Czy ciało może ostrzegać nas przed życiowym kryzysem? Wywiad z Anną Keppel-Płatek

Po niemal 30 latach pracy w korporacji przeszła głęboką życiową transformację i stworzyła własną markę opartą na holistycznym podejściu do człowieka. Dziś Anna Keppel-Płatek, laureatka tytułu „Osobowość Roku iKobiece 2026”, pomaga kobietom uwalniać emocjonalne blokady, odzyskiwać wewnętrzną równowagę i wracać do siebie. W rozmowie opowiada o kryzysie, który stał się początkiem nowej drogi, pracy z podświadomością oraz o tym, dlaczego współczesne kobiety coraz częściej tracą kontakt z własnymi potrzebami.

Redakcja: Po niemal 30 latach pracy w korporacji zdecydowała się Pani na ogromną życiową zmianę i stworzenie własnej drogi zawodowej. Co było momentem, który uświadomił Pani, że chce żyć i pracować inaczej?

Anna Keppel-Płatek: To nie była decyzja podjęta z dnia na dzień, to był proces. Jej początkiem był bardzo trudny moment w moim życiu zawodowym, głęboki kryzys, którego doświadczyłam jeszcze podczas pracy w korporacji. Bardzo mocno to przeżyłam. Czułam się źle, emocjonalnie i wewnętrznie byłam już w miejscu, które mówiło mi wyraźnie, że tak dalej nie chcę żyć.

Pamiętam moment, kiedy zaczęłam przygotowywać CV, bo chciałam szukać pracy w innej firmie. I właśnie wtedy przyszło do mnie bardzo mocne uświadomienie, że to nie jest kwestia zmiany firmy. To nie jest już moja droga. Zrozumiałam, że nie chcę już funkcjonować w tym świecie, dopasowywać się, żyć według cudzych zasad i realizować czyjejś wizji. Poczułam, że chcę stworzyć coś swojego i żyć bardziej w zgodzie ze sobą. Tyle że wtedy jeszcze nie wiedziałam, co dokładnie to ma być.

Później pojechałam do Indii i tam wydarzyło się coś, co mocno mnie poruszyło. Podczas sesji z astrologiem wedyjskim usłyszałam, że moją misją jest wspieranie i uzdrawianie innych. W tamtym momencie brzmiało to dla mnie dość zaskakująco, choć kiedy spojrzałam na swoje życie, zrozumiałam, że od wielu lat intuicyjnie szukałam różnych naturalnych metod wspierania zdrowia i równowagi, najpierw dla siebie, dla swoich dzieci i dla bliskich.

Prawdziwe zatrzymanie przyszło jednak podczas pandemii. Nagle świat zwolnił. Zniknęły codzienne dojazdy, ten korporacyjny pęd i życie w nieustannym kołowrotku. Po raz pierwszy od dawna miałam więcej czasu dla siebie. Zaczęłam spacerować po pobliskiej puszczy, słuchać, medytować, uczestniczyć w różnych webinarach, rozwijać się i po prostu pobyć ze sobą. Wtedy dotarło do mnie bardzo mocno, że przez lata żyłam w pewnym „matrixie”, dom, praca, obowiązki, ciągłe tempo i mało przestrzeni dla siebie. Zrozumiałam, że jeśli czegoś nie zmienię, po prostu zatracę samą siebie. To był ten moment, w którym już wiedziałam, że chcę żyć inaczej. Bardziej świadomie. W zgodzie ze sobą. I że chcę stworzyć własną drogę, taką, która będzie miała sens nie tylko zawodowo, ale też głęboko po ludzku.

Dziś pomaga Pani kobietom uwalniać emocjonalne blokady i odzyskiwać wewnętrzną równowagę. Jak własne doświadczenia wpłynęły na sposób, w jaki pracuje Pani z innymi ludźmi?

