Jak przeżywać uczucia świadomie i nie wpadać w emocjonalne skrajności?
Czy stoicyzm naprawdę uczy tłumienia uczuć i życia bez emocji? To jeden z najczęstszych mitów wokół tej filozofii. W rzeczywistości chodzi nie o odcinanie się od tego, co czujemy, lecz o świadome przeżywanie emocji i niedopuszczanie do ich skrajności. Stoicki spokój to umiejętność zauważania, rozumienia i regulowania stanów wewnętrznych tak, aby to człowiek kierował emocjami, a nie emocje człowiekiem.
Stoicyzm a emocje – czy chodzi o ich tłumienie czy świadome przeżywanie?
Jak to możliwe, żeby nie odczuwać emocji? Jakby dało się je po prostu wyłączyć? Jeśli jest się człowiekiem, nie da się niczego nie czuć. I nikt rozsądny do tego nie zachęca. Jak to się ma do stoicyzmu? Gdzie właściwie stoicy mówili o całkowitym braku emocji? To pytanie retoryczne, bo nigdy tego nie twierdzili. Owszem, stoicki spokój jest jednym z charakterystycznych dla tej szkoły haseł, niemniej jednak nie oznacza on braku emocji. Stoicki spokój jest o radzeniu sobie z emocjami i niewpadaniu w skrajne emocje. O niedoprowadzaniu do huśtawki emocjonalnej. Znamy to, jeśli nie ze swojego życia, to z obserwacji. Euforia, załamanie, znowu euforia, znowu głęboki dół. To jest m.in. skutek nieumiejętnego zarządzania stanem flow, po którym często wpada się w stan apatii.
Tłumienie emocji a zdrowie psychiczne i poczucie autentyczności
Niepozwalanie sobie na emocje odziera nas z człowieczeństwa i to jest jak najbardziej szkodliwe zachowanie. Emocje skryte pod pręgierzem spojrzeń i uśmieszków, pod płaszczykiem etykiety, pod maską stworzonej przez nas persony, tak czy inaczej kiedyś zaczną o sobie dawać znać. Zwykle w tak zwanym nieodpowiednim momencie.
Świadome przeżywanie emocji jako droga do równowagi i dobrostanu
Podkreślam, nie chodzi o nieodczuwanie emocji! Chodzi o to, by je dostrzegać. Chodzi o to, by umieć je nazwać. Chodzi o to, by je rozumieć. Chodzi o to, by nimi zarządzać, a nie pozwalać im zarządzać sobą. Jeśli coś nas raduje, to radujmy się. Czy jest piękniejszy stan od czystej, dziecięcej radości? Czyż jest stan bardziej naturalny od zachwytu światem? Radość wyzwala w nas dobro, samo dobro. Stajemy się otwarci na drugiego człowieka, patrzymy w przyszłość z optymizmem, nie żywimy uraz ani pretensji, wypełnia nas miłość. Uczmy się od dzieci. Przypominajmy sobie. To dobre ćwiczenie na poranek. Poczuć radość.
Jak przeżywać smutek i stratę bez popadania w skrajności
Jeśli jest powód do smutku, bo odszedł ktoś bliski, smućmy się. Ten stan, wynikający z pustki, jaka powstała, jest jak najbardziej naturalny. Gdy go zdusimy, będzie wracał nawet latami. Jest czas radości i czas smutku. Dobrze jest wypłakać łzy, które chcą być wypłakane. Tu jedynie chodzi o to, by nie popłynąć z tymi emocjami w rejony, nad którymi nie mamy władzy. By nie doprowadzić do momentu, w którym owe emocje działają zamiast nas. By nie dopuścić do stanu, w którym nie rozumiemy, co się z nami dzieje i… nie interesuje nas to.
Oczekiwania wobec ludzi i świata jako źródło frustracji
Chodzi też o to, by, umiejąc dostrzegać swoje emocje, rozumieć, skąd się biorą. Często jest tak, że mamy spore oczekiwania wobec innych ludzi i świata. A gdy owe oczekiwania rozbijają się o rzeczywistość, pojawia się frustracja, smutek, złość. Warto w tych momentach się zastanowić. Nie nad światem. Nad sobą. Nawet jeśli zrobiliśmy, według naszej oceny, coś dobrego dla drugiej osoby, a ona nie zareagowała zgodnie z naszymi oczekiwaniami, to niestety nasze dąsy są zupełnie nieuzasadnione. Nie oczekuj. To chyba powinno być główne hasło. Oczekiwania zwykle kończą się rozczarowaniem.
Zrozumienie własnych emocji i potrzeb jako klucz do wewnętrznej wolności
Niemniej jednak masz prawo do emocji, jakie pojawią się w wyniku owego rozczarowania. Tylko dobrze jest je zrozumieć. Dowiedzieć się, czego oczekiwałem lub oczekiwałam. Dlaczego tego oczekiwałem lub oczekiwałam. Jaki mam jeszcze niedostrzeżony przez siebie brak, że potrzebuję spełnienia tych oczekiwań. Bo to zawsze jest o nas. Mamy prawo do emocji, nawet w duchu stoicyzmu. Stoicyzm jest o niewpadaniu w skrajności. Jest o antypodach szaleństwa, zarówno szaleństwa euforycznego, jak i szaleństwa z otchłani rozpaczy. Nie jest o nieodczuwaniu. Nie może być. Jest wszak drogą środka, a nieodczuwanie jest skrajnością.
Ten temat rozwijam również w podcaście TUTAJ. Zapraszam do wysłuchania.
Autorka: Ewa Joanna Sankowska – mentorka i przewodniczka w podróży do wewnętrznej wolności i autentyczności kobiet. Po 23 latach pracy w edukacji założyła działalność, w której prowadzi holistyczne programy rozwoju, łączące psychologię pozytywną, Radykalne Wybaczanie, jogę nidrę, Vedic Art, DNA Talentu i coachingową Podróż Bohatera. Jest certyfikowaną mentorką i trenerką VCC, flow konsultantką DNA Talentu oraz trenerką Radykalnego Wybaczania, obecnie rozwija kompetencje w neuromedytacji. Jej sztandarowy projekt, Pałac Dobrostanu, to półroczny proces transformacji dla kobiet, pozwalający odkryć autentyczne siebie, uwolnić się od przeszłości i w pełni doświadczyć TU I TERAZ. Ewa tworzy bezpieczną przestrzeń transformacji, w której kobiety odzyskują wewnętrzną moc, spokój i twórczą świadomość, korzystając z synergii sztuki, duchowości i psychologii.
Więcej informacji o działaniach Ewy znajdziesz na www.ewajoannasankowska.pl oraz Facebooku i Instagramie.
Posłuchaj również Podcastu Źródło Harmonii.

