W poszukiwaniu prawdy między sercem a umysłem. O duchowości i zaufaniu do siebie

Kiedy życie stawia nas pod ścianą, a medycyna, logika i dotychczasowe sposoby zawodzą, zaczynamy szukać odpowiedzi tam, gdzie obiecuje się sens, ulgę i nadzieję. W świecie duchowości łatwo jednak zgubić granicę między intuicją a projekcją, między uzdrawianiem a ucieczką, między prawdą a cudzą interpretacją. Ten tekst jest zaproszeniem do zatrzymania się i zadania sobie kilku trudnych, ale bardzo potrzebnych pytań.

Między wiarą a zagubieniem

Gdzie jest granica pomiędzy jasnowidzeniem, channelingiem, jasnosłyszeniem a projekcjami naszego umysłu, który zrobi wszystko, by wytłumaczyć sobie niewytłumaczalne? Dlaczego grupy osób „uduchowionych”, będących w rozwoju duchowym, projektują swoje lęki na innych, którzy zrobią coś, co nie jest zgodne z paradygmatem osób uduchowionych?

Szukasz rozwiązań na problemy swojego życia, na problemy Twoich bliskich, dzieci, męża, żony, rodziców, zwierząt. I w momencie, gdy medycyna akademicka zawodzi, gdy masz przekonania „wyniesione z domu” od Twoich rodziców i dziadków, że lekarze nie pomagają, że pójście do psychologa od razu narzuca łatkę bycia chorym psychicznie, gdy już nie wiesz, co zrobić, by pomóc swojemu choremu dziecku, wtedy zaczynasz od pytań: dlaczego mnie to spotkało? dlaczego inni mają lepiej niż ja? dlaczego nie mogę żyć w zdrowiu i spokoju?

Wtedy około 50% osób zaczyna poszukiwać odpowiedzi i rozwiązań w alternatywnych metodach pomocy, takich jak medycyna naturalna, szeptuchy, wróżki, totalna biologia, uzdrawianie duszy, kroniki Akaszy i wiele innych. I chcę, abyś, czytelniku, zrozumiał, że nie neguję tych metod. Sama z wielu korzystałam i korzystam, tak jak z medycyny konwencjonalnej. Chodzi jednak o to, że czasem fokusujemy się na jednej metodzie i czasem jeszcze tylko ufamy jednej osobie, i wchodzimy do kołowrotka, na którym zaczynamy biec i szukamy końca swojego ogona, popadając w zagubienie i zaślepienie.

Czy to złe? Uważam, że dopóki mamy kontrolę nad naszym ruchem w tym kołowrotku i potrafimy zdecydować, że teraz koniec, idę w inne miejsce, to jest w porządku. To może nam na jakiś czas przynieść ulgę i zrozumienie danej sytuacji. Ale co w przypadku, gdy nic się nie zmienia albo zmieniło się minimalnie?

Czy to, że bardziej ufam komuś niż sobie samemu, tak naprawdę mnie wspiera? Czy podążanie za głosem jednej osoby, o której mało co wiemy, jest dla mnie dobre? Czemu nie zadamy sobie pytania, czy mogę zrobić coś więcej, aby sobie zaufać? Nasze ciała bardzo dobrze wiedzą, co nam służy, co nas wspiera i co jest dla nas dobre.

Idąc dalej drogą wzrostu i rozwoju, natrafiamy na aspekty uzdrawiania siebie poprzez rozmowy ze swoją duszą, podświadomością, wsłuchiwanie się w potrzeby ciała. Znajdujemy swojego przewodnika duchowego, rozwojowego, który nas „prowadzi”, i odkrywamy kolejne aspekty siebie, które po uzdrowieniu powinny sprawić, że nasze życie ulegnie zmianie. Które powinny przynieść spokój i lekkość, a wychodzisz z ciężarem i brakiem zmiany albo zmiana nastąpiła w stopniu, którego nawet nie zauważasz.

I wchodzisz głębiej, mocniej, jesteś w grupie osób, które powinny Cię wspierać, w której miałaś wzrastać, a tu nic się nie dzieje. Następuje zatrzymanie w danym schemacie i zapętlenie. W grupie zauważasz, jak wszyscy „uwielbiają” Twojego przewodnika duchowego, a negują każdego, kto robi inaczej, negują każdego, kto wychodzi przed szereg, kto ma inne zdanie i inne wartości. Czy to dalej jest duchowość? Czy to dalej jest rozwój ku ogólnemu dobru świata?