Moje własne doświadczenia miały ogromny wpływ na to, jak dziś pracuję z innymi kobietami. Kiedy jeszcze byłam w korporacji i przechodziłam swój kryzys w 2017 roku, firma zaproponowała mi coaching, który, w założeniu, miał pomóc mi poradzić sobie z moją „nadmierną emocjonalnością”. Dziś patrzę na to z uśmiechem, bo właśnie to, co kiedyś wydawało się moją słabością, stało się później moją siłą i fundamentem mojej pracy. Zaczęłam coraz głębiej rozumieć, że emocje nie są czymś, co trzeba tłumić czy naprawiać. One są ważnym komunikatem. I że człowieka nie da się podzielić na oddzielne części, psychikę, ciało, umysł i emocje, bo to wszystko jest ze sobą nierozerwalnie połączone.

Zauważyłam też, że kiedy coś dzieje się w naszym ciele, kiedy pojawiają się napięcia, dolegliwości czy spadek energii, bardzo często ciało próbuje nam coś powiedzieć. To jest pewien sygnał, przekaz, którego warto posłuchać i zadać sobie pytanie: co dzieje się we mnie? Jakie emocje noszę? Czego nie zauważam? To właśnie moje osobiste doświadczenia nauczyły mnie słuchać swojego ciała, zatrzymywać się i patrzeć głębiej. Dzięki temu dziś w pracy z innymi kobietami nie patrzę tylko na problem powierzchownie. Staram się pomóc im zobaczyć szerszy obraz, zrozumieć, jak mocno emocje, ciało, wewnętrzne przekonania i codzienne życie są ze sobą połączone. Myślę, że właśnie dlatego moje wsparcie jest tak autentyczne, bo nie opiera się tylko na metodach, których się nauczyłam, ale również na własnej drodze, własnych doświadczeniach i głębokim przekonaniu, że ciało naprawdę potrafi do nas mówić, jeśli nauczymy się go słuchać. Trzeba więc uważać, kiedy ciało mówi do nas szeptem, zanim zacznie krzyczeć.

W swojej działalności łączy Pani Kod Emocji, Kod Ciała, NeuroGrafikę i Qigong. Jak odkryła Pani, że właśnie holistyczne podejście jest najbliższe Pani filozofii pracy?

Holistyczne podejście do człowieka jest mi bardzo bliskie, ponieważ od wielu lat mam głębokie przekonanie, że człowiek nie jest zlepkiem oddzielnych elementów, ciała, emocji i psychiki, ale że to wszystko jest ze sobą nierozerwalnie połączone. Jeśli coś dzieje się w jednej sferze, zawsze ma to wpływ na pozostałe. Ta filozofia nie pojawiła się w moim życiu przypadkiem. Moja droga zaczęła się ponad 20 lat temu, kiedy szukałam naturalnych metod wspierania zdrowia moich dzieci, które często chorowały, a medycyna konwencjonalna nie dawała mi wszystkich odpowiedzi, których szukałam. Wtedy właśnie zaczęłam poznawać Tradycyjną Medycynę Chińską, która od tamtej pory stała się mi bardzo bliska. To podejście od początku było dla mnie niezwykle spójne, bo mówi o człowieku jako o całości, o tym, że ciało, emocje, energia i psychika są ze sobą połączone i wzajemnie na siebie wpływają.

Podczas pandemii odkryłam praktykę Qigong i wtedy zrozumiałam, że to kolejny ważny element tej układanki. Qigong, będący częścią Tradycyjnej Medycyny Chińskiej, obok diety, ziołolecznictwa i akupunktury, opiera się na łagodnym ruchu połączonym z oddechem i pracy z energią życiową. To praktyka, która pomaga przywracać równowagę w ciele, wyciszać umysł i lepiej kontaktować się ze sobą. Bardzo do mnie przemówiła, bo jest pracą z ciałem, ale jednocześnie sięga dużo głębiej.

