Silny głos kobiet w prawie – Wywiad z Anną Wdowiarz-Pelc
Ścieżka zawodowa w świecie prawa rzadko bywa prosta i przewidywalna. Czasem zaczyna się od fascynacji historią, czasem od potrzeby zrozumienia zasad rządzących światem. W rozmowie z dr Anną Wdowiarz-Pelc – radczynią prawną, wykładowczynią akademicką i właścicielką kancelarii La Loi – przyglądamy się, jak wygląda kariera prawniczki z doświadczeniem w prokuraturze, korporacji i własnym biznesie. Rozmawiamy o decyzjach zawodowych, pracy kobiet w wymiarze sprawiedliwości, a także o tym, co daje największą satysfakcję w pracy prawnika.
Karolina Dąbrowska: Zacznijmy od początku – co zadecydowało, że wybrałaś prawo? Czy od zawsze wiedziałaś, że to Twoja droga?
Anna Wdowiarz-Pelc: Od zawsze miałam zamiłowanie do nauki języka polskiego i historii. To dało mi podłoże do zainteresowania się studiami prawniczymi. Zdając na studia prawnicze, jeszcze nie byłam w pełni przekonana, czy chcę zostać prawniczką. Pewność, że chcę, przyszła po trzecim roku prawa. Wtedy już byliśmy po egzaminach z prawa karnego i wiedziałam, co chcę dalej robić w życiu zawodowym – zajmować się moją ulubioną dziedziną: prawem karnym.
Masz doświadczenie w różnych „odsłonach” zawodu prawniczki – od prokuratury po własną kancelarię. Jak wyglądała Twoja ścieżka zawodowa krok po kroku?
Tak jak wspomniałam, moim ulubionym przedmiotem na studiach było prawo karne. Z prawa karnego pisałam też pracę magisterską, a później doktorat. Stąd moim wyborem była aplikacja prokuratorska, a następnie praca w prokuraturze. W prokuraturze spędziłam dużą część mojego życia zawodowego. Zaczynałam od najniższej jednostki – prokuratury rejonowej, a skończyłam pracę, będąc w Prokuraturze Krajowej. Po wielu latach satysfakcjonującej pracy w sektorze publicznym, związanym z wymiarem sprawiedliwości, przyszła ochota na spróbowanie pracy w sektorze prywatnym. Wybór padł na korporację. Wcześniej jednak zrezygnowałam ze stanowiska prokuratora i wpisałam się na listę radców prawnych. Jako radca prawny w korporacji pracowałam ponad rok. Po pracy w korporacji przyszła zaś pora na realizację kolejnego marzenia, czyli założenie własnej kancelarii radcy prawnego.
Czy któraś z tych ról – prokuratorki, radczyni, prawniczki korporacyjnej – była dla Ciebie szczególnie wymagająca lub przełomowa?
Każda z tych ról jest wymagająca. W każdej wymagana jest wysoka wiedza prawnicza. Ponadto prokuratorzy powinni być odporni na stres, prawnicy korporacyjni – umieć pracować na styku prawa z biznesem, zaś prowadząc własną kancelarię, trzeba umieć słuchać ludzi i dostosowywać rozwiązania prawne do ich potrzeb.
Jak wygląda praca kobiet w sądach i prokuraturze z Twojej perspektywy? Czy spotkałaś się z nierównością lub stereotypami?
Nie, nie spotkałam się. Prokuratura – pomimo postrzegania jej jako zawodu wymagającego odporności psychicznej – jest w istocie bardzo mocno sfeminizowana. Podobnie w sądach pracuje bardzo dużo kobiet. Kobiety awansują też na równi z mężczyznami.
Prowadzisz własną kancelarię – jakie są największe wyzwania i największe satysfakcje z bycia na swoim?
Ja lubię pracować z ludźmi. Uważam też, że właśnie teraz mam to wystarczające doświadczenie, aby służyć wsparciem prawnym w różnych kwestiach prawnych. Najbardziej satysfakcjonuje mnie więc udzielanie skutecznych porad prawnych. A wyzwaniem jest znalezienie czasu na wszystkie aktywności zawodowe, bo często go brakuje.
Co Ci dało doświadczenie pracy w korporacji, co dziś wykorzystujesz we własnej działalności?
Praca prawnika w korporacji to – tak jak wspomniałam – praca na styku prawa i biznesu. Trzeba tak dostosować rozwiązania prawne, aby tego biznesu nie zahamować, ale jednocześnie wskazać na wszelkie ryzyka prawne związane z podejmowanymi w biznesie działaniami. Doświadczenie wyniesione z korporacji z pewnością jest mi pomocne w obsłudze prawnej sektora biznesowego.
Z jakimi problemami prawnymi najczęściej zgłaszają się do Ciebie kobiety? Czy kobiecy punkt widzenia pomaga w takich sprawach?
Kobiety najczęściej zwracają się do mnie ze sprawami z zakresu prawa rodzinnego i prawa pracy. Szczególnie sprawy rodzinne niekiedy wiążą się z emocjami, więc ważne jest, aby klientkę wysłuchać i znaleźć właściwe rozwiązanie prawne.
Wspierasz branżę beauty i prawa pacjenta – co skłoniło Cię do tej specjalizacji i z jakimi problemami spotykasz się najczęściej w tych obszarach?
Branża beauty to bardzo rozbudowana dziedzina pod kątem obsługi prawnej – poczynając od przygotowania umów, regulaminów, poprzez kwestie dotyczące odpowiedzialności odszkodowawczej, sporów z personelem, czy nawet odpowiedzialności karnej. A kwestie odszkodowawcze, karne czy z zakresu prawa pracy to moja specjalizacja, którą zajmuję się od lat. Podobnie w przypadku naruszenia praw pacjenta – skutkiem takiego naruszenia może być odpowiedzialność odszkodowawcza na drodze cywilnej, ale też karna.
Co Cię napędza do działania po latach pracy w zawodzie?
Zawsze napędza mnie to samo – rozwiązywanie ciekawych problemów prawnych.
Czy jest coś, co chciałabyś powiedzieć młodym kobietom marzącym o togach – sędziowskiej czy prokuratorskiej?
Życzę im, aby spełniły swoje marzenia. Zarówno w zawodzie sędziego, jak i prokuratora można liczyć na rozwój zawodowy, spotkać się z różnorodnością prowadzonych spraw. Ponadto, są to zawody związane ze stabilnością zatrudnienia i autorytetem społecznym.


