Znasz angielski, ale boisz się mówić? „Problem rzadko tkwi w języku” – Wywiad z Jagodą Campioni

Czy brak płynności w mówieniu po angielsku naprawdę wynika z niedostatecznej znajomości języka? Jagoda Campioni wyjaśnia, że znacznie częściej źródłem problemu są lęk przed oceną, brak wiary w siebie i przekonanie, że wciąż nie jesteśmy wystarczająco dobre. W rozmowie z nami opowiada o tym, dlaczego nauka języka zaczyna się w głowie, czym jest międzynarodowa tożsamość i jak odzyskać odwagę, by w pełni wykorzystać swój potencjał – nie tylko w komunikacji, ale również w życiu.

Redakcja: Kiedy zrozumiała Pani, że uczy Pani czegoś więcej niż języka?

Jagoda Campioni: Gdybym miała wskazać jeden moment, który zmienił całe ENGSPIRATION, nie byłaby to żadna spektakularna gala ani biznesowy sukces. To była zwykła rozmowa. Kobieta siedziała naprzeciwko mnie. Wykształcona. Inteligentna. Od kilku lat pracowała w międzynarodowej firmie. Każdego dnia uczestniczyła w spotkaniach z ludźmi z całego świata. Spojrzała na mnie i powiedziała: „Jagoda… od trzech lat nie odezwałam się na żadnym z tych spotkań”. Pomyślałam, że pewnie ma bardzo podstawowy angielski.

Zapytałam:
– Rozumiałaś, o czym rozmawiali?
– Wszystko.
– Wiedziałaś, co chciałaś powiedzieć?
– Tak.
– Więc dlaczego milczałaś?

Zapadła cisza. Po chwili odpowiedziała: „Bo bałam się, że jeśli zrobię jeden błąd, wszyscy pomyślą, że nie powinnam tam być”. To zdanie dosłownie mną wstrząsnęło. Zrozumiałam, że ona nie przyszła do mnie po angielski. Przyszła po pozwolenie, żeby uwierzyć, że jest wystarczająca.

To nie była jedna kobieta. Po niej przyszły kolejne. Lekarki. Prawniczki. Przedsiębiorczynie. Menedżerki. Kobiety, które każdego dnia podejmowały odpowiedzialne decyzje, zarządzały zespołami, prowadziły firmy. A mimo to mówiły: „Jeszcze nie jestem gotowa”. Bo bardzo łatwo powiedzieć: „Mój angielski nie jest wystarczająco dobry”. Znacznie trudniej przyznać: „Nie wierzę, że mój głos zasługuje na to, żeby został usłyszany”. To był moment, w którym przestałam budować szkołę językową. Zaczęłam budować społeczność. ENGSPIRATION powstało z buntu przeciwko przekonaniu, że kobieta musi zasłużyć na prawo do zabrania głosu.

Kilka miesięcy później tamta kobieta napisała do mnie: „Jagoda, dziś pierwszy raz poprowadziłam prezentację dla międzynarodowego zespołu”. Nie napisała: „Nauczyłam się Present Perfect”. Napisała: „Pierwszy raz poczułam, że naprawdę tam należę”.

Skąd bierze się ten paraliż, skoro problem tak często nie leży w znajomości języka?

Czy kiedykolwiek widziała Pani małe dziecko, które przestało mówić dlatego, że bało się popełnić błąd? Ja nie. Dzieci mówią. Mylą słowa. Tworzą własne wyrazy. Śmieją się. Próbują jeszcze raz. I właśnie dlatego uczą się tak szybko. A potem idziemy do szkoły. I nagle zaczynamy wierzyć, że każda pomyłka coś o nas mówi. Z roku na rok przestajemy mówić coraz bardziej. Nie tylko po angielsku. Przestajemy mówić na spotkaniach. Przestajemy mówić o swoich potrzebach. O swoich marzeniach. Przestajemy mówić „nie”.

Kiedy kobieta mówi mi: „Znam angielski, ale kiedy mam coś powiedzieć, wszystko znika mi z głowy…”, to ja wiem, że nie rozmawiam o języku. Rozmawiam o lęku. Ta sama kobieta potrafi godzinami rozmawiać z przyjaciółką w swoim ojczystym języku bez zastanawiania się nad każdym zdaniem. Po prostu mówi. Dlaczego? Bo nie boi się, że zostanie oceniona.

