Odwaga i małe kroki: Jak uwierzyć w swoje marzenia i je realizować? – Wywiad z Marleną Klimas

Każde marzenie, nawet to najcichsze i najgłębiej zakopane w sercu, może stać się rzeczywistością – wystarczy odwaga i konsekwencja. Marlena Klimas pokazuje, że nie trzeba od razu dokonywać wielkich skoków: liczą się małe kroki każdego dnia, cierpliwość i zaufanie do siebie. Jej historia inspiruje kobiety, aby nie porównywały się z innymi, nie przejmowały opinią otoczenia i pozwoliły swoim marzeniom prowadzić każdy dzień życia.

Redakcja: Marlena, opowiedz nam o swoim życiu zanim zaczęłaś swoją obecną ścieżkę zawodową. Jak wyglądały Twoje dni jako mama dwójki małych dzieci?

Marlena Klimas: Zanim rozpoczęłam tę drogę, moje życie było wypełnione przede wszystkim macierzyństwem. Zawsze marzyłam o dzieciach i to było moje największe życiowe pragnienie. Kiedy zostałam mamą, kochałam to najbardziej na świecie. Codzienność bywała jednak momentami przytłaczająca. Byłam mamą spełnioną, lecz nie czułam się kobietą spełnioną.

Po przeprowadzce zza granicy zaczęliśmy wszystko od zera. Mąż całymi dniami był w pracy i często wyjeżdżał w delegacje, a ja z dwójką malutkich dzieci, które potrzebowały mnie non stop, zostawałam sama w małym wynajmowanym mieszkaniu. Moje dni mijały na karmieniu, drzemkach, spacerach, praniu i sprzątaniu. Byłam mamą na pełen etat. Kochałam to, lecz brakowało mi czegoś, co zawsze było moją codziennością: pracy, niezależności i poczucia, że mam swoje pieniądze.

Zawsze byłam dziewczyną, która pracowała. Od nastolatki, przez studia, aż po okres życia za granicą sama zarabiałam na swoje potrzeby, utrzymywałam się i realizowałam marzenia. Nagle znalazłam się w miejscu, w którym po raz pierwszy od lat tych własnych pieniędzy nie miałam. To było trudne, bo od dziecka obiecywałam sobie, że będę kobietą niezależną. Chciałam, aby moje dzieci, zwłaszcza córka, widziały mamę, która ogarnia dom, życie i potrafi zadbać o swoje potrzeby.

W tamtym czasie czułaś się zagubiona i bezsilna. Co było dla Ciebie największym wyzwaniem w łączeniu opieki nad dziećmi z chęcią pracy?

Najtrudniejsze było to, że czułam w sobie ogromną gotowość do działania, lecz nie miałam przestrzeni ani kierunku. Dzieci były jeszcze malutkie, potrzebowały mnie każdego dnia od rana do wieczora. Chciałam pracować i poczuć sprawczość, którą miałam całe życie, a jednocześnie nie chciałam oddawać macierzyństwa w zamian za karierę. Chciałam być mamą obecną, która widzi pierwsze kroki i pierwsze słowa, ma czas, by tulić, czytać bajki, być blisko. Jednocześnie pragnęłam być wzorem kobiety łączącej ciepło z siłą, rodzinę z niezależnością. Pogodzenie obu światów wydawało się wtedy niemożliwe. W tym czasie zaczynało jednak robić się głośno w internecie o pracy na własnych zasadach, możliwościach dla mam i elastycznych godzinach. Szukałam czegoś dla siebie.

Jak wyglądał moment, w którym postanowiłaś poszukać nowej drogi zawodowej? Co Cię do tego popchnęło?

Pamiętam ten wieczór do dziś. Dom spał, dzieci spały, mąż spał po ciężkim dniu pracy, a ja siedziałam na łóżku i płakałam. To nie był płacz ze słabości, lecz z poczucia, że mam w sobie dużo więcej, niż mogłam wtedy wykorzystać. Modliłam się o jakąś drogę, możliwość, o kogoś, kto pokaże mi, jak zacząć. Właśnie wtedy, przeglądając TikToka, trafiłam na Kingę Dudzińską. To był impuls. Napisałam do niej i tak rozpoczęła się moja historia z Mary Kay. Oczywiście miałam wątpliwości i czytałam różne opinie o marce, lecz jedno jej pytanie zmieniło wszystko:
„Czy naprawdę chcesz, żeby opinie obcych ludzi z internetu zdecydowały o Twojej przyszłości?”
To zdanie otworzyło mi oczy. Poczułam, że to odpowiedź na moje błaganie o zmianę. To był początek drogi, która do dziś jest moją pasją, misją i sposobem życia.

