Jak odnaleźć siebie po latach życia dla rodziny? Wywiad z Małgorzatą Damge-Gluszyk

Odważna, świadoma i konsekwentna w swoich wyborach. Małgorzata Damge-Gluszyk od ponad 20 lat buduje swoje życie w Luxemburgu, łącząc rolę mamy trzech synów, współprowadzenie gospodarstwa rolnego oraz pasję do promowania zdrowego stylu życia. W rozmowie opowiada o emigracji, macierzyństwie i codziennym życiu za granicą – z dala od bliskiej obecności rodziny, choć zawsze z ogromnym wsparciem mamy i siostry z Polski. Mówi także o rezygnacji z pracy w zawodzie pielęgniarki oraz momencie, w którym po latach postanowiła zrobić coś również dla siebie. To inspirująca historia kobiety, która pokazuje, że nigdy nie jest za późno, by odnaleźć nową drogę i zacząć spełniać własne marzenia.

Redakcja: Od ponad 20 lat mieszka Pani w Luxemburgu. Jak wyglądała droga od wyjazdu z Polski do zbudowania tam swojego życia rodzinnego i zawodowego?

Małgorzata Damge-Gluszyk: Mój wyjazd z Polski do Luxemburga był początkiem wielkiej życiowej zmiany, która z perspektywy czasu okazała się jedną z najważniejszych dróg, jakie przeszłam. Jak wiele kobiet, wyjeżdżając do obcego kraju, musiałam zmierzyć się nie tylko z nowym miejscem, ale także z nową kulturą, językiem, mentalnością i koniecznością odnalezienia siebie od początku. Początki nie były łatwe, wymagały odwagi, cierpliwości i ogromnej determinacji. Musiałam nauczyć się funkcjonować w nowej rzeczywistości, budować relacje, poznawać ludzi i stopniowo tworzyć własne miejsce. Z czasem Luxembourg stał się jednak nie tylko krajem, w którym mieszkam, ale prawdziwym domem. To tutaj stworzyłam rodzinę, wychowujemy z mężem trzech synów i każdego dnia budujemy naszą wspólną przyszłość. Te ponad 20 lat nauczyły mnie, że niezależnie od tego, gdzie jesteśmy, możemy stworzyć szczęśliwe i wartościowe życie, jeśli kierujemy się pracowitością, sercem oraz wiernością swoim wartościom.

Z zawodu jest Pani pielęgniarką. Czy doświadczenie pracy w służbie zdrowia wpłynęło na to, jak dziś postrzega Pani zdrowie, codzienne nawyki i styl życia?

Zawód pielęgniarki miał ogromny wpływ na moje spojrzenie na zdrowie i codzienność. Praca w służbie zdrowia uczy nie tylko opieki nad drugim człowiekiem, ale przede wszystkim pokazuje, jak wielką rolę odgrywa profilaktyka, codzienne wybory i świadomość tego, jak żyjemy. Dzięki temu od zawsze zwracałam szczególną uwagę na zdrowy styl życia, odpowiedzialne podejście do zdrowia oraz środowiska, w jakim żyje moja rodzina. Zrozumiałam, że zdrowie zaczyna się dużo wcześniej niż w gabinecie lekarskim. Zaczyna się w domu, w naszych nawykach, diecie, jakości powietrza, a nawet w produktach, których używamy każdego dnia. To doświadczenie bardzo mocno ukształtowało mnie jako kobietę i mamę, dlatego dziś świadomie wybieram rozwiązania, które wspierają zdrowie i naturalność.

W pewnym momencie zdecydowała się Pani postawić rodzinę i dzieci na pierwszym miejscu, rezygnując z pracy w zawodzie. Czy była to trudna decyzja?

To była decyzja wymagająca, ale jednocześnie bardzo świadoma i płynąca prosto z serca. Jako mama trójki dzieci, mieszkając za granicą bez codziennego wsparcia rodziców czy bliskich, stanęłam przed wyborem, który zna wiele kobiet, jak pogodzić życie zawodowe z potrzebami rodziny. W tamtym czasie wiedziałam, że moje dzieci najbardziej potrzebują mojej obecności, wsparcia i stabilności. Oczywiście rezygnacja z pracy w wyuczonym zawodzie była pewnym poświęceniem, bo pielęgniarstwo było częścią mojej tożsamości. Jednak nigdy nie odbierałam tego jako rezygnacji z siebie, lecz jako świadomy wybór wartości, które były dla mnie najważniejsze. Skupiłam się na rodzinie, rozwoju dzieci i stworzeniu im jak najlepszych warunków. Dziś wiem, że była to jedna z najlepszych decyzji, jakie mogłam podjąć.