W podobnym czasie odkryłam również Kod Emocji i Kod Ciała, które także okazały się niezwykle bliskie mojemu sposobowi patrzenia na człowieka. To metody pracy z podświadomością, z zapisanymi w ciele emocjami i doświadczeniami, które często mają swoje źródło w trudnych przeżyciach czy dawnych traumach. Pozwalają docierać głębiej i uwalniać to, co przez lata mogło pozostawać niewidoczne, a jednocześnie wpływać na nasze życie.

Kod Emocji opiera się również na Tradycyjnej Medycynie Chińskiej (TCM), która zakłada, że emocje idą w parze z organami. Na tym założeniu bazuje tabela stworzona przez dr. B. Nelsona, twórcę Kodu Emocji. Emocje uwalniane są wzdłuż centralnych kanałów energetycznych, tzw. meridianów, o których dużo mówi TCM.

NeuroGrafika z kolei pokazała mi jeszcze inną drogę pracy z emocjami i podświadomością, poprzez rysunek, symbol i proces twórczy. To niezwykłe narzędzie, które również pomaga docierać do tego, co często jest ukryte głębiej w nas.

Dziś widzę, że te wszystkie metody nie pojawiły się w moim życiu przypadkiem. Dla mnie są jak puzzle, które z czasem zaczęły układać się w jedną, spójną całość. Każda z nich dotyka człowieka z innej strony, ale wszystkie prowadzą do tego samego, do większej świadomości, równowagi, uwolnienia emocjonalnych obciążeń i lepszego kontaktu ze sobą. I właśnie dlatego holistyczne podejście jest dziś tak bliskie mojej filozofii pracy.

Anna Keppel-Płatek
Wiele kobiet żyje dziś w ciągłym napięciu i stresie, często ignorując sygnały płynące z ciała. Co według Pani najczęściej blokuje kobiety przed zatrzymaniem się i zadbaniem o siebie?

Uważam, że jedną z głównych przyczyn jest tempo, w jakim żyjemy we współczesnym świecie. Wiele kobiet funkcjonuje dziś w nieustannym biegu, w takim codziennym „matrixie” działania, od zadania do zadania, od obowiązku do obowiązku, często bez chwili prawdziwego zatrzymania. Bardzo często robią ogromnie dużo dla innych, a zdecydowanie za mało dla siebie. Są przeciążone, przepracowane, mają natłok myśli w głowie, żyją pod presją, w chronicznym stresie, próbując pogodzić wiele ról jednocześnie, zawodowych, rodzinnych i społecznych. W tym wszystkim coraz bardziej oddalają się od samych siebie. Żyją nie w zgodzie ze swoją prawdą, nie słuchają swoich potrzeb, nie zauważają sygnałów, które wysyła im ciało. Często szukają pomocy wtedy, kiedy ciało zaczyna już bardzo wyraźnie mówić „dość”, ale nadal nie zawsze widzą, że to, co dzieje się w ciele, może mieć również związek z emocjami, napięciem, niewyrażonym stresem czy tym, co noszą w sobie od lat.

Problem polega też na tym, że wiele kobiet po prostu nie potrafi zwolnić. Nawet kiedy czują, że są już na granicy zmęczenia, trudno jest im znaleźć przestrzeń dla siebie, czasem nawet tych symbolicznych piętnastu minut dziennie. Myślę, że to jest jeden z paradoksów naszych czasów, żyjemy w świecie, który daje nam coraz więcej możliwości, a jednocześnie coraz bardziej odcina nas od prostego kontaktu ze sobą.

Do tego dochodzi jeszcze coś bardzo ważnego. Wiele kobiet zostało wychowanych w przekonaniu, że trzeba być silną, dawać radę, dbać o innych i spełniać oczekiwania. A zadbanie o siebie często odkładają na sam koniec, jakby było mniej ważne. A przecież zatrzymanie się, odpoczynek i wsłuchanie się w siebie nie są luksusem. Są koniecznością, jeśli chcemy żyć w zdrowiu, równowadze i w prawdziwym kontakcie ze sobą.

Budowanie nowej zawodowej drogi po latach pracy w zupełnie innym środowisku wymaga odwagi. Czy miała Pani momenty zwątpienia i co pomagało Pani iść dalej mimo niepewności?