Sama kiedyś, po trzech miesiącach pracy, postawiłam firmie ultimatum: podwyżka i awans albo odchodzę. Nie zgodzili się. Odeszłam tego samego dnia i od tamtego momentu nie obejrzałam się za siebie. Niedługo po tym powstało The Global Woman.

Największym przeciwnikiem płynności komunikacyjnej nie jest brak słownictwa. Jest przekonanie, że nasza wartość zależy od czynników zewnętrznych. W ENGSPIRATION nie pytamy: „Jak nie popełniać błędów?”. Pytamy: „Jak mówić z odwagą?”.

Neurofluency Method™ – dlaczego skuteczna nauka języka zaczyna się w głowie, a nie w podręczniku?

Pamiętam moment, w którym spojrzałam na półkę pełną podręczników i pomyślałam: „To niemożliwe, że uczymy ludzi języka, a tak niewielu z nich naprawdę zaczyna mówić”. Problem nie polegał na braku materiałów. Polegał na tym, że przez lata skupialiśmy się na słowach. A zapomnieliśmy o człowieku.

Można znać tysiące słów. Można mieć certyfikat. Można mieszkać dwadzieścia lat w Wielkiej Brytanii czy Stanach Zjednoczonych. A mimo to nadal czuć ścisk w żołądku przed zabraniem głosu. To prawdziwe historie kobiet, z którymi pracowałam przez ostatnie trzynaście lat. Nikt nie uczy przyszłych nauczycieli, co dzieje się w głowie człowieka na sekundę przed tym, jak otworzy usta… i zrezygnuje.

Tak narodziła się Neurofluency Method™. Nie kolejna metoda nauki języka, ale autorski model rozwoju kompetencji komunikacyjnych, który powstał na styku psychologii komunikacji, procesów uczenia się, budowania tożsamości i praktycznego wykorzystania języka w sytuacjach wysokiej stawki.

Nie pytamy wyłącznie: „Jak nauczyć się mówić po angielsku?”. Pytamy przede wszystkim: „Co sprawia, że człowiek, który zna odpowiedź, nie potrafi jej wypowiedzieć?”. Bo płynność nie rodzi się w momencie, kiedy poznajemy kolejne słowo. Płynność rodzi się wtedy, kiedy mózg przestaje odbierać komunikację jako zagrożenie.

Nasze uczestniczki po zakończeniu programu bardzo rzadko mówią: „Nauczyłam się angielskiego”.

Znacznie częściej słyszę: „Po raz pierwszy od lat nie boję się odezwać”.

Dla mnie to jest prawdziwa płynność. Nie językowa. Życiowa.

Czym jest „międzynarodowa tożsamość” i dlaczego jest dziś tak ważna dla współczesnych kobiet?

Zawsze na początku pytam: „Z czym do mnie przychodzisz? I niemal każda kobieta odpowiada dokładnie tak samo: „Ja chcę po prostu mówić po angielsku”. Wtedy pytam czy naprawdę. Bo kiedy zaczynamy rozmawiać głębiej, okazuje się, że żadna z nich tak naprawdę nie marzy o angielskim. Marzą o życiu, które dzięki niemu stanie się możliwe. Jedna chce aplikować do międzynarodowej firmy. Druga marzy o rozwinięciu biznesu poza granicami Polski. Trzecia chce poprowadzić prezentację bez drżącego głosu. Czwarta chce wsiąść sama do samolotu. Wtedy zawsze mówię: „Nie marzysz o angielskim. Marzysz o wolności”.

To bardzo osobisty temat również dla mnie. Jako młoda dziewczyna zmagałam się dokładnie z tymi samymi blokadami, z którymi dziś przychodzą do mnie moje klientki. Bałam się oceny. Bałam się, że nie jestem wystarczająco dobra. Dzisiaj prowadzę międzynarodową firmę. Ale nie wydarzyło się to dlatego, że pewnego dnia obudziłam się z perfekcyjnym angielskim. Wydarzyło się dlatego, że krok po kroku przestałam pozwalać, by strach wyznaczał granice mojego życia.

Międzynarodowa tożsamość zaczyna się w momencie, kiedy przestajesz pytać: „Czy dam radę?”, a zaczynasz pytać: „Co jeszcze jest dla mnie możliwe?”. Przestajesz definiować siebie przez miejsce urodzenia, akcent czy paszport. Zaczynasz definiować siebie przez odwagę, ciekawość świata i gotowość do sięgania po więcej. Stworzyłam The Global Woman Programme, bo tak naprawdę stworzyłam program, którego sama potrzebowałam kilkanaście lat temu.

Jak nauczyć się komunikować kompetencje bez poczucia, że się przechwalamy?