Czy mnie ta grupa wspiera?

Idźmy dalej i zacznijmy od początku. Mając jakiś problem, czy to zdrowotny, czy relacyjny, może coś nas spotkało, w naszej ocenie złego i nieprzyjemnego, szukamy rozwiązania. Odwiedzamy jednego, drugiego, trzeciego specjalistę i nie poprawia nam się w ogóle. A czy, doświadczając tej trudności i starając się rozwiązać problem, zatrzymałaś się w codziennym życiu? Czy znalazłaś dla siebie czas, by odpocząć, przemyśleć, pozwolić sobie na reset?

Kiedy tak naprawdę odpoczęłaś? Kiedy pozwoliłaś sobie na restart układu nerwowego?

Czy miałaś czas na uświadomienie sobie, skąd i kiedy wszystko się zaczęło? Teraz zapewne myślisz: ale kiedy mam odpocząć? praca, dom, dzieci, jeszcze opieka nad rodzicami, a może i jeszcze więcej tego jest w Twoim życiu. I szukasz rozwiązania dalej, bez zatrzymania. Wchodzisz w miejsce, w którym czytasz i słuchasz, że to wszystko, co się dzieje, to ciemne energie opanowały Twoje ciało, że sąsiadka rzuciła na Ciebie klątwę (by the way, klątwa to negatywna myśl, słowo wysłane w Twoim kierunku świadomie lub nieświadomie), że musisz oczyścić się na każdym poziomie i będzie dobrze, problem się rozwiąże.

Ale czy otrzymałaś wytłumaczenie, dlaczego tak się dzieje? Dlaczego jedni mówią: zrób to i się poprawi, a inni: zrób tamto i będzie super?

Zagłębiając się w tematy duchowości, zapominamy, że jesteśmy ludźmi żyjącymi na Ziemi. Nasze ciała powstają w cyklu pokoleniowym, jesteśmy dziećmi naszych przodków i rodzicami naszych dzieci, dziś istniejemy, doświadczając siebie fizycznie, mentalnie i emocjonalnie. A przekierowując uwagę, że całe moje doświadczenie życia ziemskiego zmieni się, bo będę żyć światłem i miłością, wchodzimy w kolejną pętlę, która prowadzi do zagubienia.

Bo czy potrafisz żywić się światłem i miłością i być w pełnym zdrowiu? Czy kiedykolwiek udało się Tobie funkcjonować bez wody i pożywienia? A co z aspektem mentalnym i psychicznym? Czy potrafisz siedzieć w cichym miejscu, bez obecności kogokolwiek, dłużej niż godzinę i czuć się dobrze w tym spokoju? Czy Twój umysł, Twoja przestrzeń lubi ciszę? A może już po minucie bombarduje Cię natłok myśli, a po godzinie „rozmawiasz” z istotami pozaziemskimi?

Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się, jak to możliwe, że jedni mogą i umieją rozmawiać z duchami, Bogiem, aniołami, a Ty tylko słyszysz głos rodziców mówiący Ci, co masz zrobić, i swoje własne myśli? I idziesz za tym, co ktoś widzi, co ktoś słyszy, co ktoś mówi, bo nie ufasz sobie. A może warto oczyścić własny umysł i usłyszeć swój wewnętrzny głos prowadzący ku prawdzie poprzez zaufanie do siebie.

Bo czy tak naprawdę osoba, której ufam, która prowadzi mnie w rozwoju, przypadkiem nie projektuje swojego wewnętrznego głosu na Ciebie? Czy ona jest wolna od traum i osiągnęła oświecenie?

Dlaczego osoby, które mają dla nas nieosiągalne umiejętności, tak nas fascynują, a sami nie dostrzegamy swoich własnych zdolności?

I będąc w grupie, w której mam wzrastać duchowo, rozwijać się i otrzymywać wsparcie, czy doświadczam spokoju? Czy moje ciało czuje się dobrze? A może komentarz jednej osoby nakręca całą falę zdarzeń i wchodzimy w krytykowanie i ocenianie? A oceniając, czujemy się wyżsi, lepsi, bardziej uduchowieni?