Oczywiście, że na swojej drodze miałam wiele momentów zwątpienia, pytań, które zadawałam samej sobie, chwil niepewności, słabości i lęku. Myślę, że to jest naturalne, kiedy człowiek decyduje się na tak dużą życiową zmianę i wychodzi z czegoś, co przez lata było znane i bezpieczne, nawet jeśli nie było już zgodne z nim samym. Nigdy nie była to więc droga pozbawiona wątpliwości. Ale z czasem nauczyłam się, co pomaga mi wracać do siebie i odzyskiwać wewnętrzną pewność.

Ogromnym wsparciem stała się dla mnie codzienna praktyka, którą wypracowałam już na początku pandemii, taki mój własny rytuał zatrzymania. Składają się na niego medytacja, techniki oddechowe i Qigong. To około pół godziny każdego poranka, ale jest to czas, który daje mi niezwykle dużo. To właśnie w tym zatrzymaniu, w oddechu i w wyciszeniu wracam do siebie, do swojej intuicji, do tego cichego głosu serca, który zawsze wie więcej niż nasz lęk. Bardzo często właśnie wtedy przychodziły odpowiedzi. Czułam wewnętrznie, że droga, którą idę, jest dobra. Potwierdzało mi to również moje ciało, bo ono zawsze daje nam sygnały, jeśli umiemy je usłyszeć.

W takich momentach zwątpienia pojawiało się też we mnie zaufanie, że życie działa na moją korzyść, że jestem prowadzona we właściwym kierunku i że warto podążać za tym, co podpowiada serce. Myślę, że właśnie to pomagało mi iść dalej, zaufanie do własnej intuicji i odwaga, by jej słuchać.

Zauważyłam też, że kiedy za bardzo wpadałam z powrotem w pęd i nadmierne działanie, kiedy odcinałam się od siebie, od oddechu i od tej wewnętrznej ciszy, wtedy pojawiało się rozchwianie, więcej lęku, strachu i niepewności. To był dla mnie sygnał, że znów potrzebuję zwolnić. Pooddychać. Pójść do lasu. Zatrzymać się. Bo właśnie wtedy wracała odwaga, spokój i ta wewnętrzna pewność, że jestem na swojej drodze.

W swoich działaniach podkreśla Pani znaczenie pracy z podświadomością oraz emocjami zapisanymi w ciele. Jak bardzo nasze niewidoczne doświadczenia wpływają dziś na życie zawodowe, relacje i poczucie własnej wartości?

Nasze życie składa się z doświadczeń, a to właśnie doświadczenia bardzo mocno kształtują nasze przekonania, o miłości, relacjach, pieniądzach, pracy, poczuciu bezpieczeństwa czy własnej wartości. Wiele z tych przekonań zapisuje się głęboko w naszej podświadomości i często to właśnie one, choć niewidoczne na pierwszy rzut oka, mają ogromny wpływ na nasze codzienne życie.

Bardzo często nie zdajemy sobie sprawy, że to, co przeżyliśmy kiedyś, może później wpływać na nasze decyzje, relacje, wybory zawodowe czy sposób, w jaki postrzegamy samych siebie. Jeśli ktoś dorastał na przykład w domu, w którym miłość była związana z cierpieniem, przemocą, lękiem czy brakiem bezpieczeństwa, w podświadomości może zapisać się przekonanie, że bliskość jest niebezpieczna albo że relacje zawsze wiążą się z bólem. Nawet jeśli świadomie bardzo pragniemy miłości, podświadomość może uruchamiać mechanizmy obronne, które będą nas blokować, bo będzie próbowała chronić nas przed czymś, co kiedyś zostało zapisane jako zagrożenie.

