StylLady: Projekt, który uczy stylu życia z empatią, klasą i szacunkiem – Wywiad z Żanetą Przymencką

Projekt StylLady powstał z potrzeby przywrócenia kultury codzienności – tej prawdziwej, opartej na empatii, szacunku i społecznym obyciu. Jego celem nie jest nauka etykiety dla etykiety, ale pokazanie, że savoir-vivre to przede wszystkim umiejętność życia z ludźmi. Żaneta Przymencka, Założycielka Projektu, skupia się na tym, by dzieci, młodzież i dorośli rozumieli, jak ważna jest obecność, sposób komunikacji, styl i postawa – nie dla pozorów, lecz dla jakości wspólnego życia. StylLady to inicjatywa, która nie ocenia, lecz uczy – jak być obecnym, reagować z godnością i budować relacje oparte na wzajemnym szacunku.

Redakcja: Co było impulsem do stworzenia StylLady – projektu łączącego styl, kulturę i empatię w tak kompleksowy sposób?

Żaneta Przymencka: StylLady narodziło się z codziennej obserwacji ludzi – kobiet, dzieci, rodzin – w zwyczajnych sytuacjach.
Pracując jako stylistka, zauważyłam, jak wiele kobiet próbuje wyglądać „efektownie”, a przez brak świadomości stylu, kolorów i proporcji, zamiast podkreślić atuty – wpada w estetykę niekorzyści.
Brakuje swobodnej elegancji, która pozwala nie tylko wyglądać, ale być obecnym z pewnością i spokojem – prezentować się naturalnie, z kobiecością.

Równocześnie, w restauracjach, hotelach i miejscach publicznych obserwowałam coś, co nazywam społecznym zagubieniem – dzieci, które nie wiedzą, co zrobić przy stole, lub zachowują się w sposób łamiący zasady. Młodzież, która czuje się skrępowana – nie dlatego, że brakuje jej dobrych intencji, ale dlatego, że nie ma narzędzi obycia.

Styl, kultura i empatia nie są oddzielne – tworzą jedną całość opartą na zasadach. Nie chodzi o perfekcję, ale o swobodę i to, jak jesteśmy postrzegani przez innych – jak będą się czuli w Twoim towarzystwie, jak się zaprezentujesz, jak będziesz odbierany.

Można powiedzieć, że StylLady to nie tylko nauka manier, ale styl życia. Jak definiujesz „życie z klasą” w XXI wieku?

W XXI wieku „klasa” nie polega na tym, by wiedzieć, który widelec wybrać. Klasa to sposób, w jaki człowiek pojawia się w relacjach — to umiejętność bycia obecnym: w rozmowie, przy stole, w rodzinie, nawet w sieci.
Dla mnie życie z klasą to życie bez agresji, ale z granicami i poszanowaniem zasad. Bez udawania – ale z uważnością.

To świadomość, że mój styl, moje słowa i moje gesty mają wpływ na to, jak czują się ludzie obok mnie – i jak ja czuję się sama ze sobą.
Klasa nie jest elitarna. Klasa jest cicha. Nie musi krzyczeć, epatować, udowadniać.
Klasa to elegancja zachowania – nawet wtedy, gdy nikt nie patrzy.

W jaki sposób Twoje warsztaty pomagają dzieciom, młodzieży i kobietom budować pewność siebie w świecie pełnym presji i ocen?

Presja i porównywanie zaczynają się dziś bardzo wcześnie — dzieci, jeszcze zanim nauczą się tabliczki mnożenia, już wiedzą, co to hejt i ocenianie wyglądu.
Dlatego na moich warsztatach nie uczymy się tylko zasad, ale budujemy wewnętrzne „poczucie miejsca” – taką zgodę w sobie: „Mam prawo tu być, nawet jeśli nie jestem idealna.”

U kobiet to poczucie często jest osłabione latami krytyki – najpierw w domu, potem w pracy, później w oczach internetu.
StylLady nie buduje pewności siebie przez afirmacje, ale przez konkretne narzędzia:
– jak zrobić dobre pierwsze wrażenie bez poczucia, że ktoś nas oceni,
– jak powiedzieć „dziękuję, wybieram inaczej”, zamiast się tłumaczyć,
– jak nosić sukienkę nie tylko na ciele, ale i całą sobą.

Pewność siebie rodzi się nie z perfekcji, ale z umiejętności bycia sobą wśród ludzi – i tego właśnie uczę.

Jak uczysz dzieci i młodzież „magii słów”? Jakie efekty widzisz u swoich najmłodszych uczestników?

Dzieci intuicyjnie rozumieją, że słowa mają moc – ale nikt im nie pokazuje, jak mogą używać słów jako narzędzi, a nie jak kamieni.
Na zajęciach zaczynam od prostych rzeczy: zamiast „nie lubię tego”, uczę odpowiadać „to nie jest w moim stylu”.

