W poszukiwaniu piękna: Jak sztuka pozwala poczuć więcej?
Sztuka to potężne narzędzie do głębszego przeżywania rzeczywistości, które pozwala dostrzegać ukryte w niej piękno i sens. Ewa Ziemer, graficzka i ilustratorka, od najmłodszych lat odkrywała świat poprzez rysunek, przekształcając swoje obserwacje w artystyczne dzieła. Z pasją i determinacją rozwijała swoje umiejętności, stawiając na doskonalenie techniki oraz pełniejsze doświadczanie procesu twórczego. Dziś, dzięki swojej pracy, zaprasza innych do wspólnego odkrywania magii sztuki i tworzenia piękna.
Wewnętrzna potrzeba tworzenia: pierwsze próby uchwycenia rzeczywistości
Ostatnio często powracam myślami do początków mojej przygody ze sztuką. Pamiętam wyraźnie zachwyt nad oglądanym światem i ogromne pragnienie utrwalenia jego elementów na papierze – kwiaty, drzewa, zwierzęta. W czasach, gdy nie można było swobodnie wędrować po zakamarkach internetu, który obecnie niemal pęka od nadmiaru inspiracji, zwracałam się ku temu, co było tu i teraz, obok, pod ręką. Rysowałam moją rodzinę, nawet gdy spała, postaci ludzi i zwierząt z wycinków gazet, róże na działce rodziców, a najwięcej to, co było zawsze blisko, czyli swoją własną twarz, ręce, stopy. Oczarowanie pięknem świata towarzyszyło mi stale, samo przyglądanie się nie było jednak dla mnie wystarczające. Pragnęłam móc je jeszcze bardziej doświadczać, poczuć, przeżywać. Rysowanie tego, co poruszało moje serce i wyobraźnię pozwalało mi właśnie wypełnić się zachwytem po brzegi, nakarmić, nasycić. I to pchało mnie do ćwiczeń rysunku, ponieważ bardzo dotkliwie odczuwałam frustrację związaną z trudnością przelania za pomocą ręki na papier tego, co widziało oko i co przeżywało serce.
„(…) powodzenie sztuki tkwi w tym, że wzmacnia i przedłuża ludzkie odczucia, czyni je bardziej treściwymi i głębokimi” Eugene Delacroix



Oko – ręka: klucz do artystycznego mistrzostwa
Spotykam w swoim życiu wiele osób, które często wskazują na mój talent artystyczny. Nierzadko dorośli, a nawet dzieci boją się wziąć jakiekolwiek narzędzie wyrazu artystycznego do ręki – ołówek, kredkę, węgiel, farbę tłumacząc się brakiem talentu. Otóż, ja też uważam, że go nie mam! Lata ćwiczeń, by na papierze uchwycić to, co widzę oczami są tego najlepszym dowodem. Jest wiele składników słynnego „talentu”. W przypadku artysty, jest to niewątpliwie wrażliwość – na barwę, na światło, na emocje, na piękno lub inne przejawy świata zewnętrznego. Jest to pragnienie zatrzymania tego, co się widzi, obserwuje. Czasem jest to też potrzeba nazwania i uporządkowania własnych emocji. To wszystko pcha artystów do ćwiczeń, a najważniejszym z nich jest „oko – ręka”, czyli należy nauczyć się obserwować, jak wygląda to, co chcemy namalować, jakie ma cechy, jak się porusza itd. Potem ręka uczy się odpowiedniego nacisku ołówka, dłuta, pędzla. W dłoni jest wiele mięśni, które trzeba przyzwyczaić, wyćwiczyć jak na małej siłowni. Nazywanie tego wszystkiego „talentem” jest zbytnim uproszczeniem. Wiem, że również mam przed sobą jeszcze wiele lat ćwiczeń i doskonalenia. Z każdym rokiem artystycznej pracy jestem dalej w rozwoju i tak bardzo to kocham, że nie sądzę, bym kiedykolwiek stanęła w miejscu. Świat urzeka mnie stale i stale, a ja chcę ten zachwyt przeżywać jak najpełniej między innymi dzięki sztuce.
W procesie twórczym dzieją się rzeczy zaskakujące
W swoim rozwoju skupiłam się na wiernym odtworzeniu rysowanych postaci, drzew, kwiatów. Było to dla mnie ważne i dawało mi spełnienie. Im jestem dalej tym większą uwagę poświęcam uchwyceniu konkretnego wrażenia oraz doświadczaniu przyjemności z samego toku tworzenia. Podczas prowadzenia warsztatów pobudzam do otwartości na to, co wytworzą ręce, na efekty. Zachęcam też do tego, by odrzucając to, co mamy wpojone na temat talentu artystycznego, skupić się na doświadczaniu procesu. Sam ruch ołówka, wsłuchiwanie się w jego szmer, gdy grafit płynie po fakturze papieru może być bardzo relaksujący. Przetworzenie swoich myśli, emocji, doświadczeń w treści obrazu często staje uwalniające, ugruntowujące. Po ukończeniu dzieła, a często nawet w trakcie rodzi się podziw dla samego siebie, a efekty są po wielokroć zaskakujące i zachwycające.


Doświadczać, czuć, być
Nauczenie się rysowania było dla mnie istotne w kontekście głębszego przeżywania świata. Mając jednak obecnie dostęp do wielu źródeł książkowych, internetowych oraz spotykając się z wieloma różnymi ludźmi wiem, że sposobów na estetyczny rozwój jest nieskończona ilość. Sztuka pozwala na pełniejsze przeżywanie, dostrzeganie głębszego sensu we wszystkim co widzimy, czego doświadczamy, co nam się przydarza. Warto przełamać się, złapać kawałek papieru, węgiel, ołówek, farby i dać się ponieść narzędziu, wyobraźni. Doświadczać, czuć, być – jak najpełniej.


