Zaczęło się od pasji. Dziś spełnia muzyczne marzenia Par Młodych w całej Polsce

Od pierwszych nut po profesjonalnie zaaranżowane ceremonie – Anna Kolanus potrafi zamienić muzykę w doświadczenie, które na zawsze zostaje w pamięci Par Młodych. Od dziecięcych fascynacji sztuką, przez edukację muzyczną i studia biznesowe, po stworzenie własnego zespołu realizującego projekty w całej Polsce. Jej droga pokazuje, że pasja i profesjonalizm mogą iść w parze. W rozmowie z nami opowiada o tym, jak muzyka staje się narratorem najważniejszych chwil, jak buduje emocje i atmosferę oraz jak konsekwentnie spełnia „muzyczne marzenia” swoich klientów, inspirując przy tym innych do łączenia sztuki z biznesem.

Redakcja: Kiedy po raz pierwszy poczułaś, że muzyka może stać się czymś więcej niż pasją, że może towarzyszyć innym w najważniejszych momentach ich życia?

Anna Kolanus: Nie miałam takiego jednego „przełomowego momentu”. Muzyka i sztuka były obecne w moim życiu od zawsze. W pewnym momencie mojej drogi, w czasie muzycznej edukacji, coraz więcej osób, początkowo znajomych, pytało, czy nie mogłabym uświetnić ich uroczystości moim śpiewem. Wtedy nie zakładałam jeszcze, że oprawa muzyczna ślubów stanie się moją stałą ścieżką zawodową.

Przełom nastąpił na poziomie świadomości biznesowej, gdy rozpoczęłam studia na uczelni ASBIRO o specjalności marketing. Pamiętam, że w moim przypadku wiedza najlepiej utrwala się w praktyce, więc potraktowałam swoje działania muzyczne jako poligon doświadczalny dla strategii, których się uczyłam. Zaczęłam eksperymentować, wdrażać konkretne rozwiązania marketingowe i zamieniać teorię w rzeczywistość.

Efekty tej pracy zaskoczyły mnie samą. Popyt stał się tak duży, że ze względu na zajęte terminy coraz częściej musiałam odmawiać Parom Młodym. Zauważyłam też, że klienci szukają profesjonalizmu, jakości i empatii, których często brakowało na rynku. To był impuls do rozwoju, od bycia solistką, przez tworzenie małych składów instrumentalnych, aż po zarządzanie złożonymi projektami muzycznymi.

Dziś nie jestem już tylko wykonawcą, ale liderką zespołu profesjonalistów. Systematycznie spełniamy muzyczne marzenia w całej Polsce, realizując jednego dnia nawet kilka projektów równocześnie. Dzięki szerokiej kadrze artystów jesteśmy w stanie dopasować się do skrajnie różnych stylów i instrumentacji, czyli doboru odpowiednich instrumentów, oraz motywów uroczystości, zachowując przy tym jednolity, wysoki standard obsługi.

Jak wyglądała Twoja droga do momentu, w którym zaczęłaś zawodowo spełniać muzyczne marzenia innych osób?

Moja droga zawodowa kształtowała się bardzo naturalnie i płynnie, choć jej fundamenty budowałam wielotorowo. Z jednej strony było to wykształcenie w szkole muzycznej i udział w licznych projektach artystycznych, z drugiej bezcenne doświadczenia biznesowe, które zdobywałam jeszcze przed otworzeniem własnej firmy. Przez pewien czas współpracowałam z inwestorem przy projektach kapitałowych. To właśnie tam w praktyce uczyłam się sprzedaży i negocjacji oraz obserwowałam, jak przebiegają procesy zarządzania projektami.

Z tą bazą doświadczeń zaczęłam eksperymentować z marketingiem w trakcie studiów w ASBIRO. Dogłębna analiza rynku pozwoliła mi dostrzec luki w ówczesnej ofercie oprawy muzycznej ślubów, jaką oferowała konkurencja. Zauważyłam ogromną niszę. Brakowało usługodawców, którzy łączyliby kunszt artystyczny z pełną orientacją na klienta.

Rozmawiając z Parami Młodymi, często słyszałam o ich przykrych doświadczeniach, gdy na prośby o konkretny repertuar odpowiadano lekceważąco: „To nie jest koncert życzeń”. To właśnie te historie zrodziły we mnie misję stworzenia własnej marki. Postanowiłam, że to marzenia Par Młodych będą u nas w centrum uwagi.