Wychowywanie trójki dzieci za granicą to ogromne wyzwanie. Co było dla Pani najtrudniejsze, a co najpiękniejsze w tym doświadczeniu?

Najtrudniejsze było zdecydowanie to, że cała odpowiedzialność spoczywała głównie na nas. Nie było łatwo, bo wychowywanie dzieci to ogrom pracy, emocji i codziennych wyzwań, a kiedy robi się to bez zaplecza bliskich, potrzeba jeszcze więcej siły, organizacji i wytrwałości. Bywały momenty zmęczenia, tęsknoty za Polską i rodziną, ale jednocześnie właśnie to doświadczenie nauczyło mnie ogromnej samodzielności. Najpiękniejsze było natomiast obserwowanie, jak nasza rodzina staje się niezwykle silna, zżyta i wspierająca. Wspólnie tworzyliśmy nasz świat, nasze wartości i codzienność. Patrząc dziś na moich synów, widzę, że ta droga, choć wymagająca, była piękną inwestycją w ich przyszłość.

Razem z mężem prowadzi Pani gospodarstwo rolne zajmujące się produkcją mleka. Jak wygląda codzienność kobiety, która łączy życie rodzinne, pracę na gospodarstwie i własne pasje?

Moja codzienność jest pełna obowiązków, ale jednocześnie daje mi ogromne poczucie sensu i spełnienia. Życie na gospodarstwie to nie jest praca „od do”, lecz styl życia, który wymaga systematyczności, odpowiedzialności i zaangażowania każdego dnia. Produkcja mleka, troska o gospodarstwo, własne kurki, ogród, sprzedaż produktów sezonowych, to wszystko wymaga dobrej organizacji. Jednocześnie jestem mamą, żoną i kobietą, która chce się rozwijać. Dlatego nauczyłam się, jak ważne jest znalezienie równowagi między obowiązkami a własnymi pasjami. Choć moje dni są intensywne, dają mi ogromną satysfakcję, bo wiem, że buduję coś wartościowego, dla rodziny, dla siebie i dla innych.

Wspomina Pani, że moment rozpoczęcia liceum przez najmłodszego syna stał się dla Pani przełomem. Dlaczego właśnie wtedy poczuła Pani, że „to czas zrobić coś dla siebie”?

Przez wiele lat moje życie naturalnie było podporządkowane rodzinie i dzieciom, ich edukacji, rozwojowi oraz codziennym potrzebom. Był to dla mnie bardzo ważny i piękny etap. Jednak kiedy najmłodszy syn rozpoczął nowy rozdział w swoim życiu, poczułam, że również dla mnie nadszedł symboliczny moment zmiany. Zrozumiałam, że dzieci stają się coraz bardziej samodzielne, a ja mogę zacząć świadomie budować także własną przestrzeń. To był moment refleksji, że jako kobieta również mam marzenia, potencjał i potrzebę rozwoju. Nie chodziło o zmianę priorytetów, ale o odnalezienie siebie na nowo.

Zdecydowała się Pani na współpracę z Raypath. Co najbardziej przekonało Panią do tej marki i jej filozofii?

Raypath przekonał mnie przede wszystkim swoją filozofią, która idealnie współgra z moim podejściem do zdrowia, domu i życia. Jako osoba od lat świadoma znaczenia zdrowego środowiska, naturalnych wyborów i ograniczania chemii, zobaczyłam w tej marce coś więcej niż produkt. To rozwiązanie, które realnie może poprawić jakość codziennego życia rodzin. Możliwość skutecznego sprzątania bez użycia chemii była dla mnie czymś niezwykle wartościowym, szczególnie jako dla mamy, kobiety i osoby związanej wcześniej ze służbą zdrowia. To połączenie zdrowia, ekologii i edukacji bardzo do mnie przemówiło.

Promuje Pani rozwiązania, które pomagają ograniczyć chemię w domu. Czy zauważa Pani, że coraz więcej kobiet świadomie wybiera dziś zdrowszy i bardziej ekologiczny styl życia?

Zdecydowanie widzę ogromną zmianę. Kobiety są dziś dużo bardziej świadome niż kiedyś. Coraz częściej interesują się składem produktów, wpływem chemii na zdrowie dzieci, zwierząt i całej rodziny. Widzę, że wiele z nas przestaje wybierać wyłącznie wygodę, a zaczyna kierować się świadomością i odpowiedzialnością. To bardzo budujące, bo pokazuje, że zdrowy styl życia nie jest chwilową modą, ale realną potrzebą. Kobiety chcą dziś tworzyć bezpieczne, zdrowe domy i coraz częściej szukają rozwiązań, które im to umożliwiają.

Jak klienci reagują na ideę sprzątania bez użycia chemii? Czy na początku musiała Pani przełamywać pewne stereotypy?

