Historie Kobiet: Beata Mrozowska – „Dziś” jest najlepszym czasem na zmianę
Nie możesz stać się lepszą wersją siebie z przywiązaniem do tego, kim jesteś dzisiaj. Ale w jakim celu miałabym stawać się lepszą wersją siebie? Czy ja już nie jestem najlepszą wersją siebie teraz?
Przecież studiowałam, przecież mam rodzinę, dzieci, pracę, wywiązuję się świetnie ze swoich obowiązków… Czego mi jeszcze potrzeba? Przecież jest ok. Jestem adwokatką, lekarką, nauczycielką, przedsiębiorczynią, mamą na pełen etat etc. Mam się nieźle, nie narzekam na swoje życie, więc czego chcieć więcej?
Widzisz, być może nie zdajesz sobie sprawy z tego, że w swoim własnym życiu odgrywasz pewną rolę. Odgrywasz ją z największym zaangażowaniem i wysiłkiem na jaki Cię stać, niemal perfekcyjnie i przez wiele lat do głowy Ci nie przyjdzie, że to być może nie ta rola? Kiedy się nad tym głębiej zastanowisz, okazuje się, że czasem nie jest Ci w niej do końca komfortowo, że coś jakby nie pasuje, że właściwie chciałabyś inaczej, że nie jest to rola „ Twojego życia”.
A może to w ogóle nie jest Twoja rola?
Może to Twoi dziadkowie, rodzice lub bliscy przekazali Ci w prezencie taki scenariusz i zaangażowali Cię do roli, która została napisana dla kogoś innego? Być może nikt nie pokazał Ci możliwości zagrania innej roli i Ty, zupełnie nieświadomie, przekazujesz tę rolę swoim dzieciom? Albo w życiu kogoś z kim się związałaś brakowało pewnej roli i Ty chętnie w nią po prostu weszłaś?
Czy kiedykolwiek zweryfikowałaś tę rolę? A może to wcale nawet nie jest Twój film?
Być może czasem miewasz olśnienia i przebłyski, że to co się dzieje w Twoim życiu tak naprawdę nie jest Twoje? Że to tak naprawdę „nie Twoja bajka”?
Czasem we własnym życiu zapędzamy się w miejsca, które nas nie uszczęśliwiają już dłużej, w relacje, które nie dają satysfakcji i obserwując innych wokół przyzwyczajamy się do pewnej dozy dyskomfortu, podobnie jak ten pies leżący na gwoździu, który wciąż jęczy cichutko, że boli, ale boli jeszcze niewystarczająco mocno, aby wykonać wysiłek i poszukać lepszego, bardziej komfortowego miejsca.
Właśnie wtedy, kiedy zaczynasz kwestionować rzeczy, kiedy zaczynasz zauważać deficyty i dyskomfort, w Twoim życiu pojawia się jakaś osoba lub sytuacja po to, aby „zapalić dla Ciebie światło” byś mogła sprawdzić, czy przypadkiem nie grasz roli statysty w filmie swojego własnego życia czekając latami bez ruchu i zaangażowania na sprzyjające okoliczności.
Bywa też, że „to światło zapalasz” Ty sama, a wówczas nie da się już odzobaczyć tego, co nagle zostało oświetlone. Niespełnione marzenia, schowane głęboko w duszy pragnienia, niedokończone projekty, nie ta miłość, wcale niewymarzona praca, pozostawiające dużo do życzenia relacje, okruchy serca amatorsko posklejane…
A może by tak poszukać dla siebie innej, lepszej roli? A może by tak wybrać się na casting do innej roli, a nawet do innego filmu? A może można by zostać scenarzystą i reżyserem i obsadzić siebie samą w najlepszej, najbardziej prestiżowej roli jaką możesz sobie na dziś wyobrazić, takiej która przyniesie Ci nie tylko mnóstwo satysfakcji, ale też uznania w najważniejszych, bo własnych oczach?
Gdy już rozumiesz, że chcesz od swojego życia czegoś więcej, bo przecież ono jest jedno, tu i teraz i każdy dzień jest na wagę złota, możesz wreszcie napisać dla siebie nową, Twoją własną Oskarową rolę! „Ale, że ja? Że ja się nadaję? Że to dla mnie możliwe? Chyba nie, bo ja przecież tylko krawcową jestem. Nie mam wykształcenia ani kompetencji, a poza tym, to nie dla mnie. Na pewno bym się nie nadawał. Nie mam dykcji i aparycji i tego i owego…”
No masz Ci Los… A czemu masz się nie nadawać? Czemu masz nigdy nie poczuć uznania na scenie, gdy stajesz się Liderką dla grupy wyjątkowych kobiet, takich jak Ty, w dodatkowej pracy, która staje się Twoją nową pasją?