Zastanawia mnie, ile osób jasnowidzących, channelingujących, jasnosłyszących poddałoby się badaniom, a nawet procesom uzdrowienia u siebie przyczyn wszelkich doświadczonych traum w życiu, aby zobaczyć, czy ich dar jest darem. I może warto sobie zadać pytania: czy ja naprawdę widzę, a może mój umysł projektuje? Czy to, że rozmawiam z (wstaw sobie jakąkolwiek istotę), to moja trauma i w ten sposób rekompensuję brak jakiegoś doświadczenia, czy naprawdę mam dar? Czy słysząc szepczące mi do ucha wskazówki moich przewodników duchowych, to nie jest przypadkiem nieuzdrowiona trauma z dzieciństwa?

Jesteśmy tu na Ziemi, by doświadczać i ziemskiego, i duchowego. I chcąc być wskazówką dla innych i pomagać innym, warto zapytać siebie, czy mogę, czy ja czegoś nie projektuję na innych, czy to, co robię dla innych, robię, chcąc pomóc, czy rekompensuję sobie jakieś braki.

I powtórzę ponownie: odpowiedzi są w nas, a narzędzia i techniki, które stosujemy, pomagają nam odkryć siebie. Czy tym miejscem, które wszystko wie, nieważne, jak je nazwiemy: podświadomość, pole informacyjne, pole morficzne, umysł, mózg, komórka prymarna itd., dla nas najważniejsze jest zaufanie do siebie, otwartość na inne możliwości, chęć poznania siebie i podjęcie decyzji o zmianie.

A gdy usiądziesz w ciszy, czy jesteś w ciszy? Czy Twój umysł odpoczywa? Czy ciało jest rozluźnione? Czy potrafisz być ze sobą?

I wróćmy do naszych przewodników duchowych. Z nimi jest jak z zakochaniem się. Gdy decydujesz się poznać tę osobę i wejść w to głębiej, to czy czujesz „motylki w brzuchu”, czy z euforii skaczesz i ekscytujesz się? Bo wiesz, że jak Cię ktoś nie poruszy, nie porwie, to w to nie wejdziesz. Wchodzisz w radość, potem wciągasz się, podążasz za swoim białym króliczkiem i wpadasz, jak Alicja z Krainy Oz, w króliczą norę i już nic nie jest jak było.

Jesteś oplątana sznurami prawdy i kłamstwa i nie umiesz odkryć, co jest Twoje, a co nie. Bo zamiast otrzymać wolność, otrzymujesz „podążaj za mną”. I przyznam, że sama podążyłam za kilkoma takimi osobami i powtarzałam ich prawdy, a dziś wiem, że to były ich prawdy, ich doświadczenie. Ale nie zatrzymałam się w tej Krainie Oz. Wyplątałam się z tych sznurów i teraz podążam swoją ścieżką życia, taką, która jest dla mnie najlepsza, najbardziej optymalna. Przekazuję to, co sama sprawdzę na sobie, podążam drogą doświadczania i zauważalnych zmian. Drogą, która jest usłana spokojem, bo każde wahanie na plus i na minus wskazuje, że zmieniam kierunek.

Ja sama, pracując z osobami w trudnym położeniu, przekazując wiedzę i ucząc narzędzi pracy ze sobą, wiem, że ja tylko mogę wskazać Tobie kierunek Twojej drogi, takiej, którą Ty wybierasz, i nikt za Ciebie jej nie przejdzie. Mogę pokazać Tobie narzędzia pracy, które pomogą Ci uzdrowić przeszłe doświadczenia, by z lekkością iść swoją drogą życia, drogą prowadzącą Cię do Twojego Mistrzostwa Spokoju.


Autorka: Anna Kubalska – Ambasadorka Global Energy Method oraz autorka procesownika „Świadoma Podświadomość”. Prowadzi transformujące sesje indywidualne i grupowe, wspierając rozwój osobisty i emocjonalny.

Więcej informacji o działaniach Anny znajdziesz na www.annakubalska.pl oraz na Facebooku i Instagramie.

iKobiece.pl
Author: iKobiece.pl