Na początku rzeczywiście spotykałam się z dużym sceptycyzmem, ponieważ przez lata byliśmy przyzwyczajeni do przekonania, że tylko silna chemia daje prawdziwą czystość. Wiele osób nie wierzyło, że sama woda i odpowiednie rozwiązania mogą być równie skuteczne. Dlatego ogromnie ważne było dla mnie pokazywanie efektów, edukacja i rozmowa. Gdy ludzie widzą rezultaty na własne oczy, bardzo często zmieniają swoje podejście. Największą satysfakcję daje mi moment, kiedy ktoś odkrywa, że można sprzątać skutecznie, a jednocześnie zdrowiej i bezpieczniej.

Dziś spełnia się Pani jako kobieta, łącząc rodzinę, gospodarstwo i własny rozwój. Jaką najważniejszą lekcję wyniosła Pani z tej życiowej drogi?

Najważniejszą lekcją było dla mnie zrozumienie, że życie kobiety może mieć wiele pięknych etapów i każdy z nich ma sens. Przez lata byłam przede wszystkim mamą i filarem rodziny, dziś coraz mocniej rozwijam również siebie. Nauczyłam się, że nie trzeba wybierać między rodziną a własnym rozwojem. Można to połączyć, jeśli działa się w zgodzie ze sobą. Siła kobiety tkwi w jej elastyczności, odwadze i umiejętności odnajdywania siebie na nowo.

Co powiedziałaby Pani kobietom, które przez lata skupiały się na rodzinie i obowiązkach, a dziś czują, że chciałyby wreszcie zrobić coś dla siebie?

Powiedziałabym im przede wszystkim jedno, nigdy nie jest za późno, by zacząć nowy rozdział. Bardzo wiele kobiet przez lata oddaje całe swoje serce rodzinie, dzieciom, domowi i codziennym obowiązkom, często odkładając siebie „na później”. Sama doskonale wiem, jak łatwo zapomnieć o własnych marzeniach, kiedy priorytetem stają się potrzeby innych. Jednak przychodzi taki moment, kiedy warto zatrzymać się i zadać sobie pytanie: „A czego pragnę ja?”.

Bycie kobietą to ogromna siła. Potrafimy budować dom, wspierać innych, być filarem rodziny, ale nie możemy zapominać, że my również mamy prawo do rozwoju, spełnienia i realizacji własnych pasji. To nie egoizm, to świadome budowanie siebie. Kiedy kobieta zaczyna inwestować w siebie, swoją pewność, zdrowie i rozwój, zyskuje nie tylko ona sama, ale całe jej otoczenie.

Chciałabym, aby każda kobieta wiedziała, że niezależnie od wieku, miejsca, w którym dziś jest czy liczby obowiązków, zawsze może zrobić pierwszy krok. Czasem ten krok zaczyna się od małej decyzji, rozmowy czy odwagi, by spróbować czegoś nowego. Nie trzeba od razu zmieniać całego życia, wystarczy zacząć od siebie. Dziś wiem, że rozwój nie ma terminu ważności. Można przez lata być oddaną mamą i żoną, a potem zbudować dla siebie coś pięknego. Można odkryć nową pasję, nową drogę i nową wersję siebie.

Każda kobieta zasługuje na to, by nie tylko dawać innym, ale także pozwolić sobie wzrastać. Jeśli więc czujesz, że to Twój moment, zaufaj sobie. Być może właśnie teraz zaczyna się najpiękniejszy etap Twojego życia. A jeśli moja historia może być dla kogoś inspiracją lub wsparciem, zawsze wierzę, że warto rozmawiać, dzielić się doświadczeniem i motywować nawzajem, bo czasem jedna wiadomość czy jedno spotkanie mogą stać się początkiem wielkiej zmiany.


Wywiadu udzieliła: Małgorzata Damge-Gluszyk od ponad 20 lat mieszka w Luxemburgu, gdzie wraz z mężem i trzema synami stworzyła swoje życie rodzinne i zawodowe. Z wykształcenia jest pielęgniarką, jednak po narodzinach dzieci świadomie postawiła rodzinę na pierwszym miejscu, rezygnując z pracy w zawodzie. Wspólnie z mężem prowadzi gospodarstwo rolne zajmujące się produkcją mleka, a także rozwija własną sprzedaż produktów sezonowych, jajek oraz warzyw i owoców. Na co dzień promuje zdrowy i naturalny styl życia, wspierając kobiety oraz rodziny w ograniczaniu chemii w domu poprzez współpracę z marką Raypath.

iKobiece.pl
Author: iKobiece.pl

Promuj swój biznes w kobiecej społeczności
Dotrzyj do nowych odbiorczyń i zyskaj nowe klientki!
To dla mnie!