Dziś z satysfakcją obserwuję, że nasze hasło „Spełniamy Muzyczne Marzenia” oraz wprowadzone przez nas standardy stały się inspiracją dla wielu początkujących osób w branży. Cieszy mnie to, bo potwierdza, że realnie zmieniamy muzyczny rynek ślubny na lepsze. Niezmiennie wierzę jednak, że autentyczna pasja i nasze wypracowane know-how są po prostu niepodrabialne.

Pracujesz z parami w bardzo emocjonalnym momencie ich życia. Co najbardziej porusza Cię w tej pracy?

W tej pracy najbardziej poruszający jest moment, w którym widzę, że nasza muzyka stała się idealnym dopełnieniem historii dwojga ludzi. Jednak aby to osiągnąć, jako profesjonalistka muszę odsunąć prywatne emocje na bok i być dla Pary Młodej filarem spokoju.

Moim nadrzędnym celem są autentyczne emocje klientów, dlatego dbam o to, by zaplanowany scenariusz przebiegał bez zakłóceń, dając im pełną przestrzeń na przeżywanie tych chwil. Branża ślubna wymaga niezwykłego taktu i wyczucia chwili. Klienci zapraszają nas do intymnych przeżyć, które zawsze traktujemy z najwyższym szacunkiem.

Najpiękniejszą nagrodą za takie podejście są opinie, które otrzymujemy po zakończeniu uroczystości. Często są to niezwykle wzruszające wiadomości, w których Pary dziękują nam nie tylko za kunszt muzyczny, ale również za poczucie bezpieczeństwa i atmosferę, którą udało nam się stworzyć. To paliwo do dalszego działania.

Cieszy mnie również, że rzetelność i misja marki są zauważane nie tylko przez klientów, lecz także przez ekspertów. Fakt, że regularnie otrzymujemy wyróżnienia takie jak „Mistrz opinii” czy „Orły Branży Ślubnej” oraz pełnimy rolę partnera honorowego „Polskiego Stowarzysyszenia Konsultantów Ślubnych”, jest dla mnie potwierdzeniem, że obraliśmy właściwy kierunek. To dowód na to, że w świecie wielkich emocji profesjonalizm i spokój są wartościami najwyższej próby.

Jakie emocje najczęściej towarzyszą Ci podczas ceremonii i co sprawia, że każda z nich jest inna?

Tak jak każda Para Młoda jest unikalna, tak każda ceremonia ma swój niepowtarzalny charakter. Jeśli chodzi o moje emocje, podczas samej uroczystości dominują u mnie sumienność i perfekcjonizm, o ile możemy je tak nazwać. Skupiam się całkowicie na efekcie końcowym i na tym, by wszystko przebiegło perfekcyjnie.

Kluczem do sukcesu w tej branży jest całkowita czujność i umiejętność błyskawicznego reagowania na to, co dzieje się tu i teraz. Niektóre sytuacje są zaplanowane w stu procentach, inne bywają dynamiczne i nieprzewidywalne. Moim zadaniem jest dbanie o to, by oprawa muzyczna była płynna, niezależnie od okoliczności.

Doskonale pamiętam pewien ślub cywilny w plenerze. Letnie popołudnie, staw, szum wiatru, dźwięki harfy i skrzypiec, sytuacja wręcz idylliczna. Nagle zauważyliśmy pewne poruszenie. Goście w eleganckich strojach, a wraz z nimi Para Młoda, zaczęli z niepokojem „przeczesywać” trawę. Szybko wyjaśniło się, że dzieci, które miały nieść obrączki do ołtarza, przez przypadek wysypały je z pudełeczka.

W takich momentach nasza rola jest kluczowa. Przez cały czas trwania tych nerwowych poszukiwań umilaliśmy czas muzyką, kojąc stres i dbając o to, by atmosfera uroczystości nie prysła. Każdy sezon przynosi mnóstwo takich historii, a my jesteśmy tam po to, by każdą z nich przekuć w piękne wspomnienie.

Muzyka ma ogromną moc budowania atmosfery. Jak podchodzisz do dopasowywania jej do ludzi i ich historii?

Muzyka to potężne narzędzie budowania atmosfery. Przed ceremonią pełni funkcję zapraszającą – tworzy miłe tło, które pozwala gościom skrócić dystans lub wymienić pierwsze uwagi na temat znanego motywu. W trakcie samej uroczystości staje się jednak pełnoprawnym narratorem: towarzyszy wejściu Pary Młodej, podpisaniu dokumentów i innym kluczowym momentom. Dobór repertuaru wymaga dużej empatii i wyobraźni. Musimy precyzyjnie założyć, jakie uczucia chcemy wywołać lub zaakcentować w danej sekundzie.

