiele lat siałam nasiona, a teraz powoli zaczynam zbierać owoce.

Przez wiele lat marzyłam o tym, by zostać ilustratorką. Rysowałam i malowałam od dzieciństwa, ale gdy myślałam o rozpoczęciu kariery w tym zawodzie, czułam blokadę i opór. Choć miałam w głowie mnóstwo wiedzy i teorii na temat estetyki, wychowania estetycznego przez książkę i ilustrację, znałam dawną oraz współczesną ofertę ilustrowanej literatury i potrafiłam o tych ilustracjach opowiadać, to nie bardzo wiedziałam, od czego zacząć i jak znaleźć swój styl.

Największym przełomem było urodzenie dziecka, a nawet jeszcze wcześniej – czas ciąży, gdy po prostu miałam bardzo dużo czasu dla siebie. Od zawsze niezwykle silnie zachwycał mnie świat natury. Postrzegałam go jako piękną, niemal magiczną baśń. W tym okresie zwolnienia przed porodem, skupienia na sobie i odpoczynku, bez zbędnego analizowania, sięgnęłam po ołówki, papier i akwarelę, zaczynając malować tak, jak czułam. Tworzyłam sceny leśne i łąkowe, zwierzęta oraz kwiaty, ubierając je w historie. Wtedy właśnie określił się mój styl – bajkowy, nostalgiczny, eteryczny i ciepły. I choć moje akwarelowe obrazy formalnie nie były jeszcze ilustracjami książkowymi, zaczęłam właśnie tak je nazywać, ponieważ do każdego z nich mogłam dopisać wiersz lub opowiadanie.

Otrzymanie tytułu „Osobowość Roku iKobiece 2026” to wyróżnienie za konsekwencję i wpływ na innych. Co dziś uważa Pani za swój największy zawodowy sukces?

Z natury jestem osobą cichą, drobną i nieśmiałą. Gdy sięgam pamięcią do dzieciństwa i młodości, widzę, jak wiele wysiłku kosztowało mnie zabranie głosu na forum, podzielenie się swoimi myślami czy opowiedzenie o tym, jak postrzegam świat i życie. Miałam również trudność z przyciągnięciem uwagi innych do tego, co mówię.

Kiedy zaczęłam malować swoje ilustracje i pokazywać je w mediach społecznościowych, ze zdziwieniem odkryłam, że ludzie zaczynają mnie słuchać. Poczułam, że odnalazłam swój sposób mówienia – poprzez sztukę. To, co dawniej tak bardzo chciałam przekazać słowami, moi odbiorcy zaczęli odczytywać z łatwością z moich ilustracji. To dodało mi odwagi i pewności siebie, dzięki czemu dziś z łatwością wyrażam się również słowami.

Widzę, że to, co robię, wpływa na innych – daje im nadzieję, inspiruje, motywuje, pomaga pogłębiać wrażliwość i daje poczucie spokoju. To sprawia, że mam ochotę dalej robić to, co robię, i coraz śmielej realizować swoje plany. Dzielę się więc moim twórczym światem i życiową filozofią, obserwując jednocześnie, jaki ma to wpływ na innych. To daje mi poczucie spełnienia i jest dla mnie jednym z najważniejszych składników sukcesu.

Czy na początku swojej kariery miała Pani jasno określony cel, czy raczej rozwój zawodowy był efektem odwagi do podejmowania nowych wyzwań?

Tak jak wcześniej wspominałam, od momentu pierwszych kontaktów z książką wiedziałam, że chcę ilustrować. Było to moje marzenie, cel i plan. Po drodze do jego realizacji zawsze z energią podejmowałam nowe wyzwania, kierując się myślą, że chcę nauczyć się jak najwięcej.

Pracując w różnych miejscach – bibliotece, fundacji czy agencji reklamowej, angażowałam się we wszelkie inicjatywy, wiedząc, że im więcej zobaczę, poznam i dowiem się, tym większe będzie moje doświadczenie. Każde z tych doświadczeń poszerzało moje horyzonty i uczyło kreatywności. Każda nowa sytuacja była również okazją do poznawania ciekawych ludzi. Wszystko, czego wcześniej dotknęłam, stało się częścią mnie i stale z tego korzystam, tworząc moją Pracownię Arcytwór.

Jakie cechy lub kompetencje okazały się kluczowe w budowaniu Pani pozycji zawodowej?

Przede wszystkim kreatywność, która pomaga mi znaleźć rozwiązanie nawet w najbardziej zawiłej sytuacji. Na równi z twórczym podejściem do życia i pracy postawiłabym również umiejętność patrzenia sercem, która pomaga mi widzieć jasno i podejmować właściwe decyzje.

Potrafię angażować się całą sobą w nowe projekty, a to właśnie pasja prowadzi mnie najmocniej. Gdy skupiam się na jak najlepszym zrealizowaniu kolejnego zadania, oddając mu całe serce i umysł, wiem, że wszystko się powiedzie.

Podczas pracy myślę o moich odbiorcach. Nie widzę w nich klientów, którym muszę coś sprzedać, by osiągnąć zysk, lecz ludzi ze swoimi potrzebami, emocjami, przeszłością, planami i marzeniami. Widzę ich w otoczeniu bliskich i dzieci, budujących relacje oraz odzyskujących siebie w czułym kontakcie z naturą. Gdzieś pomiędzy tym wszystkim pojawia się moja ilustracja i sztuka, która wspiera ich codzienność, ubarwiając ją moją akwarelową wizją świata.

Wiele kobiet mierzy się z momentami zwątpienia. Czy był etap, w którym chciała się Pani poddać? Co pomogło iść dalej?

Miewam momenty zwątpienia, ponieważ moja praca wymaga stałej aktywności i właściwie ciągłego wymyślania nowych działań. Czasami zastanawiam się, czy nie powinnam skierować się ku czemuś bardziej stałemu i przewidywalnemu, ale wtedy przypominają mi się słowa mojego partnera: „Masz ogromne szczęście realizować to, co naprawdę kochasz. Korzystaj z tego i rób to, co sprawia, że czujesz się spełniona i szczęśliwa”.

W chwilach zwątpienia nauczyłam się także patrzeć wstecz, by zobaczyć, jak wiele już osiągnęłam, mierząc się z trudnymi momentami, brakiem czasu czy poświęceniem dla synka. Ilość pracy, którą wcześniej wykonałam, pomaga mi nie rezygnować tak łatwo.

Od lat otaczam się również wspierającymi afirmacjami. Jedna z nich brzmi: „Remember why you started”. Przypominam sobie wtedy moje dziecięce marzenie o byciu ilustratorką oraz późniejsze marzenia z czasów studiów bibliotekoznawczych i pracy w bibliotece – o tworzeniu wartościowych książek dla dzieci z ręcznie malowanymi ilustracjami, które uwrażliwiają na piękno świata, przybliżają do natury i pomagają być dobrym człowiekiem.

Pamiętam również słowa moich odbiorców, którzy wspierają mnie dobrym słowem i pokazują, że jestem potrzebna ze swoją sztuką, wrażliwością i sposobem patrzenia na świat.

Jak wygląda u Pani równowaga między życiem zawodowym a prywatnym? Czy na przestrzeni lat zmieniło się Pani podejście do sukcesu?

Od dziewięciu lat jestem mamą dziecka z niepełnosprawnością. Mój synek ma chorobę neurologiczną i nie chodzi samodzielnie. Oddaję mu całe serce i często mówię, że „staję na rzęsach”, by mu pomóc i znaleźć nowe sposoby wspierania jego zdrowia.

Przez kilka lat po narodzinach synka nie mogłam pracować, ale wykorzystywałam każdą wolną chwilę na działania twórcze. W praktyce były to najczęściej noce, co było dla mnie trudne, ponieważ jestem rannym ptaszkiem. Wiedziałam jednak, że sztuka jest moim azylem i potrzebowałam jej, by regenerować siły oraz odzyskiwać siebie.

Dziś mam około pięciu-sześciu godzin dziennie na pracę, a czasami nawet tylko trzy–cztery godziny ze względu na regularne dojazdy na rehabilitację. Elastyczny charakter mojej pracy pomaga mi w opiece nad synkiem. Jestem dyspozycyjna i mogę dopasowywać się do jego potrzeb.

Dni, w których nie pracuję, przeznaczam na wspólny czas z rodziną, czerpiąc z niego siłę. Uczę się odpoczywać, wracam do regularnego snu i przygotowuję zdrowe, domowe posiłki dla całej rodziny. To także czas spędzany w naturze, podczas którego zbieram inspiracje do nowych obrazów i projektów, czytam książki oraz poszerzam wiedzę.

A sukces? Sukcesem zwykle nazywa się wybitne osiągnięcia. Dla mnie sukces to bycie najlepszą wersją siebie, rodzina i bliskie relacje, zdrowie, dom, w którym czuję się bezpiecznie i mogę odpocząć, a także praca, do której codziennie wracam z przyjemnością. To spokojne, proste życie, które daje mi poczucie szczęścia i spełnienia.

Jaką radę dałaby Pani kobietom, które dziś stoją na początku swojej drogi zawodowej i marzą o realizacji własnych ambicji?

Nie jestem dobrym przykładem, bo nie będę na siłę motywować do realizowania siebie wyłącznie poprzez pracę. Gdyby sytuacja zmusiła mnie do podjęcia etatu, moją twórczą działalność – Pracownię Arcytwór – rozwijałabym po godzinach, wieczorami lub wczesnymi porankami.

Z kolei gdybym nagle stała się posiadaczką ogromnej sumy pieniędzy i nie musiałabym pracować do końca życia, i tak spędzałabym dni przy biurku, malując koty i kwiaty. Sztuka pozwala mi oddychać, więc robiłabym to bez względu na okoliczności.

Niezależnie od tego, czy realizujemy własne ambicje, czy pracujemy na etacie, warto cieszyć się chwilą obecną i czerpać z niej pełnymi garściami – zarówno z tych dobrych, jak i trudnych momentów. Każda chwila nas wzbogaca, rozwija i daje możliwość stania się lepszym człowiekiem. Mam taki nawyk – przekornie powiem, że dla niektórych to wada, bo trudno ze mną ponarzekać – że staram się dostrzegać coś pozytywnego w każdej sytuacji.

Gdyby miała Pani opisać swoją zawodową drogę jednym zdaniem lub mottem, co by to było?

Myślę, że najlepiej pasują tu słowa, których często używam: „powoli, powolutku…”. Moja ścieżka zawodowa składa się z drobnych działań, które realizuję właśnie powoli, wykorzystując każdy dany mi moment po to, by po czasie powstało coś większego.

Wszystkie moje projekty są wieloetapowe i tworzone w procesie, w zgodzie ze mną samą. Dojrzewają razem z moim rozwojem. W tle cały czas obecne jest zdobywanie wiedzy – z książek, warsztatów, w których uczestniczyłam przez lata, oraz doświadczeń, które kolekcjonuję niczym puzzle. Każdy z tych elementów buduje moją teraźniejszość i przyszłość. Powoli, powolutku.


Więcej informacji o działaniach Ewy znajdziesz TUTAJ.

iKobiece.pl
Author: iKobiece.pl

Promuj swój biznes w kobiecej społeczności
Dotrzyj do nowych odbiorczyń i zyskaj nowe klientki!
To dla mnie!