Kobiety od pokoleń dostały bardzo niebezpieczny komunikat: „Bądź skromna”. Sama skromność jest piękną cechą. Problem zaczyna się wtedy, kiedy mylimy ją z niewidzialnością. Przez lata obserwowałam kobiety, które miały imponujące osiągnięcia. Prowadziły firmy, zarządzały zespołami, ratowały ludzkie życie jako lekarki. A kiedy prosiłam je, żeby opowiedziały o sobie po angielsku, mówiły: „W zasadzie… nic takiego nie robię”.

Za każdym razem zadawałam im jedno pytanie: „Gdybyś miała opowiedzieć o swojej najlepszej przyjaciółce, która osiągnęła dokładnie to samo, powiedziałabyś o niej: „Nic takiego”? Nigdy. Bo kobietom znacznie łatwiej jest dostrzegać wartość innych niż własną. Nie uczę moich klientek, jak się sprzedawać. Uczę je, jak komunikować swoją wartość z szacunkiem do siebie i do drugiego człowieka. Milczenie nie zawsze jest pokorą. Czasami jest odebraniem światu tego, co masz mu do zaoferowania.

Kim jest według Pani współczesna Global Woman? Język, kariera czy sposób myślenia?

Myślę, że współczesne kobiety zostały oszukane. Wmawia się nam, że problemem jest brak angielskiego. Brak pieniędzy. Brak doświadczenia. Brak odwagi. A ja od trzynastu lat obserwuję dokładnie ten sam schemat. Kobiety nie cierpią na brak potencjału. Cierpią na chroniczne odkładanie własnego życia. Bo najpierw ma być lepszy angielski. Potem lepsza praca. Potem więcej pieniędzy. Potem… Tylko że to „potem” bardzo często nigdy nie nadchodzi.

Kobieta potrafi poświęcić pięć lat na studia, kolejne lata na doświadczenie, jeszcze kilka na doskonalenie języka. I nadal mówi: „Jeszcze nie jestem gotowa”.

Moim zdaniem największym problemem kobiet nie jest brak pewności siebie. Jest to, że nauczyłyśmy się utożsamiać przygotowanie z działaniem. A to są dwie różne rzeczy. Czasami trzeba powiedzieć to brutalnie: angielski bardzo często nie jest problemem. Jest bardzo wygodnym alibi. Alibi, za którym można schować marzenia.

„Nie założę firmy, bo angielski.”
„Nie wyjadę, bo angielski.”

A później pracuję z tą samą kobietą kilka miesięcy i okazuje się, że problem nigdy nie był w języku. Był w historii, którą opowiadała sobie od lat. Dla mnie The Global Woman to nie kobieta, która mówi perfekcyjnie po angielsku. To kobieta, która przestaje używać angielskiego jako wymówki.

Jaką największą zmianę obserwuje Pani u kobiet po zakończeniu programu?

One przestają przepraszać za to, że istnieją. Na początku programu widzę kobiety, które niemal każde zdanie zaczynają od:

„Przepraszam…”
„Może to głupie pytanie…”
„Jeszcze nie jestem gotowa…”

A przecież mówimy o kobietach niezwykle inteligentnych. Lekarkach. Przedsiębiorczyniach. Liderkach. Kobietach, które każdego dnia rozwiązują problemy innych i podejmują ważne decyzje. I nagle okazuje się, że jedyną osobą, której nie potrafią zaufać, są one same.

Po kilku miesiącach słyszę już zupełnie inną kobietę. Kobietę, która mówi:

„Mam pomysł.”
„Chcę spróbować.”
„Zrobię to.”
„To jest moje miejsce.”

I wtedy wiem, że wydarzyło się coś znacznie większego niż nauka języka. Bo prawdziwa transformacja zaczyna się wtedy, kiedy kobieta przestaje budować swoje życie wokół strachu. Rozmowy przestają dotyczyć angielskiego. Zaczynają dotyczyć nowych projektów. Awansów. Własnych firm. Pierwszych wystąpień. Życia, którego wcześniej nawet nie odważyły się planować. Nie uczymy kobiet żyć po angielsku. Pomagamy im przestać żyć poniżej własnego potencjału.

Czy zdarza się, że kobiety przychodzą z przekonaniem: „Jestem za stara” albo „To już nie dla mnie”? Jak pomaga im Pani je przełamać?

