Jak zaprojektować dom, w którym naprawdę dobrze się żyje? – Wywiad z Katarzyną Gutowską

Czy piękny dom zawsze oznacza miejsce, w którym naprawdę dobrze się czujemy? Katarzyna Gutowska, projektantka wnętrz z 17-letnim doświadczeniem i twórczyni Domointuicji, przekonuje, że estetyka to dopiero początek. W rozmowie z nami opowiada o projektowaniu wychodzącym od człowieka, o własnym „katalogowym” mieszkaniu, które nie dawało komfortu, oraz o tym, jak stworzyć przestrzeń, która naprawdę wspiera codzienne życie, zamiast je komplikować.

Redakcja: Od 17 lat projektujesz wnętrza i prowadzisz butikową pracownię. Kiedy pojawiła się w Tobie refleksja, że piękny dom nie zawsze jest miejscem, w którym naprawdę dobrze się czujemy?

Katarzyna Gutowska: Ta refleksja była we mnie właściwie od zawsze, ale szczególnie mocno pojawiła się, gdy na początku mojej drogi zawodowej zrozumiałam, że moje własne, świeżo urządzone mieszkanie „to nie to”.
Od tamtej pory w każdej współpracy dużo dopytywałam o konkretne preferencje: co klienci lubią, czego nie, jakie kolory i materiały są „ich”. Prosiłam też o inspiracje. Dzięki temu nawet jeśli sami nie umieli tego nazwać, ja intuicyjnie wiedziałam, w którą stronę pójść, żeby czuli się w swoim wnętrzu naprawdę dobrze, a nie tylko żeby było ładnie.

Jakie osobiste doświadczenie sprawiło, że zaczęłaś zadawać sobie pytanie nie tylko o estetykę wnętrz, ale przede wszystkim o emocje, jakie w nich przeżywamy?

Najmocniej uświadomiło mi to moje pierwsze mieszkanie. Zrobiłam je perfekcyjnie: estetyczne, funkcjonalne, „jak z katalogu”. Wszyscy byli pod wrażeniem. A ja, mimo że wybierałam rzeczy pod siebie, nie czułam, że to moje miejsce.
To był moment, w którym zrozumiałam, że dom może być piękny, a jednak nie dawać tego najważniejszego poczucia. I dlatego, urządzając później swój dom, zaczęłam kierować się nie tym, co „powinno” wyglądać dobrze, tylko tym, co naprawdę jest moje, nawet jeśli z czasem przestanie być modne.

Projektując własny dom, zdecydowałaś się rozpocząć ten proces od siebie, od stylu życia, potrzeb i odczuć. Jak zmieniło to sposób, w jaki dziś myślisz o projektowaniu?

Dało mi dużą pewność i projektową dojrzałość, bo sama przeszłam ten proces i wiem, jak to działa w praktyce. Zrozumiałam też, że trendy szybko mijają. Mogą inspirować, ale nie powinny być trzonem projektu.
Dziś uważam, że wnętrze musi być osadzone w realiach naszego życia: odpowiadać na to, jak żyjemy teraz i czego potrzebujemy na co dzień. Jednocześnie warto zostawić trochę elastyczności na niedaleką przyszłość, np. pod rozrastającą się rodzinę czy zmianę rytmu życia.

Minęło osiem lat, odkąd mieszkasz w swoim domu. Co sprawia, że nadal masz poczucie komfortu i „bycia u siebie”, mimo upływu czasu i zmieniających się trendów?

Minęło osiem lat, a ja nadal czuję w tym domu komfort i „bycie u siebie”, bo po prostu wciąż go lubię. Także dlatego, że dałam sobie czas na decyzje. Zaczęłam od podstaw, czyli od siebie, a potem spokojnie przeanalizowałam trendy i materiały. Z racji zawodu było mi łatwiej wyłapać różne niuanse, ale nadal podchodziłam do tego po ludzku: wybierałam rzeczy, które naprawdę czuję, które mi się podobają i z którymi dobrze funkcjonuję na co dzień. Oczywiście dziś pewne detale zrobiłabym inaczej, ale klimat i ogólny zarys są tak „moje”, że mimo upływu lat i zmieniających się mód to miejsce dalej jest dla mnie prawdziwym domem.

Domointuicja wyrasta z idei projektowania skoncentrowanego na człowieku. Jak w praktyce wygląda taki proces i czym różni się od klasycznego podejścia do aranżacji wnętrz?