To mała różnica językowa, ale gigantyczna różnica energetyczna – jedno budzi konflikt, drugie zostawia przestrzeń.
Kiedy dzieci odkrywają, że magia dobrych słów działa – zaczynają wybierać bezkonfliktową drogę.

Najpiękniejszy efekt? Moment, gdy dziecko mówi:
„Udało mi się pogodzić z nielubianym kolegą.”

Słowa mogą być bronią albo eleganckim parasolem, który chroni nas przed hejtem.

Hejt i brak empatii są dziś wszechobecne. Jak Twoje podejście pomaga reagować bez agresji, ale z godnością i spokojem?

Hejt działa jak prowokacja — zaprasza do walki. A kiedy wchodzimy w walkę, oddajemy się w ręce tej osoby, która sprowokowała.
Projekt StylLady uczy innej drogi: reagować nie z pozycji zranionego ego, ale z pozycji człowieka, który zna swoją wartość.

Nie mówię dzieciom: „Nie zwracaj uwagi” – bo to niczego nie uczy.
Uczę: „Masz prawo odpowiedzieć, ale możesz to zrobić w stylu, który nie obniża Ciebie do poziomu ataku.”

Kiedy pojawia się hejt, uczę formuł odpowiedzi, które są jak eleganckie wyjście z rozmowy:
– „To Twoja opinia, ja wybieram inaczej.”
– „Jeśli chcesz rozmawiać – jestem. Jeśli chcesz tylko ranić – nie wchodzę w to.”

Mówisz, że ubiór to język. Jak uczysz kobiety, by poprzez stylizację wyrażały swoją wartość, a nie tylko wpisywały się w modowe schematy?

Z kobietami pracuję nie tylko nad garderobą, ale nad językiem, który garderoba wysyła do świata.
Kiedy kobieta ubiera się „żeby było ładnie”, często gubi siebie. Kiedy ubiera się „żeby być widzianą przez innych”, oddaje innym prawo do oceny.

Dopiero gdy ubiera się po to, by być spójną ze sobą – pojawia się prawdziwa elegancja, nawet jeśli styl jest prosty.
Uczę kobiety czytania swojego wizerunku jak komunikatu społecznego.
Styl, który wyrasta z wewnętrznego poczucia wartości, staje się językiem kobiecej obecności.

Twoje warsztaty dotykają też tematów takich jak obycie w restauracjach, hotelach czy podczas przyjęć. Dlaczego takie „życiowe” umiejętności są dziś tak ważne?

Wejście do restauracji czy hotelu to nie tylko sytuacja towarzyska – to test naszej swobody życia.
Wielu ludzi czuje się tam spiętych z powodu braku pewności w obyciu i umiejętnościach społecznych.

Nie chodzi o zasady z podręcznika, lecz o swobodne poczucie.
Dlatego uczę dzieci i dorosłych nie tylko, gdzie odłożyć sztućce, ale jak wejść do przestrzeni publicznej bez poczucia, że trzeba coś udowodnić.

Bo kiedy człowiek zna zasady, zaczyna się nimi posługiwać z lekkością – a wtedy pojawia się styl, który daje wolność, a nie stres.

StylLady to projekt społeczno-edukacyjny. Jak łączysz edukację z budowaniem wspólnoty i wzajemnego szacunku?

StylLady nie jest jedynie cyklem zajęć — to przestrzeń, w której ludzie uczą się żyć obok siebie z większą świadomością i łagodnością.
Na warsztatach nie ma rywalizacji, oceniania ani „kto lepiej robi”.
Uczę, jak widzieć i zrozumieć drugiego człowieka – nie tylko jego zachowanie.

Tworzę ten projekt jako okrąg wartości – krąg kobiet, mam, młodzieży, dzieci – którzy chcą żyć inaczej, niż dyktuje to kultura przyspieszenia i bylejakości.
Czasem ktoś przychodzi „dla zasad przy stole”, a wychodzi z refleksją, że największą elegancją jest sposób, w jaki mówimy do siebie nawzajem.

Czy zauważasz różnice w podejściu do tematów kultury osobistej i stylu u różnych pokoleń – dzieci, młodzieży i kobiet?

Tak, różnice są wyraźne – ale każda grupa potrzebuje czegoś innego:

Dzieci reagują na świat bardzo emocjonalnie.
Kiedy nauczą się, że „przepraszam” i „dziękuję” to nie obowiązek, ale klucz do bycia traktowanym z szacunkiem – wchodzą w to z naturalną lekkością.

Młodzież ma w sobie bunt, ale też ogromną wrażliwość.
Jeśli pokaże się im, że kultura osobista może być formą siły i niezależności, a nie uległości – zaczynają używać jej jak tarczy, nie jak kagańca.