Non stop. I powiem coś, co może zabrzmieć zaskakująco. Prawie nigdy nie zaczynam od przekonywania ich, że się mylą. Zaczynam od wysłuchania ich historii. Bo za zdaniem „Jestem za stara” bardzo rzadko stoi wiek. Najczęściej stoi rozczarowanie. Za zdaniem „Nie mam talentu” najczęściej stoi ktoś, kto wiele lat temu powiedział: „Ty nigdy nie będziesz dobra z języków”. A za zdaniem „To już nie dla mnie” bardzo często stoi kobieta, która przez całe życie wybierała wszystkich innych – dzieci, męża, pracę, rodziców – i gdzieś po drodze zapomniała wybrać siebie.

Osobiście to przeżyłam. Po ukończeniu liceum moja nauczycielka angielskiego zapytała, gdzie składam papiery na studia. Odpowiedziałam, że na filologię angielską. Wie Pani, co usłyszałam? Śmiech i pytanie: „Tyyy?” Jak widać, nie powstrzymało mnie to. Teraz tworzę coś, co zmienia życie kobiet na świecie. Nie istnieje wiek, opinia czy umiejętności, przez które przestajemy zasługiwać na marzenia. Dlatego w ENGSPIRATION tak dużo pracujemy nad przekonaniami – i to po angielsku.

Co, Pani zdaniem, najbardziej blokuje kobiety przed autentycznym wyrażaniem siebie – nie tylko po angielsku, ale i w życiu?

Myślę, że największym problemem współczesnych kobiet nie jest brak pewności siebie. Jest zmęczenie udawaniem. Od małego słyszymy:

„Bądź grzeczna.”
„Nie przesadzaj.”
„Nie wychylaj się.”
„Nie bądź za głośna.”
„Nie bądź zbyt ambitna.”
„Nie bądź «za».”

I po latach kobieta przestaje zadawać sobie pytanie: „Kim jestem?”

Zaczyna pytać: „Kim powinnam być, żeby wszyscy byli zadowoleni?”

To ogromna różnica. Bo kiedy przez lata próbujesz spełniać oczekiwania wszystkich wokół, w pewnym momencie przestajesz słyszeć własny głos. Ja w to nie wierzę. Wierzę, że każda kobieta rodzi się z głosem. Świat bardzo często uczy ją go wyciszać. Komunikacja jest dla mnie czymś znacznie większym niż język. To akt odwagi. To decyzja, że moje zdanie również ma znaczenie. Że moje marzenia również mają znaczenie. Że ja również mam znaczenie. Kiedy kobieta odzyskuje swój głos po angielsku, bardzo często odzyskuje go również w domu. W pracy. W relacjach. I wtedy dzieje się coś niezwykłego: nie tylko zaczyna mówić. Zaczyna żyć zgodnie ze sobą.

Gdyby mogła Pani przekazać jedną wiadomość każdej kobiecie, co by to było?

Powiedziałabym jej coś, czego sama bardzo potrzebowałam usłyszeć kilkanaście lat temu. Nie czekaj. Nie czekaj, aż będziesz bardziej gotowa. Nie czekaj, aż będziesz mówić perfekcyjnie. Nie czekaj, aż zniknie strach. Bo jeśli będziesz czekać na idealny moment, bardzo możliwe, że przegapisz własne życie.

Przez lata spotkałam tysiące kobiet. Wie Pani, czego żadna z nich nie żałowała? Tego, że spróbowała. Za to wiele z nich żałowało, że tak długo odkładały siebie na później. Dziś świat potrzebuje kobiet, które mają odwagę mówić. Nie perfekcyjnie. Prawdziwie.

Nie pozwól, aby język stał się granicą Twojego życia. Bo granice bardzo rzadko istnieją w świecie. Najczęściej istnieją tylko w naszej głowie. A kiedy odważysz się zrobić pierwszy krok, może się okazać, że świat od dawna na Ciebie czekał.


Wywiadu udzieliła: Jagoda Campioni – jest założycielką ENGSPIRATION oraz autorką Neurofluency Method™, która łączy naukę języka angielskiego z budowaniem pewności siebie i kompetencji komunikacyjnych. Od blisko 15 lat wspiera kobiety w przełamywaniu barier językowych i odważnym realizowaniu zawodowych oraz osobistych ambicji. Jest twórczynią programu The Global Woman Programme, pomagającego kobietom rozwijać międzynarodową tożsamość i swobodnie funkcjonować w globalnym środowisku.

Więcej informacji o działaniach jagody znajdziesz na stronie internetowej TUTAJ oraz na Instagramie.


iKobiece.pl
Author: iKobiece.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *