Kobiety muszą odzyskać swój głos i przestać stawiać siebie na końcu – Wywiad z Joanną Milka
Joanna Milka to artystka, przewodniczka głosu i założycielka Wytwórni Artystycznej Na Głos, która wspiera kobiety w odzyskiwaniu autentyczności, odwagi i swobodnego wyrażania siebie. Laureatka tytułu „Osobowość Roku iKobiece 2026” tworzy przestrzeń, w której głos staje się czymś więcej niż tylko dźwiękiem – staje się drogą do poznania siebie, budowania pewności i życia w większej harmonii. W rozmowie opowiada o swojej zawodowej drodze, kryzysach, które stały się początkiem transformacji, oraz o tym, dlaczego kobiety tak bardzo potrzebują dziś wracać do własnego głosu, intuicji i wewnętrznej prawdy.
Redakcja: Pani droga zawodowa pokazuje, że sukces buduje się etapami. Co było najważniejszym momentem, który wpłynął na rozwój Pani kariery?
Joanna Milka: Często największym momentem rozwojowym jest kryzys. Zakładając własną działalność, planowałam stabilną pracę z domu. Z wykształcenia jestem graficzką i miałam zamiar połączyć projektowanie z komponowaniem muzyki. Jednak bardzo szybko poczułam, jakbym sama zamknęła się w klatce. Potrzebowałam ludzi. Postanowiłam, że spróbuję zebrać kobiety, które chcą razem odpocząć od tego codziennego wyścigu. I tak zebrałam swój pierwszy krąg. Dzięki temu wyszłam do ludzi, a moja praca zmieniła się z siedzenia przy biurku w prawdziwe spotkania. Czasem online, czasem offline, ale jednak w bycie razem, trzymanie przestrzeni i dawanie kobietom głosu. Spotykamy się w twórczym kręgu już trzeci rok.
Kobiety z natury stawiają siebie na ostatnim miejscu, po dzieciach, mężu i ogarnianiu domu. To bardzo ważne dla całej społeczności, zarówno tej najmniejszej, jak i tej globalnej, żeby kobiety dawały sobie przyzwolenie na odpoczynek, złapanie oddechu, budowanie relacji z innymi kobietami, szukanie swojego głosu i swobodne wyrażanie siebie. Niektórym może się to wydawać egoistyczne, ale jeśli kobieta o siebie dba, korzysta na tym cała rodzina, która się na niej opiera. Jeszcze kilka lat temu nie sądziłam, że właśnie w tym będę wspierać kobiety. Teraz nie wyobrażam sobie, że miałabym robić coś innego.
Jakie wartości lub zasady od początku towarzyszyły Pani w pracy zawodowej i pomagają podejmować ważne decyzje?
Myślę, że przede wszystkim słuchanie. Zawsze wolałam słuchać niż mówić i w dzieciństwie miałam wrażenie, że to moja wada. Wszyscy wokół byli tacy wygadani i przebojowi, a ja słuchałam. Jakiś czas temu dowiedziałam się, że według mojego Human Design, czyli narzędzia zakładającego, że każdy z nas ma swoje unikalne energetyczne DNA i działa oraz podejmuje decyzje na swój własny sposób, słuchanie jest moją supermocą.
Słuchanie klientek, zarówno tych, które zamawiają u mnie muzykę szytą na miarę, jak i tych, które chcą wzmocnić swój głos, to podstawa. A wszystko zaczyna się od słuchania siebie. Swojego ciała, swojej intuicji i swoich potrzeb. To pomaga podejmować decyzje w zgodzie ze mną i wspierać klientki najlepiej, jak potrafię.

Czy pamięta Pani moment, w którym poczuła, że jest dokładnie tam, gdzie chciała być zawodowo?
Chyba najmocniej odczułam to tej wiosny. Wszystko mocno ruszyło do przodu. Mam dużo różnorodnych działań, które powodują, że nie jestem w stanie popaść w rutynę. Wciąż tworzę nową muzykę i nowe warsztaty, zarówno dla kobiet, jak i rodzin z dziećmi. Rozwijam się, uczę nowych rzeczy i pielęgnuję piękne kobiece relacje. Głos, sztuka i natura splatają się w moich działaniach w pięknym tańcu. Wszystko jest na swoim miejscu, a równocześnie nieustannie mnie zaskakuje.
W każdej karierze pojawiają się trudniejsze chwile. Jak radzi sobie Pani z presją, kryzysami lub zwątpieniem?
Mam takie poczucie, że najbardziej rozwijają mnie nie sukcesy, tylko właśnie te trudniejsze momenty. Jest ich sporo, odkąd ruszyłam z własnym biznesem. To nie jest łatwa droga. Mam wrażenie, że ostatnio są dwie najmocniejsze tendencje, jeśli chodzi o nastawienie do własnego biznesu. Z jednej strony tradycyjny model biznesowy, zakładający męską rywalizację i kulturę przepracowania i przekraczania siebie, z drugiej strony karmienie kobiet wizją, że kobiecy biznes powinien być lekki i można leżeć na plaży, zarabiając bez wysiłku. Próbuję w tym odnaleźć swój złoty środek.