Marlena Klimas
Jak wyglądały Twoje pierwsze kroki w pracy na własnych zasadach i co było najtrudniejsze na początku?

Kiedy kupiłam zestaw startowy, na który musiałam poprosić męża o pieniądze, wiedziałam jedno: albo zrobię to na sto procent, albo wcale. Mąż miał wątpliwości, czy powinnam go kupować, a ja obiecałam, że szybko zwrócę tę kwotę. Wierzyłam całym sercem, że mi się uda. Ta pewność dawała mi ogromną siłę. Od pierwszego dnia traktowałam ten biznes jak prawdziwą pracę. Znalazłam opiekunkę na 3–4 godziny dziennie, aby mieć czas na naukę, rozwój i spotkania z kobietami.

Najtrudniejsze było przełamanie schematów myślenia innych, a czasem także własnych. Od początku miałam jednak w sobie ogromną wiarę i pasję. Działałam z entuzjazmem i zaufaniem, krok po kroku podążając za wskazówkami. Połączenie opieki nad dziećmi z pracą nie było łatwe, ale świadomość, że ten biznes może pozwolić mi być obecną mamą i niezależną kobietą, dodawała mi mocy. Z każdym tygodniem miałam większą pewność, że idę we właściwym kierunku.

W ciągu kilku lat przeszłaś ogromną przemianę. Co zmieniło się w Tobie jako kobiecie i mamie?

Przede wszystkim odzyskałam siebie. Odzyskałam kobietę pracowitą, odpowiedzialną i ambitną, a jednocześnie mamę, jaką zawsze chciałam być. Zrozumiałam, że nie muszę wybierać. Stałam się mamą, która potrafi „dmuchać w skrzydła” swoim dzieciom. Są pewne siebie i mają wielkie marzenia. Gdyby nie Mary Kay, prawdopodobnie byłabym mamą narzekającą i skupioną na trudnościach. Teraz widzą we mnie mamę spełnioną, szczęśliwą i pełną energii. Mam w sobie więcej cierpliwości, wyrozumiałości i spokoju. Uczę się patrzeć na wyzwania z dystansem, reagować świadomie, a nie impulsywnie. Moja rodzina korzysta z tej zmiany nie tylko materialnie, ale przede wszystkim emocjonalnie. Stałam się mamą, która nie tylko kocha, lecz także inspiruje. Mamą, która buduje dzieciom świat, w którym marzenia są po to, by je realizować. To doświadczenie nauczyło mnie, że inwestując w siebie, zmieniamy całe życie – osobiste i zawodowe.

Jak Twoja praca i rozwój osobisty wpłynęły na pewność siebie i poczucie własnej wartości?

Poczucie własnej wartości wróciło do mnie nie dzięki sukcesom, lecz dzięki konsekwencji. Każda rozmowa, konsultacja i każda kobieta, której mogłam pomóc, budowały mnie od nowa. Każdy drobny krok, każda decyzja i każde wyzwanie dodawały mi siły. Zrozumiałam, że najstabilniejsza pewność siebie to ta, którą buduje się samodzielnie. Zaczęłam ufać sobie, swoim decyzjom i intuicji. Nauczyłam się, że mogę stawiać ambitne cele i podejmować odważne działania.

Co było dla Ciebie najbardziej motywujące w drodze do sukcesu i niezależności?

Największym źródłem motywacji były moje dzieci. Chciałam, aby widziały kobietę, która potrafi stworzyć im dom pełen miłości, a jednocześnie realizuje swoje zawodowe marzenia. Drugą motywacją była obietnica z dzieciństwa, że będę kobietą niezależną. Dziś wiem, że ją spełniłam. Ta świadomość dodaje mi siły każdego dnia. Motywowały mnie również osoby, które na początku we mnie nie wierzyły, podcinały skrzydła albo wątpiły w moje możliwości. W takich momentach pojawiała się we mnie myśl: „To ja Wam pokażę”. To dawało mi energię i determinację.

Jak dziś wspierasz inne kobiety w ich rozwoju i odkrywaniu własnych możliwości?

Przede wszystkim daję kobietom to, czego sama kiedyś najbardziej potrzebowałam: wiarę w siebie i szczere wsparcie. Wiem, że po drugiej stronie są kobiety takie jak ja 4,5 roku temu – zmęczone, zagubione, niepewne, a jednocześnie pełne potencjału. Moim zadaniem jest pomóc im go zobaczyć i uwierzyć, że mają w sobie wszystko, czego potrzeba, by stworzyć życie, o którym marzą. Często wystarczy rozmowa albo drobna inspiracja, a kobieta odkrywa w sobie siłę, której wcześniej nie widziała. Najpiękniejsze jest obserwowanie, jak stają się niezależne, świadome i pewne siebie, a później same inspirują innych.

