Dlaczego silne kobiety wypalają się najczęściej? O pułapce bycia tą, która zawsze daje radę

Przez lata uczono nas, że silna kobieta zawsze daje sobie radę. Nie prosi o pomoc, nie narzeka i wytrwale dźwiga kolejne obowiązki. Jednak za tą pozorną siłą często kryją się przewlekły stres, wypalenie, stany lękowe i samotność. Anna Bielawska pokazuje, dlaczego życie w ciągłej gotowości prowadzi do wyczerpania oraz jak krok po kroku odzyskać równowagę, zdrowie psychiczne i kontakt ze sobą.

Dlaczego silne kobiety wypalają się najczęściej?

Pamiętam ten moment, kiedy siedziałam na podłodze i dosłownie nie miałam siły wstać. Nie dlatego, że byłam słaba. Dlatego, że przez lata byłam zbyt silna. Przeszłam przez bolesne dzieciństwo, bezdomność w wieku 18 lat, wczesne macierzyństwo i wyjazd za granicę bez siatki bezpieczeństwa. Największym sprawdzianem była jednak choroba onkologiczna mojego młodszego synka. To były chwile, kiedy stanęłam twarzą w twarz z bezsilnością, strachem i paraliżującym stresem.

Przez wszystkie te lata robiłam to, czego często uczą nas od najmłodszych lat. Zaciskałam zęby i szłam przed siebie. Wydawało mi się, że bycie kobietą siłaczką jest powodem do dumy, a radzenie sobie ze wszystkim samodzielnie świadczy o sile.

Dziś, łącząc własne doświadczenia z wiedzą, którą zdobywam jako studentka Psychology with Counselling oraz mindset coach, wiem jedno: zbroja, którą tak dumnie nosiłam, powoli i po cichu odcinała mi dopływ tlenu.

Jaką cenę płacisz za bycie „silną kobietą”?

Kiedy pracuję z kobietami, widzę ten sam schemat. Są zajęte codziennością, budowaniem kariery, wychowywaniem dzieci i troską o wszystkich wokół. Siebie odkładają na później. Lista obowiązków jest przepełniona, a na jej samym końcu znajduje się jedno słowo: „ja”. Na potem. Na moment, kiedy będzie spokojniej. A często… na nigdy. Od lat słyszymy, że powinnyśmy być idealnymi matkami, ambitnymi bizneswoman, perfekcyjnymi paniami domu i zawsze uśmiechniętymi partnerkami.

Według danych WHO oraz analiz Mayo Clinic kobiety są niemal dwukrotnie bardziej narażone na depresję i zaburzenia lękowe niż mężczyźni. Coraz więcej z nas doświadcza także przewlekłego wypalenia. Trudność w mówieniu „nie” oraz ignorowanie sygnałów płynących z ciała bardzo często mają swoje źródło w dzieciństwie. Jako małe dziewczynki uczyłyśmy się, że sprzeciw może oznaczać odrzucenie, a tłumienie emocji daje poczucie bezpieczeństwa. Dlatego pierwsze próby stawiania granic nie przynoszą ulgi. Pojawia się lęk, poczucie winy i napięcie w całym ciele.

To właśnie ten lęk, a nie brak motywacji czy lenistwo, sprawia, że wracamy do dawnych schematów. Nasz autonomiczny układ nerwowy działa wtedy jak przeciążona sieć elektryczna. Jeśli przez lata funkcjonujemy w trybie „walcz albo uciekaj”, organizm w końcu mówi: dość. Najpierw pojawiają się stany lękowe i ataki paniki. Później przychodzi całkowite wyczerpanie.

Czym naprawdę jest odporność psychiczna?

Wokół odporności psychicznej narosło wiele mitów. Przywykłyśmy myśleć, że oznacza twardość, niewzruszoność i ciągłe zaciskanie zębów. Tymczasem taka definicja prowadzi jedynie do emocjonalnego oraz fizycznego wyczerpania. Prawdziwa odporność przypomina raczej bambus niż stal. Bambus ugina się podczas najsilniejszego huraganu, ale się nie łamie. Po burzy wraca do swojej równowagi. Tak właśnie działa rezyliencja. To zdolność do przeżywania emocji, uznania własnej bezsilności oraz odwagi, by poprosić o pomoc. Zdjęcie zbroi nie oznacza słabości. Oznacza powrót do życia.