Jako absolwentka marketingu często patrzę na to przez pryzmat doświadczeń sensorycznych. Tak jak audiomarketing w nowoczesnym merchandisingu dopełnia spójną układankę wrażeń klienta, tak w dniu ślubu muzyka musi współgrać z kolorystyką, lokalizacją i stylem uroczystości. Każdy, nawet najmniejszy element, powinien tworzyć spójną całość.

To, co uwielbiam w mojej pracy, to całkowita personalizacja. Mam bardzo otwarte, wręcz liberalne podejście do muzycznych marzeń naszych Par Młodych. Z sentymentem wspominam bajkowy ślub na Zamku Książ, gdzie anturaż podkreślaliśmy motywami z filmów Disneya. Innym razem realizowaliśmy ceremonię w stylu „Wiedźmina”. Mimo adekwatnego wystroju, to dopiero odpowiednie dźwięki i muzycy ubrani w stroje z epoki w pełni zbudowali unikalny klimat.

Pamiętam też eleganckie przyjęcie w stylu slow wedding w Pałacu Chojnata, z włoskim motywem przewodnim i dress codem Black and White, czy liczne realizacje w klimacie „Bridgertonów”, choćby w łódzkim Pałacu Herbsta. Jesteśmy otwarci na każdy kierunek. Śpiewaliśmy już po angielsku, francusku, włosku, hiszpańsku, niemiecku czy łacinie. Instrumentalnie zdarzało nam się wykonywać nawet utwory w stylu azjatyckim. Dla nas nie ma granic – liczy się historia Pary Młodej.

Twoja praca łączy sztukę, organizację i relacje z ludźmi. Który z tych elementów jest dla Ciebie dziś najważniejszy?

Dziś postrzegam te trzy elementy jako nierozerwalny trójkąt sukcesu. Sztuka jest produktem, który dostarczamy, ale bez perfekcyjnej organizacji byłaby tylko chaotycznym popisem. Z kolei bez autentycznych relacji z ludźmi muzyka na ślubie byłaby pozbawiona duszy. Jeśli jednak musiałabym wskazać fundament, to jest nim organizacja. To ona daje Parom Młodym poczucie bezpieczeństwa, natomiast mi oraz muzykom komfort bycia artystami. Kiedy logistyka i planowanie działają jak szwajcarski zegarek, pojawia się przestrzeń na czystą magię i emocje.

Podróżujecie po całej Polsce, realizując swoje projekty. Co dają Ci te ciągłe zmiany miejsc i spotkania z nowymi ludźmi?

Ciągła zmiana miejsc to dla mnie ogromny zastrzyk inspiracji. Każdy region Polski ma inną energię, inną architekturę i inne oczekiwania oraz zwyczaje. Spotkania z nowymi ludźmi uczą mnie przede wszystkim pokory i elastyczności. Każda Para Młoda to inna historia, którą musimy opowiedzieć dźwiękami.

Dzięki temu, że nie zamykamy się w jednym mieście. Te podróże pozwalają mi też patrzeć na branżę ślubną z szerokiej perspektywy – dostrzegam trendy, zanim jeszcze staną się modne. Wtedy mogę je proponować moim klientom, niezależnie od tego, czy planują wesele w nowoczesnym loftcie w Łodzi, czy w historycznym zamku na południu Polski.

Czy były momenty zwątpienia lub trudne chwile na tej drodze? Co pomagało Ci nie rezygnować?

Nie wiem, czy jest to wynik dyscypliny wyniesionej ze szkoły muzycznej, czy mojego wrodzonego mindsetu, ale nie pozwalam sobie na chwile zwątpienia. Po prostu. Czuję ogromną odpowiedzialność – nie mogłabym zawieść Par Młodych, które obdarzyły mnie i mój zespół zaufaniem. Cały czas dbam o samorozwój i szukam wewnętrznej stabilności, również poprzez praktyki duchowe. Każde wyzwanie traktuję jako cenną lekcję, a nie jako trudną chwilę.

Praca w branży ślubnej, szczególnie w szczycie sezonu trwającym od maja do października, wiąże się z ogromnym wysiłkiem. Trzeba liczyć się z pracą po kilkanaście godzin dziennie, często przez siedem dni w tygodniu. Nie wynika to ze złej organizacji, lecz ze specyfiki branży i skondensowania wielu projektów w jednym czasie. Przy naszej skali działania wymaga to żelaznej dyscypliny.

Mój typowy tydzień w sezonie to intensywne przygotowania od poniedziałku do czwartku: kontakt z Parami Młodymi, kościołami lub managerami obiektów weselnych, opracowywanie nut, próby z muzykami i nauka nowego repertuaru. Od czwartku do niedzieli trwają realizacje, i tak przez kilka miesięcy w roku. To praca wymagająca pełnego zaangażowania, ale traktuję to jako naturalną cenę za przywilej bycia częścią najważniejszych dni w życiu moich klientów. Odpoczynek planuję z taką samą precyzją jak największe realizacje, ale celebruję go dopiero wtedy, gdy sezon dobiegnie końca.