Domointuicja to proces skoncentrowany na człowieku, bo punktem wyjścia nie jest styl ani gotowy projekt, tylko realne życie i to, jak dana osoba chce mieszkać. W praktyce oznacza to, że osoby uczestniczące uczą się krok po kroku, jak samodzielnie zaprojektować wnętrze. Zaczynając od tego, co już mają najcenniejszego, czyli własnego poczucia estetyki i intuicji, a dopiero potem dokładając do tego zasady, kolejność działań i konkretne narzędzia.
Moja rola jest „obok”: porządkuję proces, zadaję pytania, nakierowuję i podpowiadam, co może się sprawdzić, ale nie narzucam gotowych rozwiązań. Decyzje podejmują same kobiety, bo to one znają siebie najlepiej. I to jest główna różnica względem klasycznego podejścia: zamiast oddać projekt w obce ręce albo kopiować inspiracje 1:1, powstaje spójne wnętrze tworzone samodzielnie, w zgodzie ze sobą.

Remont lub urządzanie domu to często stres, presja czasu i wysokie koszty. Jak pomagasz kobietom przejść przez ten proces spokojniej i bardziej świadomie?

Nie będę udawać, że remont nie jest stresujący. Presja czasu i niespodzianki są realne. Dlatego zachęcam, żeby projekt i kluczowe decyzje były gotowe, zanim wejdzie ekipa, bo decyzje „na szybko” najczęściej robią zamęt.
W Domointuicji proces jest poukładany krok po kroku: najpierw kobiety wyobrażają sobie dom, który chcą mieć, potem go projektują, a dopiero na końcu dobierają materiały i robią zakupy. Kiedy mają plan, w głowie albo na kartce, dużo łatwiej ogarnąć chaos, który i tak potrafi się pojawić, bo wiadomo, co robić i do czego wrócić. Dzięki temu w momencie realizacji jest mniej nerwowych decyzji i niepotrzebnego stresu.

Wspominasz, że Domointuicja jest skierowana do kobiet, które chcą projektować samodzielnie, ale z profesjonalnym wsparciem. Jak myślisz, dlaczego coraz więcej kobiet szuka właśnie takiego modelu współpracy?

To wynika wprost z moich doświadczeń z klientkami i kobietami, które znam. Widzę, że wiele z nich ma świetny gust, lubi bawić się wnętrzami: kupować, zmieniać, szukać rozwiązań. I naprawdę chce urządzać dom samodzielnie, ale brakuje im pewności w decyzjach i nie wiedzą, od czego zacząć. Chcą uniknąć błędów i stresu, mają dużo pomysłów, tylko potrzebują je uporządkować. Widzę to praktycznie na każdym kroku.
Poza tym powód bywa też prozaiczny: skorzystanie z usługi architekta jest po prostu kosztowne, a wiele kobiet nie chce oddawać swojego domu w obce ręce. Wolą stworzyć go po swojemu, tylko z mądrym wsparciem obok.

Mówisz, że projektowanie wnętrz wymaga czasu i uważności, a decyzje podejmowane w pośpiechu potrafią zostać z nami na lata. Jakie konsekwencje najczęściej widzisz u osób, które zaczęły ten proces zbyt późno?

Najczęściej widzę chaos, presję i nietrafione decyzje. Gdy proces zaczyna się za późno, wiele wyborów zapada „na szybko”, kiedy ekipa już czeka, i wtedy dom bywa niespójny, a poprawki kosztowne.
Projektowanie to proces, nie weekend. Jeśli nie ma czasu na przemyślenie codzienności (przechowywanie, odkurzacz, choinka i inne „drobiazgi”), to potem właśnie one potrafią męczyć przez lata i zamiast radości zostaje frustracja.

Już w lutym ruszają pierwsze stacjonarne warsztaty Domointuicji w Warszawie. Jaką wartość otrzymają uczestniczki i na jakim etapie swojej drogi projektowej warto do nich dołączyć?