Owszem, zdarzają się lekkie przebłyski, ale jednak nic nie dzieje się samo. To wszystko wymaga ogromnej pracy, przede wszystkim pracy nad sobą. Dla mnie własna firma jest lustrem, jak dziecko albo jak nasz głos. Pokazuje wszystko to, co mamy nieogarnięte, nieprzerobione i schowane pod dywanem. I to jest właśnie moment rozwoju.
Na szczęście zebrałam wiele narzędzi, którymi mogę siebie wspierać, kiedy jest gorzej. Cudownie pomaga mi mój własny głos, twórczość, praca z układem nerwowym, bycie w naturze i przede wszystkim wartościowe relacje. Kiedy pojawia się zwątpienie, wracam do tego, co ludzie mówią o moim wsparciu, i przypominam sobie, dlaczego to wszystko robię.
Co dziś daje Pani największą satysfakcję w pracy: osiągnięcia, wpływ na innych, rozwój czy może coś zupełnie innego?
Zdecydowanie rozwój. Nieustannie uczę się nowych rzeczy, poszerzam swoje umiejętności, narzędzia i doświadczenie, a także pokonuję różne lęki i blokady. Kiedy sama się rozwijam, mogę jeszcze lepiej pomagać innym. Wszystko jednak najpierw testuję na sobie i daje mi to ogromną satysfakcję.
Zwłaszcza wtedy, kiedy mogę łączyć kropki i pozornie niezwiązane ze sobą rzeczy spinać piękną klamrą w procesy dla kobiet. To sprawia również, że nie popadam w rutynę. Wciąż szukam nowych rozwiązań, poznaję samą siebie i jest to naprawdę ekscytujące, bo to przygoda na całe życie!
Jak zmieniło się Pani podejście do sukcesu i kariery na przestrzeni lat?
Myślę, że pojęcie sukcesu jest bardzo zmienne. Jednego dnia sukcesem będzie dla mnie to, że zostałam Osobowością Roku iKobiece, a innego dnia to, że potencjalna klientka znalazła mnie w internecie i sama do mnie zadzwoniła. Zdarzają się też takie dni, kiedy sukcesem jest to, że w ogóle odpaliłam komputer, a nie schowałam się pod kocem.
Staram się nie narzucać sobie wielkiej presji i celebrować każde małe i większe sukcesy, doceniać siebie i swoją pracę, patrzeć, gdzie byłam rok temu, a gdzie jestem teraz, i jaka to jest ogromna droga. Wyboista, dzika, niezbadana, piękna i straszna. Idę dalej!
Jaką radę dałaby Pani kobietom, które chcą rozwijać swoją karierę, ale boją się zrobić pierwszy krok?
Nie bądźmy we wszystkim Zosią-Samosią. Korzystajmy ze wsparcia innych kobiet, które mają doświadczenie we własnym biznesie i mogą nas wesprzeć oraz mądrze poprowadzić. Relacje z kobietami najmocniej dmuchają w moje biznesowe skrzydła.
Pamiętajcie też, że nigdy nie ma idealnego momentu, żeby zacząć własny biznes. I niestety, lęk nie zniknie. Za rok czy za dwa nadal będzie to przerażający skok na główkę. Możesz pozwolić, żeby Cię sparaliżował, albo wykorzystać go jako paliwo do odważnego działania.
Tytuł „Osobowość Roku iKobiece 2026” to także inspiracja dla innych kobiet. Jak chciałaby Pani być zapamiętana zawodowo i jako człowiek?
Bardzo trudne pytanie. Onieśmielające. Moją misją jest pokazywanie kobietom, że są ważne, że są stworzone do kreowania oraz że ich głos ma znaczenie i ogromną moc. Chciałabym, żeby więcej kobiet sięgnęło po swoje naturalne zasoby i doceniło siebie.
Teoretycznie coś się w tej kwestii powoli zmienia, ale nawet niezwykle świadome kobiety, które do mnie trafiają, terapeutki, psycholożki, coachki czy współczesne uzdrowicielki kobiet, odkrywają, że ich głos jest zablokowany. Chciałabym, żebyśmy mówiły i śpiewały naturalnie, pełnym głosem, na co dzień. I żebyśmy uczyły tego nasze dzieci, zwłaszcza córki.
To chyba najważniejsze, co chciałabym po sobie zostawić, zarówno zawodowo, jak i prywatnie. Jestem mamą dziesięcioletniej córki i widzę, że ona już ma te same wyzwania, które ja pamiętam ze swojej przeszłości. Jeśli uda mi się choć trochę ją wewnętrznie wzmocnić, nie uodpornić, ale pokazać jej, że wrażliwość, czucie ciała i emocji są ważne oraz że może być sobą i mówić własnym głosem, to będzie mój największy sukces.
Wywiadu udzieliła: Joanna Milka – Artystka, która uczy kobiety wzmacniać autentyczny głos i odblokowywać kreatywność poprzez pracę z ciałem, emocjami i ekspresją. Łączy sztukę, twórczość i świadomą pracę z głosem, wspierając dobrostan oraz rozwijanie wewnętrznej sprawczości. Tworzy muzykę do praktyk uważności i wykorzystuje neurokreatywne metody, by pomagać kobietom budować głębszą relację ze sobą. Terapeutka głosu i arteterapeutka w prywatnym ośrodku terapii „Moje ja”
Więcej informacji o działaniach Joanny znajdziesz TUTAJ.


