Od strachu do płynności – Wywiad z Moniką Sierra o skutecznej nauce języków
Monika Sierra odwraca tradycyjne podejście do nauki języków o 180 stopni. W swojej szkole stawia nie na wkuwanie słówek i regułek gramatycznych, lecz na naturalne zanurzenie w języku, emocje i kreatywne metody, które pozwalają myśleć po angielsku, a nie tylko tłumaczyć w głowie każde słowo. Jej uczniowie odkrywają, że nauka może być przyjemnością, a płynna komunikacja w języku obcym – realnym celem, a nie odległym marzeniem.
Redakcja: Moniko, prowadzisz szkołę językową, ale uczysz zupełnie inaczej niż większość. Skąd w ogóle pomysł na tak niestandardowe podejście?
Monika Sierra: Od zawsze czułam, że nauka języka to nie powinno być wkuwanie listy słówek i suche regułki gramatyczne. Sama nauczyłam się angielskiego w sposób bardzo naturalny — otaczając się językiem na co dzień. Zrozumiałam, że jeśli chcemy mówić płynnie, musimy najpierw zacząć myśleć w tym języku, a nie tylko tłumaczyć w głowie każde słowo z polskiego. Dlatego stworzyłam wirtualne miejsce, gdzie uczymy tak, jak dzieci uczą się języka ojczystego – poprzez kontakt, emocje, sztukę zapamiętywania i zabawę.
Brzmi świetnie! Jakie konkretnie metody stosujesz, żeby Twoi uczniowie zaczęli myśleć po angielsku?
Mamy całą paletę kreatywnych metod i narzędzi.
Jeśli ktoś chce zacząć mówić, musi się językiem otoczyć. Pierwszym i mega skutecznym zadaniem jest zmienić język w swoich urządzeniach – na telefonie, w komputerze czy wyszukiwarkach – tak, żeby angielski był obecny cały czas. Zaczynamy się wtedy z nim obywać. Kilka metod których używamy – ja i moi Native Speakerzy to:
• Uczymy się poprzez shadowing – czyli powtarzanie zdań na głos w rytmie mowy native speakera, żeby „oswoić” mózg z naturalną melodią języka.
• Stosujemy kognaty i mnemotechniki, które sprawiają, że nowe słowa zapamiętuje się błyskawicznie.
• Robimy karaoke po angielsku i oglądamy znane filmy, ale tylko w wersji angielskiej – dzięki temu rozumiemy treść, a jednocześnie „łapiemy” słownictwo i konstrukcje. • I wreszcie – wykorzystujemy naukę i korzystamy ze sprawdzonych algorytmów, by dzięki wiedzy o krzywej zapominania, programować powtórki w taki sposób, by nowe słowa i struktury naprawdę zostały w pamięci na zawsze.
To wszystko tworzy naturalne zanurzenie w języku – bez konieczności wyjeżdżania za granicę.
Jak reagują uczniowie, kiedy trafiają do Twojej szkoły po tradycyjnych lekcjach?
Zwykle są w lekkim szoku (śmiech). Mówią: „To nie wygląda jak szkoła!”. I właśnie o to chodzi. U nas nikt nie boi się mówić. Zamiast testów mamy rozmowy, zamiast ocen – poczucie realnych postępów. Widzę, jak z każdym tygodniem zyskują pewność siebie, zaczynają myśleć po angielsku, i wreszcie zaczynają mówić płynnie. To niesamowite uczucie – być świadkiem tej przemiany.
Co Twoim zdaniem jest największą przeszkodą w nauce języka i jak ją przełamujesz?
Największą przeszkodą jest… strach. Strach, że powiemy coś źle, że ktoś nas oceni. Dlatego razem a moimi native speakerami tworzymy atmosferę, w której każdy czuje się bezpiecznie – nie da się popełnić ̈błędu ̈ – można się tylko nauczyć czegoś nowego. Kiedy uczniowie to poczują, ruszają do przodu jak burza. Z uśmiechem na twarzy. —
Co sprawia, że Twoja szkoła jest miejscem, z którym chce się współpracować?
My nie uczymy języka. My budzimy w ludziach odwagę do komunikowania się ze światem. Angielski staje się narzędziem do spełniania marzeń – podróży, awansu, własnego biznesu. Moi uczniowie wiedzą, że jestem w 100% zaangażowana w ich sukces i że uczymy się tu na serio, ale bez spiny. Jest pasja, śmiech i ogromna skuteczność. I chyba właśnie dlatego zostają z nami na długo.
Wywiadu udzieliła: Monika Sierra
Więcej informacji o działaniach Moniki znajdziesz na www.goldstareducator.com oraz na Facebooku i Instagramie.