Podobnie dzieje się w obszarze pieniędzy. Jeśli w domu rodzinnym słyszeliśmy, że „pieniądze są złe”, że „bogaty to nieuczciwy człowiek”, że „pieniądze śmierdzą” albo że „duże pieniądze szczęścia nie dają”, takie przekonania mogą bardzo głęboko zakorzenić się w naszej podświadomości. I nawet jeśli mamy duży potencjał, kompetencje i możliwości, wewnętrznie możemy nieświadomie sabotować własny sukces, bo gdzieś głęboko pieniądze będą kojarzyły się z czymś złym albo niebezpiecznym.

Tak samo jest w pracy zawodowej czy w relacjach. Jeśli kiedyś wydarzyło się coś trudnego, jeśli pojawił się lęk, odrzucenie, porażka czy silne emocjonalne doświadczenie, bardzo często później nieświadomie powtarzamy podobne schematy. Właśnie dlatego tak ważne jest zatrzymanie się i zadanie sobie pytania: dlaczego w moim życiu pewne historie wciąż się powtarzają? Co jest tego źródłem? Co we mnie domaga się zobaczenia i uzdrowienia? Bo często nie chodzi o to, żeby szukać winy na zewnątrz, ale żeby z większą świadomością przyjrzeć się temu, co nosimy w sobie.

Uważam, że samo uświadomienie sobie źródła problemu jest już ogromnym krokiem naprzód. Kiedy zaczynamy rozumieć, skąd biorą się nasze reakcje, lęki, powtarzające się schematy czy wewnętrzne blokady, wtedy możemy zacząć coś realnie zmieniać. Dopóki tego nie widzimy, często działamy automatycznie, a nasze niewidoczne doświadczenia mogą w dużej mierze kierować naszym życiem, wpływając na relacje, pracę, finanse i poczucie własnej wartości bardziej, niż nam się wydaje.

Stworzyła Pani markę ANNCODE YOUR LIFE, której misją jest pomaganie kobietom w życiu „lżej i pełniej”. Co daje Pani dziś największą satysfakcję w tej pracy?

Największą satysfakcję daje mi to, kiedy widzę, że mogę realnie komuś pomóc. Kiedy kobieta, z którą pracuję, mówi mi, że coś w jej życiu naprawdę się zmieniło, że poczuła większy spokój, poprawiły się jej relacje, odzyskała kontakt ze sobą, zwiększyła swoją świadomość, poczuła się lepiej fizycznie czy emocjonalnie. To są dla mnie momenty bezcenne. Ogromnie poruszają mnie słowa wdzięczności, autentyczny feedback i świadomość, że moja praca ma realny wpływ na życie drugiego człowieka.

Oczywiście jestem dumna z różnych wyróżnień, które pojawiły się na mojej drodze, takich jak nagrody za najlepsze opinie klientów, jak Złota Firma 2025 czy Złoty Laur Zaufania 2026. To jest miłe i doceniam takie uznanie. Ale szczerze mówiąc, największą nagrodą nie są dla mnie statuetki czy tytuły. Największą nagrodą są te pojedyncze historie ludzi. Kobiety, które piszą do mnie, że dzięki naszej pracy coś w nich puściło, że wróciły do zdrowia, że zaczęły inaczej patrzeć na siebie, że poprawiły się ich relacje, że odzyskały radość życia, że poczuły większy spokój albo po prostu wróciły do siebie. To właśnie te prawdziwe, ludzkie historie najbardziej mnie wzruszają.

Czasem czytam takie wiadomości czy opinie od moich klientek i po prostu płaczę ze wzruszenia, bo wtedy czuję, że to, co robię, naprawdę ma sens. I myślę, że właśnie tego wcześniej nigdy nie doświadczałam w pracy w korporacji. Dziś największą satysfakcję daje mi nie sam sukces zawodowy, ale świadomość, że moja praca może być dla kogoś ważna, wspierająca i realnie zmieniać jego życie na lepsze. To jest moja największa nagroda.

Tytuł „Osobowość Roku iKobiece 2026” to wyróżnienie nie tylko za osiągnięcia zawodowe, ale również za inspirację dla innych kobiet. Jakie przesłanie chciałaby Pani przekazać kobietom, które czują, że stoją dziś przed ważną zmianą w swoim życiu?