Kobiety często noszą w sobie doświadczenie krytyki – z domu, pracy, internetu.
Dlatego potrzebują nie tylko zasad, ale przywrócenia prawa do elegancji i do pewności siebie bez agresji.

Każde pokolenie ma swoją ranę i swoje pragnienie. StylLady nie ocenia – tylko pokazuje, że kultura życia może być wspólną przestrzenią spotkania, a nie podziału.

Jak reagują uczestniczki i uczestnicy warsztatów na wartości, które przekazujesz? Czy zdarzają się momenty przełomowe?

Tak – i to są momenty niezwykle poruszające, bo widać je nie tylko w słowach, ale w sposobie, w jaki uczestnicy zaczynają się prezentować.

Kobiety zyskują pewność siebie. Po analizie stylu i odkryciu magii swoich kolorów oraz kształtów sylwetki – zaczynają rozkwitać i podkreślać kobiecość.
U młodych dziewcząt przełomem bywa odkrycie własnego stylu – nie narzuconego przez koleżanki – i zachwyt swoją osobą oraz zrozumienie emocji.

Jedna z młodych uczestniczek, która sięgała po oversize’owe dresy, powiedziała:
„Nie wiedziałam, że jestem taka piękna… To naprawdę ja?”

U dzieci przemiana bywa subtelna, ale bardzo widoczna.
Po pierwszej lekcji savoir-vivre’u w restauracji dziecko mówi:
„Teraz już wiem, jak usiąść i czuć się swobodnie podczas uroczystych obiadów.”

Wspominasz o teatrze, muzeum, kinie jako doświadczeniu, a nie „zaliczaniu”. Jak uczysz świadomego odbioru kultury?

Współcześnie wiele rzeczy się „zalicza”: film, muzeum, kolację, nawet relację.
Wchodzimy, patrzymy, nagrywamy telefonem i wychodzimy – nie zdążywszy nic poczuć.

Dlatego w StylLady uczę nie tylko, jak wejść do teatru, ale jak być w nim obecnym: jak usiąść, wyciszyć się, zauważyć światło, gest, moment.
Uczę, że kultura nie jest obowiązkiem ani atrakcją – jest spotkaniem z czymś większym od codzienności.

I że prawdziwa elegancja to umiejętność przeżywania, nie tylko pokazywania się.
Można być w operze i dalej scrollować życie. Można też siedzieć w ciszy i naprawdę słyszeć muzykę.

Jakie masz plany na rozwój StylLady? Czy widzisz ten projekt jako ruch, który może zmienić sposób, w jaki komunikujemy się na co dzień?

Tak – widzę StylLady jako ruch.
Nie tylko jako warsztaty, ale jako nowy standard kultury codzienności – w rozmowie, wyglądzie, obecności, rodzinie, pracy, szkołach i przestrzeni publicznej.

Planuję tworzyć kręgi StylLady – dla kobiet, matek, młodzieży i dzieci – miejsca, w których nie uczy się tylko zasad, ale stylu bycia ponad krzykiem, ponad chaosem, ponad bylejakością.

Chcę, by StylLady stało się rozpoznawalnym znakiem jakości relacji – tak jak kiedyś słowo „klasa” znaczyło więcej niż wygląd.

Bo wierzę, że można żyć elegancko – nie tylko od święta, ale na co dzień: słowem, gestem, stylem bycia.

To zaproszenie nie do perfekcji — a do elegancji, która zaczyna się od sposobu, w jaki traktujemy siebie nawzajem.
StylLady jest odpowiedzią na społeczne zagubienie – to alfabet umiejętności społecznych w codziennym życiu, które tworzą jedną całość.

To projekt, który daje możliwość rozwoju społecznego i przywrócenia prostej radości bycia w świecie — bez lęku, bez udawania, z klasą opartą na spokoju i świadomości.


Wywiadu udzieliła: Żaneta Przymencka – Stylistka, edukatorka kultury komunikacji i autorka warsztatów społecznych dla dzieci, młodzieży i kobiet. Twórczyni projektu StylLady – inicjatywy edukacyjno-społecznej, która uczy, jak żyć z klasą, empatią i świadomością siebie w codziennych relacjach.

Na swoich warsztatach łączy tematykę stylu, manier i autoprezentacji z psychologią komunikacji i budowaniem pewności siebie. Pokazuje, że kultura osobista to nie sztywne zasady, ale język szacunku, który daje wolność – w szkole, w pracy, przy stole i w sieci.

StylLady to projekt, który przywraca wartość codziennym gestom – od sposobu, w jaki się ubieramy, po to, jak mówimy do innych. To edukacja z klasą, bez oceniania – z odwagą i wrażliwością.

Więcej informacji o działaniach Żanety znajdziesz na www.styllady.pl

iKobiece.pl
Author: iKobiece.pl

Promuj swój biznes w kobiecej społeczności
Dotrzyj do nowych odbiorczyń i zyskaj nowe klientki!
To dla mnie!