Twoje życie teraz pozwala łączyć pracę, rodzinę i realizację marzeń. Co w tym stylu życia daje Ci największą radość?

Najbardziej cenię wolność: finansową i czasową. Mąż nadal dużo pracuje i często go nie ma, a ja mogę być naprawdę obecną mamą. Towarzyszę dzieciom w codzienności i w ważnych momentach. Mogę odwozić je na zajęcia, czytać książki, świętować ich sukcesy i być blisko. Jednocześnie mam swoje pieniądze, marzenia i niezależność, co daje mi poczucie bezpieczeństwa. Mogę świadomie planować życie rodziny i realizować cele, zgodnie z własnym rytmem. Ta wolność jest dla mnie największym źródłem radości i dowodem, że da się połączyć macierzyństwo z samorealizacją.

Jakie przeszkody i wątpliwości musiałaś pokonać, zanim uwierzyłaś, że możesz zmienić swoje życie?

Największą przeszkodą było porównywanie się do innych. Zawsze ktoś wydawał się bardziej doświadczony lub skuteczny. Wpadałam przez to w zwątpienie. Dopiero z czasem nauczyłam się, że każdy ma swoją drogę, a porównania odbierają energię. Trudne były również komentarze bliskich, że „jestem złą mamą, bo pracuję”, że „nie powinnam zostawiać dzieci”. Wiedziałam jednak w głębi serca, że robię to dla nich. Świadomie przeprogramowywałam swoje myśli i powtarzałam sobie, że wiem, co jest dla nas najlepsze. To doświadczenie nauczyło mnie, że najważniejsze jest zaufanie do siebie.

Co powiedziałabyś kobietom, które czują, że nie mają pomysłu na siebie, czasu ani wsparcia?

Powiedziałabym, że nigdy nie będzie idealnego momentu. Często czekamy na „właściwy czas”, a on nie nadchodzi. Najważniejsze jest zacząć tu i teraz, z tym, co masz. Intuicja często prowadzi nas lepiej niż rozum. Każda kobieta zasługuje na życie, o którym marzy. Nie musisz wiedzieć wszystkiego na starcie. Nauczysz się tego po drodze. Jeśli nie masz wsparcia, znajdziesz je u kobiet, które również zaczynały od zera.

Jeśli jesteś mamą, nie traktuj dzieci jako wymówki. Niech będą Twoją motywacją. Każda z nas ma 24 godziny na dobę i to od nas zależy, jak je wykorzystamy. Można wątpić i porównywać się do innych albo podjąć decyzję, że dziś zaczynamy działać.

Jakie jest Twoje najważniejsze przesłanie dla kobiet stojących przed decyzją o zmianie w życiu?

Chciałabym powiedzieć kobietom, aby były odważne i uwierzyły w swoje marzenia, nawet te ciche i zakopane głęboko w sercu. Każde marzenie, które potrafimy sobie wyobrazić, możemy zrealizować. Nie trzeba robić wielkich skoków. Warto stawiać małe kroki każdego dnia, być cierpliwą i konsekwentną. Sukces rzadko przychodzi natychmiast, wymaga czasu i wytrwałości. Nie porównuj się do innych. Widzimy zwykle tylko efekt końcowy, nie drogę. Nie przejmuj się opinią innych. Nikt nie przeżyje Twojego życia, nie zapłaci Twoich rachunków i nie spełni Twoich marzeń. Bądź odważna, zaufaj sobie i pozwól marzeniom prowadzić Cię każdego dnia.


Wywiadu udzieliła: Marlena Klimas – Kobieta biznesu, liderka i mentorka kobiet w branży beauty oraz edukatorka rozwoju osobistego. Specjalizuje się w pracy z mamami, które szukają sposobu na połączenie macierzyństwa z niezależnością finansową. W Mary Kay zbudowała stabilny, rozwijający się biznes oparty na autentyczności, konsekwencji i pracy na własnych zasadach.
Wspiera kobiety w budowaniu pewności siebie, odnajdywaniu własnego potencjału i stawianiu pierwszych kroków w biznesie. Jej misją jest pokazywanie, że każda kobieta — niezależnie od życiowego etapu — może tworzyć życie zgodne ze swoimi wartościami, odzyskać sprawczość i spełniać marzenia.

Więcej informacji o działaniach Marleny znajdziesz na Instagramie i Facebooku.

Odwiedź sklep Mary Kay TUTAJ.


iKobiece.pl
Author: iKobiece.pl