Moje przesłanie do kobiet jest przede wszystkim takie: nie bójcie się zatrzymać. W dzisiejszym świecie żyjemy w ogromnym biegu, w ciągłym działaniu, często tak bardzo skupione na obowiązkach, oczekiwaniach i codziennym „muszę”, że przestajemy słyszeć same siebie. A przecież odpowiedzi, których szukamy, bardzo często są już w nas. Trzeba tylko stworzyć sobie przestrzeń, żeby je usłyszeć.

Czasem wystarczy spacer. Chwila ciszy. Kilka świadomych oddechów. Medytacja. Kilkanaście minut tylko dla siebie. Taki moment, w którym odłączamy się od zewnętrznego hałasu i na nowo łączymy się ze sobą. Bo właśnie wtedy zaczyna odzywać się nasza intuicja, ten wewnętrzny głos, który często najlepiej wie, co jest dla nas dobre i w jakim kierunku warto iść.

Dlatego zachęcam kobiety, żeby tworzyły dla siebie własną przestrzeń i własne małe rytuały, coś, co będzie ich codziennym powrotem do siebie. To nie musi być nic wielkiego. Czasem wystarczy kilka minut dziennie, ale regularnie i naprawdę w kontakcie ze sobą. Bo kiedy jesteśmy cały czas w biegu, w takim życiowym „matrixie”, bardzo trudno usłyszeć własne serce. Wtedy łatwo zaczyna rządzić nami lęk, niepewność i strach przed zmianą. A kiedy się zatrzymujemy, kiedy naprawdę wracamy do siebie, wtedy pojawia się większa jasność, spokój i odwaga.

Właśnie to chciałabym powiedzieć kobietom, które stoją dziś przed ważną zmianą w swoim życiu: zatrzymaj się, połącz się ze sobą i zaufaj temu, co mówi Twoje serce. Bo bardzo często to, czego szukasz na zewnątrz, już od dawna jest w Tobie.


Anna Keppel-Płatek – Terapeutka Kodu Emocji i Kodu Ciała, specjalistka NeuroGrafiki, nauczycielka Yuan Qigong. Pomaga kobietom i mężczyznom uwalniać nagromadzone emocje, stres i doświadczenia zapisane w ciele oraz w podświadomości. Wspiera w docieraniu do źródeł trudności – zarówno emocjonalnych, jak i fizycznych – i w przywracaniu wewnętrznej równowagi. W pracy łączy metody takie jak Kod Emocji, Kod Ciała oraz NeuroGrafika, dzięki którym można rozpoznać i uwolnić blokady, ograniczające przekonania i wewnętrzny opór, który często zatrzymuje rozwój i realizację celów.
Jako nauczycielka Yuan Qigong prowadzi zajęcia stacjonarne oraz autorski kurs online „Prozdrowotny Qigong od Podstaw – Wyzwanie 21 dni”, wspierający redukcję stresu, poprawę jakości snu i budowanie dobrostanu. Pracuje indywidualnie, dopasowując proces do potrzeb każdej osoby, a także prowadzę autorskie warsztaty rozwojowe w Polsce i za granicą – m.in. w Toskanii, Indiach i Emiratach Arabskich.
Dzięki doświadczeniu zdobytemu w środowisku korporacyjnym tworzy również programy dla firm i organizacji, koncentrujące się na well-beingu, zarządzaniu stresem, work-life balance oraz procesach transformacyjnych. Zaufało jej już ponad 450 klientów indywidualnych oraz uczestnicy kursów online. Jest również ekspertką portalu ikobiece.pl oraz laureatką nagród Złota Firma 2025 i Złoty Laur Zaufania 2026 za najlepsze opinie klientów na Google.
Więcej informacji o Annie znajdziesz TUTAJ.
iKobiece.pl
Author: iKobiece.pl

Promuj swój biznes w kobiecej społeczności
Dotrzyj do nowych odbiorczyń i zyskaj nowe klientki!
To dla mnie!