Czemu masz nie poczuć dumy z siebie, gdy inwestując w stare hobby sprzed lat potrafisz zrobić coś, co zyskuje uznanie lub podoba się innym?
Czemu masz nie poczuć satysfakcji z pracy w Wolontariacie, na którą się odważyłaś mimo wykonywania prestiżowego zawodu? Czemu nie…?
Być może myślisz ”No nie… Ja przecież jestem adwokatem”, „Ja jestem dyrektorem”.
”Ja jestem…”, a może to nie przystoi? Nie pasuje? Gryzie się z moim wizerunkiem społecznym? Żeby robić takie rzeczy? Żeby się w ogóle czymś innym zainteresować?”
A dlaczego mówisz, że ”jesteś” nauczycielką? Ty tylko wykonujesz zawód nauczycielki. Dokładnie to samo dotyczy innych zawodów: księgowa, sklepowa, kasjerka, wizażystka…
Zestaw cech, który jest przypisany do określonego zawodu bywa często mylący, stawiając Cię już w pewnym kontekście i definiując Cię niemal „z założenia”.
A gdyby tak odkleić Twój zawód od Ciebie? Co myślisz?
Tak po prostu. Zamiast tej zawodowej etykiety, która prawdopodobnie Cię ogranicza w wielu aspektach, nawet jeśli nie zdajesz sobie z tego sprawy, zacznij przedstawiać się inaczej:
„Jestem szczęśliwą Kobietą, która poszukuje najlepszych rozwiązań na swoje życie.”
Albo, „Jestem zadowoloną 40- latką, która cieszy się każdym dniem swojego życia.”
Lub „Jestem wspaniałą osobą, która ma wiele wyzwań życiowych, ale wiem jak sobie z nimi poradzić stawiając siebie na pierwszym miejscu.”
A jeszcze inaczej? „Jestem fantastyczną, ciepłą, życzliwą, pozytywną, pełną energii kobietą, a moje życie bywa trudne, ale zawsze znajduję najlepsze rozwiązania na moje wyzwania.”
A może w inny, dowolny, wymyślony przez Ciebie sposób, który daje innym szansę na spojrzenie na Ciebie z zupełnie innej perspektywy, a Tobie samej na otwarcie przestrzeni dla Wszechświata, który z przyjemnością zrealizuje Twoje marzenia pod warunkiem, że je sprecyzujesz, wypowiesz, zapiszesz i zaczniesz regularnie wizualizować.
Takie nowe spojrzenie na siebie nie tylko odkleja nas od stereotypowej oceny przez innych, ale także, a może przede wszystkim, jest niezwykle inspirujące dzięki nieograniczonym możliwościom jakie przed nami stawia. I oczywiście, jest pierwszym poważnym krokiem w kierunku stworzenia dla siebie nowego życia, a przynajmniej nowej, komfortowej przestrzeni, w której będziesz mogła zacząć realizować swój własny projekt na siebie.
Pamiętaj, „dziś” jest zawsze najlepszym czasem na zmianę.
Jeśli nie wykorzystasz dzisiejszego dnia na doświadczenie czegoś nowego lub nawet starego, ale w nowy sposób, może z nowym spojrzeniem, może z zauważeniem czegoś szczególnego na co nie miałaś czasu lub chęci, na uśmiech, na radość, na jakieś małe lub większe szaleństwo, na wdzięczność, na wsparcie kogoś bliskiego lub nawet nieznajomego, to jutro może już być na to zbyt późno.
Być może dziś jest najlepszym czasem na Twoje przebudzenie? Na zastanowienie się na co jeszcze w życiu zasługujesz, jakie wspaniałe zdarzenia jeszcze na Ciebie czekają, po co jeszcze masz sięgnąć, czego jeszcze potrzebujesz doświadczyć, aby poczuć spokój, że gdy Święty Piotr zadzwoni do Ciebie z informacją, że czas się wylogować z tego życia, Ty będziesz gotowa na nowe doświadczenia tym razem nie z tego świata, bo te, z tego świata, już były Twoim udziałem.
A może po prostu nie otworzyłaś jeszcze jakiejś szuflady lub półki z marzeniami? Być może tam znajdziesz listę swoich dziecięcych planów i najlepszości, które miały być Twoim życiowym udziałem, ale ktoś lub coś w Twoim życiu postanowiło inaczej?
Więc teraz jest najwyższy czas, aby zacząć spełniać te wszystkie obietnice dane samej sobie sprzed wielu lat, małej dziewczynce, która wierzyła w swój nieograniczony potencjał, w to, że może stać się kim tylko zechce i spełnić każde swoje marzenie! Wierzyła i była pewna, że wszystko jest dla niej możliwe i że szczęście będzie jej codziennym towarzyszem podróży przez życie! Bo czemu nie? Czemu by nie wyolbrzymiać szczęścia i radości i podkręcać tych emocji nieustająco? Przecież to, na czym się skupiamy- rośnie! Zauważ, że gdy narzekasz na wysokie rachunki, za chwilę psuje Ci się jakiś sprzęt domowy, kot ma biegunkę i potrzebuje kosztownej wizyty u specjalisty, dziecko właśnie zgubiło komórkę, a twój wieloletni laptop nagle i niespodziewanie odmawia posłuszeństwa.