Jak zdjąć zbroję? Trzy pierwsze kroki

Sama silna wola nie wystarczy.

Układ nerwowy potrzebuje nowych, bezpiecznych doświadczeń.

1. Zatrzymaj się i zauważ ciało

Kiedy czujesz narastające napięcie, zatrzymaj się choćby na 30 sekund.

Zapytaj siebie:

  • Co teraz czuję?
  • Gdzie w ciele pojawia się stres?
  • Czy to napięty kark?
  • Ścisk w żołądku?
  • Płytki oddech?

Samo nazwanie tego, co dzieje się w organizmie, pomaga wyciszyć reakcję stresową.

2. Przywróć ciału poczucie bezpieczeństwa

Kiedy ciało wysyła sygnały alarmowe, pokaż mu, że zagrożenie minęło.

Pomocne są:

  • spokojny, wydłużony wydech,
  • mocne oparcie stóp o podłogę,
  • położenie dłoni na klatce piersiowej.

To prosty komunikat dla mózgu:

„Jestem bezpieczna.”

3. Naucz się wytrzymywać bezsilność

Prawdziwa odporność rodzi się wtedy, gdy potrafimy zostać z własnym dyskomfortem. Pozwól sobie poczuć lęk, bez natychmiastowej ucieczki w działanie. To właśnie wtedy układ nerwowy uczy się, że jesteś bezpieczna i że nie musisz już walczyć o przetrwanie.

Złość nie jest wrogiem

Jeżeli przez lata żyjesz pod ogromną presją, w końcu następuje wybuch. Kobiety od dziecka uczone są, aby wstydzić się swojej złości. Nazywa się ją histerią, przesadą albo brakiem opanowania. Tymczasem złość jest ważną informacją.

Mówi:

  • ktoś przekroczył moją granicę,
  • moje wartości zostały naruszone,
  • potrzebuję o siebie zadbać.

Nie chodzi o to, by tę złość tłumić albo wyładowywać na innych. Warto nauczyć się jej słuchać.

Prawdziwy koszt ciągłego radzenia sobie

Dajemy sobie radę. Przechodzimy przez kolejne życiowe burze i idziemy dalej. Jednak cena bywa ogromna.

Za pozorną samowystarczalnością często kryją się:

  • ogromne zmęczenie,
  • samotność,
  • niewypowiedziany smutek,
  • depresja.

Zdrowienie zaczyna się wtedy, gdy potrafimy powiedzieć sobie szczerze: „Jestem bardzo zmęczona. Nie mam już siły.”

Nie każda niezależność jest wolnością. Czasami jest jedynie pancerzem stworzonym przez dziecko, które zbyt wcześnie musiało nauczyć się radzić sobie samo. Z biegiem lat ta strategia wygląda jak siła.

Powtarzamy:

„Dam radę sama.”

„Nie potrzebuję nikogo.”

„Poradzę sobie.”

Tymczasem często jest to jedynie mentalne więzienie, które daje złudne poczucie bezpieczeństwa.

Czym naprawdę jest zdrowienie?

Zdrowienie nie polega na osiągnięciu idealnego stanu, w którym życie przestaje boleć. Wyzwania nadal będą się pojawiać. Zmienia się jednak sposób, w jaki przez nie przechodzimy. Pojawia się więcej spokoju, łagodności wobec siebie oraz prawdziwego zaufania do własnych możliwości. To, co kiedyś wydawało się końcem świata, z czasem staje się kolejnym etapem rozwoju. Coraz rzadziej odbieramy życie jako nieustanną walkę. Coraz częściej widzimy w nim zaproszenie do głębszego poznania siebie.

Jeżeli coś w tym artykule szczególnie Cię poruszyło, być może właśnie tam znajduje się sygnał, którego od dawna potrzebowałaś wysłuchać.


Autorka: Anna Bielawska – mindset coach, certyfikowany coach pracujący w standardach ICF oraz praktyk EFT. Studiuje Psychology with Counselling na University of Bradford. Wspiera kobiety w budowaniu odporności psychicznej, regulacji emocji i wychodzeniu ze schematów przewlekłego przeciążenia. Jest autorką książki „Szczęśliwa pomimo trudności”.

iKobiece.pl
Author: iKobiece.pl