To cykl trzech spotkań, który prowadzi uczestniczki bardzo naturalnie: od momentu „czuję, że czegoś chcę, ale nie umiem tego nazwać” do chwili, w której mają już konkret, spójny kierunek i spokój w podejmowaniu decyzji.
Na pierwszym spotkaniu zaczynamy od podstaw, czyli od nich samych: jak chcą się czuć w domu, czego potrzebują na co dzień i jaki klimat ma im towarzyszyć. Pokazuję też, jak świadomie zbierać inspiracje i wybierać, żeby nie utknąć w „podoba mi się wszystko”. Na koniec robię krótką wizualizację, a potem na żywo łączymy kolory, faktury i materiały, które pojawiły się w głowie. Domykamy to moodboardem, czyli jasną wizją klimatu domu.
Drugie spotkanie to przełożenie tej wizji na praktykę: pracujemy na rzutach i ustawiamy funkcje oraz meble przy pomocy specjalnych „puzzli”, żeby od razu zobaczyć, co działa, co się mieści i co warto uprościć, zanim ruszą zamówienia.
Trzecie spotkanie jest najbardziej „konkretne”: o materiałach i rozwiązaniach, co gdzie się sprawdzi, co jest trwałe i praktyczne. Na koniec powstają moodboardy kuchni, łazienki i salonu, czyli gotowy schemat do wdrożenia.
Dołączyć warto na każdym etapie: czy jesteś przed remontem, w jego trakcie, czy nawet jeśli klucze odbierasz dopiero pod koniec roku. Po prostu im szybciej, tym lepiej, bo masz więcej czasu na spokojne decyzje, zamiast działać w pośpiechu. Pracujemy w kameralnej grupie (maks. 10 osób) i w bardzo inspirującej, pięknej przestrzeni showroomu wyposażenia wnętrz Maxfliz, gdzie wszystko można zobaczyć, porównać i poczuć na żywo.

Jak wspominałaś, Domointuicja to nie tylko warsztaty, ale długofalowy projekt. Co dokładnie obejmuje?

Domointuicja to nie tylko warsztaty, ale długofalowy projekt, który ma prowadzić kobiety przez cały proces projektowania, od pierwszej wizji po konkretne decyzje. Warsztaty są startem i punktem zwrotnym: porządkujemy kierunek, priorytety i plan działania.
A dalej Domointuicja będzie rozwijać się o kolejne elementy wsparcia. Już niedługo pojawi się workbook do samodzielnej pracy, który krok po kroku przeprowadza przez proces projektowania, oraz nagranie wspierające ten etap. Do tego dojdą e-booki z konkretną wiedzą, konsultacje, grupa wsparcia na Facebooku i inne formaty, które pomagają przejść przez cały projekt.

Po latach pracy z klientkami, co najczęściej blokuje kobiety w samodzielnym projektowaniu własnego domu i jak pomagasz im odzyskać pewność siebie w podejmowaniu decyzji?

Najczęściej blokuje je lęk przed pomyłką: że wybiorą źle, wydadzą pieniądze niepotrzebnie i potem będą „utknięte” z tą decyzją na lata. Do tego dochodzi przebodźcowanie: za dużo inspiracji, za dużo opcji i brak pewności, co jest naprawdę ich.
Pomagam odzyskać pewność, kiedy porządkuję im proces i daję proste ramy decyzyjne: co jest priorytetem, w jakiej kolejności wybierać, na co zwracać uwagę. Nie podejmuję decyzji za nie, ale weryfikuję kierunek, uspokajam wątpliwości i pokazuję, że ich własne odczucie jest wystarczającą bazą. Resztę można po prostu poukładać i dopracować.

Gdybyś miała dać czytelniczkom jedną wskazówkę na sam początek drogi do domu, w którym naprawdę dobrze się żyje, od czego powinny zacząć?

Od siebie. Zanim pojawią się inspiracje, zakupy i decyzje, warto nazwać, jak chce się żyć w tym domu na co dzień: co ma być łatwe, wygodne i naprawdę „moje”. To jest najlepszy punkt startu, bo reszta – układ, materiały i styl – powinna wynikać właśnie z tego.


Wywiadu udzieliła: Katarzyna Gutowska od 17 lat projektuje wnętrza i prowadzi butikową pracownię HoH studio. W swojej pracy łączy estetykę z uważnością na to, jak przestrzeń wpływa na samopoczucie i codzienne życie. Twórczyni projektu Domointuicja, wspierającego kobiety w samodzielnym, ale świadomym i spokojnym projektowaniu własnych domów.

Więcej informacji o działaniach Katarzyny znajdziesz na www.domointuicja.pl i www.hohstudio.pl oraz na Instagramie.

iKobiece.pl
Author: iKobiece.pl

Promuj swój biznes w kobiecej społeczności
Dotrzyj do nowych odbiorczyń i zyskaj nowe klientki!
To dla mnie!