To na czym się skupiasz, na czym koncentrujesz swoją uwagę i energię – rośnie!
Więc może spróbuj wyolbrzymiać radości i wdzięczności i szczęścia? Wszystkie! Nawet te minimalne! Otworzyłaś oczy- doskonale! Słyszysz śpiew ptaków za oknem – cudownie! Wstałaś z łóżka – rewelacyjnie! Idziesz do łazienki-super! Bo wciąż są tacy, którzy tych cudów życia nie doświadczają… z najróżniejszych względów. A Ty – owszem! Każdego ranka! A pomyśl ile ich można naliczyć przez cały dzień! Tydzień? Rok? Niesamowite! Wystarczy zacząć zdawać sobie z nich sprawę i to już odwraca Twoją uwagę od tego, co Ci absolutnie nie służy.
Przecież ta wizja Twoich nieograniczonych możliwości wspieranych Boskim potencjałem nadal i wciąż i nieustająco jest dla Ciebie możliwa! Tylko daj sobie samej tę szansę!
Mówisz: „Ale ja nie mam wykształcenia…”, ”Moje pochodzenie nie da mi otrzymywać więcej”, „Mój wiek już mnie ogranicza”, „Wyglądem nie pasuję do tej czy innej okoliczności”.
Czy na pewno? W dzisiejszym nowoczesnym, pełnym nowych możliwości świecie żadna z tych, ani innych wymówek jakie tylko możesz sobie wymyśleć nie ma najmniejszego znaczenia w momencie, gdy podejmujesz decyzję o zmianie swojego życia! W takiej sytuacji, gdy Ty podejmujesz prawdziwą decyzję, cały Wszechświat sprzysięga się, aby Ci pomóc osiągnąć zamierzone cele!
Warunek jest jeden – Twoja konsekwencja w codziennych działaniach na swoją własną korzyść Tylko tyle i aż tyle… Skąd to wiem? Oczywiście z autopsji.
Gdy postanowisz, ze od dziś jesteś każdego dnia lepsza od siebie samej z wczoraj o zaledwie 1%, pomyśl jak diametralnie Twoje życie może się odmienić po roku czy dwóch, nie mówiąc o pięciu czy nawet dziesięciu latach… A przecież ostatnie 10 lat właśnie upłynęło i u wielu z nas nie przyniosło żadnych spektakularnych rezultatów. Co za strata czasu… Czas więc najwyższy wyruszyć w drogę do nowej szczęśliwszej wersji siebie!
Zacznij zmieniać to wszystko, co Cię ogranicza i co Ci przeszkadza w cieszeniu się Twoim własnym jedynym życiem. To Twoje życie i Twoja za nie odpowiedzialność. Nie Twoich rodziców, którzy Ci coś dali lub czegoś pozbawili, nie Twojego partnera życiowego, który Ci coś funduje i zapewnia lub nie… Nie Twojego szefa, który Cię docenia lub nie. Jeśli sama siebie nie doceniasz, nie uznajesz i nie kochasz wystarczająco i nie opiekujesz się sobą najbardziej na świeci, to z jakiego powodu oczekujesz, że ktoś inny to zrobi za Ciebie?
Twoje szczęście zaczyna się od Ciebie.
Twoje szczęście mieszka w Tobie.
Twoje szczęście generujesz Ty sama.
Każdego dnia, każdej sekundy swojego życia.
Tylko zacznij to robić bardziej świadomie i celowo.
I przede wszystkim, każdego dnia!
Małe rzeczy powtarzane regularnie czynią ogromną różnicę! Przecież wiesz!
Jeśli nadal masz wątpliwości, posłuchaj najlepszego doradcy, który nigdy Cię nie zawiedzie. Tak jak ja zrobiłam to 13 lat temu, gdy pewnego dnia po tym jak ktoś „zapalił światło” postanowiłam być szczęśliwą, niezależną, wolną kobietą.
„To niemożliwe ”- powiedział rozum.
„To ryzykowne” – powiedziało doświadczenie
„To bezsensowne” – powiedziała duma.
„Mimo wszystko spróbuj” – powiedziało serce.
Autorka: Beata Mrozowska – Absolwentka Ogrodnictwa Na Akademii Rolniczej w Lublinie oraz Filologii angielskiej na UMCS, promotorka zdrowego stylu życia i Ambasadorka odżywiania funkcjonalnego, prywatnie mama trójki dorosłych dzieci i szczęśliwa żona.