Jak ta praca wpłynęła na Ciebie jako kobietę – na Twoją wrażliwość, pewność siebie i podejście do emocji?

Od zawsze byłam osobą czynu, która lubiła wyzwania i branie spraw w swoje ręce. Budowa własnej marki jest więc raczej naturalną kontynuacją mojej drogi, niż czynnikiem, który drastycznie zmienił mój charakter. Wrażliwość na potrzeby innych oraz pewność siebie na scenie towarzyszyły mi od początku i umacniały się z każdą kolejną realizacją.

Podejścia do emocji uczymy się z wiekiem, jednak u mnie kluczową rolę odgrywa świadomy samorozwój. Fundamentem były studia w ASBIRO oraz studia magisterskie na UŁ o specjalizacji inwestycje i nieruchomości. Ta wiedza pozwala mi dziś patrzeć na branżę kreatywną przez pryzmat liczb i twardych procesów zarządzania. Obecnie największą inspirację czerpię z literatury, m.in. autorstwa Dale’a Carnegiego, Briana Tracy’ego, Tomasa Ericksona czy Nicka Vujicica. Bardzo ważnym punktem odniesienia jest dla mnie również Biblia. Odnajduję w niej wiele uniwersalnych prawd dotyczących ekonomii, rzetelnej pracy oraz szacunku do drugiego człowieka, co bezpośrednio przekłada się na to, jak buduję relacje z moimi klientami i zespołem.

Co powiedziałabyś kobietom, które czują w sobie pasję artystyczną, ale nie wierzą, że można ją połączyć z pracą zawodową?

Te słowa kieruję właściwie do każdego, niezależnie od płci: to, co widzimy w mediach społecznościowych, to zazwyczaj tylko wierzchołek góry lodowej. Od kilkunastu lat jest to moja ulubiona metafora. Podziwiamy finalny efekt, ale rzadko dostrzegamy ogromny wysiłek, wytrwałość, nieprzespane noce i lata systematycznego rozwoju, które stoją za sukcesem. Z tej perspektywy wynika inna ważna prawda: wszystko w życiu jest procesem. Każdego dnia wstajesz i krok po kroku dążysz do celu. Dlatego tak ważne jest, by był on klarownie określony.

Moja kolejna rada brzmi: nie słuchaj opinii ludzi, którzy nie są w miejscu, w którym Ty chciałabyś być. Często otrzymujemy rady od osób, które nie znają specyfiki danej branży czy realiów biznesu. Podcinają one skrzydła, zazwyczaj w szczerej trosce, ale ich osąd bazuje jedynie na ich własnych lękach i przekonaniach, a nie na faktach.

Chciałabym też podkreślić coś, co dla wielu może być nieoczywiste: w budowaniu biznesu kluczem jest misja. Finanse są oczywiście istotne, bo pozwalają nam się rozwijać, ale powinny być one jedynie efektem rzetelnie realizowanej misji i dostarczania realnej wartości. Jeśli Twoim nadrzędnym celem jest autentyczna pomoc drugiemu człowiekowi i spełnianie jego marzeń, cała reszta przyjdzie naturalnie jako potwierdzenie Twojej skuteczności. Misja jest kompasem, który zawsze wskazuje właściwy kierunek rozwoju.

Na koniec najważniejsza myśl: wiek nie ma znaczenia. Niezależnie od tego, czy masz 20, 40 czy 60 lat, ucz się, rozwijaj i nigdy się nie zatrzymuj. Bądź wytrwała i cierpliwa, bo autentyczna pasja połączona z biznesową dyscypliną zawsze znajdzie swoją drogę do sukcesu.

Anna Kolanus – liderka zespołu muzycznego specjalizującego się w oprawie ślubów. Od najmłodszych lat muzyka i sztuka towarzyszyły jej życiu, a doświadczenie zdobyte w szkołach muzycznych oraz na studiach biznesowych pozwoliło jej połączyć pasję artystyczną z przedsiębiorczością. Dzięki świadomemu podejściu do marketingu i organizacji projektów stworzyła markę, która realizuje muzyczne marzenia Par Młodych w całej Polsce. Anna łączy empatię i kreatywność, dbając o emocjonalny wymiar każdej ceremonii oraz najwyższy standard obsługi. Inspiruje innych, pokazując, że pasję można skutecznie przekształcić w profesjonalną działalność.

iKobiece.pl
Author: iKobiece.pl